a propos jedzenia i ... codziennego zajęcia

03.09.09, 05:06
ja ostatnio obgryzam i zjadam paznokcie, swoje oczywiście. A
właściwie nędzne resztki, które z nich zostały. i jeszcze skórki i
skórę z opuszek palców odgryzam. tylko muszę się trochę ukrywać z
tym, bo to trochę obrzydliwe dla otoczenia. a dziś jeszcze do tego
doszło gryzienie do granicy bólu skóry i mięska w ustach i czasami
odgryzanie i zjadanie po kawałeczku skóry z jamy ustnej.i też
ostatnio powróciło skubanie zeschniętego naskórka z ust i potem
zjadanie. również nie pogardzę strupkami (swoimi) - zdrapuję,
rozgryzam pieczołowicie i zjadam.
Ale mam swoje zasady. Mimo, że już mi kilkakrotnie proponowano,
cudzych paznokci nie jadam. I strupków również. I nie mogłabym zjesć
baby z nosa, nawet swojego i niezbyt to dla mnie estetyczne, jak
ktoś inny to przy mnie robi.
jak chodziłam do pracy albo na zajęcia na studia, to ww. czynności w
ogóle nie było, paznokcie były całkiem odchowane. i tak było przez
wiele miesięcy. jak minął miesiąc, odkąd przestałam chodzić, to się
zaczęło. minęły prawie dwa - doszło przesiadywanie nocami prawie
codziennie, wypalanie niebotycznych ilości papierosów, chodzenie
spać rano i spanie do wieczora. i potem od nowa to samo.
i jak Lucyna opisała swoją sytuację w pracy, to mi się przypomniało,
jak mnie zwolnili z ostatniej pracy. I teraz mam problem, bo w
świadectwie pracy mam, że pracowałam tam dwa miesiące i na rozmowach
pytają, dlaczego tak krótko. wtedy mam dylemat, opowiadam całą
sytuację, do jakiej tam doszło, a czytałam gdzieś, że nie jest
dobrze widziane, jak się krytykuje swojego byłego pracodawcę, bo
skoro był taki zły, to po co sie u niego w ogóle zatrudniało i
pracowało.
    • ellena_cyganka Re: a propos jedzenia i ... codziennego zajęcia 03.09.09, 11:52
      A po co pokazujesz na rozmowach to świadectwo dwumiesięczne?
Pełna wersja