jak mam żyć... Nie daję już rady...

21.05.12, 12:09
Mam 27 lat, jestem po studiach, mam męża, pracę... A jednak ciągle czegoś mi brakuje. Jestem DDA, mam wrażenie, że niczego w życiu nie osiągnę, że jestem beznadziejna... Zarabiam 1400zł, męża ściga ZUS i US, mamy ogromne długi i najgorsze jest to, że ja muszę za nie solidarnie odpowiadać... US wszedł mi na konto i wyczyścił je do zera, mężowi ZUS zabiera połowę wypłaty, ledwo wystarcza nam na życie... Skończyłam studia z bardzo dobrymi wynikami a jestem życiową niedorajdą. Zastanawiałam się nad własną firmą, ale nie mam na nią pomysłu... Mam strasznego doła, kiedy widzę ile zarabiają moi pracodawcy - prawnicy. Ja muszę tyrać miesiąc, oni mają moją wypłatę w kilka godzin. Zmuszam się do wstawania rano i przychodzenia tutaj, nie lubię tej pracy, ale wiem, że muszę zacisnąć zęby i siedzieć cicho, bo na moje miejsce jest dziesiątki innych chętnych. Pracuję na zlecenie, nie mam z tego tytułu żadnych praw... Jesteśmy małżeństwem od 5 lat a nie możemy mieć dziecka, bo nie mamy ku temu możliwości - brak stałego etatu, długi... Czuję się nieszczęśliwa w małżeństwie, utknęliśmy dawno temu w martwym punkcie, żyjemy razem, ale jednak osobno. Nie mam na nic siły ani ochoty. Czuję, że przegrałam życie, że nigdy nie będzie lepiej, że zawsze będę zarabiała marne 1500zł i nic już nie osiągnę. Czemu w tym kraju jest tak ciężko? Czemu nie widzę dla siebie żadnych perspektyw?
    • skaranie Re: jak mam żyć... Nie daję już rady... 21.05.12, 14:35
      forum to słynie ze wsparcia jak i poradnictwa jak żyć.
    • olga_w_ogrodzie Re: jak mam żyć... Nie daję już rady... 21.05.12, 18:55
      a jak DDA Ci przeszkadza ?
      tj. co zaburza ?
      czemu czujesz się nieszczęśliwa z mężem ?
      bo z kasą problem ?
    • kefirka.de Re: jak mam żyć... Nie daję już rady... 21.05.12, 23:15
      Jesteś DDA więc jesteś niejako zaprogramowana na życiowe fiasko. Jednocześnie masz wielką szansę na przeprogramowanie i nowe dobre życie. Wystarczy tylko znaleźć dobrą grupę wsparcia i systematycznie chodzić na mitingi a także znaleźć dobrą terapię DDA ( i grupa i indywidualnie). Praca nad sobą daje satysfakcję i jeśli wykonywana rzetelnie zmienia delikwenta i świat wokół niego. Twoje szanse są duże bo jesteś młoda i jeśli się postarasz, możesz skorygować szkodliwe dla ciebie mechanizmy wyniesione z domu alkoholowego. Zapewniam Cię, że innej drogi poprawy Twojej sytuacji nie ma.
      Wiem co piszę, znam bardzo wiele osób DDA, które diametralnie zmieniły swoje życie dzięki pracy nad sobą. Znam też niestety takie osoby, które wybrały drogę użalania się nad sobą i wieczny chaos. Powodzenia.
    • tkliwy_bandyta Re: jak mam żyć... Nie daję już rady... 02.06.12, 13:23
      Krótko mówiąc chodzi o to jak żyć ? Z jak żyć to trzeba do pana od papryki się zgłosić. On podpowie jak zrobić by Kaczyński załatwił podwiezienie folii lub papieru toaletowego.
      • sw.ad Re: jak mam żyć... Nie daję już rady... 05.06.12, 22:01
        "Tylko. Właśnie nie wiem bo ja prawdę mówiąc... Nie słyszałem piosenki, więc chciałem powiedzieć parę słów na jej temat, bo wydaje mi się, że panowie tutaj chyba dość, przepraszam, mylnie interpretują treść tego co panowie słyszeli, bo jeżeli... Jeżeli ktoś u nas w tej chwili, na bieżąco, w konkretnych bardzo okolicznościach, jak teraz żyjemy prawda wszyscy w końcu tutaj gdzieś, i ktoś nagle śpiewa, że jest mu nie dobrze, że nie ma konkretnego celu, w czasach kiedy dookoła od celów jest aż... aż... aż gęsto aż... aż się mnożą te cele w ogóle aż jeden za drugim następuje, gdzie kolektyw obok kolektywu, gdzie ludzie są na prawdę wszędzie razem, gdzie ciągle... gdzie ciągle czują się jakoś związani ze sobą i nagle ktoś śpiewa, że jest samotny i, że nie ma się gdzie przystosować i, że nie ma nikogo, że... że... że w ogóle nie wie co ze sobą zrobić, że tęskni za czymś bliżej nieokreślonym, skoro wiadomo, że mamy bardzo konkretne cele i konkretne dążenia i wiemy za czym mamy... jeżeli mamy tęsknoty to wiemy jakie to są tęsknoty i bardzo są konkretne, jeżeli ten ktoś w ten sposób śpiewa, panowie, no to przecież panowie... to przecież... to on nie śpiewa tego serio po prostu. Na tym polega problem
        POETA
        No dobrze...
        INSTRUKTOR KO
        Chwileczkę. Sekundę. Niech pan mi nie przerywa kolego. To on nie śpiewa tego serio wtedy. Przecież. I to należy zrozumieć. I tutaj wydaje mi się, że panowie po prostu mylnie interpretują. On po prostu śpiewa żartobliwie, ironicznie, ze stosunkiem jakimś takim żartobliwym do tematu i do samego siebie, że on w ten sposób śpiewa. I w związku z tym twierdzę, że nie jest to piosenka smutna, pesymistyczna, że jak pan mówi, że chwyta, ale że taki jest łzawy, to nie jest łzawa piosenka tylko ja twierdzę, że jest to piosenka optymistyczna, żartobliwa, wesoła z akcentami humorystycznymi. W sumie uważam, że potrzeba nam jest zdrowych, wesołych, optymistycznych piosenek właśnie takich... Nawet czasami żartobliwie-ironicznych. No i ja bym się z nią raczej... I w ten sposób bym ją interpretował panowie. Raczej."



        Co to jest ?

        a) terapia DDA
        b) manifest polski optymistycznej
        c) polskie kino
        • olga_w_ogrodzie Re: jak mam żyć... Nie daję już rady... 05.06.12, 22:24
          Kuba też pamięta wszystko.
          z Rejsu zwłaszcza.
          zadziwiało zwykle z uśmiechem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja