Gość: Mariusz
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.01.04, 21:41
Z tego wywiadu wynika jasno, że pan prof. Dorozik nie odróżnia szkoły od
stoczni... Wymagania kwalifikacyjne dla dyrektorów szkół jasno określają
przepisy ministerstwa edukacji (musi być nauczycielem), poza tym jaki wpływ
na finanse szkoły ma dyrektor - żaden. On może tylko oszczędzać i nic więcej.
Pomysł z umowami zbiorczymi jest niezły, ale za to 30 tys. - to zdzierstwo!
Sama ekspertyza oderwana od podstaw prawnych funkcjonowania szkół, zupełny
brak analizy uwarunkowań społecznych, poziomu nauczania itd. dyskwalifikuje
zespół i jego pracę. Może pan profesor potrafi zrobić analizę dla
przedsiębiorstwa takiego jak stocznia ale nie dla szkół. A urzędnicy tylko
się ośmieszyli zamawiając taką analizę. A przecież są na US pedagodzy,
socjolodzy - czy nie można było włączyć ich do analizy?