Dodaj do ulubionych

Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!!

20.10.05, 00:21
Witam wszystkich. Nie jestem do końca pewien, czy trafiłem na dobre forum,
choć jednak ten problem wydaje się być związany z mieszkaniem. Otóż kilka
miesięcy temu moja dziewczyna kupiła mieszkanie (na Ursynowie, w małym
bloku). Wszystko byłoby ok, gdyby nie jeden mały, a jak się potem okazało
spory problem... sąsiadka. Już po dokonaniu transakcji kupna, przypadkowo
dowiedzieliśmy się, że piętro niżej mieszka specyficzna (delikatnie mówiąc)
pani. Ma świra na punkcie czystości, tzn. lata ze szmatą po całej klatce,
otwiera okna o 21, bo musi się przewietrzyć i takie tam inne (pewnie uznacie,
że to przecież nic strasznego więc czytajcie dalej...). Osoba, która mówiła o
tej specyficznej pani, mieszkała kiedyś właśnie w tym bloku-powiedziała, że
jest ona chorą osobą (hmm, no cóż nie każdy jest doskonały). Jak nam
powiedziała, w przeszłości potrafiła wyklinać sąsiadów i takie tam inne
historie. (Pewnie nadal uważacie, że to żaden problem więc kontynuujemy)
Ponieważ mieszkanie nadawało się do remontu w sierpniu zaczęły się prace,
pierwszy konflikt spowodował jeden z robotników, za głośno waląc młotkiem
(ok, dobra rozumiem nikt nie lubi hałasu). Kolejna scena dramatu rozegrała
się na klatce, kiedy to rozwalił się nam worek z gładzią gipsową i trochę
rozsypało się na schodach, uprzedziliśmy sąsiadkę nim razem ze swoim kompanem-
szmatą pojawiła się na klatce i usunęliśmy ślady białego proszku. Jednak
bystre oko s. wypatrzyło resztki podczas popołudniowego sprzątania klatki,
zarzuciła nam rozrzucanie materiałów radioaktywnych!!! bo gdy ona przejechała
po tym mokrą szmatą one po prostu znikały!!! (chyba powinna powiadomić o tym
służby graniczne, że odkryła nowy sposób na wykrywanie przemycanych
materiałów radioaktywnych;)). Dobrze, ale to cały czas nie koniec. Po całych
tych zajściach, nagle okazało się, że zaczęła odpowiadać na nasze dzień
dobry, no to super, może zmieniła zdanie. Jednak po pewnym czasie nagle
przestała się odzywać, a właściwie odzywa się słychać jej głos przez kratkę
wentylacyjną kiedy to mówi (teraz będzie niezłe!!)... „śmierć mieszkańcom
lokalu nr...” (to właśnie o nasz numer mieszkania chodzi), powtarza te słowa
przez kilka minut zupełnie jak by była członkiem sekty!! Nie opisałem tu
wszystkiego dokładnie, co jeszcze się działo, bo tak naprawdę chodzi mi o sam
koniec, (czyli o te słowa, które ostatnio wypowiada). Normalny człowiek tak
się nie zachowuje. Powiecie może żeby się nie przejmować i nie zwracać uwagi,
no jednak takie zachowanie wzbudza pewien niepokój. Nie boję się może tego,
że wywoła ona jakąś nadludzką siłę, która nas zabije. Ona wydaje się po
prostu mocno nienormalna!!! ma w domu gaz może go odkręcić i co będzie? Sam
nie wiem, co może strzelić takiej osobie do głowy... Rozumiem, że pewnie nic
wielkiego nie wymyślimy, chciałem się jednak podzielić z Wami moimi
spostrzeżeniami i obawami. A osoby, które kupują mieszkanie niech zwracają
uwagę na to, kto będzie ich sąsiadem...
Obserwuj wątek
    • witch_blade Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 20.10.05, 07:42
      Wiesz, współczuje szczerze, z nadmorską gdańską bryzą...
      moi rodzice kupili nowe mieszkanko w nowo zasiedlonym bloku - także równiez nie
      wiedzieliśmy (bo i ja jeszcze trzoszkę u nich mieszkam) kto się wprowadza po
      sąsiedzku. Problem w tym że sąsiedzi piętro wyżej z trzema córkami i pianinem
      żyć nie dają :-) !!!! moi staruszkowie odchodzą od zmysłów, gdy wracają z pracy
      a tam od 16- 22-giej koncerty uczących się palcówek potworków!!! brzdęk przdęk
      i dla elizy - po raz setny!!!
      aż mi się więcej pisać nie chce... :(
      • ewamalecka Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 20.10.05, 18:23
        Słuchajcie, to horror, ale jedynym wyjściem jest omówienie tej sprawy z innymi
        sąsiadami, czy do nich ta Pani też sie czepia, a może tylko do nowych lokatorów
        a potem daje spokój (albo oni dają). Dowiedzcie sie czy to tak zawsze czy może
        minie, a może najlepiej nie zwracac uwagi i sama da spokój? Pogadajcie z innymi
        lokatorami w bloku. Tak radzę,
        pozdrawiam
        Ewa M.
          • witch_blade odp. pół żartem na te wyciszenie sufitu... 21.10.05, 10:36
            :-) niewątpliwie oklejenie sufitu nadałoby "klimatu" całemu mieszkaniu..
            poteem byśmy musieli zabić okna szczelnymi okiennicami i dać drugą parę drzwi -
            również obitych futerm... a co zrobić z wibracjami, w któew wpada zastawa
            stołowa podczas koncertu piętro wyżej? pianiono stoi akurat nad stołem...

            sąsiedzi twierdzą, że jak sie komuś nie podoba to może nie słuchać ;)!!!!
            miałąm już kilka pomysłów - począwszy od podtrucia dzieciaków i połamania im
            paluchów (zbyt drastyczne) i notorycznego pisania do sółdzielni, że zakłócają
            spokój... ale ponieważ wyprowadziałm się od rodziców - to juz nie mój problem...

            bo mówią że muzyka łagodzi obyczaje.....
        • fiquemiku Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 21.10.05, 08:13
          To ona mieszka pod nami więc nie będziemy wygłuszać sufitu. Nie wiem, jaka jest
          w stosunku do innych sąsiadów, ponieważ jeszcze nikogo dobrze nie znamy, oni
          chyba jednak ją „olewają”. Chyba rzeczywiście najlepiej nie zwracać uwagi.
          Problem w tym, że człowiek wracając do domu zamiast mięć spokój, denerwuje się
          przez taką osobę.
          • kamelia1 Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 28.10.05, 20:04
            Czy ktos z mieszkancow bloku probowal z ta pania porozmawiac ? Najlepieby bylo
            gdyby wszyscy mieszklancy zebrali sie razem i z Pania grzecznie porozmawiali.
            Jezeli nikt nie reaguje na jej zachowanie to ta pani bdzie tak dalej bezkarnie
            wszystkich mieszkancow terroryzowac. Wszyscy mieszkancy bliku maja takies same
            prawa do uzytkowania budynku i pani nie ma zadnych uprawnien aby narzucac
            pozostalym jak sie maja zachowac. Nie mozecie byc tacy bezsilni.
    • kamyk4 Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 21.10.05, 13:39
      To nie sa sa problemy ktorymi warto sobie zawracac glowe. Naprawde. Pani jest nieszkodliwa i trzeba ja albo ignorowac albo smiac sie z sytuacji i juz. W koncu nie ma obowiazku lubic wszystkich i klaniac im sie na klatce.
      A co do panien grajacych na pianinie. Coz trudno odmawiac dzieciom mozliwosci cwiczenia ale ludzie tez musza jakos mieszkac. Jesli rozmowy z ich rodzicami na temat skrocenia czasu cwiczen nei pomagaja trzeba zaangazowac w to zarzad budynku. Zarzad moze zmusic najemce do ograniczenia tych godzin, jest na to kilka przepisow. Mozna zrobic pomiar halasu w sanepidzie, mozna nawet zmusic wlasciciela do sprzedania mieszkania! Ale to juz sobie podyskutujcie z zarzadem jakie srodki najlepiej zastosowac.
      • wejgela Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 26.10.05, 19:41
        Ja mam także problem z sąsiadami.Nie pomagają moje interwencje.A problem jest
        taki-troje dzieci w wieku od 3 do 13 lat codziennie rano urządza
        biegi ,krzyki,skoki nad moją głową .W powszednie dni tak bardzo to nie drażni-
        pośpiech w przygotowaniach do swoich zajęć .Natomiast weekend jest horrorem
        zaczynającycm się od 5 -5;30......w ostatni kiedy poszłam w szlafroku do góry
        prosić o spokój i szacunek dla innych "mamuśka" przywitała mnie słowami abym
        wstydziła się ,bo to są dzieci i dodatkowo powinnam wstydzić się ,że lubię
        długo spać.A ja tylko chciałabym normalnie budzić się ,a nie żeby robił
        to "spadający na łeb sufit"....Poradźcie ,może powinnam zaprosić na poranną
        kawę straż miejską albo dzielnicowego?
    • aliina Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 27.10.05, 16:54
      Ja też mam kiepską sąsiadkę, która lubi znęcać się na synem małoletnim, czasem
      mam wrażenie, że go tam zakatuje mieszka nade mną, więc chyba ja słyszę
      najbardziej, co tam się dzieje, raz wezwaliśmy policję, bo się zwyczajnie bałam
      o tego chłopaka to dopiero wtedy się zaczęło.. dzień w dzień skakała waliła w
      podłogę, potrafiła w nocy pukać w podłogę tak, że praktycznie nie dało się
      spać, ja zwyczajnie wracałam do domu cała w nerwach myśląc, co dziś znowu
      wymyśli, raz podłożyła nam g. pod wycieraczkę, byłam u sąsiadów, którzy
      mieszkają nad nią, ale powiedzieli, że owszem Pani lubi pokrzyczeć, ale żeby od
      razu pisać na nią skargę do spółdzielni to nie. Potem trochę nam odpuściła tzn.
      przestała celowo hałasować pukać skakać itp., ale synkowi niestety nie
      odpuściła i awantury są nadal.
    • krali Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 28.10.05, 10:37
      Witam, wszystkich, też jestem posiadaczką nowego miaszkania i też mam a raczej
      miałam kłopoty z sąsiadem ( wiecznie pijany, wiecznie goście - menele, wiecznie
      imprezki i dzwonienie do moich drzwi Bóg wie po co).
      Rada jest na to prosta - zaprzyjaźnić się z dzielnicowym. W moim przypadku to
      poskutkowało. Radiowóz podjeżdżał pod blok w pewnym okresie codzinnie, pan
      dostał kilka mandatów i jest spokój. Co do pianina - to również należy wezwać
      policję. Isteniej coś takiego jak zakłócanie spokoju w ciągu dnia !!!!!!!! Nie
      można sobie walić w klawisze wiele godzin dziennie i zakółcać w ten sposób
      spokoju sąsiadom. Radze zgłosić ten fakt na policję i przede wszystkim nie bać
      się!!! Policja od tego jest. To, że państwo sąsiedzi dbają o edukację córek,
      chwała im za to, ale żyją w bloku, a blok - jak wiemy - niesie ze sobą pewne
      ograniczenia. Pozdrawiam.
      • huckleberry1 Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 29.10.05, 11:29
        Ja też miałam i mam problemy z sąsiadami. Na górze małe biegające dziecko (aż
        nieprawdopodobne, że małe dziecko potrafi narobić tyle hałasu). Powiedziałabym
        sąsiadom, żeby położyli wykładzinę, ale wiem, że mieszkanie tylko wynajmują i
        nie będą się bawić w takie koszty.
        Pode mną natomiast mieszkają dwie nienormalne panie. Przez kratkę wyntylacyjną
        słyszę ich głosy, tym bardziej, że jedna z nich przypomina ujadającego pieska.
