dolor
15.06.09, 17:47
Na początek coś zbrodniarza współodpowiedzialnego za "Klan", czyli Witold
Horwath i jego "Ptakon" (z audiobooka, więc mogą być pomyłki):
"I chociaż nauka głosami międzynarodowych kongresów co i rusz tromtadracko
obwieszczała triumf, on, stary praktyk, doskonale wiedział, że tak naprawdę od
czasów Pinela i Kraepelina zmieniło się żałośnie niewiele i w tym interesie
dwudziestowieczne jest tylko instrumentarium. Prąd elektryczny, chemię, ba,
nawet komputery zaprzęgli do roboty, lecz to właśnie czyni kontrast dodatkowo
komicznym, kiedy owych urządzeń używają znachorzy, szamani oraz zaklinacze
chorób tacy jak on, których dyplom lekarski, a co za tym idzie wiedza, przydać
się mogą wyłącznie wtedy, gdy ten, w kim chorobę nazbyt silnie się zamawia,
nie wytrzymuje i dostaje zapaści. Sama zaś choroba nadal siedzi w mroku nie
bardziej przejrzystym, niż średniowieczny.(...)nuży prof. Kozielskiego myśl,
że choćbyś pękł, ludzie się nie zmienią, a niektórzy z pośród nich,
statystycznie od jednego do trzech procent populacji, to wariaci i ci nie
zmienią się już z całą pewnością. Można użyć całej magii, podać takiemu
kilogramy narkotyków, na rok uśpić atropiną, kopać prądem aż do wytrząśnięcia
bebechów, można jeszcze bardzo wiele, lecz i tak próżny trud. Wariat dalej
będzie wariatem, a lekarzowi, bo za to bierze pensję, pozostaje tylko
pilnować, by nie zrobił sobie, lub co gorsza innym, jakiejś krzywdy. Aha, i
jeszcze by ci inni nie skrzywdzili wariata."