Kto rodził na Unii w tym roku???Czyli 2009:)

09.09.09, 23:49
Bardzo Was prosze o opinie bo słyszałam już wiele a każda inna. Mówią że tam nieźle bo fajny personel z Polic przeszedł (póki Police nie odane po remoncie). A to, co tu na forum odnośnie Unii to jakies dawniejsze opinie. dzięki
    • bea41 Re: Kto rodził na Unii w tym roku???Czyli 2009:) 10.09.09, 11:05
      Ja rodziłam na Unii w połowie grudnia 2008, więc prawie się łapie na
      2009;)
      Personel jest świetny i lekarze i położne a warunki, no cóż nie jest
      to hotel 5-cio gwiazdkowy. Jednak wydaje mi się, że ludzie są
      najważniejszy a o nich nie da się powiedziec złego słowa!
    • madzialenka342 Re: Kto rodził na Unii w tym roku???Czyli 2009:) 23.11.09, 21:34
      ja urodzilam 21.04 2009
      nie polecam
      wypisalam sie po cc po 1,5 doby na wlasne żądanie jak dostałam dziecko po 14h
      dopiero ( mimo iz prosilam z mezem długo wczesniej), maly byl zdrowy tylko
      nikomu sie nie chcialo mi malego przyniesc ,
      wazyl 4400 ale spadl na druga dobę 150 g i wpadla mi pielegniarka z mlekiem i
      herbatką aby dopajac co pozostawię bez komentarza i co jej powiedziałam to
      równiez wiadome, na pomoc w nocy ( po cc uslyszalam ze to moje dziecko i mam się
      zając)
      w ogole bylo takie obładowanie ze nie lezalam na pologu tylko na patologii ciązy
      bo miejsc nie bylo
      generalnie opieka zenada
      sam porod i opieka podczas ok, zszyli mnie tez rewelacyjnie ze w ogole nic nie
      czulam na drugi dzien
      no wiec jesli masz gdzies opiekę to ok, sam porod uwazam za udany, no ale tylko
      porod
    • inka-2121 Re: Kto rodził na Unii w tym roku???Czyli 2009:) 25.11.09, 14:57
      sama założyłam ten wątek przed porodem....
      teraz mogę powiedzieć co i jak. Rodziłam we wrześniu. Opieka przed i poród w sumie porzadku. W myśl tego,że nie można od ludzi wymagać zbyt wiele i że poród to cholernie ważne wydarzenie w życiu kobiety - także emocjonalne. Fachowe zszycie, podawanie leków itp. ale mimo to mało troski. Jest tam jeden mężczyzna-położny - ciepły i zaangażowany niestety nie miał wtedy dyżuru na porodówce.
      Natomiast to co potem to dla mnie był horror. Parcie na laktację ale - nikt Ci nie pomaga, nie ma spokoju bo jak dziecko w końcu zassie to ktoś wpada z oddziału noworodków i zabiera na jakieś badania. Przenoszenie z sali do sali parokrotne kobiety w połogu tez przerabiałam. Ja tez nie od razu dostałam dziecko i dokarmiano je butelką i herbatką.No i przez to wszystko laktacja poszła się...żałuję, że nie wypisałam się na żądanie. Generalnie lepiej nie wspominać.
Pełna wersja