Tłoczny Hongkong

02.07.07, 18:05
zdjecia z podrozy dp Hong-Kongu, refleksje i wrazenia oraz garsc pozytecznych
uwag zamiesilam tu:
akutsuanna.blox.pl
    • krawat23 Emigranci 03.07.07, 13:33
      "Dobrobyt zawdzięcza chińskim emigrantom,.." - nie mozna emigrować z Chin do
      Chin.

      "Ówczesne warunki były spartańskie..." Doskonałe okreslenie biedy. Pyszne!
      Zapewne zgodne z dyspozycją klasyka - "Nikt nie przekona nas, że białe to
      białe, a czarne to czarne"
      • chomskybornagain1 Re: Emigranci 03.07.07, 17:03
        hongkong nie zawsze byl chinski wiec mozna bylo emigrowac, teraz juz sie nie da
        • tetlian Re: Emigranci 05.07.07, 22:17
          W takiej ciasnocie się przecież nie da żyć. Współczuję tym ludziom.
    • n0_str0m0 szeptem zwracam uwage 03.07.07, 13:55
      BAO to gotowana na parze BULKA. na wystawie sfotografowanej restauracji jest kurczak oraz wieprzowina
      char siew. bulek ani ani. zjedli?

    • kk720801 Re: Tłoczny Hongkong 03.07.07, 15:09
      Wiecej zdjec z Hong Kongu pod ponizszymi adresami. Zapraszam do ogladania:

      www.flickr.com/photos/krzysiekkobus/268347768/
      www.flickr.com/photos/krzysiekkobus/321314958/
      www.flickr.com/photos/krzysiekkobus/268347772/
      www.flickr.com/photos/krzysiekkobus/
    • 4gr O HK prosze realistycznie! 03.07.07, 16:29
      Nie wiem czy mozna az tak wychwalac miasto, w ktorym wiekszosc mieszkancow
      haruje jak woly od rany do poznej nocy. Haruja zeby przezyc, bo HK jest drogi.
      Najlepiej w HK zyje sie zachodnim ekspatom i nielicznym w stosunku do liczby
      mieszkancow chinskim bogaczom, ktorzy w imie wolnosci ekonomicznej wyciskaja
      sodme poty z reszty biedakow, muszacych pracowac po 10-12 godzin dziennie,
      pracuja rowniez dzieci. Malo mlodziezy studiuje, bo edukacja jest potwornie
      droga i za malo jest szkol wyzszych. Z tego co wiem Chinczycy nie maja
      ubezpieczen medycznych, leczy se ten, kto ma za co. Po pracy ida sie umyc i
      wyspac do swoich malenkich mieszkan, wynajetych pokoi, ze wspolnymi ubikacjami
      czy kranami na klatce schodowej. Jedza na zewnatrz, bo w wiekszosci mieszkan
      nie ma kuchni. Oslawiona, najlepsza na swiecie eksluzywna kuchnia, samochody RR
      jest to kiczowaty dodatek do miasta, w ktorym wiekszosc ludzi nie korzysta z
      zadnych luksusow. Warto znalezc informacje, jaka jest przecietna dlugosc zycia
      w HK i 'komunistycznych' Chinach. Chyba Chiny wyjda korzystniej. Autorka nie
      napisala tez, ze droga do uzyskania praw obywatelskich przez Chinczykow w HK
      byla dluga i wyboista. Brytyjczycy tlumili demonstracje, skazywali na
      wiezienie, dochodzilo do palowan na ulicach. Rowniez patrzac na piekne wysokie
      wiezowce trzeba pamietac kto w nich mieszka. Dla przecietnych pracujacych
      ludzi, te mieszkania sa za drogie. Zyja oni w ochydnych obdarapanych ruderach.
      Chinskie rodziny wynajmujace mieszkania w tych drogich wiezowcach zyja
      stloczone, bo jedno mieszkanie oplaca pare pracujacych osob.
      • swoboda_t Re: O HK prosze realistycznie! 03.07.07, 16:46
        Średnia długość życia w HK jest wyższa od Chin kontyntntalnych o ok. 8-9 lat.
        Opieka zdrowotna jest odpłatna w całych Chinach. Praca dzieci, dostęp do
        ośwaity - żaden z tych czynników nie jest lepszy na kontynencie niż w HK. To
        tak gwoli ścisłości. Miejsce jest fascynujące i mam nadzieję kiedyś tam sie
        wybrać, ale miekszać na stałe w takim skupisku mrówek - coś okropnego.
        • 4gr Re: O HK prosze realistycznie! 03.07.07, 17:15
          Po wyjechaniu z HK do Guanghzou odetchnalem z ulga. Jakos Chinczycy
          kontynentalni wydaja sie byc szczesliwsi, ich twarze mniej zestresowane, mniej
          agresywnie musza walczyc o przezycie. Za "cudem ekonomicznym" HK i
          blyskotliwymi neonami korporacji kryja sie miliony ludzkich dramatow i ocean
          ludzkiego potu. Taki byl koszt postepu, na ktory gladko zgodzili sie
          Brytyjczycy, bo interesowal ich zysk za wszelka cena, a nie rdzenni Chinczycy.
          Na szczescie Hongkong powrocil do Chin (wojny opiumowe, w ktorym Brytania byla
          narkotykowym dealerem to wczesnejsze swinstwo). Sadze, ze pomimo wczesniejszych
          obaw o ograniczenie praw, sytuacja Chinczykow sie tam polepsza i normalnieje.
          Cale Chiny to obecnie wielki biznes, ale w budowie dobrobytu chodzi podstawowe
          prawa pracownicze powinny byc respektowane. Fortuny w HK powstawaly ze
          zwierzecego wyzysku biedakow, ktorzy byli tam wiekszoscia. W Chinach tez
          obecnie jest wyzysk, ale nie na taka skale jak w sweatshops brytyjskiego HK.
          • kamila786 Re: O HK prosze realistycznie! 06.07.07, 13:04
            HK zwiedzalam po 3 tygodniowym pobycie w Chinach i byl to nasz ostatni
            przystanek w tej podrozy. Moje odczucia byly jednak nieco inne. Na prowincji
            napatrzylismy sie na biede, ktora rzeczywiscie przerazala. Podobnie bylo z
            poziomem higieny na kontynencie - w miqastach grupy mieszkancow w pizamach
            przemieszczajacych sie do lazienek, wyrywanie zebow na ulicach itp. Wystarczylo
            zboczyc z utartego szlaku i zobaczyc "domki" wiesniakow... Nie twierdze, ze HK
            to limuzyny i apartamentowce. I tutaj mielismy okazje zoaczyc biede i panujacy
            brud. Ale mielismy jednak wrazenie, ze znalezlismy sie w innym kraju. Dalo sie
            odczuc jakas swobode. Nasi anglojezyczni rozmowcy nie zachwalali na kazdym kroku
            komunistycznych Chin, co mialo miejsce na kontynencie. Moze miesiac to za malo,
            zeby wydawac sady. Moze moja wiedza o Chinach jest zbyt powierzchowna, ale HK
            jedynie miejsce podczas naszej chinskiej podrozy, gdzie pomyslalam "moglabym
            tutaj pomieszkac".
    • kalliope87 Re: Tłoczny Hongkong 08.07.07, 11:08
      Mi się marzy taka podróż do HK...Kiedyś...Można czytac, oglądac zdjęcia i
      słuchac czyichś opowieści ale myślę, że trzeba zobaczyc na własne oczy wtedy
      można oceniac. Pozdrawiam wszystkich podróżników wyobraźni czyli póki co palcem
      po mapie :)
Pełna wersja