paradoxus
09.06.09, 14:33
dziś 127-kilogramowy pan po krótkiej wymianie zdań
w środowisku kontrolowanym - w trakcie sesji
tak się zagotował, że zastanawiałam się przez chwilę
czy mi przyłoży, czy dostanie zawału.
w ogóle wszyscy faceci w grupie mają mi za złe
no i ja się pytam: czy to, że gardzę panami
i uważam ich (całą płeć) za słabeuszy
jest od razu powodem, by się obrażać?
dlaczego mężczyźni boją się kobiet?
i co ich obchodzi, że jakaś mikra cwaniara coś złośliwego bełkocze?