Dodaj do ulubionych

Wszystkie mają domki!!!

03.09.09, 14:41
Zadzwoniłam na wieś aby się pochwalić. Okazało się ,że podziałali i tam i
łącznie z naszym urobkiem wszystkie już są przynależne. I przed chwila
dzwonili z jednego miejsca, że są w razie czego domki tymczasowe dla sierotek
bez przydziału. O matko i córko i wszyscy święci. Apopleksja ze szczęścia mnie
dusi. napiszę więcej jak ochłonę.
Obserwuj wątek
    • damakier1 Kefirko, pierś wypręż i do orderu wystąp! 03.09.09, 16:55
      A jak już tak dobrze poszło i chętnych może się okazać całkiem
      sporo, to może jakieś miejsce zrobić, gdzie chętni na kotka by byli
      spisani i na przyszłość zawsze pod ręką? Bo wiadomo, że kotki się
      możą jak króliki i co i rusz domów dla różnych nieszczęść szukać
      trzeba.
        • damakier1 Jak tak, to opowiem o Panu Czesiu 04.09.09, 18:59
          Kiedy nastała Wrona, koty wyprowadziły się z ogrodu i zaczęły omijać
          parter. Franio dał ze dwa razy Wronie po ryju, ale tylko tak od
          niechcenia, a poza tym czmycha od drzwi prosto na schody, żeby jak
          najmniej z Wroną mieć do czynienia. Zima nieraz w przedpokoju do
          Wrony podchodzi, poociera się o wroni łeb, pomruczy, ale na pokoje i
          do ogrodu też się nie zapuszcza. Co innego Pan Czesio! Już od rana
          na schodach słychać tup, tup, tup i wkracza Pan Czesio. Omija Szopka
          i pcha się na łóżko Wrony - wyciąga łepek i skrupulatnie obwąchuje
          wroni nos. Niech no tylko Wrona spróbuje drgnąć, Pan Czesio robi
          okropne Phhhy! i pac Wronę po nosie. Jak już pokaże, kto tu rządzi,
          idzie do łazienki. Łazienka ma dwie wielkie atrakcje. Pierwsza to
          kabina prysznicowa. Pan Czesio włazi do kabiny, zadziera łepek i
          czeka, aż z prysznica skapnie kropelka wody. Żeby taką kropelkę
          złapać, trzeba podskoczyć wysoko w górę, przy okazji poślizgnąć się
          i wyrżnąć kocią mordą w dno brodzika. Potem należy się otrzepać,
          obleźć brodzik dookoła tak, żeby zmoczonymi brudnymi łapami porobić
          piękne ślady i już można zmierzać do atrakcji drugiej.
          Otóż pod kaloryferem jest dziura w podłodze, a pod nią ścieka woda
          ze wszystkich kranów. Pan Czesio siada niczym przed mysią dziurą i
          cierpliwie czeka aż ktoś w końcu jakiś kran odkręci. Wtedy z dziury
          dobiega bulgotanie, a Pan Czesio aż dygoce z podniecenia. Wciska
          łepetynę do dziury, ale łepetyna się nie mieści, więc Pan Czesio
          wyciąga się jak długi, wpycha do dziury całą rękę najdalej, jak
          można i usiłuje tego bulgocącego potwora złapać. Jak mocno się
          odkręci wodę, to nawet się Panu Czesiowi udaje łapę w dziurze
          zamoczyć. Szybko wtedy łapkę wyciąga, energicznie z wody otrzepuje i
          rozczarowany, że nic się nie złapało znów do dziury wpycha. Jak już
          mu się łazienkowe atrakcje znudzą, Pan Czesio robi jeszcze szybki
          obchód parteru, o psy się parę razy od niechcenia otrze, żeby
          pamiętały kto tu jest kierownikiem i wraca na górę na śniadanie.
          Naje się i znów tup, tup po schodach, ale tym razem to już na dwór -
          idzie szukać Zimy, z Franiem się nie zadaje.

          PS. Skąd się wziął Pan Czesio wie Olga. Kto ciekaw, niech spyta.
          • olga_w_ogrodzie Re: Jak tak, to opowiem o Panu Czesiu 04.09.09, 20:04
            Pan Czesio /się pamięta o 'panowaniu' - a jakże/ - może zostanie
            hydraulikiem czy co ?
            albo dyktatorskim najeźdzcą - już on wiedział, jak zdobyć chatę i
            wszystkich bezkrwawo podporządkować sobie.
            a co Zimka na niego ?
            się bawi czy zazdrosny ?
            Pana Czesia, tak w ogóle, za upór uwielbiam i konsekwencję - mimo
            młodego wieku facet wiedział, czego chce i to zdobył.

            moja Nicole już lata swe ma - ale, gdy Cię czytam, zauważam, że ma
            tęże samą, co Pan Czesiu, wodą fascynaję. siedzi albo się
            przechadza, na przykład, ten na wąskiej krawędzi wanny, gdy się
            prysznicuję albo kąpię i się rozochaca, gdy dla niej specjalnie,
            wodą potrząsam.
            • olga_w_ogrodzie Re: Jak tak, to opowiem o Panu Czesiu 04.09.09, 20:21
              'Nicole' się snobistycznie, po zagranicznemu nie nazywa wcale, bo
              jest ona Nikusią albo Maleńką Niunią.
              ale chodziło o to, że Nicole Kidman wspierało się, gdy ją jej stary
              zostawił. zdaje się, że to od tego, że kociczki w Polsce nazywane są
              imieniem Nicole K. się ona pozbierała, zakochała i jeszcze dziecko
              urodziła.

              czy Ty, Damko, jak mawia Kefi, zbierasz te opowieści, o czym już
              mowa była onegdaj ?
              • damakier1 Re: Jak tak, to opowiem o Panu Czesiu 04.09.09, 23:33

                > czy Ty, Damko, jak mawia Kefi, zbierasz te opowieści, o czym już
                > mowa była onegdaj ?
                Po którymś Twoim namówieniu zrobiłam w końcu osobny plik (czy jak to
                się tam zwie) i wklejam. Nawet mi sie teraz żal zrobiło tego, co
                pisałam u Wilka i przepadło.
                (damko, ty stary rowerze...)
                • olga_w_ogrodzie Re: Jak tak, to opowiem o Panu Czesiu 04.09.09, 23:56
                  Damko, zbieraj.
                  chciałabym być wydawcą - bez pierduł - chronologicznie uporządkować
                  wszystko, a było tego duzo i wydać.
                  ja znam tylko od Wrony.
                  ale to jest bardzo ciekawe i, jak piszesz o Zimce, Wronie - wszystko
                  widzę w głowie.
                  wiem, jak Twój ogród wygląda, sukienka z kwiatami i one.
                  Pana Czesia widzę nad dziurą hydrauliczną - o to idzie w pisaniu -
                  dawać popalić wyobraźni.
                  se jeszcze męza Twego tylko nie wyobraziłam.
                  zbieraj, na Boga, bo szkoda by było.

            • damakier1 Re: Jak tak, to opowiem o Panu Czesiu 04.09.09, 20:30
              > a co Zimka na niego ?
              Zimka się z Panem czesio zakolegował. Wieczorami na górze harcują,
              aż u mnie na dole sufit sie trzęsie i żyrandol dzwoni. Tupią jak
              stado słoni. Kto powiedział, że koty są ciche, nigdy w życiu nie
              miał w domu kota. I z tym, że wody nie lubią też bzdura. Widac to po
              Nikolce i Panu Czesiu. A po deszczu często widzę, jak uliczne koty
              bawią sie w kałużach.
              • olga_w_ogrodzie Re: Jak tak, to opowiem o Panu Czesiu 04.09.09, 20:45
                Nikolka, gdy jeszcze z Julką się zgadzały i mogły razem mieszkać,
                urządzały coś, co nazywałam galopadami - na długim korytarzu się
                ganiały jak wariatki i tupały łapkami też jak słoni stado.

                a z tymi ulicznymi kotami, to się o wodę w upały najbardziej
                martwię - że pić nie będą miały co. z jedzeniem poradzą - już widzę,
                ale woda, gdy sucho ?
                czasem, gdy długo nie pada, po nocy chodzę, bo w dzień się boję, że
                mnie jako wariatkę pojmą, i w kubeczkach po kefirze wodę rozstawiam
                w punktach strategicznych.

                Niki, to by Zimka i Pan Czesio polubili, bo ma 6 lat, ale bardzo
                skora do zabawy i wygłupów. dziecinna ona w sposób zniewalający -
                wciąż ciekawska, jak zaraza. albo jak kot.
                tylko się rządzi strasznie.
      • olga_w_ogrodzie taki mail dostałam. 15.09.09, 20:01
        " Witam! Na forum gazety znalazłam ogłoszenie o adopcji kotków.
        Najchętniej obejrzałabym zdjęcia tych kociąt ze szczególny naciskiem
        na
        całą białą koteczkę i rudego kocurka.
        Proszę o informację w jakim wieku są kotki, bo zależy mi na młodych
        tak,
        by przyzwyczaiły się do mieszkania w bloku. Zależy mi na tym rudasku,
        miałam z córką już kilka kotów (zwykle przygarnianych biduli), ale
        jeszcze żaden nie był rudy :-).
        Pozdrawiam"

        ------
        cóż - pani gospodyni wolała potopić i spalić, choć ktoś tu dobrze
        powiedział, że kotków by zabrakło dla chętnych.
          • olga_w_ogrodzie Re: taki mail dostałam. 15.09.09, 20:21
            ja już nawet nie chcę wiedzieć, których nie ma.
            tak, jak Ty, uważam, że Kefi zrobiła, co mogła.
            ale tamta kobita - mając tyle pomocy od Kefi i ludzi tu.
            i oferty od ludzi adopcji.
            do czego jej ta kotka-mama jest ?
            jako przytulanka ?
            a reszta to do zamordowania ?

            swojej kociczki też nie chciałam sterylizować, bo przykre to.
            ale, choć to kotka wewnętrzna, to się mordowała - ruję miała już co
            tydzień, mauczała, nie jadła, wariowała, więc się to zrobiło.

            było parę tygodni na znalezienie opiekunów - się w parę dni znaleźli.
            po co było mordować ?


Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka