as9943
12.12.09, 11:54
Jezus Maria, PO jest obła, śliska i tak plastikowa, że aż boli".
- Jeszcze ładniejszy krawat sobie kupię i będę pasował do Platformy. Właśnie
ta plastikowość PO strasznie mnie wkurza. Nie znoszę jej. Jezus Maria,
przecież PO jest tak plastikowa, że aż mnie to boli. Nie rozumiem, dlaczego
ten plastik tak strasznie podoba się ludziom. Jest obła, śliska, taka masa,
która się podporządkowuje oczekiwaniom zewnętrznym - mówi w wywiadzie dla
dziennika "Polska - The Times" Bartosz Arłukowicz.
- Mistrzem plastikowości jest Donald Tusk. Szanuję go jako premiera, ale on
jest strasznie miałki poglądowo, nijaki i podobny do nikogo - mówi
wiceprzewodniczący komisji hazardowej.
Zdaniem posła Lewicy, "Doda przynajmniej prowokuje, a Tuska nie potrafię
znaleźć niczego prowokującego". - Jestem pediatrą i wiem, że on się zachowuje
jak dziecko, które zasłania oczy i wchodzi pod stół. Dzieci wtedy myślą, że
świata nie ma. Jednak, jak przyznaje Arłukowicz, premier nie ma już w sobie
nic z dziecka. - Na początku miał dziecięcy "flow", ale teraz już stracił ten
powiew. Kiedyś go nawet trochę ceniłem, że potrafi tak pięknie manipulować
opinią publiczną. Chciałem się od niego trochę tego nauczyć. Dziś już nie
chcę. Nie chcę być takim politykiem, który chce się podobać wszystkim.
Z wyznań polityka wynika prawda goła, bardziej goła aniżeli Doda - czytaj
tekst z Dziennikarstwa Obywatelskiego.
Arłukowicz ocenia, że "Tusk jest dzisiaj królem". - Mam wrażenie, że dobrze
się czuje w tej roli. W sprawie hazardu zobaczyłem rozhisteryzowanego
premiera, który wybiegł przed publikę i powiedział: "Boże drogi, w Polsce jest
hazard, on jest straszny, musimy go zlikwidować". Znam wiele straszniejszych
problemów - uważa poseł.
Rozmowa Anity Werner i Pawła Siennickiego z Bartoszem Arłukowiczem dziś w
dzienniku "Polska - The Times".