omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem

30.12.08, 14:39
to "juz" drugi tekst, ktory czytam
i znowu mnie odrzuca

"W USA, gdzie jest społeczeństwo wieloetniczne, przy problemach
rodzinnych zespół terapeutyczny często zastanawia się nad
wierzeniami i rytuałami, które mogą być pomocne w terapii. Widziałem
terapię rodziny z chłopcem, który wagarował. Rodzice wzajemnie się o
to obwiniali i kłócili. Terapeuci nie mogli sobie poradzić. W pewnym
momencie jeden powiedział: „To rodzina żydowska, głęboko wierząca,
zastanówmy się, co z tego wynika”. Otóż tam jest taki rytuał, że jak
coś przestaje być koszerne, to się to zakopuje w ziemi pod drzewem,
i następnego dnia staje się koszerne. Terapeuci poprosili rodziców
chłopca, żeby spisali swoje pretensje do siebie, a potem zakopali te
kartki. Następnego dnia problemy ustąpiły. Widocznie ten rytuał
działał podświadomie z pokolenia na pokolenie."
www.charaktery.eu/artykuly/Rodzina/398/Portret-rodziny-we-wnetrzu-/

ktos mi powie czym sie to rozni od wróżki?
    • lucyna_n Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 14:42
      tym że u wrożki się nic nie zakopuje?
    • nienill o matko 30.12.08, 14:42
      Koncepcja Susan Forward, autorki książki „Toksyczni rodzice”,
      wyrządziła wiele złego. Są jej ofiary. Ludzie uznali, że są
      toksyczni, przez nich dzieci są chore, więc muszą się leczyć. Nie
      zgadzam się z tą huraterapeutyczną optyką. Rodziny powinny być
      zostawione sobie. Jedyne, co można, to pomóc im w poszukiwaniu
      ukrytego skarbu. Powiedzmy, że jest ci źle, bo ojciec dominuje, nie
      daje rozwinąć skrzydeł, podcina wszystkie inicjatywy, i myślisz o
      nim źle. Zamiast iść na trening dotyczący tego, jak dawać sobie radę
      i odzyskać autonomię, spytaj lepiej, gdzie jest ukryty skarb, gdzie
      jest ta wartość, bo przecież przez tego ojca przemawia kilka
      poprzednich pokoleń. Popatrz na to nie jako na przekaz negatywny –
      że ojciec chce cię zniszczyć i stłamsić. Być może jest tu ukryty
      jakiś ważny przekaz, może gdzieś w poprzednim pokoleniu był jakiś
      lęk, że łatwo da się człowieka zniszczyć, że jeżeli nie jesteś
      silny, to konkurencja cię zje. Niewykluczone, że ten lęk ma odbicie
      w historii rodzinnej. Może jakiś wujek zbankrutował i popełnił
      samobójstwo, a ojciec chce cię uzbroić, dać ci moc. Może ten przekaz
      pozytywnie zadziała w twoich relacjach z ludźmi czy z twoimi
      dziećmi. I nawet buntując się, jesteś nośnikiem jakiejś ważnej
      prawdy. Jakiej?
      • nienill a potem napiecie rośnie... 30.12.08, 14:46
      • nienill :DD Berta!!!!!!!!!! przyyyyyjdź noooo tuuuuu!!! 30.12.08, 14:51
        – Ma Pan sposób na osiągnięcie tego „otwarcia się” w gabinecie
        terapeuty?
        – Na przykład proponuję wyprawę w krainę fantazji. Wszyscy
        członkowie rodziny zamykają oczy i wyobrażają sobie, że są
        Indianami, parę tysięcy lat temu. Przygotowują się do spotkania
        plemienia. Słychać rytualny bęben. Proszę, żeby wyobrazili sobie,
        jak wyglądają przygotowania w ich wigwamie, jak się zachowują
        pozostali, kto kogo maluje. Idziemy na plac, gdzie kolejne rodziny
        tańczą przed plemieniem swój taniec. Jak wygląda taniec ich rodziny,
        kto z kim tańczy, kto prowadzi, kto trzyma się na uboczu? Kiedy
        pytamy wprost, jaką rolę pełni tata lub mama, to trudno to zobaczyć.
        Natomiast gdy opowiadają o tym tańcu, to widzą w wyobraźni, że matka
        jest w centrum, ojciec tańczy z siostrą, a oni są z boku, ciągną
        ojca za nogę, matka ich odciąga. Opisując ten taniec w wyobraźni,
        wypowiadają rzeczy, które normalnie docierają do nich po miesiącach
        terapii. Idąc za tą fantazją, mówię: „Może zatańczmy rzeczywiście”.
        Pomagam w ułożeniu tańca odzwierciedlającego wcześniejszą fantazję.
        Następnie wprowadzam małą zmianę i uwzględniamy to, co osoba
        chciałaby zmienić: mały gest, pas. Dokonuję w ten sposób „implantów”
        w wyobraźni. Kiedy jesteśmy tysiąc lat temu, na preriach Ameryki,
        nasze neurony łatwiej się łączą i tworzą zupełnie nowe ścieżki, a
        mózg staje się plastyczny.




        to moze kurs tanca? :)
        naurony Ci sie przebudują!!!
    • aurelia_aurita Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 19:53
      o boże, zaczęłam czytać ten cytat od końca i w pierwszej chwili myślałam, że oni
      tego chłopca w ziemi zakopywali i że od tego przestał wagarować
      • ych Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 20:37
        > w pierwszej chwili myślałam, że oni
        > tego chłopca w ziemi zakopywali i że od tego przestał wagarować

        Jakby przestał cokolwiek, to i wagarować.
        Systemowi i inne ericksony są znani z tego, że się podniecają sprytnymi
        sztuczkami - najważniejsza jest skuteczność. Ty im nie podpowiadaj, bo jeszcze
        gotowi zastosować...
        • aurelia_aurita Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 20:49
          nie no, aż taka radykalna bym nie była żeby go zakopywać c a ł e g o. głowę
          można zostawić i nawet karmić i poić. (jak u kosińskiego)
          może opracuję nowy autorski program terapeutyczny??
          • nienill Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 20:52
            > może opracuję nowy autorski program terapeutyczny??
            w Twoich ustach brzmi to wyjatkowo groźnie ;)
            • aurelia_aurita Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 20:58
              :)
          • ych Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 21:17
            Ja jeszcze lubię taki cytacik (o jeszcze innym panu - tym razem nie spod znaku "systemów - który lubi trąbić o 90% swojej skuteczności):

            "Sprowokowany do opowieści na temat porażki terapeutycznej, opowiada o mężczyźnie z tendencjami samobójczymi, który po próbach oddziaływania Farrellego wypisał się na własne życzenie ze szpitala, znalazł pracę, partnerkę życiową, a następnie na jej oczach skoczył z dachu wieżowca. – Wiecie, została z niego taka mokra plama, dużo krwi... No trudno, tak się czasem dzieje. Każdy terapeuta traci czasem pacjentów.
            W pierwszej chwili publiczność śmieje się..."
            www.charaktery.eu/charaktery/2007/01/207/Franek-prowokator/
      • ssig.ma Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 21:37
        To dokladnie tak samo jak ja!! Dobre to! To wszystko z tej gazetki?
        • ssig.ma Re: omijalam wszelkie "systemy" szerokim łukiem 30.12.08, 21:39
          to "tak samo jak ja" odnosilu sie do postu aurelii, ino soe
          wkomponowalam nie w to miejsce
    • aurelia_aurita moje drugie skojarzenie 30.12.08, 19:59
      w podobnym duchu: arkusz radykalnego wybaczania
      www.naradykalnymszlaku.pl/do_pobrania/arkusz.pdf
      czyli jak by nie było, to jesteś człowieku sam sobie winien, bo nie doceniasz
      dobrodziejstw jakie zawsze przynosiło ci życie. w tym najlepszym z możliwych
      śfjatów...
      • nienill Re: moje drugie skojarzenie 30.12.08, 20:07
        z pełną powagą: to najbardziej porąbana rzecz jaką w życiu widziałam
        • nienill Re: moje drugie skojarzenie 30.12.08, 20:13
          Wiem, że jestem istotą duchową, która przeżywa ludzki los. Kocham
          siebie i wspieram w każdym aspekcie mojego człowieczeństwa.


          dobrze, ze to dopisali, bo moglabym zapomniec
        • aurelia_aurita Re: moje drugie skojarzenie 30.12.08, 20:24
          a najgorsze, że niektórzy ludzie w to wierzą.
          • naqoyaqatsi Re: moje drugie skojarzenie 30.12.08, 21:21
            ja bym chial zeby mnei ktos zakopal i zeby sie ja zrobil nowy
            • aidka Re: moje drugie skojarzenie 30.12.08, 22:29
              naqoyaqatsi napisał:

              > ja bym chial zeby mnei ktos zakopal i zeby sie ja zrobil nowy

              a ja bym chciała, by z Tobą było bez zakopywania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja