Dodaj do ulubionych

Potęga władzy psychiatrii.

11.09.08, 18:50
Art. 29. 1. Do szpitala psychiatrycznego może być również przyjęta, bez zgody
wymaganej w art. 22, osoba chora psychicznie:

Dokładnie chodzi o ten fragment...Aj jak można to dowolnie zastosować, do
każdego zachowania...
----------------------------------------------
1) której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że nieprzyjęcie do szpitala
spowoduje znaczne pogorszenie
stanu jej zdrowia psychicznego,
---------------------------------------------
bądź
2) która jest niezdolna do samodzielnego zaspokajania podstawowych potrzeb
życiowych, a uzasadnione jest przewidywanie, że leczenie w szpitalu
psychiatrycznym przyniesie poprawę jej stanu zdrowia.
2. O potrzebie przyjęcia do szpitala psychiatrycznego osoby, o której mowa w
ust. 1, bez jej zgody, orzeka sąd opiekuńczy miejsca zamieszkania tej osoby -
na wniosek jej małżonka, krewnych w linii prostej, rodzeństwa, jej
przedstawiciela ustawowego lub osoby sprawującej nad nią faktyczną opiekę.
3. W stosunku do osoby objętej oparciem społecznym, o którym mowa w art. 8,
wniosek może zgłosić również
organ do spraw pomocy społecznej.

Jeśli stawisz opór to stosuje się...

Zacytowałem tylko fragment Art 30
5. Jeżeli osoba, o której mowa w art. 29 ust. 1, odmawia poddania się badaniu,
może być ono przeprowadzone bez jej zgody. Przepis art. 21 stosuje się
odpowiednio.

Co jest napisane w Art 21??

Art. 21. 1. Osoba, której zachowanie wskazuje na to, że z powodu zaburzeń
psychicznych może zagrażać bezpośrednio własnemu życiu albo życiu lub zdrowiu
innych osób, bądź nie jest zdolna do zaspokajania
podstawowych potrzeb życiowych, może być poddana badaniu psychiatrycznemu
również bez jej zgody, a osoba małoletnia lub ubezwłasnowolniona całkowicie -
także bez zgody jej przedstawiciela ustawowego. W tym przypadku art. 18 ma
zastosowanie.

-------------------------------------------------------
Całkowicie to jest niekonsekwentne z Art 29.1
tam jest tylko ogólnikowo o zachowaniu sugerującym znaczne pogorszenie ZDROWIA
PSYCHICZNEGO.

Tutaj zaś jest mowa zagrażaniu bezpośrednim ŻYCIA. (nie ma tu mowy o żadnej
sugestii, w mojej interpretacji mam tu na myśli, że to już się dzieje a nie,
że nie być może będzie)
Zdaje się, że psychiatrzy stawiają znak = między pogorszenie zdrowia
psychicznego a zagrożenie bezpośrednie dla życia
-------------------------------------------------------
2. Konieczność przeprowadzenia badania, o którym mowa w ust. 1, stwierdza
lekarz psychiatra, a w razie niemożności uzyskania pomocy lekarza psychiatry -
inny lekarz. Przed przystąpieniem do badania uprzedza się osobę badaną lub jej
przedstawiciela ustawowego o przyczynach przeprowadzenia badania bez jej zgody.
3. W razie potrzeby lekarz przeprowadzający badanie zarządza bezzwłocznie
przewiezienie badanego do szpitala. Przewiezienie takiej osoby z zastosowaniem
przymusu bezpośredniego powinno nastąpić w obecności lekarza lub pielęgniarki.
4. Lekarz, który przeprowadził badanie psychiatryczne określone w ust. 1,
odnotowuje tę czynność w dokumentacji medycznej, wskazując na okoliczności
uzasadniające podjęcie postępowania przymusowego. Przy
ocenie zasadności poddania osoby badaniu bez jej zgody stosuje się odpowiednio
art. 18 ust. 6.
-----------------------
Czytając Art21 nie można zapomnieć o tym...
------------------------
Art. 24. 1. Osoba, której dotychczasowe zachowanie wskazuje na to, że z powodu
zaburzeń psychicznych zagraża bezpośrednio swojemu życiu albo życiu lub
zdrowiu innych osób, a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie,
może być przyjęta bez zgody wymaganej w art. 22 do szpitala w celu wyjaśnienia
tych wątpliwości.
2. Pobyt w szpitalu, o którym mowa w ust. 1, nie może trwać dłużej niż 10 dni.
3. Do przyjęcia do szpitala, o którym mowa w ust. 1, stosuje się zasady i tryb
postępowania określony w art. 23.
------------------------------------------------------------------
Innymi słowy jest to jakby przedłużenie Art. 21...i 10 dni więzienia bez
żadnego wyroku!! To co jest napisane w Art. 24 jest absurdalnie nielogiczne
np. "a zachodzą wątpliwości, czy jest ona chora psychicznie", a jest napisane
wyraźnie, iż mowa o osobie z zaburzeniami psychicznymi "z powodu zaburzeń
psychicznych" więc diagnoza jest automatyczna z DEFINICJI językowej
analitycznie nie zaś autopsji. Coś takiego, jak kawaler to taki mężczyzna,
który nie ma żony bez sprawdzania czy tak jest faktycznie. Więc zachowanie
samobójcze = zaburzanie psychiczne = choroba psychiczna, więc "zachodzą
wątpliwości czy osoba jest chora psychicznie" kiedy zachowuje się tak z
"powodu zaburzeń psychicznych" jest bezdennie głupie.

WHO ICD10 kategorie F00-F99 obejmuje "zaburzenia psychiczne" oryginalnie
"Mental and behavioural disorders" innymi słowy jest głupotą napisanie "a
zachodzą wątpliwości" jeśli zaburzenia psychiczne i choroba psychiczna to są
synonimy!!

Czyżby różnica miedzy zaburzeniem psychicznym, a chorobą psychiczną wynikała
ze statusu prawnego, chyba na to nie ma innego wytłumaczenia??
Obserwuj wątek
    • tlenoterapia Re: Potęga władzy psychiatrii. 12.09.08, 03:11
      Tak naprawde psychiatrzy panicznie boja sie trzymac pacjentow bez
      ich zgody w szpitalu.W praktyce na rzadanie wypisuja nawet w
      trakcie leczonej psychozy z urojeniami,omamami .Znam takich
      ziomali -policja palowala ,odwozila do szpitala ,a na drugi dzien
      juz wypuszczali mimo stanu kompletnego odrealnienia i agresji)Ale
      jak sie powie ze chce sie zabic to niewypuszcza-fakt.Z drugiej
      strony innych skazanych i uznanych przez sad za niepoczytalnych
      psychiatrzy przetrzymuja jak im sie podoba dlugo w szpitalach
      poddajac "leczeniu"Z wiezienia wyszedl by taki po 5 latach ,a w
      psychiatryku siedzi np.25.
      Wielu pacjentow czuje sluszny gniew za to co im zlego
      zrobiono....np(przetrzymywanie dluzej w szpitalu bo jakis doktorek
      pisze prace naukowa o rodzaju drgawek przy elektrowstrzasach...)
      Zycie jest okrutne...


      Jak chcesz sie jeszcze bardziej podenerwowac psychiatria polecam
      ksiazke Michorzeskiego"dzien w ktorym wybilo szambo"czyli o
      naduzyciach w psychiatrii.Jest ich wiele i dobrze jest miec tego
      swiadomosc.

      Ps.Czlowiek wazniejszy czy przepisy?
        • dolor Re: Potęga władzy psychiatrii. 12.09.08, 13:14
          neuroleptyk napisał:

          > Dla psychiatrów jest najważniejszy nie człowiek, a mglisty miraż pojęcia zdrowi
          > a psychicznego w ich umyśle...szkoda słów.

          To pewnie nie jest tak, wydaje mi się, ale nie udowodnię tego, że dla części
          ważny jest człowiek, dla wielu idea zdrowia psychicznego, a dla niejednego tylko
          pensja i święty spokój.
      • neuroleptyk Re: Potęga władzy psychiatrii. 12.09.08, 21:31
        dolor napisał:

        > Dość to przekonujące, niestety. Zasada dmuchania na zimne, bez względu na to,
        > czy nie zdmuchnie się przy okazji człowieka.
        > Pytanie, czy my możemy cokolwiek z tym zrobić?

        Przestać bronić tego kolosa na glinianych nogach zwanego psychiatrią.
        Czy ja zabraniam naukowcom badać relacje mózg-umysł? Ja tylko sprzeciwiam się
        propagandzie i władzy absolutnej totalitarnego taroto-znachorstwa.
        Może, jak naukowcy badający relacje umysłu-mózg, a nie są to psychiatrzy ani
        nawet lekarze, dojdą do jakiś konstruktywnych odkryć i dowiodą, że coś takiego
        jak choroba umysłu (w twoim rozumieniu jako "defekt" mało zrozumianej funkcji
        mózgu, może istnieć, to może wtedy będzie miało sens powołanie jakiś
        specjalistów, którzy będą mogli coś na to zaradzić, jeśli w ogolę będzie taka
        możliwość...

        en.wikipedia.org/wiki/Neuroscientist
        A neuroscientist is an individual who studies the scientific field of
        neuroscience or any of its related sub-fields. Neuroscience as a distinct
        discipline separate from anatomy, neurology, physiology, psychology, or
        psychiatry is fairly recent, aided in large part by the advent of newer, faster
        computing methods and neuroimaging techniques. Neuroscientist is sometimes used
        synonymously with neurobiologist.

        Ale możesz mówić nadal, że ten intelektualnie zdegradowany neuroleptyk, wylewa
        dziecko z kąpielą...Cały problem w tym, że nikt tego dziecka w tej kąpieli nie
        odnalazł.
        • dolor Re: Potęga władzy psychiatrii. 13.09.08, 12:56
          neuroleptyk napisał:

          > > Pytanie, czy my możemy cokolwiek z tym zrobić?
          >
          > Przestać bronić tego kolosa na glinianych nogach zwanego psychiatrią.
          > Czy ja zabraniam naukowcom badać relacje mózg-umysł? Ja tylko sprzeciwiam się
          propagandzie i władzy absolutnej totalitarnego taroto-znachorstwa.

          Hm, i to cokolwiek zmieni? Mam spore wątpliwości, czy kolos, jakie by jego nogi
          nie były, jest w stanie mnie dostrzec inaczej, niż przypadkiem rozdeptując.
          Na dodatek pewna część tego, co robi, jest moim zdaniem całkiem pożyteczna.
          Ograniczyć wpływ, zmienić ludzkie podejście, to by i owszem, warto było. Ale
          nawet administracja forum nie okazała się wrażliwa na jakiekolwiek argumenty,
          choć to kolosiątko zaledwie, a Ty tu górnolotne hasła o zwalczaniu złego systemu.
    • tlenoterapia Re: Potęga władzy psychiatrii. 13.09.08, 03:57
      Generalnie mysle tak jak Ty o psychiatrii.Skostnialy sformalizowany
      twor nie majacy zadnych podctaw ,dowodow naukowych do swych
      zdehumanizowanych teorii biologicznych .Czesto postawienie diagnozy
      przez tych opiniotworczych megalomanow jest wazniejsze od
      udzielenia pomocy.Np(trzymali przez 2 tygodnie chlopaka z calkowita
      bezsennoscia na obserwacj-po nieudanych probach blagania o cos na
      sen zabil sie)


      Niemniej jak wszedzie sa wyjatki-wielu psychiatrow omija prawo
      pomogajac innym sie wymigac od woja.Potrafia placic ciezkie kary
      finansowe za wypisywanie darmowych recept chorym ,ktorych nie stac
      na leki nowej generacji.
      Mysle ,ze trzeba i robie to- otwarcie wyrazac swe poglady i zmuszac
      psychiatrow do refleksji, ktorej im brakuje...Bo co innego
      proponujesz?


      • neuroleptyk Re: Potęga władzy psychiatrii. 13.09.08, 05:15
        tlenoterapia napisała:

        > Generalnie mysle tak jak Ty o psychiatrii.Skostnialy sformalizowany
        > twor nie majacy zadnych podctaw ,dowodow naukowych do swych
        > zdehumanizowanych teorii biologicznych .Czesto postawienie diagnozy
        > przez tych opiniotworczych megalomanow jest wazniejsze od
        > udzielenia pomocy.Np(trzymali przez 2 tygodnie chlopaka z calkowita
        > bezsennoscia na obserwacj-po nieudanych probach blagania o cos na
        > sen zabil sie)

        Jak na ironię tylko potwierdzili, że mieli "racje" trzymając go na obserwacji, w
        końcu samobójstwo z definicji oznacza, że mamy lub mieliśmy chorobę psychiczną....


        >
        > Niemniej jak wszedzie sa wyjatki-wielu psychiatrow omija prawo
        > pomogajac innym sie wymigac od woja.Potrafia placic ciezkie kary
        > finansowe za wypisywanie darmowych recept chorym ,ktorych nie stac
        > na leki nowej generacji.
        > Mysle ,ze trzeba i robie to- otwarcie wyrazac swe poglady i zmuszac
        > psychiatrow do refleksji, ktorej im brakuje...Bo co innego
        > proponujesz?

        To, że omijają prawo to akurat nie świadczy o nich dobrze.
        Ja proponuję wolny handel wyrobami farmaceutycznymi, wtedy wizyty u nawet już
        zdegradowanego do poziomu różdżkarza psychiatry, nie będą konieczne by dostać
        niektóre szczególnie pożądane produkty. W psychiatrii produkty farmaceutyczne
        można podzielić, na te pożądane przez pacjenta, czyli głownie produkty nasenne i
        relaksujące, ale niechętnie przez psychiatrów przepisywane, gdyż są uznawane
        przez nich za "groźnie", oraz na produkty przez pacjenta niepożądane, gdyż
        głowinie stosowane wbrew woli, ale chętnie przez psychiatrów stosowane. Mam tu
        na myśli tzw. neuroleptyki, czy też najbardziej poprawnie duże trankwilizatory :))
        Tym, którym teraz skończyła by się recepta, a lekarz sobie właśnie pojechał na
        wczasy czy na konferencję, mogli by w nowiem systemie po prostu pójść do apteki,
        zupełnie tak jak po lody, kiedy tylko mieli by tylko na to ochotę i potrzebę.
        Zlikwidowało by to problem nielegalnego handlu "narkotykami", z resztą wszędzie
        gdzie państwo kładzie łapę na obrót jakimiś smakowitymi produktami rodzą się
        problemy: papierosy, alkohol to inne przykłady.
        • tlenoterapia Re: Potęga władzy psychiatrii. 14.09.08, 04:01
          Nie wszystkie szkoly psychiatryczne i psychiatrzy wyznaja iz
          podlozem zaburzen psychicznych sa zaburzenia w przekaznictwie
          neurotransmiterow w mozgu.

          Poglady oscyluja od ortodoksyjnych ,to czciciele biologicznego
          podloza zaburzen ,przez ide humanistyczne -(czlowiek jest
          ok. ,nawet morderca, tylko swiat mu przeszkadzał w prawidlowym
          rozwoju)-(na te ide powolujesz sie ),az do fanatyczno -
          antypsychiatrycznych pogladow ,ktore zrodzily sie u czesci samych
          psychiatrow.
          W praktyce wielu psychiatrow mysli, ze wszystko w tym leki
          wymyslono dla ludzi ,jest popyt to wypisuja recepty(zamiennie
          psychotropy moze wypisywac lekarz rodzinny albo znajomy
          weterynarz).I odpowiedzialnosci za pacjenta nie biora-jak chce to
          moze sie uzaleznic od benzo,jak chce to moze niebrac
          neroleptykow.Konsekwencje tych decyzji ponosi pacjent.I maja w
          nosie czy podloze jest endogenne czy egzogenne i czy pujdzie chory
          do
          wrozki,ksiedza,egzorcysty,neurologa....psychologa...hipnotyzera...

          Psychiatria zajmuje sie kwestiami zaburzen przezywania ,myslenia
          i zachowania.
          Wytyczne do ustalenia normy zalezne sa od socjokulturowych
          uwarunkowan np(w afryce noszenie zakupow na glowie jest normalne,a
          u nas nienormalne)jak i osobniczego swiatopogladu lekarza = brak
          jednoznacznosci w ustalaniu normy. Dla miliardow ludzi na ziemi
          jednakowych norm stwozyc sie nie da.

          Psychiatria nauka nie jest bo nauka zajmuje sie sie zjawiskami
          fizycznymi,powtazajacymi sie w doswiadczeniach.
          Przy stosowaniu psychotropow-efekt dzialania na kazdego z ludzi
          jest inny.Nieprzewidywalny.(Dobry, zaden, zly.)Nawet leki nasenne i
          uspokajajace moga zadzialac paradoksalnie (wbrew Twojej teorii ze
          sa jedyne dobre)
          Przy swoim zadufaniu naukowym ,zadnego diagnostycznego zaplecza
          (jako jedyni w galezi "nauk" medycznych psychiatrzy nie
          posiadaja.Tylko eeg.
          To w zwiazku z tym jedyna galaz medycyny gdzie mozna dowoli
          symulowac.

          Mysle, ze przyczyn zaburzen przezywania,myslenia,zachowania nie da
          sie jednoznacznie ustalic w swietle dzisiejszej wiedzy
          psychologicznej i badan biologicznych.
          Nie sposob udowodnic co jest przyczyna, a co skutkiem.(czy czynniki
          zewnetrzne determinuja dzialanie mozgu ,czy zla praca mozgu ma
          wplyw na przezywanie swiata).Tego sie nie da rozlaczyc.

          Skutecznosc leczenia psychiatrycznego jest mala,ale czy jesli i
          onkologicznego jest mala to nalezy jej niestosowac?

        • tlenoterapia Re: Potęga władzy psychiatrii. 14.09.08, 04:04
          Nie wszystkie szkoly psychiatryczne i psychiatrzy wyznaja iz
          podlozem zaburzen psychicznych sa zaburzenia w przekaznictwie
          neurotransmiterow w mozgu.

          Poglady oscyluja od ortodoksyjnych ,to czciciele biologicznego
          podloza zaburzen ,przez ide humanistyczne -(czlowiek jest
          ok. ,nawet morderca, tylko swiat mu przeszkadzał w prawidlowym
          rozwoju)-(na te ide powolujesz sie ),az do fanatyczno -
          antypsychiatrycznych pogladow ,ktore zrodzily sie u czesci samych
          psychiatrow.
          W praktyce wielu psychiatrow mysli, ze wszystko w tym leki
          wymyslono dla ludzi ,jest popyt to wypisuja recepty(zamiennie
          psychotropy moze wypisywac lekarz rodzinny albo znajomy
          weterynarz).I odpowiedzialnosci za pacjenta nie biora-jak chce to
          moze sie uzaleznic od benzo,jak chce to moze niebrac
          neroleptykow.Konsekwencje tych decyzji ponosi pacjent.I maja w
          nosie czy podloze jest endogenne czy egzogenne i czy pujdzie chory
          do
          wrozki,ksiedza,egzorcysty,neurologa....psychologa...hipnotyzera...

          Psychiatria zajmuje sie kwestiami zaburzen przezywania ,myslenia
          i zachowania.
          Wytyczne do ustalenia normy zalezne sa od socjokulturowych
          uwarunkowan np(w afryce noszenie zakupow na glowie jest normalne,a
          u nas nienormalne)jak i osobniczego swiatopogladu lekarza = brak
          jednoznacznosci w ustalaniu normy. Dla miliardow ludzi na ziemi
          jednakowych norm stwozyc sie nie da.

          Psychiatria nauka nie jest bo nauka zajmuje sie sie zjawiskami
          fizycznymi,powtazajacymi sie w doswiadczeniach.
          Przy stosowaniu psychotropow-efekt dzialania na kazdego z ludzi
          jest inny.Nieprzewidywalny.(Dobry, zaden, zly.)Nawet leki nasenne i
          uspokajajace moga zadzialac paradoksalnie (wbrew Twojej teorii ze
          sa jedyne dobre)
          Przy swoim zadufaniu naukowym ,zadnego diagnostycznego zaplecza
          (jako jedyni w galezi "nauk" medycznych psychiatrzy nie
          posiadaja.Tylko eeg.
          To w zwiazku z tym jedyna galaz medycyny gdzie mozna dowoli
          symulowac.

