Wojna o kuratora z koszalińskiego muzeum

09.11.09, 18:53
No cóż, największym zagrożeniem muzeów są przykurzone eksponaty
udające dyrektów tych muzeów. Niektróe eksponaty dają się wykurzyć,
inne trwają na posterunku i poza kurzem obrastają otępieniem i
niemocą. W naszym Muzeum Narodowym nie jest lepiej.
    • karo12345 Wojna o kuratora z koszalińskiego muzeum 09.11.09, 19:56
      W internecie można bez trudu znaleźć taką informację: "Rok 1994. Ryszard
      Ziarkiewicz, dyrektor Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, zostaje w
      ekspresowym tempie zwolniony przez ówczesnego prezydenta Sopotu Jana
      Kozłowskiego". Pani redaktor, to źródło wiedzy nie jest daleko, wystarczy
      kliknąć w komputer. Może więc pani pogłębi swoją wiedzę: dawny prezydent
      Sopotu Jan Kozłowski jest dziś marszałkiem województwa pomorskiego. Ryszard
      Ziarkiewicz nie powinien być jedynym źródłem informacji.
      • Gość: Wociech Ciesielski Re: Wojna o kuratora z koszalińskiego muzeum IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.09, 10:02
        www.e-teatr.pl/pl/artykuly/27438.html
        Odchodzę z tarczą
        - Jestem po prostu kolejnym gdańskim banitą. Jakoś tak się dzieje, że Trójmiasto
        radykalnie obchodzi się z artystami promującymi nowoczesną sztukę. W Gdańsku
        rządzą gusta mieszczańskie - mówi Maciej Nowak, były dyrektor Teatru Wybrzeże.


        Wyjeżdża Pan z Gdańska po 15 latach.
        Jestem po prostu kolejnym gdańskim banitą. Jakoś tak się dzieje, że Trójmiasto
        radykalnie obchodzi się z artystami promującymi nowoczesną sztukę. Najpierw był
        Tadeusz Słobodzianek i Piotr Tomaszczuk w Teatrze Miniatura, potem Ryszard
        Ziarkiewicz
        w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie, Aneta Szyłak i Łaźnia,
        Galeria Wyspa Grzegorza Klamana... Teraz podobnie zdarza się w Teatrze Wybrzeże.
        Teraz, po 15 latach które spędziłem w Gdańsku, najpierw w Centrum Edukacji
        Teatralnej, potem w Nadbałtyckim Centrum Kultury i Wybrzeżu, okazuje się, że nie
        ma tu dla mnie miejsca.
        Skąd się bierze taka sytuacja w Trójmieście?
        Kompletnie nie rozumiem, dlaczego osoby, które usiłują skomunikować Gdańsk z
        nową sztuką, muszą stąd wyjechać. Kiedyś Bolesław Fac powiedział mi: "Tu nigdy
        nie było wielkich artystów i intelektualistów, Gdańsk zawsze był miastem
        kupieckim i portowym, którym rządzi mieszczaństwo". Wtedy tego nie zrozumiałem.
        Ale Fac miał rację, w Gdańsku rządzą gusta mieszczańskie.
Pełna wersja