wuk4
05.11.09, 00:24
Dziś (3.11.2009) na Uniwersytecie Szczecińskim było spotkanie z
Rafałem Ziemkiewiczem.
Po przypatkowej lekturze "Polactwa" i nieopatrznym pójściu na
spotkanie z uważającym się za pisarza Rafała Z. mam kilka uwag.
Samo spotkanie - nudnawe, bohater wpadał w samouwielbienie,
dłużyzny, nic nie wniosło.
Co do samego "Polactwa" - publistyka politycznie nafaszerowana
rozpaczą, jadem, pogardą i nienawiścią. Często ze słusznymi
uwagami. Dogmatyczna mieszanina prawdy z kłamstwem i konfabulacją -
nawet jeśli prawda jest w większości, to jest tak obrzydliwie
podana, że nie chce się jej przyjąć.
W czym rzecz? Dziwne, że USz zaprosił kogoś na tak niskim poziomie.
Choć nie jest to ktoś głupi, to hipokryzja w jego wykonaniu
dorównuje tylko poziomowi Jerzego Urbana. Ziemkiewicz histerycznie
nienawidzi Urbana, ponieważ posługuje się tym samym językiem. Urban
jest jednak dla niego wzorem wirtuozerii pióra, na którego rzuca
wyzwiska, żeby nie być posądzonym o naśladownictwo.
"Polactwo" jest pewnie mrzonką Ziemkiewicza o zostaniu nowym
Gombrowiczem. To jednak nie brzytwa Gombrowicza, to wulgarno-
kolokwialny slang, język chamski. Jego strategia, by nie zostać
oskarżonym o chamstwo jest prosta: wszystkich wokół nazwać chamami.
Cham, który nazywa innych chamami to cwany cham, który czuje się
bezpieczniej. R.Z. dodatkowo zaczyna moralizować. Kłamie przy tym,
że jest daleki od polityki, skoro i polityki tu pełno i ideologii.
Dodatkowo jego wulgarny język nie znosi dyskusji - każde zdanie
jest jedynie słuszne, choć często wpada w sprzeczność z samym sobą.
Tylko po co kogoś takiego zapraszać na Uniwersytet?
"I o tym właśnie tu piszę. Kto chce, niech czyta. A kto nie
chce, niech się łaskawie raczy zmusić, bo do ku..y nędzy, piszę o
rzeczach ważnych, i nie napisze wam o nich nikt inny!".
(R.Ziemkiewicz, wstęp do książki "Polactwo")