andreas.007
17.01.10, 13:54
Pan Piotr K. poczuł się obrażony wpisami,
zdecydował się na ustalenie z urzędu danych internautów.
Gdy po kilkumiesięcznej pracy prokuratury i policji,
po przesluchaniach, pismach do pracodawców w sprawie ustalenia
kto korzystał z netu i kompa.... ustalono dane,
to Piotr K. zrezygnował z podania do sadu!
Twierdzi, ze miał zamiar się spotkać,
ale po analizie danych internautow zrezygnował.
Nasuwa się pytanie, jakie dane analizowal,
takie które zniechecily go do spotkania się,
bo same dane teleadresowe chyba to za mało...
Czy prokuratura nie została wykorzystana
jako narzędzie do zastraszania?
Co stanie się z danymi jakie zebrano o osobach,
które krytycznie wypowiadaly się o panu Piotrze K.?
Jakie dane, informacje o nich zebrano
skoro pan Piotr K. mówi, ze je analizowal?