Sedina - czyj to ma być pomnik?

06.03.10, 11:09
z pomnikow powinien tu stanac wylacznie jeden z tych:
"Apoteoza Slowianszczyzny"
"Boleslaw Chrobry zdobywa Luzyce dla Polski"
"Pamieci ofiar dziczy germanskiej - slowianskim plemionom polabskim"
a nie jakies kolleony i sediny sciagane tu z podduszczenia "Folksztyme"..
    • cbaabc Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? 06.03.10, 11:16
      Po prostu niech to będzie atrakcja turystyczna. Na pewno nie oszpeci tego
      miejsca. Apeluję o nie wywoływanie zbędnych konfliktów.
      • Gość: anty-ZED-bredzik Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 11:23
        Już widzę te kolejki młodych, bogatych Niemców przyjeżdzających pod pomnik go oglądać. I te setki złotówek wpływające do kasy za watę cukrową sprzedawaną 90 letnim, żyjącym sentymentem Niemcom.
        • cbaabc Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? 06.03.10, 11:29
          Może nie będzie specjalnych wycieczek, ale na pewno stały punkt programu. Źle? Przemysł upadł, to trzeba żyć z turystyki. W tym roku przyłynie rekordowa ilość wycieczkowców
          • swarozyc Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? 06.03.10, 11:35
            cbaabc napisał:
            Przemysł upadł, to trzeba żyć z turystyki. W tym roku przyłynie rekordowa ilość
            wycieczkowców
            ''''''''''''''''''
            nawet na lad nie zejda, aby sie nie pobrudzic, a jak zejda, to pojada do Berlina..
            • Gość: anty-ZED-bredzik Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 11:37
              Fakt, między nabrzeżem a Sediną 1000 razy wdepną w gówno, albo rozrzuconą ulotkę z dyslektyczną wizją Szczecina 2050...
              • cbaabc Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? 06.03.10, 11:48
                Albo natkną się na takich psychicznych jak wy
                • Gość: . Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 12:16
                  Martwmy sie zeby nie trafili na ciebie
      • Gość: Late Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.globalconnect.pl 06.03.10, 15:40
        cbaabc napisał:

        > Po prostu niech to będzie atrakcja turystyczna. Na pewno nie oszpeci tego
        > miejsca.

        Otóż oszpeci. Jest to (a raczej był) brzydki, ciężki, toporny, przeładowany
        ozdóbkami monument, z wyrazu ewidentnie teutoński, z grubą babą na cokole i
        facetami w hełmach dziwnie przypominających hełmy Wehrmachtu (wiem, ze pomnik
        jest wcześniejszy niż Wehrmacht, ale jakoś dziwnie te hełmy są podobne).
        Jeżeli jedyny sposób na Szczecin to ślepe naśladowanie Niemców, mamy kolejny
        dowód na degrengoladę tego miasta. Może jeszcze przywróćmy w mieście niemieckie
        nazwy ulic? Może odbudujmy konny pomnik cesarza Wilhelma?
        Nie lepiej rozpisać konkurs na oryginalny, nowy, polski pomnik symbolizujący
        morski Szczecin? Nie ma w Polsce ludzi umiejących projektować piękne pomniki?
        • Gość: xXx Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.chello.pl 06.03.10, 20:23
          Tja, a Szczecin to oczywiście polskie miasto, nie? Wybudowane i
          zaprojektowane od podstaw przez Polaków. Szczególnie cały układ miasta,
          place, ratusze, aleje, parki itp, itd.

          Ech.
          • Gość: Late Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.globalconnect.pl 06.03.10, 22:45
            Gość portalu: xXx napisał(a):
            > Tja, a Szczecin to oczywiście polskie miasto, nie?

            Teraz już polskie. Niemieckie zaś było krócej, niż przez trzysta lat. To co, że nie zaprojektowane przez Polaków? To znaczy, że nie wolno nam tutaj budować nic nowego, tylko ślepo odtwarzać niemieckie pamiątki i symbole? To po co był konkurs na filharmonię - nie lepiej było Konzerthaus odbudować?

            Chrońmy i szanujmy to, co dostaliśmy w spadku po Niemcach, a równocześnie budujmy swoje. W przeciwnym razie zamiast żywego, rozwijającego się miasta zbudujemy tylko germański skansen.
            • Gość: xXx Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.chello.pl 07.03.10, 19:19
              Pooglądaj proszę ten germański skansen choćby na sedinie. Tak przez
              dłuższą chwilkę i z zaangażowaniem.
              Ja tam osobiście bym wolał, żeby Szczecin teraz wyglądał tak jak
              kiedyś, bo te koszmarki płodzone w umysłach pseudo-architektów (vide
              Galaxy i inne powstające w pobliżu potworki), to co najwyżej powodują
              odruch...
              Szczecin jest paskudnie zaniedbany, beznadziejnie projektowany
              aktualnie i bezmyślnie dewastuje się to co pozostało z czasów jego
              świetności.

              P.S. Nie, nie jestem Niemcem.
    • Gość: anty-ZED-bredzik Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 11:21
      Sedina to znak czasów i urzędniczej degrengolady. Rządząca partia doprowadziła miasto do takiego rozkwitu, że nie ma już bogatych kupców i rzemieślników, którzy byliby w stanie ufundować pomnik będący przejawem ich siły i zaradności. W efekcie wątpliwej urody i jeszcze bardziej wątpliwego przesłania pomnik Sediny ufunduje się ze środków, które można byłoby np. przeznaczyć na rozwój i podniesienie poziomu kształcenia na Uniwersytetach w Szczecinie.
      Podobnie budowany na Niemierzyńskiej kompleks na zgliszczach ledwo co wybudowanego boiska i w sytuacji, gdy szkołę można byłoby adaptować na przedszkole jest przejawem, że urzędnicy marzą o kolejnych nepotycznych instytuacjach zasysających miliony z budżetu i dającym jednym lub drugim dziwne przywileje... zamiast kreować miasto przyjazne przedsiębiorcom, to kreuje się firmy powiązane z zależnym od miejskich urzędasów instytuacjami...
      • Gość: ZED Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.mysmart.ie 06.03.10, 11:25
        jasne, mega przedszkole gdzie bedzie 1000 przedszkolakow na kilku
        pietrach. ty to masz durne pomysly.

        uniwersytet tez dostal kase a ty chcialbys jeszcze wiecej i wiecej?

        to co mowisz o megaprzedszkolu potepiajac budowe inkubatora jest
        zaprzeczeniem tego co piszesz o pomaganiu przedsiebiorcom wiec z logika
        tez kolejny raz jestes na bakier.
        • Gość: anty-ZED-bredzik homosowietikusie... IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 11:36
          Pomaganie przedsiębiorcom przez takich pseudoliberałów polega na tym, że podnosi się podatki, żeby utrzymać zgraję POciotków (w Urzędzie Marszałkowskim podobno już 600) i żeby oni ręcznie stymulowali przedsiębiorców w samorządowym budynku?

          To komuna wróć. Gospodarka ręcznie sterowana. Krzystkopodobni będą pokazywać kurnik i się chwalić - cała reszta przedsiębiorstw zaś będzie zaorana, bo nie wytrzymają płacenia podatków na utrzymanie zgrai urzędniczej.

          A co do przedszkoli - skoro oszołomom z Wydziału Oświaty nie przeszkadza, że 1000 dzieci nie będzie mieć przedszkoli oraz, że mają uczyć się w 30 osobowych grupach, to nie rozumiem, jaki przygłupie byłby problem na okres wyżu przedszkolnego trwającego 6-8 lat (jak debile nie wiedzą, niech rocznik statystyczny kupią) przerobić kilka pustych szkół na przedszkolne oddziały a późnie przywrócić funkcje szkolne. Ale to debili oświatowych przerasta.
          • Gość: ZED Re: homosowietikusie... IP: *.mysmart.ie 06.03.10, 12:07
            ogrom bzdur jakie wypisujesz nie zasluguje na komentarz.
        • Gość: 5.07.1945 Sedina równie potrzebna IP: 62.69.221.* 06.03.10, 11:40
          jak rondo Hackena, czy replika pomnika Colleoniego... Potrzebna
          szczecińskiemu oddziałowi "GW" i tym, którzy z rozrzewnieniem
          wspominają czasy, gdy był tu Stettin, a nie Szczecin. Trzęsącym się
          o zachowanie "niemieckiego dziedzictwa" w tym mieście.
          • lemisiaque Re: Sedina równie potrzebna 06.03.10, 15:29
            A co jest potrzebne Tobie?
    • swarozyc O reslawizacje Ziem polnocno-wschodnich Niemiec 06.03.10, 11:36
      Niemcy nie są narodem tak jednolitym, jak np. Polacy. Poza zróżnicowaniem
      religijnym i językowym, odgrywa u nich bardzo poważną rolę zróżnicowanie
      szczepowe, czyli jak to się obecnie utarło, zróżnicowanie krwi. Narodowe
      terytorium niemieckie składa się z trzech zasadniczych części: germańskiej,
      celtoromańskiej i słowiańskiej.