        Mój chłopak palił papierosy na balkonie (ja jestem niepaląca), dym leci do
        góry, ale paniom z dołu się to nie podobało. Zaczęło się od
        wykrzykiwania: ....papierosy...etc, a potem kiedy nieskutkowało: chołota,
        wynocha, spier...etc. Mój chłopak pali teraz w domu, tyle, że przy otwartym
        oknie. Panie przestały się czepiać. Też robiłam długi remont. Po paru
        miesiącach musiałam skuć i położyć nowy tynk przy drzwich balkonowych,
        usłyszałam z dołu: "ma za dużo pieniędzy trzeba jej zabrać". Słyszałam kiedyś
        jak przez okno krzyczała do córki na kobietę idącą z psami: "Mówiłam ci żebyś
        uważała na te k..., bo to k.... są ochydne... etc. Rozmawiałam z sąsiadką obok,
        bardzo sympatyczną starszą panią, mówiła że te panie to matka i córka, córka
        jest nienormalna, ale matce też zaczyna odbijać i żeby być grzecznym i nie
        wchodzić w konflikty, bo już kiedyś był taki konflikt w bloku i długo on trwał.
        W chwilach desperacji myślałam, żeby pójść na dyżur dzielnicowego w spółdzielni
        i porozmawiać z nim, ale od jakiegoś czasu jest z nimi spokój. Aha, jakiś czas
        temu mój chłopak widział jak córka stała pod blokiem i robiła zdjęcia, tak
        jakby jemu i naszemu mieszkaniu. Żałuję, że nie kupiłam mieszkania gdzieś
        wyżej, a najlepiej na ostatnim piętrze, ale mam co mam. Jeszecze jedna rzecz,
        jako jednyna lokatorka mam podrapaną skrzynkę na listy (domyślam się, że to z
        powodu papierosów). Pocieszam się tylko tym, że panie są w domu non stop i
        kiedyś wypłoszyły złodzieja, więc mogą się do czegoś przydać. Pozdrawiam.
        • milupa Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 29.10.05, 12:50
          Matko Bosko, moja córka też gra na pianinie....1,5 h dziennie. Nie ma wyjścia.
          Zdecydowailśmy sie na szkołę muzyczną bo jest zdolna. Co prawda pilnujemy by
          skończyła grać przed 20.00 . I grała dwa razy po 45 minut a nie 90 pod rząd,
          ale większej minimalizacji kłopotu dla sąsiadów nie potrafie wymysleć.
          Poradźcie coś może jeszcze...
          • witch_blade Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 29.10.05, 15:56
            witam po raz kolejny ;-) Milupa - ja rozumiem i uzdolnione dzieci i chęć
            rozwijania talentu itd :-) postaraj się aby sąsiedzi, szczególnie ci co
            mieszkają pod tobą (bo tu najwięcej się iesie wibracji) mocno tego nie
            odczuli...
            u mnie np piano mają ustawione przy ścianie nośnej, dokładnie nad stołem w
            jadalni ( mamy otwartą kuchnie z salonem) czyli tam gdzie człowiek najbardziej
            chce sobie odpocząć... a ponieważ dzieci jest trójeczka - grają znacznie dłużej
            niż 90 minut dziennie!!!!

            jedno co ci mogę doradzić - najbardziej wkurzające jest takie granie gdy
            człowiek wraca po południu z pracy i zaczyna się koncert!!aj, żeby tak chociaż
            co drugi dzień można było w spokoju sobie posiedzieć;)

            a może twoim sąsiadom to nie przeszkadza...
              • a2rh Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 01.11.05, 22:35
                A ja mam sąsiada, który od 6 lat się nie myje i nie sprząta mieszkania-odór na
                klatce jest straszny i chociaż się zjednoczylismy nie mozemy nic zdziałać=facet
                płaci czynsz, jest grzeczny , sanepit stwierdził, ze nie ma zagroenia choroby
                zakaźnej, spółdzielnia ,że nie ma podstaw ,bo mieszkanie własnosciowe i
                płacone, opieka społeczna że nie chce ich wpuscic a zreszta pracownice
                stwierdziły że zolnia sie na własna prośbe a t....ruszyliśmy sprawe w
                miejscowej TV w prasie i nic-niedawno ogladałam program chyba UWAGA o takim
                smrodzie im się udało chyba spróbujemy i my
                • postka Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 03.11.05, 17:04
                  no ja tez mam fajnych sasiadow na gorze (swoja droga jedyni tacy w bardzo
                  spokojnym bloku, i akurat nade mna) - matki ciagle nie ma, ojca w ogole nie ma
                  i rozwrzeszczana mlodziez w ilosci 4 plus znajomi nie dawala mi zyc okragly
                  tydzien. Wkurzylam sie ostatecznie jak ktoregos dnia wieczorkiem zwymiotowali
                  przez okno prosto na moj parapet. Wyslalam tam narzeczonego, ale zostal
                  zbluzgany (w sumie bylo to do przewidzenia) wiec musialam poszukac innych
                  metod. Regularnie wzywalam policje i dzielnicowego, az w koncu sprawa poszla do
                  sadu i dostali grzywne. Poza tym zaprzyjaznilam sie z dozorczynia, ktora
                  dorwala ich matke na korytarzu i powiedziala jej, niby poufnie i w trosce, zeby
                  uwazali, bo nie wiedza kto pod nimi mieszka...Krotko mowiac, od tej pory
                  wszyscy mysla, ze jestem pania prokurator, a ja ich z bledu nie wyprowadzam...
                  I spokoj jak makiem zasial.
                  Ale z drugiej strony moze byc gorzej - sfiksowany wujek mojego znajomego ma dwa
                  mieszkania w ktorych gromadzi gazety i worki foliowe. Od ladnych kilkunastu lat
                  skupuje gazety z Empiku i znosi do mieszkania. Efekt - zagrozenie
                  przeciwpozarowe przez co spoldzielnia nie moze mu wymienic instalacji i w
                  zwiazku z tym caly blok tez nie moze miec nowej, a co najgorsze - papier troche
                  wazy, do tego stopnia, ze stropy zaczynaja pekac...
                    • mdorota11 Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 11.11.05, 18:04
                      generalnie chodzi o to, żeby uspokoić tych, którzy uprzykrzają, bo sposobów na
                      zamęczenie tych co mieszkają pod nami jest chyba sporo.
                      Pode mną mieszka fajne małżeństwo z córką, skrzypaczką. Dziewczyna ćwiczy
                      głównie wieczorami, mam małe dziecko, któremu najwyraźniej wprawki nie
                      przeszkadzają, większe jeszcze nie śpi, niech ćwiczy i będzie sławna, to potem
                      może w jakimś wywiadzie powie, że miała wyrozumiałych sąsiadów.
                      Naprzeciw pan z rotwailerem. Oj długo wyprowadzał psa bez kagańca i smyczy,
                      grzecznie dwa razy poprosiłam, aby ubierał pieseczka. Usłyszałam, że psinka
                      niegroźna. Ale od pewnego czasu pies ma kaganiec i obrożę. Może dlatego, że był
                      u nich dzielnicowy?
                      Moją zmorą są sąsiedzi nade mną. Koszmar. Prostactwo i chamstwo w najgorszym
                      wydaniu. Niby grzeczni, mili...ani straży miejskiej, ani policji wezwać nie
                      można. Dwójka dzieci i yorkshere. Pies jak zostaje sam szczeka. Nie ma ich dwie
                      godziny? Proszę bardzo, może szczekać dwie godziny. Trzy? Nie ma sprawy, ale to
                      można zignorować...jednak tego, że mieszkają nad nami konie, już nie. W życiu
                      nie uwierzę, że człowiek może tak walić w podłogę. Jak obudzili córkę drugi raz
                      pod rząd tego samego wieczoru, mąż poszedł zwrócić uwagę, że sufit obniżył się
                      nam o pół metra. Drzwi otworzył zasapany i ziajany sąsiad (synek był ok, ma
                      lepszą kondycję). Sąsiad ostentacyjnie zerknął na zegarek. Noooo o matko!
                      przeoczyliśmy ważny fakt, była dopiero 21:15. Następnego dnia, mąż spotkał się
                      na parkingu z sąsiadem, wytłumaczył mu (oj długo tłumaczył, ale w końcu to koń,
                      to co można od konia wymagać?), że jakby za głośno żyją (nie chcecie wiedzieć,
                      jak sąsiad cieszył się, że małysz będzie skakał, skacze i skoczył). A co
                      odpowiedział sąsiad? On rozumie, ale my musimy zrozumieć, że on nie będzie się
                      ograniczał...
                      Wczoraj do 22:00 (cisza nocna jest święta, prawa nie łamiemy) konie skakały,
                      nie wiem, ale chyba była wielka pardubicka. Wzięłam piłkę syna (bo miałam
                      wątpliwości czy to jednak oni) i stuknęłam trzy razy w sufit. KOnie tylko na to
                      czekały, zaczęły radośnie rżeć (chociaż mój mąż dość długo myślał, że to pies
                      ujada, ale jednak nie, to sąsiad się śmieje), a potem rytmicznie galopować po
                      dużym pokoju. Jak było mi źle przez ostatnie trzy lata, to pomyliłam się.
                      Tak więc, może zamiast tracić nerwy, powinniśmy zrozumieć prawo do braku
                      kultury, która jednak mocno ogranicza. Bo wtedy trzeba i dzień dobry
                      powiedzieć, i fritosy, które tatuś znosi do domu, wyrzucić do okna, przytrzymać
                      drzwi, kiedy sąsiad chce wejść do klatki...A jak już zrozumiemy, to może będzie
                      nam lepiej, że należymy do tej grupy, której dobre wychowanie nie jest obce,
                      pomimo tych wszystkich ograniczeń.
                      PS szukam taniego sposobu na wygłuszenie sufitu
          • borri Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 13.02.06, 14:25
            Proszę wyciszyć mieszkanie, ale wg wskazan profesjonalisty w tym zakresie. Moi
            sasiedzi z gory 'wyciszyli', ale to jest tylko ich zdanie. A sluchanie pianina
            1,5 godz, niewazne czy 2x po 90 czy 1x po 45 min po ilku dniach staje sie
            tortura. Dlaczego osoby, ktore graja na instrumentach, mysla tylko o sobie, a
            zapominaja o sasiadach?????????????? Blok to miejsce gdzie kazdy ma mieszkac na
            podobnych warunkach i szanowac innych, a nie czuc sie uprzywilejowany, bo gra
            na instrumencie.
    • bri Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 09.12.05, 11:15
      Ta pani ma zapewne schizofrenię. Na pewno nie przekonasz jej żadnymi
      argumentami... Moja koleżanka miała jakiś czas temu taką sąsiadkę - skończyło
      się na sprawie sądowej bo ta chora kobieta regularnie wzywała policję
      przekonana, że ktoś za ścianą prowadzi nielegalną produkcję przy której używa
      się toksycznych chemikaliów, które ją zatruwają.
      • marynia30 Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 11.01.06, 14:51
        Właśnie zastanawiałam się czy znajdę posty na ten temat i proszę, nie jestem
        osamotniona w moim problemie...
        Wynajmujemy mieszkanie od pół roku i juz od razu sąsiadce z góry nie spodobało
        się, że będzie miała nowych sąsiadów...
        -W cieplejsze miesiące zamiatanie balkonu o 6 rano to norma: śmieci zrzucane na
        nasz balkon+niemiłosierne walenie szczotką w barierkę;
        - Pewnej upalnej nocy o drugiej wylała dwa kubły wody na swój
        balkon,rozpryskująca się woda zabrudziła nasze świeżo umyte okna;
        - Sąsiedzi boją się wywiesić pranie czy wynieść pościel bo jej synalek zwany
        przez nasz "Januszkiem" wylewa sok;
        - od czasu do czasu wzywa policję bo sobie uroi, że któryś z sąsiadów lub ich
        pociech znieważył ją lub "Januszka"
        - wyklina na to dziecko tak głośno, że uszy więdną - a mały nie pozostaje jej
        dłużny - ma jakies 10 lat??
        - no i wczoraj przeszła samą siebie, 40 minut waliła wałkiem w stół... Jak maz
        poszedł do niej, żeby się uciszyła, to obrzuciła go stekiem wyzwisk i
        powiedziała, że od 6-22 ona może robic co jej się podoba. A teraz to ona robi
        faworki dla dziecka...No, faktycznie robi co jej się podoba. Kiedyś miała taki
        tydzień, że zakładała buty na obcasie i od 6.05 przez pół godziny tupała,
        później w zależności od nastroju, albo słuchała mszy w Radio Maryja ( o 7.00 ),
        albo wyklinając na syna "wyprawiała go do szkoły". Ciekawa jestem co dzisiaj
        zastaniemy w ramach rewanżu za wczorajszą uwagę o hałasach...Jedna z sąsiadek
        kiedyś o mało zębów nie straciła, bo Gwiazda vel Pierwsza Katoliczka wlała jej
        olej pod wycieraczkę.
        Dlaczego tacy ludzie nie zajmą się swoimi sprawami, tylko uprzykrzaja życie
        innym?
        Pozdrawiam
        Marynia

    • kasiek48 Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 09.12.05, 16:44
      ja mam nad soba studentów - 3 facetów. Codzienne ryki do 1 w nocy;
      przestawianie mebli, muza tak, że basy dudnią we wszystkich pokojach. Czasami
      wieczorem jest spokój, który niestety nie wróży nic dobrego - po prostu wracają
      z imprezy o 4-5 rano i wtedy cała moja rodzina musi wysłuchiwać co moi drodzy
      sąsiedzi o sobie wzajemnie myślą. Gdyby tak wyciąć z ich rozmów wulgaryzmy
      pewnie niewiele by zostało. Taka nam rosnie inteligencja.............
    • kleopatryx Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 15.01.06, 13:34
      Ten problem na ogół znika po zażywaniu leków psychotropowych. Pani
      prawdopodobnie zrobiła sobie przerwę w braniu leków i jej się pogorszyło.
      Jedynym wyjściem jest skontaktowanie się z jej rodziną i przypomnienie o
      wizycie u lekarza psychiatry. Po kilku tygodniach znowu bedzie miłą sąsiadką.
      Polecam psychiatrę: kklement@gazeta.pl

      Wątek radioaktywny oraz jej poczucie zagrożenia ewidentnie wskazują na manię
      prześladowczą :) Pozdrawiam :)
        • anofi Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 20.01.06, 15:38
          A mój sąsiad tylko niedopałki wyrzuca za okno ( na mój taras), sąsiadka drobne
          trzepanie dywaników, drobne śmieci, drobne papierki, czasami drobna woda sie
          wyleje z jej skrzynki na kwiaty bez podstawki, albo wywiesi za okno cięknące
          pranie i to sie lej na np. moją pościel. I co ??? i nic bo sąsiadom to nie
          przeszkadza a mnie szlag trafia ,że to takie brudasy i w domu czysto a
          drobiazgi oknem.
          • lioness_lee Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 20.01.06, 21:20
            od pewnego czasu czytam ten wątek i dochodze do wniosku, że to właśnie niektórzy
            forumowiczne stanowia problem dla sasiaów. Niedopałki, płaczące dzieci... moze
            ktos z tych medrców mi powie jak mozna uspokoic małe dziecko? Dac mu czymś
            ciężkim w głowe czyli stawiac na utrate przytomnosci czy może nakarmic je
            psychotropami???
            A wszystko po to, zeby np taki studencina mógł spokojnie poprawiać kolejna
            poprawke. Zapewniam przy odrobinie intelektu absolutna cisza nie jest potrzebna,
            sama studiowałam i wychowywałam dziecko, no ale studia nie sa dla wszystkich
            czego niektórzy nie moga zrozumieć.
            Powazne problemy to sasiad recydywa albo psychol, a babcia słuchajaca za głośno
            radia Maryja to pobożne życzenie niektórych ludzi.
            Pozdrawiam
            nawet tych uciążliwych sasiadów
            • mdorota11 Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 31.01.06, 18:04
              Hej lioness lee, nikt nie napisał, ze trzeba małe dziecko truć, czy lać.
              Niemniej jednak, mój sąsiad ma nad sobą mamusię i synusia, trzy latka o
              posturze pięciolatka. Dziecinka zaczyna tupot po panelach ok 5:30. Dla
              niewtajemnioczonych, to pora ciszy nocnej. Sąsiad się piekli, jak poprosił,
              żeby postarała się nie zakładać dziecku chodaków, to obrzuciła go stekiem
              wyzwisk. Taka kultura, cóż. Jeśli mój sąsiad kuje w ścianie 5:45, żeby latorośl
              miała internet to też mam się cieszyć? Otórz nie, ja zazwyczaj o tej porze
              śpię. Jak wiele innych osób. I nie wiem, czemu mam mu o tym przypomnać. Racja,
              zapomniałam, bo to koń jest. Sąsiadka za ścianą kupiła kino domowe. Super, ale
              teraz razem z nią słucham różnych fajnych audycji do 1, 2 w nocy. No halo, to
              pora snu. W ciągu dnia niech sobie ogląda, ale w nocy, jeśli niedosłyszy,
              powinna korzystać ze słuchawek. Sąsiedzi wyrzucają psa na balkon, słońce, mróz,
              nieistotne, psinka wyje zawsze blisko 3 godziny, oszaleć można.
              Wiesz, jest takie powiedzenie "syty nie zrozumie głodnego". Jeśli sama jesteś
              źródłem hałasu na cały blok, to nigdy nie pojmiesz, że cisza moze być
              absolutna. Nikt nie mówi, że nie można odkurzać, suszyć włosóe itp. Na naszym
              osiedlu jest cisza wieczorna, zaczynająca się o 20 tej. Kończy się o 8 mej.
              Wyraźnie określone są czynności, jakich nie nalezy wykonywać. M.in. po to, żeby
              ułatwić ludziom życie, nie będą musieli zastanawiać się co mogą a co nie. Ale
              tak naprawdę nie jest to potrzebne, bo osoba posiadająca kulturę osobistą i
              szacunek do innych, wie co wolno a co nie. I nie wiem czy wynosi się z domu, ze
              np.dzieci nie mogą kopać piłki z domu, czy to wrodzone, ale napewno tak właśnie
              jest.
              I nie wiem co studiowałaś, ale musiały to być baardzo poważne studia, które
              wytłumaczyły kwestię dlaczego odrobina intelektu wyklucza potrzebę absolutnej
              ciszy. Na moich tego nie było :(
              • batutka Re: Kłopoty z SĄSIEDAMI, pomocy już nie mogę!!!! 01.02.06, 00:46
                mdorota11 napisała:

                > Hej lioness lee, nikt nie napisał, ze trzeba małe dziecko truć, czy lać.
                > Niemniej jednak, mój sąsiad ma nad sobą mamusię i synusia, trzy latka o
                > posturze pięciolatka. Dziecinka zaczyna tupot po panelach ok 5:30. Dla
                > niewtajemnioczonych, to pora ciszy nocnej. Sąsiad się piekli, jak poprosił,
                > żeby postarała się nie zakładać dziecku chodaków, to obrzuciła go stekiem
                > wyzwisk. Taka kultura



                niestety, jest coraz wiecej ludzi, ktorzy innych maja za nic, nie licza sie z
                nikim i tylko widza czubek wlasnego nosa, a jak im zrocic uwage, to nie widza
                problemu - elementarne zasady wychowania sa dla nich zupelnie obce - bardzo
                przykre i szkoda slow

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka