Dodaj do ulubionych

Dla Elli i innych nie mogących spokojnie zasnąć

21.05.09, 15:17
Nie mam kłopotów ze snem ale miewałam i wiem jakie to męczące nie móc zasnąć.
Mam swój patent i przekazuję na zasypianie bez prochów. Dla mnie skuteczny,
ale się troszkę na początku trzeba przyłożyć i wykazać cierpliwość aby
technikę opanować. Ci których tego uczyłam podobno też nabrali nawyku
przyjemnego zasypiania. Nie uczyłam nikogo przez internet ale jest szansa,że
się uda.
1.Chodzimy spać przez okres 1,5 miesiąca o stałej rozsądnej porze właściwej
dla naszego rytmu dobowego np między godz 22 a 22,30 .
2. Przez 21 dni bierzemy prochy tak jak do tej pory, kto lubi wskazanym jest
aby wypił bezpośrednio przed snem szklankę ciepłego mleka albo jakieś ziółka,
które wcześniej pijał na zaśnięcie i które z prochami nie kolidują.Albo
trochę cieplej słabej herbaty. Picie ww. nie jest przymusowe.
3. Godzimy się z tym że naszym celem nie jest zaśnięcie. Chodzi o to, żeby się
nie napinać i nie chcieć koniecznie zasnąć, bo wtedy może się nie udać. Naszym
celem jest się jedynie odprężyć i spokojnie poleżeć w łóżku. Jak się nie
zaśnie dziury w niebie nie będzie, bo się uprzedziło szefa,że się może wziąć
wolny dzień. I tego się trzeba trzymać. Nie ma przymusu, tak sobie zakonotować
i cały czas się tego trzymać!
4. Próbuje się skupić na ciele i tak jak się umie najlepiej rozluźnić mięśnie.
Jak się tego nie umie to się najpierw napina całe ciało jak strunę. Trzyma tak
jak długo umie (bez przesady jednak )i potem puszcza mięśnie i wiemy jak to
jest być luźnym. Można to robić na leżąco na plecach albo na siedząco w bardzo
wygodnej pozycji.
5. Pozostaje się w tej samej pozycji, robi się baaaardzo głęboki wdech i na
bardzo wolnym ( jak się tylko da) wydechu liczy się od 4 do 0 . ( jeden
wydech czteryyyyyy, drugi wydech trzyyyyy itd.)
6. Kładziemy się w wygodnej pozycji w łóżku.
6. Staramy się nie myśleć o rzeczach smutnych ,denerwujących itp. Na początku
jest to trudne ale po jakimś czasie umiemy już się odłączać od kłopotów i
zmartwień. Tak ma być,że zmartwienia nie idą z nami do łóżka. Każdy znajdzie
swój sposób. Ja lubiłam wsłuchiwać się w ciszę, myśleć o moich ukochanych
miejscach wakacji, czasem słuchałam spokojnej muzyki i na niej się skupiałam.
Wdychamy spokojnie powietrze, na wydechu liczymy od 99 w dół ( 98,97...).
Już nie tak bardzo głębokie wdechy i wydechy ale lekutko pogłębione, spokojne.
Możemy się mylić, zapominać. Byle liczyć na spokojnym wydechu w dół.
7. Po tym czasie( 21 dni) jak mamy poczucie, ze łatwiej zasypiamy odgryzamy
odrobinę nasenniaka i wypluwamy. W naszym tempie do 1,5 miesiąca odgryzamy i
wypluwamy coraz więcej procha.

Ufff. Namęczyłam się. Jak mi ktoś będzie złośliwości w tym wątku wypisywał, to
go porządnie zeklnę.


Obserwuj wątek
    • ichnia Re: Dla Elli i innych nie mogących spokojnie zasn 22.05.09, 11:11
      kefirka.de napisała:
      > Nie mam kłopotów ze snem ale miewałam i wiem jakie to męczące nie móc zasnąć.

      Dokładnie tak samo miałam. Stosowałam różne metody aż wypracowałam samodzielnie
      sposób, który zadziałał. Przez wiele lat towarzyszyła mi cichutka muzyka lub
      radio, bo jedynie to gwarantowało zaśnięcie. Raczej później niż wcześniej, ale
      lepsze było to niż wcale nie spać.
      Aż wymyśliłam sobie i zaczęłam stosować punkty 1 i 6 z listy Kefirki (super, że
      nie muszę tego wypisywać ;))

      Sztywne trzymanie się godziny jest bardzo ważne, tak samo jak nie zajmowanie
      sobie głowy wieczorem ważnymi/stresującymi/itp. sprawami.
      Po wygodnym ułożeniu ciała usiłowałam przywołać jakieś miłe obrazy (tak obrazy).
      Początkowo "widziałam" tylko czerń, ale z czasem wymyśliłam sobie miły i
      przyjemny obrazek, który za każdym razem działał: po prostu zasypiałam :)
      Ewentualnie uzupełniałam to liczeniem od 1 do 100 w powolnym tempie, przy
      pomyłce wracałam do początku, przy wyliczeniu całości liczyłam od początku.
      Dodatkowo polecam wieczorny spacer przed snem (ja tego nie dałam rady stosować,
      ale jeśli ktoś może to tym lepiej).

      Warto spróbować :))
    • mskaiq Re: Dla Elli i innych nie mogących spokojnie zasn 25.05.09, 12:26
      kefirka.de napisała:
      >Staramy się nie myśleć o rzeczach smutnych ,denerwujących itp. Na
      >początku jest to trudne ale po jakimś czasie umiemy już się
      >odłączać od kłopotów izmartwień. Tak ma być,że zmartwienia nie idą
      >z nami do łóżka. Każdy znajdzie swój sposób. Ja lubiłam wsłuchiwać
      >się w ciszę, myśleć o moich ukochanych miejscach wakacji, czasem
      >słuchałam spokojnej muzyki i na niej się skupiałam. Wdychamy
      >spokojnie powietrze, na wydechu liczymy od 99 w dół ( 98,97...).
      >Już nie tak bardzo głębokie wdechy i wydechy ale lekutko
      >pogłębione, spokojne.
      >Możemy się mylić, zapominać. Byle liczyć na spokojnym wydechu w dół.
      Stosuje podobna metode tylko ze polega na nieustannym powtarzanie,
      afirmowaniu czegos bardzo pozytywnego.
      Sa ludzie ktorzy sluchaja muzyki przez sluchawki, mozna myslec o
      kochanych miejscach, ludziach, itp.
      Sztuka zasypiania polega na tym aby nie dopuscic do niepokoju. Jesli
      sie to uda wtedy sie zasnie.
      Probujac zasnac w taki sposob problemem sa watpliwosci ze w taki
      sposob mozna zasnac, kiedy nawet chemia nie pomaga.
      Drugim problemem jest cierpliwosc, trzeba umiec ja zachowac wlasnie
      kiedy pojawiaja sie watpliwosci ze uda sie zasnac.
      Jesli chodzi o rytual zwiazany z zasypianiem to nie stosuje. Klade
      sie o roznych porach dnia i zasypiam. Czesto klade sie bezposrednio
      po cwiczeniach fizycznych.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • ichnia Re: Dla Elli i innych nie mogących spokojnie zasn 25.05.09, 14:19
        mskaiq napisał:
        > Jesli chodzi o rytual zwiazany z zasypianiem to nie stosuje. Klade
        > sie o roznych porach dnia i zasypiam.

        Bo rytuał jest potrzebny wtedy, gdy ma się problemy ze snem, a Ty jak mniemam,
        nie masz ;)
        Ja teraz też nie bardzo przestrzegam zasad, ale na początku to było konieczne.
        Właściwie bardzo bardzo nie przestrzegam ;) No ale nie potrzebuję, bo w sumie to
        ciągle chce mi się spać ;)

        Zapomniałam dodać, że istotną rzeczą było położenie się spać w momencie poczucia
        senności. Nie wiem jak to dokładnie wytłumaczyć, trzeba wyczuć ten stan,
        przetrzymanie tej senności (bo coś mam do zrobienia, albo milion innych powodów)
        skutkowało dużym problemem z zaśnięciem. Posunęłam się do tego, że zawczasu
        rozścielałam sobie łóżko, żeby mieć już gotowe gdy tylko poczuję się senna ;)) A
        to dlatego, że gdy byłam senna a nie było rozścielonego łóżka, nie chciało mi
        się wyciągać pościeli (no bo senna przecież byłam) i siedziałam czekając
        niewiadomo na co, a za chwilę ochota na sen mijała...
        • mskaiq Re: Dla Elli i innych nie mogących spokojnie zasn 26.05.09, 11:17
          Mialem problemy ze spaniem, przeszkadzaly glosy ktore slyszalem.
          Przeklinakly, straszyly, wrzeszczaly.
          Poza glosami pojawialy sie odczucia somatyczne, bol, skurcze,
          drzenie ciala, odglosy wlasnego serca, ktore nagle mozna slyszec
          niezwykle glosno.
          Innym problemem byly makabryczne sny i wielokrotne budzenia w nocy.
          Jedynym sposobem zasniecia to nauczenie sie ignorowania wszystkiego
          co przeszkadzalo zasnac.
          Rytual nie przydalby sie na wiele. Wiedzialem ze kazda noc
          przyniesie pieklo i ze nie moge sie bac tego piekla, ze moge je
          przetrwac i ze bede spal cokolwiek przyniesie noc.
          Te problemy trwaly lata, wiedzialem ze jesli nie zwatpie i nie
          poddam sie to wygram i problemy znikna.
          Dzisiaj zasniecie przy pneumatycznym mlocie nie jest takim trudnym
          zadaniem, umiem odizolowac siebie od wszystkiego co sie dzieje wokol
          mnie. To lata pracy nad soba o przetrwanie.
          Serdeczne pozdrowienia.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka