felix_edmundowicz
04.11.09, 22:57
SLD to partia twardzieli i tęgich głów a nawet geniuszy - oczywiście to tylko
opinia SLDmanów, i to tych nie z pierwszej linii, bo kto może to rejteruje z
SLD. Jędrek W. nawet zapowiedział że Meyera tego co miał z 7 czy 8 etatów za
marszałkowania rzucą na pierwszą linię walki o prezydenturę miejską, ale ta
gadająca głowa dezerter z SdPL który w każdym telewizorze próbuje coś
powiedzieć by zostać choć pół celebrytem nie odpusci...
za to z pokładu łajby o nazwie SLD uciekają wszyscy : Cimoszewicz nie chce
reprezentować, Kwaśniewska wzdryga się, a beton Wontor nawet każe wygonić
Grzesia....
Skandal! co elementarny brak kultury pseudosocjaldemokratycznej!
I dziwi mnie że w tłoku ataków na prezydenta naszego Miasta, który jak widać
nie jest Naszym/Waszym Ukochanym Młodym Przywódcą jak ten z SLD znika news
dotyczący naszego szczecińskiego podwórka i byłego Słońca Gospodarki, a smutne
wieści piszą w tej gazecie.
www.dziennik.pl/polityka/article473820/Czy_kasjer_lewicy_pograzy_Kwasniewskiego_.html
Byłemu ministrowi drżą ręce
Wrzesień 2009. Spotykamy się z Piechotą w w Warszawie w siedzibie jego firmy
przy ulicy Szpitalnej. Były minister od ponad dwóch lat nie jest politykiem.
Założył spółkę "Jacek Piechota Solutions Partners" (doradztwo, nieruchomości)
Pokazujemy mu kopię umowy. Piechocie zaczynają drżeć ręce. "To nie mój adres,
nie mój telefon" - wskazuje dane na dokumencie. Zgadza się podpis, ale
Piechota mówi, że ktos mógł go zeskanować.
Ale to nie jedyny dowód obciążający Piechotę. Prokuraturze udało się też
ustalić wysokość pierwszej wpłaty, która wpłynęła na rachunek.100 tysięcy dolarów.
"W śledztwie przyjęliśmy tezę, że konto Piechoty zostało otwarte na próbę, by
politycy lewicy sprawdzili jak to działa. Nie pojawiły się tam wielkie sumy w
porównaniu z wielomilionowymi kwotami innych klientów Vogla" - mówią
nieoficjalnie prokuratorzy.
Rewizja u Piechoty
Gdy Vogel w ubiegłym roku pogrążył byłego ministra, prokuratura zrewidowała
dom Piechoty w Szczecinie i jego warszawskie mieszkanie. "Szukali dowodów na
to, że miałem konto w Szwajcarii" - przyznaje Piechota.
Prokuratorzy znaleźli u polityka dokumenty, które ich zdaniem mogło
potwierdzać, że miał on tajny rachunek. To wydruki z konta firmy Dagomar
Consulting. Formalnie jej prezesem był Tadeusz Filipczyński, ojciec Vogla. "Z
bankowych dokumentów wynika, że Filipczyński niemal jeszcze na łożu śmierci
prowadził skomplikowane operacje bankowe" - twierdzi nasz informator z
prokuratury krajowej.
Dagomar Consulting kiedyś było spółką należącą Art-B. Od syndyka kupił ją
mecenas Ryszard Kuciński, prawnik Vogla, a prywatnie jego przyjaciel. Zdaniem
prokuratury ojciec Vogla był tylko figurantem, "słupem", na którego otworzono
konto Dagomar Consulitng. A z konta korzystało kilka osób, w tym także
Piechota. Śledczy uważają, że pieniądze z konta "Archibald" trafiły potem na
konto Dagomar Consulting.
Zapytaliśmy polityka dlaczego w jego mieszkaniu prokuratura znalazła wyciągi z
rachunku tej firmy. Były minister osłupiał . "No bo ja się przyjaźniłem z tym
Voglem!" - wykrzyczał w najwyższym zdenerwowaniu Piechota. Gdy ochłonął zaczął
tłumaczyć. "Czasami mieszkał w moim warszawskim mieszkaniu. Musiał kiedyś tam
zostawić te wyciągi. Potem zamieszkali tam moi synowie i zapewne nie
sprzątneli starych dokumentów Vogla".
Na pytanie, kiedy Vogel zostawił te rachunki i jak długo tam mieszkał,
Piechota odpowiada krótko: "Nie pamiętam".