Marihuana leczy, szkoły hodowli - panie posle

30.11.09, 02:18
Za Rzeczpospolita:
Dotychczas studenci w USA zajęcia dotyczące konopi indyjskich
organizowali we własnym zakresie
Zazwyczaj po szkole, bez wykładowców i bez pieniędzy na kurs od
rodziców. Jednak w końcu zaczęły powstawać mini-uczelnie, na których
marihuana jest podstawowym przedmiotem wykładów.
Jedną z nich – Med Grow Cannabis College – powołano właśnie w stanie
Michigan. W programie zajęć między innymi historia marihuany, podstawy
ogrodnictwa oraz zajęcia z prawa. Uprawa tej rośliny jest bowiem
legalna pod warunkiem, że robi się to w celach leczniczych.
– Jesteśmy przekonani, że marihuana uprawiana w ramach programu
medycznego może pomóc stanowej ekonomii, przynosząc jej setki nowych
miejsc pracy i miliony dolarów – mówi Nick Tennant, 24-letni założyciel
college’u działającego na przedmieściach Detroit, cytowany przez „The
New York Times”.
Sześciotygodniowy kurs kosztuje 485 dolarów, a jedyną lekturą
obowiązkową, którą muszą opanować studenci, jest książka Jorge
Cervantesa „Uprawa marihuany na świeżym powietrzu i w pomieszczeniach
zamkniętych. Biblia hodowcy”.
To jednak niejedyna szkoła tego typu w USA. Podobna placówka
– prywatny Uniwersytet Leczniczej Marihuany – działa też od tego roku w
Hillsboro w stanie Oregon. Jego rektor Claudia Lavander chwali się, że
uczelnia, która prowadzi zajęcia zarówno teoretyczne, jak i praktyczne
w zakresie wykorzystywania marihuany w celach medycznych, ma już na
koncie pierwsze sukcesy.
– Pomogliśmy osobom chorym na raka, parkinsona czy z połamanymi kośćmi.
Przyjechał też do nas na wózku mężczyzna po operacji bioder, który
teraz jest już w stanie chodzić o lasce – opowiada portalowi „The
Oregonian”.
------------

Tak gonimy ten Zachod... to kiedy u nas bedą szkoły hodowli?
Pan poseł Atamanczuk obiecał, ze będzie się starał.
Jestem niepalacy w ogóle, ale skoro leczy... dla zdrowia można.
    • orkiestrapomocy Re: Marihuana leczy, szkoły hodowli - panie posle 02.12.09, 14:38
      według innych naukowców krytykanci żyją dłużej, czyli warto narzekać?
Pełna wersja