keradiusz
17.12.09, 07:52
Nie rodziłem, bo nie mogę z przyczyn fizycznych;) ale bylem obecny
przy obu porodach mojej żony w szpitalu w Zdrojach. Pierwszy porod w
czasach istnienia Szpitala Miejskiego drugi juz po połączeni... i
niestety mimo serdecznosci połoznej przy drugim bylo widać, że nie
ma czasu na dlugie zajmowanie sie pacjetką, dwie połozne na dyżuże
nocnym i 7 porodów... o godzinie 3 po 8 godzinach one juz mialy
chwilami ochote robic swoje... bez tłumaczenia, serdecznosci,
cierpliwosci... ale mimo zmęczenia potrafily tlumaczyc, pocieszyc
nawet pokłócic sie z lekarzem o dobro pacjentki a nie by lekarzowi
bylo wygodniej.... Uważam ze atmosfera okoloporodowa byla na tą
ilośc rodzących wspaniała i to dzieki tym wspanialym umordowanym
kobietom. Pierwszy porod odbywal sie w warunkach komfortowych wrecz
jedna rodzaca na dyzurze...
Dziekuje Pani Kamillo i Pani Elżbieto....
Ojciec 2 urwisów ....