szlakowy
28.11.09, 14:58
Niewiele się tu pisze i mówi o sportach wodnych, z których Szczecin słynął
przez dziesiątki lat. Co miasto robi (oprócz mielenia jęzorem) na rzecz
odbudowania tej żyły złota ? Temat mariny przy ul. Jana z Kolna stał się
wstydliwy i niewygodny, bo pierwsza wersja, robiona na wariackich papierach po
prostu nie wypaliła, choć ktoś na tym skrobnął parę groszy … Łasztownia zimna
i martwa od lat, Dąbskie i Zalew pozostawiono niezidentyfikowanym obiektom
pływającym w oparach absurdu i alkoholu. Żeglarstwo jak golf, uratuje się samo
… Co się stało z kajakarzami ? Wiskord padł a Szczecin, zdaniem magistrackich
speców, przecież to nie Żydowce, ważniejsze są zatem sylwestrowe pokazy
sztucznych ogni niż mistrzowie świata. Jakimś cudem unoszą się jeszcze na
powierzchni wody wioślarze ale ten cud nie będzie trwał wiecznie, oni też
wybiorą wkrótce Poznań lub Bydgoszcz. Przypomnę też, że mieliśmy kiedyś silną
ekipę narciarzy wodnych, waterpolistów (bodaj najlepszych w kraju). Nowy basen
na SDSie też jakoś nie wpisuje się w popularyzację wychowania dzieci i
młodzieży, za dnia ma służyć ponoć wyłącznie zawodowcom (szacunek dla
najlepszego trenera w kraju i jego wychowanków).
Od paru lat najważniejsze dla miasta są wyłącznie Dni Morza
(chleba, piwa i igrzysk) oraz TSR … czyli klasyczne pokazówki, z których nic
nie wynika poza wirtualnym uznaniem dla organizatorów. A tymczasem wody
odchodzą od Szczecina… Nasze dzieci nie mają już gdzie uprawiać sportów
wodnych. Kultura, pasja i wychowanie w sportowym duchu najwyraźniej są obce
włodarzom tego pięknego i smutnego miasta. Czas na zmiany, zanim będzie za późno.