as9943
22.10.09, 09:07
Prezydent Szczecina Piotr Krzystek urażony przez internautów
Mariusz Parkitny
Prokuratura nie zdecydowała jeszcze, czy poprze wniosek prezydenta
Szczecina i przyłączy się do ścigania internautów znieważających
Piotra Krzystka.
Wczoraj przed magistratem happening przeciw zamykaniu ust
internautom zorganizowała Federacja Młodych Socjaldemokratów.
Sprawa wywołuje ogromne emocje, bo rzadko się zdarza, że do spraw o
zniesławienie (ściganych z oskarżenia prywatnego) angażuje się
prokuraturę. Krzystek (złożył zawiadomienie jako osoba prywatna, a
nie prezydent) poczuł się urażony trzydziestoma wpisami internautów,
które w maju pojawiły się na forach internetowych elektronicznych
wydań "Głosu Szczecińskiego”, "Kuriera” i "Gazety Wyborczej”.
– Trwa postępowanie. Sprawdzamy, czy są podstawy do objęcia tej
sprawy jako ściganej z urzędu – mówi prok. Ewa Rapcewicz-Kluczykow,
szefowa prokuratury rejonowej Szczecin-Niebuszewo.
Prokuratura już raz uznała, że Krzystek powinien radzić sobie sam,
bo sprawa nie jest na tyle ważna, żeby angażować autorytet
oskarżyciela publicznego. Ale po zażaleniu, prokurator okręgowy
jeszcze raz nakazał zbadanie sprawy. Na razie nikt w tej sprawie nie
usłyszał zarzutów. Przed prokuraturą jeszcze sporo pracy. Musi
wystąpić do administratorów sieci komputerowych o tzw. IP. Na ich
podstawie spróbuje ustalić autorów zniesławiających tekstów.
Zgłaszając sprawę do prokuratury, Piotr Krzystek wiedział co robi.
Bo tylko prokuratura może wystąpić do administratora portali i żądać
ujawnienia IP. W trybie oskarżenia prywatnego musiałby pozwać
praktycznie same nicki, czyli pseudonimy internautów. Taki pozew sąd
mógłby odrzucić.
Nie wiadomo jak długo śledztwo potrwa. Możliwe rozstrzygnięcia są
dwa. Albo prokuratura uzna, że przejmuje sprawę, albo Krzystek
będzie musiał pozwać internautów z prywatnego aktu oskarżenia.
Dlaczego zdecydował się na wojnę z internautami, tłumaczy w
specjalnym oświadczeniu, które zatytułował "W imię zasad”.
– Nie róbmy rynsztoka z dyskusji publicznej. Ja się na to nie
zgadzam. Szanuję społeczność internetową, ale nie zgadzam się na to
aby standardy debaty w sieci wyznaczała grupa pseudointernautów –
tłumaczy.
I podaje przykłady zniesławiających go tekstów: "łgarz i nędzny
złodziejaszek”, "łamany drań i oszust”, "...jak możesz tak szmacić
swoją rodzinę – przez ciebie Twoja żona to oszustka – czekamy jak
wkręcisz w tę historię jeszcze swoje dzieci – z nich też zrobisz
oszustów???”.
Za zniesławienie internautom grozi do 2 lat więzienia.