      Germańskie terytorium w Niemczech obejmuje północno-zachodnie tereny na północ
      od Menu oraz na zachód od Łaby i Sali. Żywioł ściśle germański ekspandując ze
      swego terytorium zalał dzisiejsze południowe Niemcy, etnicznie przed tym
      celtyckie, oraz zgermanizował je. Terytorium południowych Niemiec uległo
      późniejszym wpływom rzymskim. Oba te terytoria razem połączone, przeprowadziły
      w średnich wiekach, znany ogólnie podbój zachodniej Słowiańszczyzny. Na skutek
      tego podboju powstało trzecie terytorium, tj. terytorium słowiańsko-niemieckie.
      Jeszcze w średnich wiekach Słowiańszczyzna sięgała, jak wskazuje załączona
      mapa, bardzo daleko na zachód. Przekraczała ona Łabę oraz dochodziła do Sali.
      Na zachód od dzisiejszej polskiej granicy, tj. od dolnej Odry, Nysy Łużyckiej
      oraz na zachód od górskiego masywu czeskiego rozprzestrzeniały swe siedziby
      trzy wielkie ludy słowiańskie. Południe tego terytorium zamieszkiwali Serbowie
      Łużyccy zwani Łużyczanami. Nizinę nadbałtycką zajmowali na zachodzie po prawym
      i po lewym brzegu Łaby Obotryci. Dalej zaś na wschód od Obotrytów aż do Odry
      rozciągały się siedziby Weletów, zwanych też Lutykami. Bardzo wyraziście
      unaocznia zasięg słowiański w Niemczech mapka, wyjęta z tajnego pisemka
      “Wendischer Bote”, wydawanego w czasie obecnej wojny [tj. podczas II wojny
      światowej] przez “Związek Niemców Pochodzenia Słowiańskiego” (Verband der
      Deutschen slawischer Abstammung). Mapka ta wskazuje, że takie miasta, jak
      Hamburg, Kilonia, Lubeka, Magdeburg, Lipsk, nie mówiąc już o Berlinie, leżą na
      dawnych ziemiach słowiańskich, przy czym niektóre wyrazy są pochodzenia
      słowiańskiego (Lubeka, Lipsk, Berlin).
      Napór germańsko-niemiecki na Słowian zaczął się jeszcze w VII w. po
      Chrystusie. Wtedy to Słowiańszczyźnie zagrażali germańscy Frankowie. W związku
      bodaj z tym naporem powstało najstarsze państwo Samona. Najpotężniejsze
      uderzenia spotkały Słowian w wieku X i XII. Akcję przeciwsłowiańską prowadziło
      dwóch monarchów z dynastii saskiej: Henryk I i Otton I w wieku X-tym oraz
      margrabia brandenburski Albrecht Niedźwiedź i książę saski Henryk Lew w wieku
      XII. Walki niemiecko–słowiańskie były bardzo krwawe i uporczywe. Słowianie
      bronili się bardzo dzielnie w wojnach obronnych i w powstaniach po podboju
      niezależnych państw słowiańskich. Na bohatera tych walk wyrósł zwłaszcza lud
      Weletów. Dramat słowiański za Odrą zakończył się w roku 1181, kiedy Pomorze
      Szczecińskie zdobyte dla Polski ponownie przez Bolesława Krzywoustego
      podporządkowało się Niemcom.
      Podbój niemiecki był robiony z właściwym temu narodowi okrucieństwem. Ludność,
      zwłaszcza sfery zamożniejsze i kierownicze, masowo wyrzynano. Ze względów
      natury gospodarczej nie wszystkich Słowian wyniszczono fizycznie. Na skutek
      tego ludowa masa słowiańska na ogół pozostała przez długi czas słowiańską. W
      niektórych państewkach, które się Niemcom dobrowolnie podporządkowały,
      pozostawiono też słowiańską szlachtę, a nawet dynastie panujące przy życiu.
      Ziemie słowiańskie na zachód od Odry stały się po niemieckim podboju świadkiem
      drugiego procesu, tj. niemieckiej kolonizacji i germanizacji olbrzymich mas
      słowiańskich. Proces ten trwał nieprzerwanie od podboju obecnego niemieckiego
      wschodu aż do chwili dzisiejszej. Germanizacja posuwała się wprawdzie
      systematycznie, ale bardzo powoli i opornie. Jeszcze do dzisiejszego czasu nie
      zdołano zgermanizować Łużyczan, którzy przetrwali w ilości około 400 000
      ludzi. Jeszcze w XVIII stuleciu resztki ludności słowiańskiej na zachód od
      Odry mówiły swoim językiem, który zachował się w pisanych zabytkach do dziś.
      Za czasów Lutra właściwie całe wschodnie Niemcy mówiły po słowiańsku. Jeszcze
      przy końcu XVIII stulecia w czasie rozbiorów Polski w tak zwanej kuźnicy
      kołłątajowskiej dyskutowano projekt połączenia dynastycznego Polski ze
      Saksonią. W ówczesnej bowiem Saksonii mieszkała wielka ilość Słowian, którą
      politycy polscy mieli zamiar obronić przed germanizacją.
      Żywioł słowiański wewnątrz niemieckiego organizmu walczył nawet po
      zgermanizowaniu go. Był to typ walki zastępczej. Po prostu żywioł ten, któremu
      zniszczono jego kulturę i jego organizację społeczną, czuł się w niemieckich
      warunkach zbyt obco i starał się o zrzucenie jarzma niemieckiej kultury,
      walcząc z jej centrami czy też upostaciowaniami. Dziś uczeni badający historię
      Słowiańszczyzny wysuwają hipotezę, że średniowieczne wojny chłopskie były
      właściwie buntami chłopskiego elementu słowiańskiego przeciw niemieckim panom.
      Jest też wysoce prawdopodobne, że słowiańska krew była tym podłożem, które
      przyjęło niemiecki protestantyzm religijny. Trzeba bowiem pamiętać, że Niemcy
      nawrócili pogan połabskich gwałtem i wbrew ich woli na chrześcijaństwo. Skutek
      tego nawrócenia siłą na chrześcijaństwo był taki, że zgermanizowane elementy
      słowiańskie uważały chrześcijaństwo niejako instynktownie za wiarę obcą.
      Dawali tedy zgermanizowani Słowianie materiał do wszystkich rewolucyj
      religijnych, nie wyłączając ostatnich eksperymentów z niemieckim neopoganizmem
      współczesnym.
      2. Nieco o ruchu reslawizacyjnym po wojnie światowej

      Dopóki naród niemiecki był w okresie powodzenia, ekspansji i rozmachu, dopóty
      ta zgermanizowana masa słowiańska powiększała niemiecką potęgę. Nie miała ona
      najzupełniej, lub też posiadała bardzo rzadko świadomość swego słowiańskiego
      pochodzenia. Już jednakże po pierwszej wojnie światowej masa ta zaczęła się
      ruszać. Zaczęły się szerzyć nawet wewnątrz granic Rzeszy Niemieckiej bardzo
      ciekawe, choć dość sporadyczne, powroty do słowiańskiego pnia. (Oczywiście w
      Polsce i Czechosłowacji powroty te były bardzo liczne.) Działały w budzeniu
      się tego procesu rozmaite przyczyny. Przede wszystkim oddziaływała na
      wyobraźnię zniemczonych Słowian klęska Niemców i renesans polityczny
      Słowiańszczyzny, która posunęła była swe granice polityczne dość daleko na
      zachód. U wschodnich granic Niemiec pojawiły się nowe państwa słowiańskie, tj.
      państwo polskie i państwo czeskie, wydarte spod niemieckiego zaboru.
      Pojawienie się to przypominało zgermanizowanym Słowianom ich pochodzenie i
      zwracało uwagę na zmiany zaszłe w procesach etnicznych.
      Bardzo ciekawym świadectwem literackim tych procesów jest książka niemieckiego
      dyplomaty Rudolfa Nadolnego. Jest to odpowiedź na książkę Masaryka,
      zatytułowaną “Nowa Europa”. Masaryk starał się w niej przekonać zarówno
      czeską, jak i też pozaczeską opinię publiczną, że Niemcy, podlegający
      doktrynie pangermańskiej, realizują od wieków program “Drang nach Osten”.
      Książka ta powstała w czasie pierwszej wojny światowej jako akt propagandy
      wewnętrznej i zewnętrznej późniejszego prezydenta republiki czechosłowackiej,
      a następnie po wojnie rozeszła się w kilku językach. Nadolny postanowił dać
      odpowiedź Masarykowi i w ten sposób powstała jego książka. Gruntowne jej
      streszczenie i omówienie znajdzie czytelnik w mojej książce dotyczącej
      niemieckiego rasizmu. Tutaj ograniczymy się jedynie do streszczenia końcowego
      rozdziału tej książki, zajmującego się przyszłością mieszanego
      niemiecko-słowiańskiego obszaru, położonego pomiędzy Wisłą a Karpatami, Łabą i
      Lasem Czeskim. Zadaje on sobie pytanie, czy kraj ten ulegnie dalszej
      slawizacji czy germanizacji, czy też powstanie tam coś nowego, tak jak to się
      dzieje dość często na terytoriach narodowo mieszanych. Niemiecki dyplomata
      wypowiada się za trzecią ewentualnością. Wierzy on poważnie w to, że na
      obszarze wschodnio-połabskim powstanie całkiem nowy naród, mianowicie naród
      wschodnio-połabski.
      Przypatrzmy się tokowi myśli niemieckiego dyplomaty o słowiańskim nazwisku i
      słowiańskiej niewą
      • swarozyc O reslawizacje Ziem polnocno-wschodnich, cz 2 06.03.10, 11:47
        Przypatrzmy się tokowi myśli niemieckiego dyplomaty o słowiańskim nazwisku i
        słowiańskiej niewątpliwie krwi. Słowiańsko-niemieckie terytorium mieszane –
        powiada Nadolny – jest starym krajem niemieckim. Ludy słowiańskie są tam
        cudzoziemcami, ściśle mówiąc emigrantami na niemieckim obszarze. Mimo to, nie
        twierdzi Nadolny, że Słowianie nie mają na tym terenie praw obywatelskich. Prawa
        te są jednakże prawami imigrantów. Nawet jeśli Słowianie mieszkają na tych
        obszarach w masie, to nie mogą oni nadawać im swego wyglądu narodowego. Nadolny
        uważa za wielkie nieszczęście rozwój nadmiernego nacjonalizmu. Wedle niego
        tajemnicą rozwoju jest odnawianie się narodów i cywilizacji. Odnawianie się to
        jest rezultatem mieszania się rozmaitych elementów narodowych. Stosunki
        współżycia niemiecko-słowiańskiego oraz pierwsza wojna światowa doprowadziły do
        niesłychanego pomieszania narodowego na omawianym terytorium. Rewizja granic –
        oświadcza Nadolny – nic tu nie zdoła naprawić. Ludzie między Łabą i Wisłą są
        wymieszani na podobieństwo dwóch miar zboża. To, co w tej dziedzinie obserwujemy
        – powiada – wygląda właśnie na stadium rozwojowe jakiegoś nowego typu narodowego
        niemiecko-słowiańskiego.
        Już dzisiaj – wywodzi autor – można z całą pewnością twierdzić, że istnieje
        odrębny typ człowieka wschodnio-połabskiego. Różni się on dość poważnie zarówno
        od zachodnio-połabskiego Niemca, jak też od czystego Słowianina zza Wisły. Nowy
        ten typ nie jest jeszcze jednolity. Zależy on od elementów, jakie się na niego
        złożyły. Typ ten cechują pewne zjawiska językowe, ogólno-cywilizacyjne, a
        zwłaszcza wspólne rysy charakteru narodowego. Na skutek tej mieszaniny w
        mieszanej sferze słowiańsko-niemieckiej obserwujemy wielką ilość wybitnych
        czynów i ludzi, a Berlin, Drezno i Praga są uznane nie bez powodu za ważne
        centra duchowe i polityczne.
        Specjalny, nowo powstający typ narodowy, jakim jest typ wschodnio-połabski,
        jeszcze się nie zdołał uświadomić, nie mówi się o nim ostatecznie ani też się go
        nie bada. Dzieje się to wedle autora z tego względu, że dotychczas rozpatrywano
        ludzi tej strefy geograficznej pod kątem przynależności do żywiołu niemieckiego
        albo słowiańskiego, pod kątem walki obu elementów etnicznych. Tymczasem celem
        tych elementów nie jest wzajemne zwalczanie się, lecz wzajemne zjednoczenie się
        i stworzenie narodu.
        Oprócz tego każe Nadolny pamiętać, że nowo powstający typ narodowy nie jest
        wszędzie jednakowy. Dziś jeszcze można w tej strefie obserwować całą gamę typów
        począwszy od czysto niemieckiego aż po czysto słowiański. Mimo to jednak, bez
        względu na język, wiąże te typy pewne podobieństwo. Nie darmo np. Czechów
        nazywają słowiańskimi Prusakami. Tysiącletnie wpływy niemieckie doprowadziły
        Czechów do tego, że stali się oni podobni do Prusaków. To samo twierdzi Nadolny
        o polskich elementach na odcinku północnym i na Śląsku. Bez względu na to, czy
        mieszkają ci ludzie po tej, czy po tamtej stronie dzisiejszej granicy
        polsko-niemieckiej, stali się oni na skutek wielorakich wpływów niemieckich
        innymi ludźmi, nie podobnymi do Polaków ze wschodu.
        Najciekawsze jednak, że ten nowy naród wschodnio-połabski ma mówić po niemiecku,
        co więcej miałby mieć niemiecką kulturę. Uspokaja przy tym autor prezydenta
        Masaryka, że to nie będzie żadna germanizacja żywiołu słowiańskiego. Od czegóż
        spekulacje prehistoryczne. Przecież omawiane terytoria były w bardzo dawnych
        okresach wedle Nadolnego germańskimi. A zatem Słowianie zaszedłszy tam zdobyli
        pewne prawa, ale tylko prawa do życia. Niemcy natomiast mają prawa gospodarza,
        prawa do swej mowy i kultury, do czego Słowianie musza się dostosować. Książkę
        swą kończy autor jakby manifestem wiary w wyższą wartość cywilizacyjną i rasową,
        nowego narodu wschodnio-połabskiego. Będzie on – powiada – kuźnią wielkich ludzi
        takich jak Hus, Herder, Wallenstein i Moltke, Kant i Kopernik.
        Książka Nadolnego jest dla naszego zagadnienia dokumentem pierwszorzędnej wagi.
        Cóż właściwie Nadolny proponuje? Oto ni mniej ni więcej tylko wy-tworzenie na
        wschód od Łaby nowego narodu mówiącego wprawdzie po niemiecku, ale mającego
        swoją własną a odrębną od reszty Niemców świadomość narodową. Istotą tej
        odrębności jest w przedstawieniu Nadolnego poczucie dużej przymieszki krwi
        słowiańskiej na terytorium niemieckim. Powstałby zatem naród mówiący wprawdzie
        po niemiecku, ale nawiązujący do słowiańskości, a co za tym idzie do
        Słowiańszczyzny. Nasuwa się tu pytanie, czy była to ze strony autora
        fantastyczna utopia, czy też taki “naród wschodnio-połabski” mógł rzeczywiście
        powstać. Pytanie to ma charakter nie tylko czysto teoretyczny, akademicki.
        Pozytywna albo negatywna odpowiedz na to pytanie może mieć także znaczenie
        polityczne. Pozy­tywna odpowiedź na to pytanie może się stać ważną wskazówką
        etnogenetyczną wpływająca istotnie na sformowanie się obecnie na terytorium
        pomiędzy Odrą i Nysą, Łabą i Salą nowych a właściwie starych; słowiańskich
        elementów narodowych.
        W rzeczywistości idea Nadolnego nie była ideą utopijną. Tego bowiem typu naród,
        o jakim myślał Nadolny, rzeczywiście istnieje, a nawet posiada swe własne
        państwo. Narodem tym jest naród irlandzki. Irlandczycy, należący do rodziny
        narodów celtyckich, różniący się od Anglików językiem, religią, obyczajami i
        kulturą, ulegli w ciągu swoich dziejów daleko idącej asymilacji na rzecz żywiołu
        angielskiego. Cała Irlandia, za wyjątkiem bardzo cieniutkiego skrawka
        zachodniego, mówiła i właściwie ciągle jeszcze mówi językiem angielskim. Jedynie
        w tym cieniutkim pasie nadmorskim językiem codziennego życia był celtycki język
        irlandzki. Mimo to Irlandczycy, mówiący językiem angielskim i żyjący kulturą
        angielską, podjęli długoletnią walkę polityczną, nie wyłączając walki zbrojnej
        ze swą angielską metropolią. Walka uwieńczona została zdobyciem własnej
        państwowości przez Irlandczyków. Dopiero po uzyskaniu swego własnego państwa
        Irlandczycy zaczęli receltyzowac swoją wyspę. 0 ile mi przy tym wiadomo, proces
        tej receltyzacji nie jest jeszcze zakończony, nawet na terytorium samodzielnej
        republiki irlandzkiej.
        Czy Rudolf Nadolny zdawał sobie sprawę z tej irlandzkiej analogii, trudno dziś
        przesądzić. W ogóle trudno jest rozstrzygnąć na podstawie jego książki, jako
        pewnego rodzaju dokumentu psychologiczno-politycznego, czy był to twór polityka
        niemieckiego, czy ideologa słowiańskiego, czy też pewnego rodzaju spowiedź
        mieszańca słowiańsko-niemieckiego? Słowiańskie elementy są w książce bardzo
        mocne. Nadolny nie jest na tyle zgermanizowany, ażeby nie odczuwał w sobie
        słowiańskiej krwi. Krew ta jest u niego nawet powodem dumy. Książka Nadolnego
        jest irracjonalnym wyznaniem wiary mieszańca germańsko-słowiańskiego, świadomego
        swej odrębności wobec żywiołu niemieckiego.
        Drugą przyczyną powodującą na niemieckim wschodzie ferment reslawizacyjny stał
        się niemiecki rasizm. Nie tu miejsce na gruntowną. analizę tego ze wszech miar
        interesującego prądu. Ciekawych czytelników odsyłam do dwóch moich książek
        poświęconych niemieckiemu rasizmowi. Ograniczę się tu tylko do stwierdzenia, że
        niemieccy rasiści w swych pracach idealizowali rasy zamieszkujące terytorium
        zachodnio-niemieckie tj. rasę nordyczną i falicką. Rasy natomiast
        wschodnio-bałtycką i wschodnią, tworzące wedle niemieckich rasistów podkład
        rasowy niemieckiego wschodu oceniali bardzo negatywnie. Stąd rasiści w
        stosunkach wewnętrznych stale drażnili zasymilowaną masę słowiańską,
        przypominając jej rzekomą niższość rasową. Rasizm wprowadził w Niemczech i
        bardzo szeroko spopularyzował zwyczaj badania historii rodzinnych. Niejeden
        Niemiec pochodzenia słowiańskiego został dzięki badaniom dziejów swej rodziny
        uświadomiony co do swego słowiańskiego pochodzenia. Ra­sizm też podniósł do
        wyżyn religijnych pojecie krwi. Ta mistyka krwi ogarniała w swoisty sposób nie
        tylko Niemców pochodzenia germańskiego, ale też i Niemców pochodzenia słowi
        • swarozyc O reslawizacje Ziem polnocno-wschodnich, cz 3 06.03.10, 11:56
          Ta mistyka krwi ogarniała w swoisty sposób nie tylko Niemców pochodzenia
          germańskiego, ale też i Niemców pochodzenia słowiańskiego.
          Niebezpieczeństwo musiało być w tej dziedzinie dość poważne i dla
          wtajemniczonych dość widoczne, kiedy tu i ówdzie odzywały się dzwonki na alarm,
          a nawet próbowano stwarzać doktryny mające na celu zahamować i nie dopuścić do
          procesu reslawizacyjnego w Niemczech. Tak np. von Kappher w jednym z czasopism
          rasistowskich poświęca temu zagadnieniu cały artykuł. Autor podaje w tym
          artykule szkic historii zmagań niemiecko-słowiańskich. Zaznacza w nim w
          szczególności, że Pomorze jest najmniej zgermanizowane ze wszystkich dzielnic
          zniemczonej Słowiańszczyzny. Wyjmujemy z artykułu ciekawą dla naszego
          zagadnienia cytatę: Za wyjątkiem nielicznych wysp czysto niemieckich całe
          wschodnie Niemcy są przetkane słowiańskim elementem; przemieszany z germańskim,
          zgermanizowany lud słowiański i litewski wszędzie. Mówić jednak o polskości jest
          bardzo śmiało. Nie mówmy za wiele – przynajmniej tu na wschodzie – o naszej
          germańskości, lecz starajmy się o to, aby być dobrymi Aryjczykami.
          Tezom niemieckiego ruchu rasowego przeciwstawiała się bardzo ciekawa książka
          dwóch docentów nie­mieckich Fr. Merkenschlagera i K. Sallera. Tytułu tej książce
          dostarczyła nazwa starożytnego miasta słowiańskiego u ujścia Odry “Vineta”.
          Autorzy twierdzą, że Niemcy nie są ani germańskie, ani słowiańskie, ani
          celtyckie, gdyż obecnie powstaje z tych elementów składowych nowa rasa
          niemiecka. Obaj uczeni w innych swych pracach wskazują na rozkładowy charakter
          niemieckiego rasizmu. Wysunęli tedy ideę tzw. rasy niemieckiej, mającej na celu
          bronić naród niemiecki przed rozbijaniem go na elementy składowe. Omawiana
          książka stara się przywiązać Niemców uczuciowo do idei rasy niemieckiej. Autorzy
          bardzo jed­nak wysoko cenią element słowiański, któremu poświęcają bardzo dużo
          miejsca. Książka ma coś w swej treści z idei i ducha Nadolnego. Propaguje ona
          dalszy podbój Słowiańszczyzny, ściślej mówiąc Polski i Czechosłowacji. W
          odróżnieniu od rasistów hitlerowskich autorzy “Vinety” chcieliby Słowian raczej
          zniemczyć niż wytępić. Książka ta została przez reżim hitlerowski skonfiskowana.
          Jak te sprawy załamywały się w duszy poszczególnej jednostki, możemy się
          zorientować w przypadku barona Henryka v. Sprengera, właściciela Działynia pod
          Gnieznem. Wedle pewnej relacji ten właściciel około 12.000 morgów ziemi, nie
          znający języka polskiego, twierdził, że jest Słowianinem, gdyż rodzina jego
          wywodzi się z wyspy Rugii. Mimo, że sam byt protestantem, czuł dziwną słabość do
          katolickiego kleru. Na kilka lat przed obecną wojną zapisał majątek “Obora”
          biskupstwu gnieźnieńskiemu. Na przewłaszczenie tego majątku nie zgodziło się
          jednak województwo poznańskie. Córkę swą jedynaczkę chciał wychować w kulturze
          polskiej, na co nie zgodziła się żona, patriotka niemiecka, pochodząca z
          Berlina. Na tym tle małżeństwo się rozeszło i matka wychowała córkę na Niemkę.
          Sprenger na łożu śmierci w roku 1939 sprzedał cały majątek Polakowi-sąsiadowi.
          Ściśle mówiąc sprzedał mu za minimalna cenę, chcąc ominąć akt darowizny. Myślał
          on, że tą drogą zmusi swą córkę do wyjścia za mąż za Polaka, nabywcę majątku.
          Ruch reslawizacyjny w Niemczech został zahamowany przez hitleryzm. Działał tu
          zarówno terror wewnętrzny, jak też przede wszystkim olbrzymie natężenie
          niemieckiego nacjonalizmu i olbrzymie powodzenie niemieckiej machiny wojennej.
          Mimo to jednak wydaje się, że ruch ten nie tyko nie zamarł, ale zaczął się
          właśnie organizować. Tak by przynajmniej należało sądzić po numerze tajnego
          pisma słowiańskiego wychodzącego w czasie wojny w języku niemieckim. Pismo nosi
          nazwę “Wendischer Bote” i wychodziło jako organ związku Niemców słowiańskiego
          pochodzenia. Pismo stoi na niskim, ludowym poziomie. Rzuca ono hasła
          skorzystania z niemieckiej klęski i oddzielenia całych wschodnich Niemiec od
          Rzeszy Niemieckiej. Oprócz odezwy “Związku Niemców Słowiańskiego Pochodzenia” są
          artykuliki o Obotrytach i Weletach. Poza tym mamy tam przedruk z pism Herdera,
          dotyczący słowiańskości Wschodnich Niemiec. Niestety na numerze pisma czy też
          może jednorazowej ulotki nie ma daty wydania.
          Jak zatem widzimy, ruch reslawizacyjny robił w Niemczech pewne postępy.
          Wytwarzały się warunki do jego ugruntowania i rozszerzenia się. Wojna obecna
          posunęła zachodnie granice Słowiańszczyzny nad Odrą i za Odrą. To oczywiście
          powinno wzmóc ten ruch wydatnie. Uważamy, że ruchowi temu powinien przyjść z
          pomocą nie tyko świat słowiański, ale w ogóle cały świat cywilizowany, cała
          Organizacja Narodów Zjednoczonych. Powinno się umożliwić polityczną działalność
          reslawizacyjną tym elementom, które wykażą w tym kierunku chęci. Powinno się
          grupy mówiących dziś po niemiecku Słowian oddać pod ochronę międzynarodową i
          uchronić ich od niemieckiego terroru. Terenom zamieszkałym przez
          zgermanizowanych Słowian trzeba dać taką organizacje, aby w nich mogły się
          równocześnie wyżywać zarówno elementy słowiańskie jak też elementy ciążące do
          Niemców. To może się stać tyko w organizacjach państwowych niezależnych od
          Niemiec, a podległych Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ze względu na szczepowe
          zróżnicowanie dawnych Słowian oraz ze względu na rożny stopień ich
          zgermanizowania wydaje mi się, że należałoby na północno-wschodnim terenie
          obecnych Niemiec stworzyć pod międzynarodową ochroną dwa państwa służące celom
          reslawizacji, a to państwo łużyckie i państwo połabskie.
          3. Zagadnienie państwa łużyckiego

          Południe terytorium słowiańskiego dzisiejszych Niemiec Wschodnich zamieszkiwali
          Łużyczanie. Była to, jak pisze dr Gołąbek, przestrzeń znaczna, Na południe
          mianowicie graniczyli Łużyczanie z Czechami, na północ sięgali daleko za Berlin,
          na wschodzie stykali się bezpośrednio z plemionami polskimi, na zachód
          rozciągali swe posiadłości aż do dzisiejszej Wirtembergii, czyli mówiąc
          dokładniej mieszkali miedzy Salą, Hawelą, Odrą, Bobrą, Kwisą i Górami Sudeckimi,
          skąd na zachód sięgali aż do Werry i Fuldy, na południe pod Jabłoniec i górę
          Jeszted. W owych odległych czasach zaliczano do Łużyczan jeszcze inne plemiona
          jak Chudiców, Głomaczów i Dalemińców nad Muldą, przy czym należy wiedzieć, że
          stosunkowo dość długo Łużyczanami nazywano tylko mieszkańców terenów nad Dolna
          Sprewą, czyli obecnych Dolnych Łużyczan, natomiast obecni Górni Łużyczanie
          nosili nazwę Milczan.
          Dziś są Łużyczanie najmniejszym ludem słowiańskim. Resztki jego siedzą rozbite w
          królestwie saskim i pruskim, w regencjach budziszyńskiej, legnickiej i
          frankfurckiej. Oficjalna niemiecka statystyka za rok 1926 podaje na całym
          terytorium łużyckim tylko 71 000 Łużyczan. Jeszcze w roku 1910 ta sama
          statystyka podała 111 167 Łużyczan. Sami Łużyczanie oceniali swą liczebność w
          roku 1926 na 200 000 do 250 000 ludzi. Mimo wszystkich przeciwności losów
          Łużyczanie twardo trzymają się przy życiu. Ewald Müllerw książce wydanej w roku
          1893 oblicza ilość Łużyczan na 63 000. Wysuwa on przypuszczenie, że za lat 60
          Łużyczanie wymrą całkowicie, licząc się z przypuszczalnym ich rocznym ubytkiem
          1000 ludzi. Tymczasem minęło lat 50 a Łużyczan raczej przybyło nawet, wedle
          niemieckich statystyk. Tenże sam autor przytacza w tym związku przewidywanie
          Niemców z czasów Lutra, wedle którego Łużyczanie mieli wymrzeć za lat sto.
          Minęły jednak cztery stulecia, a Łużyczanie żyją, trzymając się swego języka, a
          nawet w ostatnim ćwierćwieczu bardzo poważnie rozwinęli swe życie narodowe we
          wszystkich dziedzinach. Ostatnio zaś Łużycko-serbski Komitet Narodowy stwierdza
          na podstawie danych statystycznych z r. 1939, że liczba Łużyczan waha się od 400
          do 500 tysięcy ludności.
          Początkowo przed podbojem niemieckim żyli Łużyczanie swoim własnym życiem
          państwowym, rządzeni przez rodzimych książąt, których, potomkowie w linii
          żeńskiej żyją do dziś. Już Karol Wielki przez założenie marchii wschodnich,
          międz
          • swarozyc O reslawizacje Ziem polnocno-wschodnich, cz 4 06.03.10, 12:00
            Początkowo przed podbojem niemieckim żyli Łużyczanie swoim własnym życiem
            państwowym, rządzeni przez rodzimych książąt, których, potomkowie w linii
            żeńskiej żyją do dziś. Już Karol Wielki przez założenie marchii wschodnich,
            między którymi znajdowała się nad Salą Marchia Łużycka, dał początek idei
            podboju Łużyczan. Istotny podbój rozpoczął król Henryk I w roku 928, a zakończył
            margrabia Gero w roku 963. Łużyczanie po podbiciu robili szereg powstań
            przeciwniemieckich. W roku 1002 Bolesław Chrobry odebrał Łużyce Niemcom. Polacy
            walcząc z Niemcami byli w posiadaniu Łużyc do roku 1031. Od ustąpienia naszych
            przodków z Łużyc pozostali już w nich Niemcy aż do wkroczenia na terytorium
            łużyckie wojsk radzieckich i polskich w roku 1945. Wprawdzie były czasy, kiedy
            Łużyce należały do Czech, ale Czechy pozostawały w zależności od Niemiec.
            Po niemieckim podboju zepchnięto Łużyczan do najniższych warstw społecznych,
            wyniszczając ich pod względem biologicznym, kulturalnym i narodowym. Łużyczanie
            przeżyli przez te z górą tysiąc lat prawdziwe piekło udręki i poniżenia. Mimo to
            utrzymali swą narodowość i swój język na szczątkowym terytorium, sterczącym jak
            dwie skaliste, małe wysepki, oblane niemieckim morzem. Uratowało Łużyczan kilka
            okresów wolnościowych, które Niemcy przeżywały. W tych to okresach zaczynali
            Łużyczanie pisać w swoim języku i uratowali w ten sposób swoją narodowa
            odrębność. Po raz pierwszy taką sposobność uzyskali Łużyczanie w czasie
            reformacji, która dała początek piśmiennictwa w języku łużyckim. Po tym duży
            krok naprzód postąpili w okresie romantyzmu. Niemiecki romantyzm, emocjonujący
            się wszystkim, co wybiegało poza dotychczasowy schemat, zainteresował się także
            Łużyczanami i podnosi w ten sposób dość wysoko sympatie dla łużyckich odrębności
            kulturalnych. Odbiły się także na możliwościach łużyckich lata 1848–1850.
            Najbardziej jednak brzemienna w następstwa była dla Łużyczan pierwsza wojna
            światowa. Wtenczas to Łużyczanami zainteresowali się Czesi, którzy chcieli
            włączyć do Czechosłowacji przynajmniej Górne Łużyce, przylegające do Czech.
            Czesi sfinansowali odpowiednią akcję polityczną i kulturalną na Łużycach.
            Łużyczanie wysłali nawet swego przedstawiciela na konferencję pokojową,
            oczywiście w charakterze nieoficjalnym. Ten cały okres został wzmocniony przez
            to, że Niemcy przeszły okres względnej swobody politycznej zakończony dopiero
            rewolucją hitlerowską. W tym okresie Łużyczanie zorganizowali się dość dobrze
            pod względem oświatowym, gospodarczym a nawet politycznym. Dopiero system
            hitlerowski tuż bezpośrednio przed wojna wyrządził Łużyczanom wielkie szkody,
            likwidując ich narodowy dorobek ostatnich dziesięcioleci.
            Rozwiązanie zagadnienia państwa łużyckiego nie jest łatwe. Łużyczanie
            rozpatrywani jako lud mówiący swym własnym, słowiańskim językiem są narodem
            małym, po prostu malutkim. Sami nie mogliby oczywiście zorganizować i utrzymać
            swego własnego państwa. Terytorium ich składa się z dwu nie połączonych ze sobą
            wysp łużyckich, tj. Łużyc Górnych i Dolnych. Oba te terytoria różnią się
            pomiędzy sobą dość znacznie pod względem językowym i religijnym. Dolne,
            protestanckie Łużyce, mówią narzeczem bardziej zbliżonym do polszczyzny, podczas
            gdy Górne, przeważnie katolickie Łużyce zbliżają się językowo bardziej do
            czeszczyzny. U Łużyczan zaznaczają się wielkie sympatie słowiańskie. Starsze
            pokolenie budowało raczej na Czechach. Przed wojną zaczęła nurtować w młodym
            pokoleniu łużyckim myśl oparcia się o Polskę. Wynikało to przede wszystkim z
            tego, że Łużyczanie, żyli w Niemczech. razem z. Polakami i stad szły silniejsze
            wzajemne kontakty.
            Do Łużyc, zwłaszcza Górnych, wysuwają pretensje Czesi, na zasadzie
            przynależności Łużyc w pewnym okresie do korony czeskiej. Rozwiązanie to miało
            po poprzedniej wojnie światowej nawet pewną rację. Śląsk miał należeć wtedy do
            Niemiec. Łużyce zatem nie mogłyby się utrzymać jako państwo samodzielne, będąc
            otoczone z trzech stron niemieckimi posiadłościami. Obecnie jednakże, kiedy
            Śląsk wrócił do polskiej macierzy takie same pretensje do Łużyc może wysuwać
            Polska na podstawie ich przynależności do Polski za czasów pierwszych Piastów.
            Zarówno jednak polska jak też czeska inkorporacja Łużyc nie byłaby na miejscu.
            Łużyczanie powinni otrzymać dla swego narodu odrębne państwo, gwarantowane przez
            Organizację Narodów Zjednoczonych.
            Trudno byłoby mi tutaj dokładnie określać granice tego nowego państwa
            słowiańskiego. Chciałbym tylko zastanowić się nad głównymi zasadami tego tworu
            państwowego. Nie można i nie należy tworzyć malutkiego państwa ograniczonego do
            Łużyczan mówiących dziś po łużycku. Byłby to twór bardzo słaby. Należy obecnie
            stworzyć wielkie, najmniej dwumilionowe a nawet trzymilionowe państwo łużyckie
            podobne w swej strukturze i w swym charakterze socjologicznym do państwa
            irlandzkiego. W nowym państwie łużyckim Łużyczanie nie zgermanizowani musieliby
            posiąść możność reslawizacji swych zgermanizowanych ziomków. W ciągu lat
            kilkudziesięciu można by przez system szkolny nauczyć na powrót Łużyczan
            mówiących dziś po niemiecku, języka łużyckiego, tak jak uczy się dziś
            Irlandczyków mówiących po angielsku języka irlandzkiego. W związku z tą zasadą
            granice państwa łużyckiego i jego terytorium musza być tak ustalone, aby
            dzisiejszy ośrodek mówiących po łużycku Łużyczan mógł sprostać zadaniom
            reslawizacji państwa. Aby temu zadaniu Łużyczanie mogli sprostać, trzeba
            koniecznie doprowadzić do terytorialnego połączenia pomiędzy Łużyczanami Górnymi
            i Dolnymi. Z przestrzeni oddzielającej oba te szczepy należy wysiedlić Niemców,
            a na to miejsce osiedlić ludność łużycką. W ten sposób powstałoby jednolite
            terytorium, które by stanowiło już dość poważny ośrodek asymilacyjny dla części
            państwa, mówiącego obecnie po niemiecku.
            4. O państwo reslawizacyjne Połabian

            Na północ i północny-zachód od Łużyczan oraz na zachód od Odry mieszkały dwa
            ludy tzw. połabskie, tj. Obotryci na zachodzie i Weleci na wschodzie. Do grupy
            obotryckiej wchodziły następujące szczepy: Obotryci w ścisłym tego słowa
            znaczeniu, Warnowie i Wagrowie. Do grupy weleckiej należeli: Ratarowie, Doleńcy,
            Czrezpienianie, Chyzini, Morzyczanie, Linianie, Hawolanie albo Stodoranie,
            Sprewianie i prawdopodobnie Lubuszanie. Bardzo dla omawianych przez nas
            zagadnień ważni Drzewianie, mieszkający na zachód od Łaby wokół Lüneburga,
            należeli albo do Obotrytów, albo też do Weletów.
            Niestety ta gałąź zachodnich Słowian uległa germanizacji o wiele szybciej i
            gruntowniej. Najdłużej opierali się jej kresowi, załabscy Drzewianie, których
            język zaginął w drugiej połowie XVIII stulecia. Wedle danych historyka
            Zachodniej Słowiańszczyzny Widajewicza Niemcy dopiero po wydaniu zakazu używania
            nienawistnej słowiańskiej mowy mogli zlikwidować tak daleko na zachód wysunięty
            cypel słowiański. Ale znamienna rola Drzewian nie kończy się na tak długim
            zachowaniu słowiańskości – pisze Widajewicz – jeszcze jeden szczegół z ich
            przeszłości godzien jest uwagi. Oto zostały po nich zabytki piśmienne, jedyne
            obszerne zabytki, jakie po dawnych Połabianach posiadamy. Odgrywają one rolę
            słowiańskiego testamentu, gdyż powstały w najostatniejszej fazie zaniku
            Drzewian. Mieszkaniec tych stron Jan Parum Schultze (1678-1734) opracował
            kronikę, w której opisał zwyczaje i tryb życia tamtejszych Słowian, a pastor
            Chrystian Hennig zestawił w początkach XVIII wieku słownik ich mowy. Dla badaczy
            języka połabskich Słowian są to zabytki nieocenionej wartości. Dziad i ojciec
            Schultzego znali dobrze ojczystą mowę, siostra rozumiała niewiele, a młodszy
            brat nic już nie pojmował. Zapisał więc Schultze znamienną uwagę: “Gdy ja i
            je­szcze ze trzy osoby umrzemy, nikt już wiedzieć nie będzie, jak po słowiańsku
            nawet psa nazwać”.
            Mimo tego, że Słowiańszczyznę połabską zgermanizowano szybciej i bez reszty, nie
            zanikła tam świadomość słowiańska. Jest ona rozlana dość szeroko. Kto był po
            wojnie światowej
            • swarozyc O reslawizacje Ziem polnocno-wschodnich, cz 5 06.03.10, 12:02
              Mimo tego, że Słowiańszczyznę połabską zgermanizowano szybciej i bez reszty, nie
              zanikła tam świadomość słowiańska. Jest ona rozlana dość szeroko. Kto był po
              wojnie światowej u tzw. Wendów Lüneburskich, tj. właśnie u Drzewian, ten wic o
              tym, że ci Wendowie posiadają świadomość swej przynależności szczepowej w bardzo
              wybitnym stopniu. Swą wendyjską przynależnością wyraźnie się szczycą i chlubią.
              To samo jest w Meklemburgii, gdzie świadomość słowiańska utrzymała się
              specjalnie u szlachty, dawniej słowiańskiej, a dziś zgermanizowanej. Podobno u
              szla­chty tej od jakiegoś czasu utrwala się zwyczaj, że je­den ze synów w
              rodzinie uczy się jakiegoś żyjącego języka słowiańskiego. Poważną też świadomość
              słowiańską posiada Rugia, pomimo to, że najprędzej dała się zgermanizować. A
              poza tym rozbudza się ta świadomość na całym terytorium słowiańskim, dawniej
              zamieszkałym przez Połabian. Przed wojną obecną np. przyszedł do Instytutu
              Zachodnio–Słowiańskiego w Poznaniu list od Niemca z Kilonii, donoszący o tym, że
              piszący list doszedł na podstawie badań nad historią swojej rodziny do
              przekonania, że w nim nie płynie ani kropla krwi niemieckiej. Wobec tego autor
              listu prosi o wskazówki, jak ma się nauczyć języka polskiego, jako najbliższego
              języka dawnych jego przodków, który to język bez śladów zaginął.
              Oczywiście tak prosto zagadnienia połabskiego rozwiązać nie można, jak to zrobił
              ów Kilończyk. Myśląc o reslawizacji Połabian, można się oprzeć jedynie o
              testament językowy upartych Drzewian. Po prostu musi się znaleźć pewna ilość
              Słowian połabskich, która wróci do swego zamarłego już języka, a następnie
              stanie się kadrą reslawizacyjną na terenie zamieszkałym przez Słowian połabskich
              mówiących dziś po niemiecku. Nonsensowna utopia – powie niejeden – naród, który
              przestał mówić swoim językiem nie wraca już do niego. Otóż nie! Znowu jesteśmy
              obecnie świadkami takiego niezmiernie ciekawego zjawiska socjologicznego. Dowodu
              na możliwość powrotu do swego starego języka dostarczają nam Żydzi palestyńscy,
              którzy w pokaźnej ilości wrócili do języka hebrajskiego, wymarłego o wiele
              dawniej, aniżeli język słowiańskich Drzewian. Zapewne, że świadomość narodowa
              Żydów jest o wiele większa, aniżeli świadomość narodowa Połabian. Ale i ta
              ostatnia istnieje przynajmniej w zarodku, na co starałem się przytoczyć dowody.
              Państwo zatem Połabian, będące instrumentem reslawizacji, byłoby państwem
              ilustrującym proces powstawania państwa żydowskiego w Palestynie. W skład
              państwa połabskiego, które można by nazwać państwem Wendow (Wendland), powinnyby
              wejść wszystkie ziemie Obotrytow i Lutykow oraz te skrawki dawnej
              Słowiańszczyzny, które nie wejdą ewentualnie w skład państwa łużyckiego albo
              czeskiego. Byłoby to państwo duże, oparte o Morze Niemieckie i Bałtyckie,
              graniczące z Polską, Łużycami, Niemcami i Danią. W państwie tym znajdowałyby się
              tak wielkie miasta, jak Berlin, Magdeburg, Lubeka, Kilonia i Hamburg. Przez
              długi jeszcze czas językiem potocznym a nawet urzędowym w państwie połabskim
              byłby język niemiecki. Język połabski dopiero by powoli wprowadzano. Wprowadzono
              by go najpierw ochotniczo, a w miarę upowszechnienia wprowadzono by go do
              urzędów. Organizacja Zjednoczonych Narodów byłaby protektorem państwa
              połabskiego, pilnując, aby elementy chcące się reslawizowac nie były narażone na
              terror i szykany Niemców o hitlerowskim poglądzie na świat.
              5. Reslawizacja jedyną gwarancją uspokojenia Niemiec

              Na zakończenie tej broszury chcę się zastanowić nad wpływem, jaki wywarłoby
              stworzenie państwa łużyckiego i państwa połabskiego na niemieckie możliwości
              zaborcze. Zarówno poprzednia, jak i obecna wojna światowa, wykazały, że Niemcy
              są narodem niebezpiecznym dla pokoju światowego. W obu tych wojnach wykazały one
              niesłychanie zaborczy charakter, który oczywiście nie tak prędko się zmieni i
              który będzie ich pchał do dalszych awantur wojennych, o ile tylko zmienią się
              warunki dzisiejsze. Pokuszę się tu o odpowiedź na pytanie, dlaczego niemiecki
              charakter narodowy ma tak silne rysy zaborczości.Za pierwszą i najważniejszą
              przyczynę zaborczości niemieckiej uważam właśnie udany zabór ziemi słowiańskiej.
              Najpierw zabór ten niesłychanie powiększał niemiecki potencjał narodowy, co
              dawało Niemcom przewagę ilościową nad innymi narodami europejskimi, a zatem nie
              tylko ufność we własne siły, ale też możność prowadzenia zwycięskich wojen
              zaborczych. Niezmiernie też ważną przyczyną niemieckiej zaborczości była
              kompletna bezkarność podboju Zachodnich Słowian. Każdy niemiecki polityk myślał,
              że jeśli udały się dotychczasowe podboje, to udadzą się następne. Obecnie
              wprawdzie ponieśli Niemcy wielką klęskę militarną, ale nie jest pewne, czy
              sprowadzi to w ich charakterze narodowym takie zmiany, że zaniechają oni na
              przyszłość polityki podboju.
              Stworzenie w ostatecznym traktacie pokojowym dwu projektowanych tutaj państw
              reslawizacyjnych, pomniejszyłoby przede wszystkim bardzo poważnie niemiecki
              potencjał wojenny. Niemcy staliby się narodem tak wielkim jak europejscy
              Anglicy, Francuzi, czy też Włosi. Wielkość ta gwarantowałaby Niemcom narodowy i
              państwowy byt oraz możliwości poważnej twórczości cywilizacyjnej, odbierałaby im
              natomiast realne możliwości podboju innych sąsiednich narodów. Powstanie państw
              zachodnio-słowiańskich byłoby wreszcie widocznym zadośćuczynieniem za krzywdy,
              jakie Niemcy Słowiańszczyźnie wyrządzili. To odstręczałoby w przyszłości od
              wszelkich zamysłów zdobywczych oraz powstrzymywałoby ich od rzucania hasła Drang
              nach Osten.
              Po powstaniu państw zachodnio-słowiańskich za Odrą upadłby raz na zawsze, bez
              jakiejkolwiek możliwości odrodzenia się, najpotworniejszy twór historii, tj.
              państwo pruskie. Z państwem tym zniknęłyby z terenów Europy tradycje
              Hohenzollernów, tradycje Fryderyka zwanego Wielkim, Bismarcka, Wilhelma i ich
              najwszechstronniejszego wcielenia, tj. Hitlera. Niemcy ograniczone do
              zachodniego i południowego swego terytorium straciłyby wiele ze swej zaborczej
              psychiki. Jeżeli w najbliższym traktacie pokojowym nie powstaną projektowane
              zachodnio-słowiańskie państwa reslawizacyjne, to Niemcy wywołać mogą trzecią
              wojnę światową.
              Mówi się dzisiaj bardzo wiele na temat moralności politycznej. Postulat
              moralności w polityce jest postulatem słusznym. Rozpatrując wysunięte tu
              projekty na terenie wschodnich Niemiec dwóch państw reslawizacyjnych musimy
              stwierdzić, że projekty te są moralnie uprawnione. Są one bowiem ze wszechmiar
              sprawiedliwe. Przecież Niemcy podbili te kraje, stosując takie same metody
              wojowania, jakie stosowali w obecnej wojnie. Potem zasymilowali element
              słowiański przy pomocy siły i gwałtu. Jest tedy ważną sprawą moralno-polityczną
              umożliwienie Słowianom powrotu do ich własnej narodowości. Powrót ten będzie
              tylko wypełnieniem się dziejowej sprawiedliwości na terenie Wschodnich Niemiec.
              Biblioteka Słowiańska Komitetu Słowiańskiego we Wrocławiu T. I.
              Karol Stojanowski, O reslawizację Wschodnich Niemiec
              Wydawnictwo Komitetu Słowiańskiego, Wrocław 1946
    • Gość: mondeo Czy marszałek Husejko wie co podpisuje? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.10, 11:44
      A. Kraśnicki:
      Nie mogę znaleźć argumentów potwierdzających tezę, że pomnik jest kluczowy czy
      też bardzo ważny dla regionu albo samego Szczecina. A takie kryteria powinny
      spełniać projekty lądujące na liście projektów kluczowych, które mają niemal
      stuprocentową szansę na otrzymanie unijnej dotacji od marszałka województwa.

      ---

      Czy "słońce województwa" wie na co powinny iść fundusze które zatwierdza? A może
      "marszałek się na tym nie zna i nie ma wiedzy i w ogóle podpisał ale nie czytał"?
      • Gość: anty-ZED-bredzik Re: Czy marszałek Husejko wie co podpisuje? IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 12:09
        A co go to obchodzi, znów w Sądzie udowodni, że urzędnik może być idiotą i ustawiać przypadkiem przetargi...
        • Gość: ziomek Re: Czy marszałek Husejko wie co podpisuje? IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 12:22
          Przeciez 90% projektow proponowanych do wpisania na liste kluczowych (strona rpo.wzp.pl )jest wzieta z sufitu tylko po to, zeby przed ew. oddaniem wladzy (pomarzyc zawsze mozna)kaska juz byla rozdana bez konkursow.

          ps. jestem przekonany, ze nasz europosel bez swojego interesiku za sedina by tak nie lazil, ale to juz niech wyniuchaja nasi dzielni dziennikarze ;)
    • mdn Sedina - czyj to ma być pomnik? 06.03.10, 12:18
      pana nie podejrzewałem o bombardowanie tego wspaniałego pomysłu.
      Dobrze, że Sedina powstanie a pl. Tobrucki zostanie uporządkowany.

      Teraz czas przywrócić pl. Grodnicki to standu sprzed wojny i pozbyć się tego
      paskudnego dworca PKS
      • Gość: alek Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.adsl.inetia.pl 06.03.10, 15:24
        jestem ZA.
    • leksiu92 O co chodzi Panu Kraśnickiemu?! 06.03.10, 12:27
      Takie pisanie robi więcej złego niż dobrego.
      Panie Kraśnicki, Pan usiłuje wywołać kolejną zbędną wojnę w tej sprawie czy
      co? Znalazły się pieniądze na pomnik i jest nadzieja na jego powstanie to
      znajdzie się jakiś dziennikarz, który teraz znowu będzie prowokował
      niepotrzebną awanturę. Cieszmy się, że sprawy idą w dobrym kierunku i tyle.
      Strasznie denerwujące są takie artykuły, zbędne marudzenie zamiast cieszyć się
      z tych dobrych informacji.

      Wybory nie wybory. Do wszystkiego trzeba zaraz mieszać polityke? To w GW jest
      jakaś choroba? To może teraz władzy trzeba zakazać robić cokolwiek, bo to
      przecież kampania przedwyborcza. Nie popadajmy w paranoje.

      A pomnik zdecydowanie jest potrzebny i nie doszukujmy się w nim jakieś dziwnej
      symboliki jak antypolskość czy germańskość. To jest po prostu sztuka, która
      kiedyś przynosiła Szczecinowi chlubę i była wizytówką. Zresztą cały kompleks
      fontanny jest swego rodzaju zabytkiem, któremu brakuje najważniejszej części.
      Coś jak katedra bez wieży. Stawianie akurat w tym miejscu jakiś "naszych"
      pomników jest trochę niedorzecznością. Są na to lepsze miejsca.
      • Gość: ZED Re: O co chodzi Panu Kraśnickiemu?! IP: *.mysmart.ie 06.03.10, 12:48
        zaden polityk, nawet jacyna, nie bylby tak glupi by atakowac sedine.
        ale skoro gazeta to zasugerowala to mozna oczekiwac, ze dla poklasku
        znajda sie ludzie chcacy wykorzystac ten pomnik do swoich wojen.
      • Gość: kupa Pomniki się buduje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.10, 13:48
        gdy wszystko inne jest zbudowane: drogi, chodniki, budynki użyteczności
        publicznej. Czy pomnik jest budowlą pierwszej potrzeby?
        I to jeszcze za państwowe pieniądze? A przecież to miał być projekt prywatnej
        fundacji, ze zrzutek?
        To miasto zdycha a na jego dogorywającym trupie sępy ucztują w najlepsze.
        • Gość: leks Re: Pomniki się buduje IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 14:41
          Ale drogi, chodniki, budynki są dla mieszkańców. Nie przyciągną turystów, nie
          wyróżnią miasta. A właśnie turystyka czy kultura może być głównym motorem
          napędzającym naszą gospodarkę. Pomniki, parki, starówka, Teatr Letni, Wały
          Chrobrego tego wszystkiego do funkcjonowania nam nie potrzeba. Ale to jest
          wizerunek miasta, to ma cieszyć oko, przyciągać ludzi w dane miejsce.

          Fakt dla niektórych budowanie pomników to fruwanie z głową w chmurach, ale
          myślę, że warto przeprowadzić tą inwestycję gdyż będzie to coś mocno
          poprawiającego wizerunek miasta i zwiększającego jego atrakcyjność.
        • Gość: syk To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikarzu IP: *.chello.pl 06.03.10, 15:20
          i Dla wszystkich tych którzy pragną Szczecina pięknego, nowoczesnego, bogatego, z pięknymi wyremontowanymi placami i ulicami. Nie zakłamujmy historii to miasto było dłużej pod wpływami niemieckimi niż polskimi i to za czasów germanów to miasto tętniło życiem, Większość Polaków którzy osiedlili się w tym mieście potrafi tylko marudzić niszczyć i działać na szkodę tego miasta. Przez 60 lat więcej zniszczyli niż zrobili, więc Panie dziennikarzu daj sobie spokój ze swoimi zakompleksionymi polskimi wywodami i przestań podkopywać tą piękną koncepcje, tym artykułem tworzysz atmosferę walki politycznej, mało tego jako pierwszy zaatakowałeś, zastanawiam się jaki jest twój cel.
          Czy przeciwko pomnikowi Colleoniego też byłeś?? Czy odrestaurowanie fontanny na placu Orła tez skrytykowałeś?? a może stare miasto ci nie odpowiada proponuje napisać o tym artykuł przecież to poniemieckie tereny. A co z trafostacją sztuki to przecież też poniemieckie, ogród różany to też ich koncepcja, bądź czujny bo za jakiś czas ktoś będzie chciał dofinansować fundacje baletową na remont starej olejarni na ul. dębogórskiej. Zastanawiam się gdzie byłeś jak wydano miliony na wieże katedralną toż to megalomania pełną gębą po co to nam było przecież ładnie wyglądała bez niej a poza tym to takie niemieckie...Czy Szczecinianom zależało na realizacji tych projekŧów ??? Pewnie tak samo jak i na Sedinie, tylko że wtedy nic nie pisałeś(negowałeś) czyżby nie było w tym polityki?? Piszesz że mieszkańcom nie zależy na tym pomniku a ja się zastanawiam skąd takie dane, były robione badania opinii publicznej??? Wystarczyło zadać sobie trochę trudu przed publikacją tego artykułu i poprosić szefostwo o zamieszczenie na stronie gazety sondażu kto jest za/przeciw Sedinie.I w takiej sytuacji można by było ferować wyroki,i to nie do końca bo sondaż ten byłby nie reprezentatywny... Tylko żeby tak zrobić trzeba mieć troszkę rzetelności dziennikarskiej.. Szkoda że na wstępie tak pięknej idei Gazeta Wyborcza rozpoczyna walkę wyborczą o Sedinę. Negowanie tej koncepcji to jakiś absurd to miasto nie ma ikony nie ma elementu jednoznacznie kojarzonego z naszym miastem. Poznań ma Koziołki, Gdańsk Neptuna, Warszawa ma syrenke a co ma Szczecin??? upadłą stocznię i pływające kupy. Proponuje patrzeć na Sedinę jak produkt marketingowy, rozsławiający to miasto, na pewno wyremontowany plac Tobrucki zrobi na turystach i grupie mieszkańców większe wrażenie niż dzisiejszy zdewastowany teren. Dbanie i kultywowanie historii tego miasta jest naszym obowiązkiem. Dostaliśmy prezent od Niemców więc go szanujmy, dbajmy o niego i Pamiętajmy że to miasto jest bardziej Niemieckie niż Polskie czy to się komuś podoba czy nie...
          • Gość: Late Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: *.globalconnect.pl 06.03.10, 15:50
            Ten "prezent od Niemców" pt. Sedina Niemcy sami przetopili na łuski do
            pocisków, z których kropili do naszych żołnierzy.

            Proponuję przemianować plac Batorego z powrotem na Adolf Hitlerplatz - to
            dopiero będzie atrakcja turystyczna. Tłumy niemieckich turystów przyjadą i
            miasto nieźle na tym zarobi.

            Ikonę NASZEGO miasta powinniśmy stworzyć sami (8 milionów złotych powinno
            wystarczyć), a nie zrzynać ją od Niemców. Czym innym jest restauracja
            istniejących zabytków, a czym innym - ślepe odtwarzanie germańskich symboli w
            polskim mieście.
            • Gość: syk Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: *.chello.pl 06.03.10, 18:52
              tylko ze historia tego miasta jest germanska, pamietaj o tym, bo widze na siłe wielu z was udaje że Szczecin był Polski..To miasto trzeba akceptowac z jego niemiecką historią. Czy plac lotników też chcesz przemianować na niemiecki czy jesteś za odbudową starego miasta przecież to też Niemcy zbudowali... według ciebie to chyba najlepiej by było zaorać co niemieckie i udawać że to miasto zbudowali Polacy.
              • Gość: Late Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: *.globalconnect.pl 06.03.10, 23:08
                Historia tego miasta jest tylko częściowo germańska. I jest to już historia - teraz tworzy się tu historia polska. Odwracanie się Polaków od historii polskiej w stronę historii germańskiej, do tego w Szczecinie, to czysta paranoja.

                Nikt nie udaje, że Szczecin zbudowali Polacy. Co zostało wartościowego po Niemcach, trzeba chronić. Ale to nie oznacza rekonstruowania germańskiego Szczecina. Sedina to nie Stare Miasto, to nie są budynki, tylko symbol - niemiecki symbol. Do tego brzydki i toporny. Niemcy sami go zniszczyli - a my mamy wydawać nasze podatki na jego rekonstrukcję?

                Starego Miasta też nikt nie rekonstruuje - buduje się tylko nowe budynki na starym planie. I bardzo dobrze, bo niemieckie Stare Miasto było brudne, zatłoczone, zapuszczone i cuchnące, chociaż na starych zdjęciach wygląda bardzo malowniczo.

                Plac Lotników zabudowali Polacy - po wojnie. Chciałbyś może wyburzyć te domy i postawić kopie dawnych niemieckich budynków? I przemianować plac z powrotem na Augustaplatz? Bo tak było "za Niemca"?
                • Gość: syk Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: *.chello.pl 07.03.10, 01:15
                  Ale to nie oznacza rekonstruowania germańskiego Szczecina.
                  > Sedina to nie Stare Miasto, to nie są budynki, tylko symbol - niemiecki symbol
                  > . Do tego brzydki i toporny. Niemcy sami go zniszczyli - a my mamy wydawać nasz
                  > e podatki na jego rekonstrukcję?
                  Ja nie widzę nic szczególnie germańskiego w Sedinie jest tak samo germańska jak replika Colleoniego zrobiona przez Niemca, jak kamienice zrobione przez Niemców jak kościoły postawione przez nich. Piszesz że Sedina jest toporna i brzydka to twoje subiektywne zdanie, wielu ludziom taki pomnik się podoba i wielu sądzi że zrobi wrażenie na turystach przy odpowiednim wyeksponowaniu. Zastanawiam się dlaczego się boisz tego pomnika, dlaczego boisz się rewitalizacji tego terenu... to jest jakieś dziecinne i małostkowe podejście, chcę cie uspokoić nie bój się Sedina nie ożyje nie wyciągnie Mausera i nie będzie strzelać do biednych Polaków nie rozpęta też kolejnej wojny Polsko-Niemieckiej bądź spokojny jak stanie na cokole będzie tylko stać i zachwycać wielu ludzi.
                  Piszesz że "Polacy się odwracają od historii polskiej i do tego w Szczecinie, to jakaś paranoja" moim zdaniem to nie paranoja to filozofia otwierania się na historię tego miasta, na lata prosperity tego miasta, to patrzenie na ludzi zaradnych którzy prowadzili to miasto do rozwoju, niestety przez ostatnie 20 lat miasto to prowadzone przez nas Polaków nie rozwija się, można powiedzieć że teraz kreuje się historia upadku Szczecina. Odbudowa Sediny to próba wyrwania się z tego marazmu. Wielu by chciało żeby miasto Szczecin stało się Europejska Stolicą kulturalną nie tylko w 2016 roku ale i przez następne dziesięciolecia, żeby tak się stało musimy się pogodzić z historią Szczecina, z tą historią germańską im wcześniej zrozumiemy to tym wcześniej miasto to otworzy się na Europę i stanie się miejscem przyjaznym na ludzi z innych krajów. Sama Sedina która powstanie(odrodzi się) w Szczecinie to nie będzie rodzący się symbol niemieckości tego miasta to będzie symbol/krok do pokonania germanofobii którą wielu mieszkańców ma w sobie.To symbol zaakceptowania historii tego miasta, to symbol otworzenia się na Europę i na współprace regionalną z Niemcami. To symbol tworzącej się nowej stolicy kulturalnej tolerancyjne tej części Europy. Podsumowując odrzucając Sedinę odrzucamy szansę na ESK 2016, żadne miasto nie dostąpi zaszczytu bycia Europejską Stolicą Kultury gdzie tak mocno zakorzeniona będzie GERMANOFOBIA i odcięcie się od dziedzictwa kulturowego tego miasta ....
            • Gość: leksiu92 Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 21:30
              I znów ktoś na siłę usiłuje wmówić, że odbudowa Sediny to jakieś czczenie
              germańskości czy antypolskie działanie. Na litość czy odbudowa czegokolwiek co
              niemieckie zaraz musi być kojarzone z Hitlerem czy faszyzmem? No to jest na
              prawde "drobna" przesada, no ale może niektórych rajcuje takie zbędne nakręcanie
              się... to jest na prawdę chore...
          • Gość: 5.07.1945 Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: 62.69.221.* 06.03.10, 21:11
            Gość portalu: syk napisał(a):

            > Większość Polaków którzy osiedlili się w tym mieście po
            > trafi tylko marudzić niszczyć i działać na szkodę tego miasta.
            Przez 60 lat więcej zniszczyli niż zrobili, więc Panie dziennikarzu
            daj sobie spokój ze swoimi
            > Pamiętajmy że to miasto jest bardziej Niemiecki
            > e niż Polskie czy to się komuś podoba czy nie...


            Sam z siebie piszesz te bzdury, czy ktoś ci za to płaci? To miasto
            jest POLSKIE i będzie POLSKIE. Jak tęsknisz za niemczyzną, to
            przenieś się za Odrę.
            • Gość: leksiu92 Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 21:38
              A kto tutaj gada, że miasto ma być niemieckie?
              Tak miasto jest polskie, teraz jest i nic tego nie zmieni, a już w szczególności
              nie odbudowa Sediny. Bo Sedina to jest sztuka, symbol tego miejsca, symbol
              Szczecina, a nie żaden niemiecki symbol. Jedyne co, to budując Sedine możemy
              pokazać co najwyżej szacunek dla przeszłości tego miasta, pośrednio dla jego
              poprzednich mieszkańców, ale nie widzę w tym nic złego. Ale pewnie dla
              niektórych coś takiego to jest wielka ujma na polskim honorze - bo Hitler... no
              cóż może trochę to rozumiem, tą nienawiść, ale w tej sprawie na prawdę to jest
              przesada...

              Ach najlepiej to w ogóle łatać tylko dziury w drogach. Po co nam pomniki, po co
              nam parki...
          • Gość: leksiu92 Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 21:27
            Bardzo mądry komentarz !

            100% racji.
          • Gość: anty Re: To Pomnik dla mnie - nie psuj tego dziennikar IP: *.chello.pl 06.03.10, 22:42
            SWAR DZIĘKI
        • Gość: Viola Re: Pomniki się buduje IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 16:34
          A po co nam ten faszystowski "zabytek"? Przecież nasza konstytucja zabrania
          propagowania faszyzmu.
          • Gość: leks Sama jesteś faszystka IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 21:40
            Najpierw się zastanów zanim coś napiszesz. Bo faszyzm do tego pomnika to jak
            piernik do wiatraka.
    • Gość: Off Czyj? No jak to czyj? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.10, 14:40
      Sedina to ani chyba Hitler w damskich fatałaszkach.
      • tateti Re: Czyj? No jak to czyj? 06.03.10, 16:26
        a ty jesteś trochę walnięty czy całkowicie?
        • cbaabc Re: Czyj? No jak to czyj? 06.03.10, 21:49
          Musi być ostro walnięty, albo nawalony-weekend jest...
        • Gość: Off Re: Czyj? No jak to czyj? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.10, 23:17
          Ja tylko uprzedzam skamlenia germanofobów, które się tutaj z pewnością w końcu pojawią.
    • Gość: XX Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: 62.69.221.* 06.03.10, 19:15
      Przywrócić Stalina! Stalin z siecią na ramieniu i maleńkim Leninkiem
      przy piersi! Wokół ziemniaczane twarze klęczących aktywistów NKWD,
      UB, SB, KGB, WAB, DB i PKP. Należy też uczcić wielkich twórców!
      Melania Kierczyńska! Piękna kobieta(?)była! Jerzy Putrament!
      Bohaterowie! Żukow! Rokossowskij! Jaruzelskij! Gomułkaj i Moczar!
      Najwyższy czas zacząć zbiórkę pieniędzy na ten szczytny cel!
      Sprzedawać cegiełki, zaktywizować dzieci! I wreszcie zrobić porządek
      w historii. Szczecin nigdy nie był teutoński ani tym bardziej
      niemiecki. Jeśli był, to krótko i bezprawnie! Zresztą oni tylko
      zniszczyli to piękne miasto! A my - proszę, do jakiego rozkwitu je z
      roku na rok prowadzimy. Vide Bar Extra! Nasza wizytówka
      architektoniczna.
      • Gość: sc Sedina-czyj to ma być pomnik ? nasz Pomorzan IP: *.chello.pl 06.03.10, 20:40
        kultur słowiańska na Pomorzu Zachodnim ograniczyła się do
        zniszczenia prawie wszystkiego co pozostało po germańcach i
        wystawianiu pomników katolickim katabasom, przemalowano i
        przebudowano protestanckie kościoły, zniszczono infrastrukturę
        kolejową, majątki rolnicze, zakłady przemysłowe, Miedzyodrze,
        rozebranio mnóstwo budynków a cegłę wywieziono nad Wisłę.
        Dawni Słowianie zrozumieli ,ze ich dzieciom lepiej bedzie w jeżeli
        się zgermanizują ,mieli rację.
      • Gość: leks Re: Sedina - czyj to ma być pomnik? IP: *.szczecin.mm.pl 06.03.10, 21:42
        Hahaha. Dobre ! :)

    • cbaabc Co mnie cieszy 06.03.10, 21:53
      Cieszy mnie, że MJW i Krzystek popierają odbudowę Sediny. Nieważne za kogo to
      powstanie i kto załatwi fundusze. Liczy się poparcie. Nie uwalajmy dobrych
      pomysłów, które poprawią estetykę miasta. Symbolem Gdańska jest Neptun, a naszym
      powinna być Sedina. Nie ma sensu wymyślać chorych teorii na temat germanizacji i
      innych bzdetów.

      i tu wyjątkowo szacun dla MJW, że mimo sprzeciwu PiSu potrafi popierać słuszne
      idee.
      • tateti połowicznie się mylisz 06.03.10, 22:06
        Za Sediną jest Jacyna-Witt a pomysł wyszedł od Nitrasa w kampanii
        wyborczej więcKrzystek jest przeciwko.Ludzie Nitrasa chcąc zmusić
        Krzystka do jakiegokolwiek działania wpisali Sedinę na listę
        indykatywną. Jak Krzystek ruszy d..e i przygotuje projekt to
        śmietanke zgarnie Nitras bo to jego inicjatywa a jak dalej nic nie
        będzie robił to Nitras zwali na niego całą porażkę.
        Zdaje się że i z Sediny i z Krzystka już nic nie będzie.
        • cbaabc Re: połowicznie się mylisz 06.03.10, 22:11
          Jak jest przeciwko, to udowodnij to, bo na razie tworzysz jakieś teorie z
          kosmosu. Krzystek faktycznie ma jakiś konflikt z Nitraskiem, ale nigdy nie
          powiedział, że nie popiera Sediny.
          • tateti Re: połowicznie się mylisz 06.03.10, 22:26
            Ja też ci powiem że popieram loty kosmiczne i budowę aerodromu w
            Szczecinie i będzie to miało taką samą wagę jak poparcie tego
            twojego niedoróba.
            Powtazram, inicatywa o budowie z kasy UE Sediny a konkretnie
            inrastruktury Pl.Tobruckiego była Nitrasa a niedorób nie tknął w
            ciągu roku palcem.Teraz albi będzie musiał w co wątpie albo
            będzie "popierał na piśmie" do wyborów co jest pewne bo kmiotowi nic
            już nie chce się robić
            • cbaabc Re: połowicznie się mylisz 06.03.10, 22:35
              Jak ty mało wiesz o Szczecinie, ale czego się spodziewać po babie, która uważa,
              że u nas jest Starówka, a nie Stare Miasto? Zrozum ofiaro, że uporządkowano ten
              plac w 2007 roku. Regulacja ścieżek i ławki. To co Nitras wymyślił to większa
              przebudowa.

              a tak w ogóle to ciężki okres przed tobą. budowa kaskady, latem zabudowa
              "grzybka" rozpoczęcie budowy hali i filharmonii, odbiór basenu olimpijskiego,
              jak to wytrzymasz? w depresję wpadniesz.

              we wtorek przyjedzie z Bolechowa kolejna dostawa nowiutkich i pachnących
              niskopodłogowych Solarisów. Z monitoringiem, klimą i biletomatami. Oczywiście
              możesz pisać, że nic się nie zmienia. W kłamaniu jesteś numer 1 na tym forum.

              • tateti Re: połowicznie się mylisz 06.03.10, 22:38
                Ja staram ci się spokojnie wytlumaczyć że sprawa Sediny nie jest
                przez niedoróba ruszona a ty mi jakies kolejne pierdu pierdu
                wypisujesz.
                Pilnujcie się bo w UM pełno szpiegów i coraz więcej info o waszej
                głupocie i lenistwie będzie wypływało
                • Gość: syk Zachowanie dziedzictwa kulturowego IP: *.chello.pl 06.03.10, 23:58
                  Dzialanie 6.2 Wzrost atrakcyjności kulturalnej na obszarze metropolitarnym.
                  Poddzialanie 6.2.2 Zachowanie dziedzictwa kulturowego na obszarze metropolitarnym
                  W takie działania i podziałania Regionalnego Programu Operacyjnego wpisuje się
                  koncepcja odbudowy Sediny. Pan dziennikarz próbuje nas przekonać że ten projekt
                  nie jest ważny dla regionu lub Szczecina. Najwidoczniej ktoś tu się nie
                  orientuje jak wygląda dzielenie funduszy unijnych i wybór projektów do tak
                  zwanej listy kluczowy projektów. Autor artykułu zasugerował nam że Sedina się
                  nie nadaje a z drugiej strony nie przedstawił innej propozycji która by się
                  nadawała. I tutaj nasuwa się najważniejsze pytanie dlaczego nie przedstawił
                  innej propozycji, odpowiedź jest prosta bo nie ma na tą chwilę innej lepszej,
                  nie ma dlatego że fundusze unijne mają być dzielone według schematu co oznacza
                  że każde z działań RPO ma być dofinansowane odpowiednią kwotą. W tym przypadku
                  na działanie 6 - R.P.O były przeznaczone pieniądze i tutaj musimy wybrać jakie
                  projekty będą najlepsze dla działania 6.2. - Zachowanie dziedzictwa kulturowego
                  wiąże się właśnie z tego typu przedsięwzięciami, czy to się komuś podoba czy nie
                  dziedzictwo kulturowe Szczecina wiąże się głównie z okresem kiedy Szczecin był
                  Niemiecki i właśnie wtedy była wyboudowan Sedina. Wielu z was pisze że za te
                  pieniądze można by było zrobić drogi chodniki oświetlenie dyrektywy unijne mówią
                  o równomiernym rozwój wielu dziedzin życia w naszym województwie zaczynając od
                  dróg kończąc na rozwoju kulturalnym. Parę lat temu stworzono (napisano)
                  Regionalny Program Operacyjny w którym zapisano priorytety rozwoju naszego
                  województwa, ujęto w nim również Poddziałanie 6.2.2 Zachowanie dziedzictwa
                  kulturowego na obszarze metropolitarnym
                  wydaje mi się że odbudowa Sediny i renowacja pl. Tobruckiego wpisuje sie
                  idealnie w to poddziałanie.
                  • Gość: ziomek Re: Zachowanie dziedzictwa kulturowego IP: *.szczecin.mm.pl 07.03.10, 10:50
                    > Najwidoczniej ktoś tu się nieorientuje jak wygląda dzielenie
                    > funduszy unijnych i wybór projektów do tak zwanej listy kluczowy
                    > projektów.

                    O na pewno nikt sie nie orientuje jak wyglada to dzielenie :) A wyglada tak, ze sklada sie krotka ankietke z "opisem" projektu a reszte zalatwiaja kolesie w urzedzie/zarzadzie wojewodztwa.

                    Powiedz madralo, po co pan autor artykulu ma przedstawiac propozycje innego projektu, skoro te pieniadze po prostu nalezy dac na najlepsze projekty w ramach konkursu dla wszystkich chetnych z SOMu (SOMu - nie tylko Szczecina)? Dlaczego klamiesz, ze nie ma lepszej drogy niz ustawiona lista kluczowych projektow? Masz w tym jakis interes?
      • Gość: syk kościół pw. św. Jana Ewangelisty w Szczecinie IP: *.chello.pl 07.03.10, 00:22
        kościół pw. św. Jana Ewangelisty w Szczecinie dofinansowanie 4mln - jakoś nikomu
        nie przeszkadza iż kolejny kościół dostanie dofinansowanie bez konkursu i
        znajduje miejsce na liście projektów kluczowych. Zastanawiam się co będzie
        większą atrakcją dla turystów kolejny kościół w którym zrobią remont czy może
        Sedina?? A może jednak jest tak że 3 projekty z działania 6. RPO (Sedina,
        TRafostacja, Kościół Jana Ewangelisty) wpisują się w strategię rewitalizacji tej
        części miasta, dodam tylko że trzy te miejsca są oddalone od siebie o 400
        metrów. Więc zamiast bić niepotrzebnie pianę i szukać politycznej zadymy,
        proponuje zacząć się cieszyć iż rejon pl. Tobruckiego i ulicy św. Ducha będzie
        wyglądać reprezentacyjnie. Do pełnego szczęścia brakuje nam tylko remont budynku
        po byłej drukarni znajdującego się przy św. Ducha na przeciwko Poczty
        polskiej. Może się tym ktoś zajmie i napisze jakiś artykuł dlaczego miasto od
        paru dobrych lat nie może znaleźć właściciela i porozumieć się z nim odnośnie
        remontu...?
        • Gość: kiełbaska Sedina, kurna! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.10, 00:54
          forum.gazeta.pl/forum/w,70,80572036,80572036,Sedina_kurna_.html
    • stary.telewizor Sedina - prywata upaństwowiona 07.03.10, 10:07
      Zgadzam się z redaktorem w 100%. Przypomnę, że w poprzednich dyskusjach, które
      przewaliły się przez to forum, inicjatorzy budowy pomnika Sedina
      kontratakowali naczelnym argumentem; odwalcie się od Sediny, bo to prywatna
      inicjatywa, sami ją zbudują i im jest potrzebne tylko miejsce, na którym
      starogermańska baba ma stanąć. Wówczas nawet na to nie było zgody! Teraz,
      proszę - już się upaństwowili - prywatna zachcianka za moje pieniądze!
      Nie wyrażam zgody!!!
    • megarobol A PO CO TO KOMU ! 07.03.10, 11:30
      wyremontować lepiej plac na ul Montwiłła bo patologia tam wielka dzieci rwo
      spodnie kaleczo ręce a nie wydawać pieniądze na jakiś niepotrzebny pomnik
      • Gość: Off Re: A PO CO TO KOMU ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.10, 13:05
        To uważaj na spodnie.
    • gekon1979 po co nam niemiecki pomnik?? 07.03.10, 15:21

Inne wątki na temat:
Pełna wersja