Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury

16.09.09, 02:11
Klikałem i klikałem na stronę filharmonii, żeby się dowiedzieć jaki będzie program sezonu i dopiero dziś się wreszcie doklikałem. Sprawdziłem - nasza filharmonia chyba jako jedna z ostatnich w Polsce opublikowała program pierwszej części sezonu, a przecież podobno dlatego wybrano nowego dyrektora kilka miesięcy temu, żeby rzeczy mogły być zaplanowane starannie i z dużym wyprzedzeniem. A tu nawet orkiestra nie może się jeszcze zdecydować, którą gra w listopadzie symfonię Brucknera!

I teraz niestety żałuję, że się doklikałem. Zapowiadany wiatr odnowy nie powiał. Miasto, które stara się o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury ma filharmonię, która dobiera listę gościnnych artystów, jakbyśmy dalej mieszkali za Żelazną Kurtyną. Nie ma tu ani jednej osoby - solisty, czy dyrygenta - która byłaby z krajów innych niż Polska lub byłe ZSRR.

Jeśli chodzi o dobór utworów, to już nawet propozycje odchodzącego Rycherta wydawały się bardziej rewolucyjne.

Przykre - kolejna stracona szansa, kiedy jednocześnie miasto buduje orkiestrze piękną salę koncertową.
    • Gość: tromboneman Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury IP: *.szczecin.mm.pl 20.09.09, 15:26
      Drogi trombonku
      Wygadujesz takie bzdury, że aż scyzoryk się w kieszeni otwiera. Po pierwsze:
      program koncertów został ogłoszony tak późno bo nowy dyrektor do samego końca
      starał się poodkręcać głupoty które wymyślił Rychert(obym go nigdy więcej nie
      musiał oglądać). Po drugie: to nie orkiestra wybiera program koncertu tylko
      biuro koncertowe i dyrektor artystyczny. W tym przypadku podejrzewam, że wina
      leży po stronie biura, które dzięki poprzedniemu dyrektorowi odzwyczaiło się od
      pracy ( a swoją drogą proponuję sprawdzić kiedy ostatnio w Filharmonii było
      wykonywane jakieś dzieło Brucknera). I wreszcie po trzecie: żeby do naszej
      Filharmonii zaczęli przyjeżdżać światowej klasy dyrygenci i soliści musi ona
      grać na światowym poziomie. Jednak pan Rychert skutecznie sprowadził orkiestrę
      do poziomu średniej orkiestry studenckiej i odstraszył publiczność. Zanim to się
      zmieni musi minąć trochę czasu.
      Życzę więc cierpliwości i pozdrawiam
      • trombonek Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury 21.09.09, 09:33
        Drogi trombonemanie,

        Rozbawiłeś mnie setnie. Zwalanie wszystkiego na Rycherta to naprawdę żałosna zagrywka. Powiedzmy sobie szczerze - prawda jest taka, że nowy dyrektor nie ma czasu, żeby się naprawdę zająć orkiestrą w Szczecinie i brakuje mu kontaktów, żeby stworzyć sezon na miarę miasta w centrum Europy. (Ciekawe czy nawet w Polsce gdzieś poza Szczecinem i Białymstokiem o nim słyszano). Gdyby nie kryzys na Ukrainie i słabnąca hrywna, to nigdy tutaj by nie przyjechał. Pamiętam, że w tym samym numerze GW, w którym był ogłoszony jako nowy dyrektor FS nagłówki mówiły o krachu gospodarczym na Ukrainie. Przypadek?

        Rychert niemal od stycznia wiedział, że odchodzi, więc nie wiem czemu miałby robić jakieś plany na ten sezon. FS to niestety nie Filharmonia Poznańska czy Łódzka - tu chyba nigdy nie planowało się na więcej niż 5-6 miesięcy do przodu. A Diadura był mianowany już pod koniec lutego, tak więc w idealnym momencie, żeby zaplanować wszystko bez ingerencji Rycherta. Na biuro koncertowe nie ma co zwalać winy - to artystycznemu się płaci za to, żeby wskazał właściwych artystów i wziął swoich nowych podwładnych "w garść". Żadna tutaj filozofia.

        A od uwagi o Brucknerze to po prostu boki zrywam. Abstrahując od tego, że na dwa miesiące przed datą koncertu komuś tu zwisa, czy publiczność usłyszy III czy V symfonię (z jej cudownym Scherzo!), to pragnę zauważyć, że już Rychert ze swoim umiłowaniem do Skriabina i R. Straussa był jakieś 50 lat do przodu. A my tu chronologicznie znowu idziemy wstecz.

        A już naprawdę płaskie jest to że ledwie w półtora miesiąca od rozpoczęcia swojego pierwszego sezonu nowy artystyczny wykorzystuje filharmonię to promowania swojej rodziny (koncert 13 listopada). Dyrygenci z odrobiną przyzwoitości (wiem, Salwarowski też jej nie miał) takich rzeczy nie robią. Mają przecież dosyć kontaktów, żeby członków swojej rodziny promować wśród innych orkiestr i dyrygentów. Nie muszą wykorzystywać swojej pozycji, żeby wciskać ich orkiestrze i publiczności na siłę.

        I ostatnia rzecz, której nie rozumiem to mówienie o niskim poziomie orkiestry z winy, podobno, Rycherta. Przecież Diadura i naczelny zachwalali orkiestrę na prawo i lewo. I co? I chcesz mi powiedzieć, że nagle wstydzą się jej teraz bardziej niż dyrektorzy orkiestr w takich miastach prowincjonalnych jak Kalisz, Opole, Jelenia Góra czy Wałbrzych, gdzie jakoś nie ma problemu z zobaczeniem szerokiego wachlarza międzynarowych artystów? Tak więc albo nieuczciwi byli wtedy albo są nieuczciwi teraz.

        Tak naprawdę mam wrażenie, że w tym dyrektorskim przekładańcu mamy teraz epokę "Salwar bis". Jedyna różnica z tym co było 6 lat temu to będzie u dyrektora większy brak czasu dla Szczecina.

        Niepokojąca jest też uwaga Diadury o tym, że tylko wysoki poziom orkiestry na pewno przyciągnie młodą i starszą publiczność. W dzisiejszych czasach nawet najlepsze orkiestry świata dwoją się i troją, żeby wykorzystać najnowsze techniki miedialne, marketingu, nowoczesne programy edukacyjne i niekonwencjonalne koncepcje układania programów koncertowych, aby przyciągnąć publiczność na swoje koncerty. Tak więc obawiam się, że niestety nowemu dyrektorowi brakuje koncepcji rozwoju orkiestry w tym zakresie i próbuje to przykryć tego rodzaju ogólnymi uwagami. Zobaczymy jak długo na negatywne efekty tego będziemy czekać.

        A na koniec jeszcze jedna uwaga - muzyka to nie temat dla meneli spod Dworca Głównego. Nie wystarczy otworzenie scyzoryka, żeby mieć od razu rację. Trzeba się na niej trochę znać...:-))
        Coś mnie się widzi, że znowu losem orkiestry kierują pobożne życzenia a nie realny ogląd sytuacji.

        A to co najbardziej boli to to, że w naszym województwie są w tej chwili planowane jedne z największych nakładów finansowych na kulturę w Polsce (lepiej podobno będzie miała tylko Małopolska), ale Filharmonia pewnie dalej będzie wegetować, bo który prezydent miasta dałby na takie barachło większą kasę?
        • Gość: googler Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury IP: *.szczecin.mm.pl 21.09.09, 09:47
          hmmm...
          Rychert od kiedy dowiedzial się ze odejdzie, rozpieprzal co sie da.
          Taka jest prawda od srodka, a kto wie ile nam jeszcze negatywnej
          reklamy narobil na zewnatrz.
          Diadura gra w calej Europie i na swiecie - tak jak wielu dobrych
          dyrygentow. trzeba tylko troche pogooglac:)

          Ani on nie Karajan, ani my nie berlinczycy. Patrzac na format jego
          jako na muzyka - jest "znanszy" niz Rychert a to zawsze krok w przod
          (tylko trombonku -natychmiastowy nie dopowiadaj "i cztery w tyl")

          Dyrygent nie musi byc przyzwoity - niech robi swoje dla orkiestry, a
          komu placi biuro za solowki to i tak do kieszeni muzykow nie
          wplynie. Po tych "kilku" latach pracy w tym zawodzie wiem ze
          tak "bylo - jest - bedzie".

          Solisci i "swiatowe formaty"
          Idz do p.Malgosi i szefa wszystkich szefow Oryla - powiedza
          ci, "ooooooo...nie mamy pieniedzy".
          Tak sie koncza wykonania Straussa w duzej obsadzie, muzyki
          amerykanskiej i innych.
          Ile sie naskladalem projektów z muzyka wspolczesna?
          Tego muru nie da sie przebic...

          A Filharmonia bedzie wegetowac, bo tak wygodniej. Lepiej nic nie
          robic, nikt nie dopieprzy sie ze cos jest zle - bo nic nie ma.
          Koncerty kameralne? Mala scena jakas? Wypady do miasta, zeby sie
          promowac w miejscach innych? PO CO?

          "Nie stój, nie czekaj - uciekaj"

          buuuahahahahahaaaaaaaa!
          • trombonek Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury 21.09.09, 11:40
            Pogooglałem, pogooglałem (też potrafię) I co? I nic. Nawet nie mogłem znaleźć informacji, żeby Diadura kiedykolwiek coś robił z Narodową, NOSPR, czy choćby nawet Poznańską czy Wrocławską i żeby coś o nim w tamtych miejscach wiedzieli. Jeźdżenie na francuskie festiwale, które stać tylko na tanie orkiestry z Europy Wschodniej to nie jest specjalne wyróżnienie. Ale może coś przeoczyłem, więc będę wdzięczny za wskazanie ciekawych orkiestr z jego życiorysu.

            A brak pieniędzy? Jak ktoś ma reputację, głowę na karku i szerokie kontakty międzynarodowe to pieniądze takie jakie ma filharmonia nie byłyby problemem. A pewnie i miasto dorzuciłoby trochę kasy, gdyby widzieli, że jest na co. Niech mi ktoś powie, dlaczego do Kalisza np. może przyjechać ktoś taki jak Shlomo Mintz? Dlaczego do Wałbrzycha, Opola, Jeleniej Góry mogą przyjeżdżać artyści z Ameryki i Zachodniej Europy, a do szczecińskiej filharmonii nie.

            A jeszcze z innej strony można na to spojrzeć. Budżety samorządowe są układane przeważnie tak, że promotorzy niezależni nie mają szans konkurować z państwowymi instytucjami, a jednak np. Startek i Ostrowski nie mają szczególnych problemów z zapraszaniem światowej klasy artystów, na których koncerty przyjeżdżają ludzie z całej Polski. Tylko, że oni musieli się nieźle napracować, żeby udowodnić, że w ich działania warto inwestować, mają kontakty i reputację w świecie artystycznym, której najwyraźniej dyrektorzy filharmonii nie mają.
        • cool_turalny Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury 21.09.09, 11:50
          Bardzo gorzka, ale niestety nie pozbawiona logiki wypowiedź. Pamiętam, że były głosy na forum, że Diadiura może wykorzystywać Filharmonię do promowania swoich ukraińskich ziomków, ale nikt pewnie nawet z tych co tak podejrzewali nie spodziewał się, że zejdzie tak nisko, żeby od razu na początku pierwszego sezonu promować członków swojej rodziny. I tu nie chodzi o poziom artystyczny. Może Pani Katerina Diadiura to rzeczywiście światowej klasy pianistka, ale jeśli tak jest to chyba nie potrzebuje koneksji rodzinnych, żeby zdobywać koncerty. Jest to mocno nieeleganckie.
        • Gość: tromboneman Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury IP: *.szczecin.mm.pl 21.09.09, 23:37
          Drogi trombonku
          Nie wiem jakie masz intencje obrażając mnie, ale wiedz, że nie tak łatwo
          wytrącić mnie z równowagi. Twój nick sugeruje, że masz coś wspólnego z
          muzyką(czyżbyś grał na puzonie? - mam nadzieję że nie). A może nie wyszło Ci na
          jakimś instrumencie i teraz popisujesz się swoją przepastną, lecz nikomu
          niepotrzebną wiedzą? Z tego co piszesz wywnioskować można, że świetnie
          orientujesz się w sprawach filharmonii szczecińskiej i nie tylko. Szkoda że nie
          startowałeś w konkursie na dyrektora naczelnego, a może i na artystycznego, bo w
          końcu wiedzę masz imponującą, a machać nawet małpę nauczyć można.
          A teraz po kolei
          Jeśli chodzi o to że Diadura nie ma dla nas czasu to czy w swej nieskończonej
          wiedzy o Filharmonii szczecińskiej odnajdujesz jakieś wzmianki o tym, żeby jakiś
          dyrektor artystyczny przygotowywał koncert inaugurujący nowy sezon artystyczny
          przez dwa tygodnie?

          Jeśli chodzi o ustalanie programu to Rychert ustalał plan koncertów na obecny
          sezon, choćby z tego względu żeby "wsadzić" się w niego jak najwięcej razy. i
          niestety mu się to udało.

          Co komu po umiłowaniu przez Rycherta R. Straussa i Skriabina??? Nie pamiętam,
          abyśmy grali coś tego pierwszego, ajesli chodzi o Skriabina to owszem, jego
          muzyka jest przepiękna, lecz na płytach CD a nie w wykonaniu naszej filharmonii.
          Po pierwsze: brak pieniędzy uniemożliwiał wykonanie symfonii Skriabina w
          oryginalnym składzie. Po drugie czasami vide(jeśli nie wiesz co to znaczy to
          jednak nie jesteś takim omnibusem)obejmowało 1/3 utworu, bo po prostu były
          fragmenty nie do zagrania przez kwintet smyczkowy. I wreszcie po trzecie:
          filozofia "pionów" poprzedniego dyrektora nijak się miała do charakteru
          kompozycji Skriabina.
          Nie wiem jak Ty ale ja nie wiem kim dla Diadury jest Katerina Diadura. Nie wiem
          też jak gra, a to jest dla mnie najważniejsze. Więc radzę poczekać z komentażami
          do koncertu. Przypomnę tylko że Rychert co prawda rodziny nie zapraszał, ale za
          to zapraszał kolegów - takie same miernoty muzyczne jak on sam.

          Jeśli chodzi o poziom orkiestry to nie spotkałem się z jej zachwalaniem.
          Słyszałem natomiast od wielu bardzo dobrych dyrygentów(Michniewski, Pijarowski,
          Rajski, Diadura), że nasza orkiestra ma ogromny potencjał i bardzo wielu
          świetnych instrumentalistów. NA poprawę poziomu, jak już wcześniej pisałem
          trzeba będzie poczekać. Ale zapraszam na koncert inauguracyjny w piątek. Już
          będzie słychać poprawę.

          Co się tyczy marketingu, nie uważasz, że należy nowemu dyrektorowi dać trochę
          więcej czasu? Co zrobił Rychert przez sześć lat w tej materii? Absolutnie nic.
          Jaką to koncepcją wykazał się, oprócz skłócenia nas, orkiestry ze sobą?

          A w temacie meneli spod dworca głównego. Sugerujesz drogi trombonku, że jestem
          takowym? Nic bardziej błędnego. Możesz co tydzień mnie zobaczyć na estradzie
          Filharmonii Szczecińskiej, ubranego we frak(ubiór raczej niedostępny dla meneli)

          I na zakończenie osobista refleksja. Jesteś drogi trombonku najwyraźniej wielkim
          fanem Rycherta. Mogą być tego dwie przyczyny: kompletnie nie wiesz o czym
          piszesz i jest to tylko lekka postać jakiejś niegroźnej choroby psychicznej, lub
          co gorsza jesteś moim współpracownikiem z filharmonii, a to oznacza, żeś jest
          takim samym dyletantem, miernotą i antytalentem muzycznym jak Rychert. W takim
          przypadku ratunku już dla Ciebie nie ma
          • trombonek Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury 25.09.09, 17:42
            Panie wielonickowiec googler/tromboneman.

            Ogromnie żałuję, że niestety w sposób mało kulturalny sprowadza Pan poziom dyskusji na tematy kulturalne do jakiś domniemań, sugestii i wycieczek osobistych wobec swojego rozmówcy, zamiast skupić się na merytoryce, która o wiele lepiej mogłaby pomóc tej instytucji. Odpowiedzi na pytanie o światowe i polskie orkiestry, którymi Diadura dyrygował dalej nie dostałem.

            Fakty są niezbite - soliści i dyrygenci są tylko z Polski i byłego ZSRR? Są. Wiadomo jaką symfonię Brucknera będzie Filharmonia grała za dwa miesiące? Nie wiadomo. A jeśli chodzi o Panią Diadurę, to nawet gdyby grała najpiękniej, gdyby była światowej klasy solistką (a pewnie wtedy więcej byśmy byli o niej słyszeli, a nie gdybali w tej chwili), to jednak jest to nieeleganckie, że pojawia się już na samym początku pierwszego sezonu nowego artystycznego. No i niestety zalatuje prywatnymi interesami, które od dawna (jak to wiele osób zauważało na tym forum) targają tą instytucją. Może to jest właśnie sekret wyboru Diadury – muzycy będą pozwalać dyrektorowi na załatwianie swoich spraw, a on na ich lawirowanie będzie przymykał oko.

            Wcale się nie dziwię, że szanownego Pana to nie razi. Powiedzmy sobie prosto w oczy. Winą za stan Filharmonii Szczecińskiej tak naprawdę trzeba przede wszystkim obarczyć grupę muzyków, która od czasów słynnego rokoszu anty-Lipkowego uzurpuje sobie prawa do trzymania kontroli nad Filharmonią. Nie zamydlajmy sobie oczu - od czasu odejścia Marczyka orkiestra ma już drugiego naczelnego, który boi się jej w czymkolwiek przeciwstawić. A jeśli chodzi o artystycznych - przecież ta orkiestra jak rzadko która w Polsce miała wpływ na ich wybór a potem na ich wyrzucanie. Tak było z dobijającym do emerytury Radwanem, tak było z dochodzącym do siebie "po przejściach życiowych" Salwarowskim (którego się pozbyto jak tylko poczuł się bardziej niezależny), tak było z Rychertem i obawiam się, że tak będzie i z Diadurą.

            Wcale wielbicielem Rycherta nie byłem i cieszę się, że odszedł, ale bądźmy szczerzy - to jest bezczelność ze strony orkiestry, że zwala na niego winę za swój obecny poziom. Przecież to orkiestra zgodziła sie na jego kontrakt, po trzech latach zgodziła się na przedłużenie jego kontraktu, a potem po następnych kilkunastu miesiącach w tajnym głosowaniu nie odwołała go. Jeżeli on rzeczywiście był taki zły a jednak dalej dyrektorował, to czas najwyższy, żeby tych paru muzyków którzy "kręcą" tą instytucją wreszcie uderzyło się w pierś i powiedziało "Mea culpa".

            Niestety ta sama grupka wybrała teraz Diadurę - więc dlaczego miałbym nie interpretować negatywnie symptomów, które w przypadku poprzednich dyrektorów przekształciły się w poważną i przewlekłą chorobę?

            A dwa tygodnie prób na przygotowanie koncertu? Ja na miejscu Pana Diadury i orkiestry trzymałbym tego typu fakty w najgłębszej tajemnicy. TO JEST WSTYD!!! To żenujące, że na przygotowanie oklepanej symfonii, łatwego utworu dziecięcego i jednego akompaniamentu dyrygent i orkiestra potrzebują aż dwóch tygodni. Przecież to niemal repertuar na poziomie orkiestry liceum muzycznego! Po tych dwóch tygodniach ślęczenia nad pulpitami nie usłyszymy przecież czegoś tak spektakularnego jak Strawiński, Bartok, czy choćby Koncert na Orkiestrę Lutosławskiego. W czasach kiedy liczy się szybkość, sprawność, kiedy każda minuta próby powinna być na wagę złota, nowy dyrektor niestety od razu zaczyna od demoralizowania zespołu rozwleczonym programem prób. Ja już nie mówię tu o Berlińczykach - nasza Filharmonia Narodowa byłaby w stanie taki program przygotować w 1-2 próby.

            Ja nie twierdziłem, że pod Rychertem orkiestra wznosiła się na artystyczne szczyty - podkreślałem za to, że jeżeli sięgała dna, to tylko sobie mogła to zawdzięczać - w rękach muzyków był jego wybór, przedłużenie mu kontraktu i nie odwołanie go na czas. Więc ponoszą pełną odpowiedzialność za to co się działo. Natomiast niezmiernie zaskoczony jestem ogromem Pańskiej naiwności, którą widać w przytaczaniu opinii Michniewskiego, Diadury, Pijarowskiego i Rajskiego. Wszyscy oni mają jedną i tę samą cechę - do Szczecina nie przyjeżdżali tylko dla miłości do muzyki. Dlaczego mieli krytykować jej muzyków? Przyjechali, zadyrygowali, poszli do kasy i powiedzieli parę miłych słów, żeby mieć szansę na ponowne zaproszenie kiedy akurat mieli dziury w kalendarzu. A potem jechali dalej w świat z kopertą w kieszeni, zostawiając za sobą wszystkie niemiłe wspomnienia kiksów, fałszów i nierówności. Tutaj o wiele cenniejsza jest opinia agentów koncertowych, a Ci oferujący poważne projekty (nie mówię o graniu w parku za głodowe diety) od dawna omijają Filharmonię Szczecińską szerokim łukiem.

            A na koniec powiem jedno - mogę machnąć ręką na uszczypliwe uwagi na temat mojej szerokiej wiedzy. Jeżeli dla kogoś wiedza nie jest cnotą a głupota i ograniczone horyzonty powodem do dumy i chwały, to nic na to nie poradzę. To filharmonia i muzycy z takimi horyzontami mają problem - niech się tylko nie dziwią jeśli za parę lat będzie znowu problem, a miasto będzie dalej konsekwentnie odpychać ich rękę wyciągniętą po publiczne pieniądze.

            Dzisiaj Orkiestra zagra koncert, na którego przygotowanie poświęciła tak mniej więcej 6-10 razy więcej czasu niż Filharmonia Berlińska poświęciłaby na ten sam program. Będę z ogromnym zainteresowaniem obserwował, czy zagra Pan i Pańscy koledzy z Panem Diadurą przynajmniej tak dobrze jak berlińczycy. A jeśli nie – z niecierpliwością oczekuję po koncercie odpowiedzi na pytanie: dlaczego?

            Niech Pan się tylko dobrze zastanowi nad odpowiedzią. Kto wie? Może od tego jak muzycy odpowiedzą na to pytanie będzie zależeć poziom dalszych dotacji i płacy w Filharmonii.
            • Gość: tromboneman Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury IP: *.szczecin.mm.pl 26.09.09, 14:49
              Wielce szanowny Panie trombonku
              Po pierwsze nie mam nic wspólnego z osobą o nicku googler. Wiem kim jest ta
              osoba i powoli domyślam się co do Pańskiej osoby. Ale nie ma to żadnego
              znaczenia, bo w swej zawziętości opowiada Pan takie głupoty, że odechciewa mi
              się tej dyskusji. Nie ma Pan pojęcia o muzyce, o procesie jej tworzenia,
              interpretowania. Całą swoją wiedzę czerpie pan z książek i ze swojego widzi mi
              się. Potwierdza się stara prawda, że teoretyk z praktykiem się nie dogada. Nie
              mam ochoty na tłumaczenie Panu niuansów naszej pracy bo będzie to przysłowiowa
              "krew w piach". Mam Pan takie poglądy i nic ich nie zmieni bo przecież Pan wie
              lepiej.
              Jedno tylko nie daje mi spokoju. Skąd Pan wziął informacje że III symfonia
              Beethovena jest oklepana a Mała Suita Lutosławskiego jest utworem dziecięcym?
              Czy grał pan te utwory, a może przypatrywał się przez małe okienko i stąd
              czerpie Pan swoją wiedzę? A może trzeba Panu wytłumaczyć, że odgrywanie tych
              utworów pod dyrekcją takich patałachów jak rychert, i jego koledzy nie ma nic
              wspólnego z pracą którą cała orkiestra wykonała pod batutą Diadury?.
              Swoją drogą ciekawe czy był Pan na wczorajszym koncercie inauguracyjnym. Wątpię,
              przecież Panu to nie potrzebne bo i tak wie Pan lepiej. Spieszę więc donieść, że
              takiego koncertu jak wczorajszy nie było w tej filharmonii od wielu lat (co
              najmniej 10-u). Publiczność szalała i po raz pierwszy od co najmniej 6-u lat
              poczułem się dumny, że stoję na tej estradzie. I tego uczucia nie zepsują
              Pańskie żałosne wypociny.
              I jeszcze jedno. Jak wpadł Pan na pomysł porównania naszej filharmonii do
              Filharmonii Berlińskiej? Przecież to jedna z najlepszych orkiestr na świecie a
              my plasujemy się ledwo w polskiej średnicy. Świadczy to dobitnie że jest Pan
              tylko zwykłym sfrustrowanym ignorantem, którego nie należy brać poważnie. Z Pana
              błyskotliwym umysłem radziłbym się zająć jakąś inną dziedziną wiedzy, może
              "nowoczesne metody prowadzenia stada bydła mlecznego", bo w muzyce Pan się
              kompromituje.
              Amen
              P.S. Pozdrowienia dla siostry( pewnie bardzo tęskni za Zygmuntem)
              Amen
            • Gość: googler Re: Orkiestra już pod batutą mistrza Diadury IP: *.tktelekom.pl 29.09.09, 14:03
              taaaa...
              po pierwsze nigdy nie podszywalem sie pod czyjes nicki i wypraszam
              sobie:)

              po drugie - pan, Panie Trombonku wydaje sie byc bardziej oblatany w
              kwestii wyszukiwania, wiec Panu pozostawiam szukanie anonsow nt.
              koncertow dyrygoweanych przez Diadure.

              po trzecie, jesli kogokolwiek urazilem jakimis sugestiami i "osobistymi
              wycieczkami", najmocniej przepraszam. staram sie nie oceniac ludzi
              wylacznie po postach jakie zamieszczaja, o ile sa wierni swoim
              internetowym osobowosciom (puszczam oczko tutaj:)

              prywatne interesy byly zawsze i beda zwlaszcza w swiecie
              dyrygentow...niestety. i tego nie przeskomczymy bo ile zalatwimy jako
              dyrygenci sami, tyle potem bedzie dla nas kiedy ze stolka spadniemy:P

              kwestia poziomu orkiestry: powtarzam uparcie po Maksymiuku - nie ma
              zlych orkiestr, sa tylko zli dyrygenci

              z przedluzeniem kontraktu - rada artystyczna od kilku lat byla przeciwko
              panu R. to nie my przedluzylismy kontrakt panu R. nastapilo to decyzja
              p. Igiel-Sak po pieknym glosowaniu kolektywu orkiestry.

              co do opinii o naszej orkiestrze, nie raz uwazalem podobnie, bo wiem, ze
              lepiej chwalic, nawet jak ch..owo graja, bo wtedy zaprosza:)nieprawdaz?

              wiedze zawsze szanowalem i szanuje. niestety osobiscie nie przepadam za
              przechwalaniem sie tym o czym wiem, bowiem uznaje to za wymadrzanie sie,
              ale nigdy nie bylem przeciw posiadaniu duzych zasobow wiedzy.
              jesli kiedys urazilem, sorry:)

              co do prob...coz. mikolaj mial w miedzyczasie tournee po szwajcarii wiec
              pierszy tydzien probowal z kapela, potem wyjechal, a potem tylko
              pozbuieral do kupy to co w pierwszym tygodniu wyjasnil. przy naszym
              lenistwie na dobre nam to wyszlo po urlopach. takie moje zdanie. ale kto
              byl na komncercie to zrozumial, ze faktycznie warto bylo, choc moze
              troche wstyd, ze tak dlugo to trwalo. ale - cel uswieca srodki! i w
              wielu przypadkach bylo to slychac wyraznie - niebo a ziemia!

              dlaczego nie zagramy jak berlinczycy?
              odpowiem prosto - prosze spojrzec na cv muzykow z berlinskich...szczeka
              opada. my jestesmy przecietnymi muzykami z normalnymi mozliwosciami. tam
              pracuja NAJLEPSI! proste. na razie odnawiamy sklad i szukamy nowego
              koncertmistrza. i dobrze. wreszcie odswiezy sie atmosfera po odejciu
              Igo. niektorzy mieli go dosc;) (i nie powiem kto:)

Pełna wersja