          Mysle, ze przyczyn zaburzen przezywania,myslenia,zachowania nie da
          sie jednoznacznie ustalic w swietle dzisiejszej wiedzy
          psychologicznej i badan biologicznych.
          Nie sposob udowodnic co jest przyczyna, a co skutkiem.(czy czynniki
          zewnetrzne determinuja dzialanie mozgu ,czy zla praca mozgu ma
          wplyw na przezywanie swiata).Tego sie nie da rozlaczyc.

          Skutecznosc leczenia psychiatrycznego jest mala,ale czy jesli i
          onkologicznego jest mala to nalezy jej niestosowac?
    • neuroleptyk konsternacja 13.09.08, 05:52
      Jeszcze jedno, jeśli neuroleptyki to symbol leku psychiatrycznego, a choroba
      psychiczna, czy też zaburzenie psychiczne według psychiatrów = choroba mózgu. To
      ja wciąż nie mogę zrozumieć, czemu nie zajmuje się tym specjalność zaczynająca
      się od przedrostka neuro- ? neurologia?

      neuro=neuron,system nerwowy
      a w to wpisuję się w to między innymi mózg, więc i wszystkie jego choroby. Tak?

      psycho- dusza, duch
      Ale jeśli oni sami ducha redukują do mózgu, to na jakiej podstawie uzasadniona
      jest odrębność psychiatrii od neurologii? Może te sztuczki językowe służą po to,
      bo walczy ona niczym zwierze o byt..i by nie została wchłonięta przez neurologię
      pod nazwą neuro-coś tam, ale nie neuropsychiatria, bo to by implikowało jakiś
      niejasny dualizm.
      • dolor Re: konsternacja 13.09.08, 12:37
        Nie neurologia, bo to by sugerowało, że zajmuje się też np. tetraplegią. A np.
        diabetolog też powinien być endokrynologiem?
        Psyche to dusza, ale nie w rozumieniu chrześcijańskim, więc nie ma jakiegoś
        większego błędu. Nie wiem, cerebrologia by miała być?
        Jakie to ma zresztą znaczenie?
        • neuroleptyk Re: konsternacja 13.09.08, 19:56
          dolor napisał:

          > Nie neurologia, bo to by sugerowało, że zajmuje się też np. tetraplegią. A np.

          Może najlepiej w ogóle żeby nie było rozróżnienia, skoro taki szaleniec i
          zapaleniec przymusowego leczenia jak Fuller Torrey i inni mu podobni twierdzą,
          że schizofrenia czy depresja to choroby mózgu tak samo, jak choroba parkinsona,
          czy stwardnienie rozsianie.

          > diabetolog też powinien być endokrynologiem?

          Problem z tyk tkwi, że zajmuje się jedną konkretną chorobą z jej wariantami.
          Gdzie tu masz analogię jakąkolwiek, schizofrenolog??? depresjolog?? Poza tym
          jest klasyfikowana w kategorii E tak samo jak problemy z tarczycą.

          > Psyche to dusza, ale nie w rozumieniu chrześcijańskim, więc nie ma jakiegoś

          Nie ale jak ktoś taki (psychiatra) twierdzi, że zaburzenie psychiczne=choroba
          mózgu, to następuje właśnie konsternacja. Może to sugerować, że każda choroba
          mózgu to też zaburzenie psychiczne.
          Więc choroby psychiczne traktując redukcjonistyczne to choroby, czego w mózgu??
          Gdzie może być schizofrenia, gdzie nie mogło by być jakieś schorzenie
          neurologiczne? Może chodzi o "schorzenia procesów wysokopoziomowych na
          podobieństwo informatyki?. Tylko jak to podzielić ? Ale jeśli się da, to może w
          medycynie powinniśmy zostawić tylko "asamblera", a inne warstwy w tym
          wysokopoziomowy program "piszący ciągle zmieniający się kod w oparciu o
          ekstremalnie skomplikowane interakcje w życiu, powinien być uznany za swoisty
          dla danej osoby. Innymi słowy niebezpieczeństwo psychiatrii gdzieś na odległym
          horyzoncie, polega na tym, że może w efekcie działania stworzyć ludzi, którzy
          będą praktycznie dokładnie tacy sami, bo tylko tacy będą mogli funkcjonować
          sprawnie w systemie, za ileś tam lat, bo życie staje się coraz szybsze i coraz
          bardziej wymagające. Nie jest dziwne więc, skąd bierze się ta psychiatryczna
          "epidemia". Ale psychiatria to nie panaceum, może dla krótkowidza, tak samo jak
          kiedyś antybiotyki, których stosowanie pokazuje teraz swoją ciemną stronę.
          Medykalizacja jest popularna, gdyż proponuje szybką poprawę, medyk niczym
          mechanik zreperuje popsutą machinę, a to kusi. Jeśli dziś robi to wolno i
          nieskutecznie to zawsze jest "obietnica", że zrobi to szybciej i skuteczniej w
          przyszłości. Jednak myślę, że z "chorą" psychiką to jak urządzeniem, które
          pracuje w niewłaściwych warunkach, i z tego powodu występują jakieś anomalię,
          które nas nie zadowalają i pędzimy z tym do mechanika. Dobry mechanik je
          dokładnie obejrzy i powie, iż wszystko jest z nim ok, nie jest wadliwe tylko złe
          używane! Psychiatra, czyli odpowiednik kowala "naprawiającego" zegarki, będzie
          się dosztukował defektu, na który to ma już jakże odpowiednie, oraz skutecznie i
          bezpieczne procedury w stylu postaw na kowadle i walnij młotkiem
          (elektrowstrząsy). Badając konkretne "zagadkowe" zjawisko niestabilnej pracy (z
          powodu złego użytkowania), zwane przez niego np. "schizofrenią", obejrzy numer
          seryjny (geny) i w oparciu niego, będzie badał te niemal mistyczne i
          niewytłumaczalne korelacje przez dziesiątki lat i zadawał durne pytania w stylu
          "jak to jest, że jedeno urządzenie z tej samej serii ma anomalii a drugie nie
          ma". Dlatego uważam, że tak ważne jest poznanie umysłu zanim, zacznie się
          doszukiwać jego niewłaściwego funkcjonowania.
          Dzisiaj, każdy musi iść do szkoły, pracować, dostosować sie do reguł gry, do
          których nie koniecznie ma predyspozycje, ale nie bójcie się maluczcy mamy
          przecież psychiatrię, która nas kiedyś zreperuje.


          > większego błędu. Nie wiem, cerebrologia by miała być?

          Raczej nie bo, sugerowało by, że zajmowała by się wszystkim co dotyczy mózgu.
          Cerebro-mózg, logia- nauka; nauka o mózgu..
          Porażenie mózgowe dziecięce - po angielsku cerebral plasy lub łacinie
          paralysis cerebralis infantium

          > Jakie to ma zresztą znaczenie?

          Dla mnie ogromne :)
    • tlenoterapia Re: Potęga władzy psychiatrii. 16.09.08, 02:36
      Dla Psychiatry wlasciwym okresleniem jest SWIROLOG bo zajmuje sie
      swirkami, tak samo WARIATOLOG,ewentualnie- poniewaz zapisuje
      psychotropy i strzela nimi w ciemno a nuz jakis pomoze-
      PSYCHOTROPOLOG.

      Jezeli powstaja nowe leki w psychiatri to oprocz fenaktilu w
      areozolu, o sukces trudno..niemniej kiedys proporcjonalnie wiecej
      ludzi przebywalo na oddzialach zamknietych.

      Ponowie pytanie.Czy mala skutecznosc leczenia sychiatrii jak i
      onkologii ma byc powodem do jej zaprzestania?

      Po co pytania o przyczyne zaburzen jesli zadna z form leczenia -
      psychologicznego (rozne podejscie teoretyczne) i
      biologicznego ,daja marne rezultaty.

      Jaka jest roznica miedzy choroba mozgu a dysfunkcja mozgu?Jesli
      rozumowac ,ze choroba mozgu =dysfunkcja mozgu, to pod to mozna
      wsadzic zaburzenie psychiczne jak i mikro uszkodzenia powodujace
      np.dysleksje .Z tym ze jak sie uzywa slowa choroba to oznacza ze
      trzeba cos leczyc,dysfunkcja nie.
      Dysfunkcja "czegos "w mozgu moze sie roznie objawic-
      nieumiejetnoscia rozpoznawania twarzy,niepamietaniem nazw
      rzeczy,slyszeniem glosow,lub muzyki,urojona ciaza,...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka