olga_w_ogrodzie
05.09.09, 19:53
a ja kiedyś na koniec terapii za skutki której byłam niepohamowanie
wdzięczna i wielką miałam ochotę okazać to, kupiłam ksiązki dla pani
psycholog, dwóch psychiatrów i profesora, który dbał o całokształt
imprezy - o mnie - jak o córkę własną.
pomogli mi dokonać potem rzeczy niesłychanych. bez prochów i
szpitalnego bydła, choć to w szpitalu było.
i było wszystko przemyślane - zakup ten - Andy Warhola
psychologiczny obraz.
i Sylvia Plath - jej dzienniki.
to było przyjęte z zadowoleniem.
ale dla jednego z psychiatrów wybrałam byłam o Hitlerze.
i komentarz był : czy ja dla pani jak dyktator ?
a wcale nie.
psychiatra mnie i owszem - w ryzach trzymał, gdy się rozpadałam.
ale Hitler z niego żaden.
ani dyktator.
ale najgorsze było z profesorem - z powodu jego nazwiska mogłam się
domyślić, że jest Zydem, a ofiarowałam mu książkę o papieżu.
do tej pory się zastanawiam czy on nie potraktował tego jako aluzję.