em-biz
27.03.10, 13:08
26.marca b.r. kupiłem bilet na stacji Szczecin Dąbie cena 60 PLN..Wyjazd do Zgorzelca siecią PKP Interciy,przesiadka we Wrocławiu.
O godz. 7,06 pociąg ruszył.podróżnych nie wielu.
Mijamy kolejne brudne,odrapane,osprajowane "dworce" kolejowe.
Słońce razi wiosennymi promieniami,w wagonie Intercity żadnej zasłonki ani rolety...
W samo południe docieramy do przedmieść Wrocławia za oknem -potęzna budowa-Północna Obwodnica Wrocławia-czytam na wielkiej tablicy.Zblizamy sie wolno do głównego dworca.Za oknem hałdy śmieci,niewyobrażalne ilości papierów i folii w na krzakach a w pobliżu segregatorownia śmieci ...W Szczecinie jakby ciut-ciut czyściej.
Widok,jak na miasto piłkarskich mistrzostw świata -"budujący".
Na dworcu głownym Wrocławia ,próbuję sprawdzić skąd odjeżdża pociąg do "mego"Zgorzelca.Na głownej tablicy-zero info.Znajduję wielki afisz z rozkładem jazdy PKP ,z niego dowiaduję się,że pociąg jedzie do Drezna przez Zgorzelec i rusza z peronu 4.
Przechodząc obok Informacji dla podróżnych postanowiłem sprzwdzić prawidłowość zapisu.
Tam,miła panienka poinformowała ,że pociąg do Drezna CHYBA odjeżdża z peronu 2. i poleciła sprawdzić na tablicy elektryczno-elektronicznej.
Zapytałem czy mój bilet uprawnia do podrózy tym pociągiem,
Obejrzała go i orzekła ,żę pociągu na który został wystawiony-nie ma.
Poleciła dopłacić mi 27 PLN ,mój bilet zabrała i powiedziała ,że wystawi mi potwierdzone xero szczecińskiego biletu,mogę tam składąć reklamację,dołozyła też druk"zgłoszenie reklamacji" i zwróciła mi 4 PLN -nie wiem dlaczego /?/
Wyszedłem pilnować ciagle zmieniających się napisów na tablicy elektrycznej.
Wreszcie o godz 13 pojawiła się informacja -Dresde-odjazd 13.06
peron.2.
Popędziłem po tunelu i schodach na peron ponurej stacji.Na peronie ogromny tłum z walizami i plecakami.Udało się mi wcisnąć do pociągu a nawet zająłem siedzące miejsce.
"Pociąg" był tzw .dwuczłonowym "szynobusem".Do wagonów weszło ca' 50% pasażerów.
Pciąg nie odjechał w wyznaczonym czasie...
Minął kwdrans ,konduktorka o posturze Pudzianowskiego pokrzykiwała ."ściśnijcie się w wagonie,musimy zabrać resztę czekajacych.powtarzało się to kilka razy.Wreszcie zakrzyknęła pełnym głosem"WŁAŻCIE DO WAGONU ,BO BĘDZIECIE TU STAĆ DO USRANEJ ŚMIRECI!"
Rozpoczął się ruch między ludżmi, a w kierunku ekipy pociągu popłynęły nie gorsze odpowiedzi.
Wreszcie pociąg ruszył z PÓŁGODZINNYM OPÓŻNIENIEM ....
W wagonach zaduch,ścisk niesamowity,przejscie zablokowane walizami i plecakami,bo półki sa na podręczne torebki,a jest piątek i młódziez wraca ze szkół i uczelni do rodziców wioząc pranie itp... Jeden zmężczyzn próbuje dojść do WC.Wykonując przedziwne ewolucje dociera do kabiny,ale DRZWI ZAMKNIĘTE !
Szarpie nimi,stuka,siłuje się,próbuje " z kopa" niestety,nie otwierają się.Woła pomocy..Nagle z głosnika płynie głos kierownika pociągu z info"Toaleta nieczynna,bo dDRZWI WYPADŁY Z ROLEK!".
Pociąg jedzie z Polski/?/do Drezna....
Z przystankami w polu,zwiększając opóznienie,dotarliśmy do Legnicy-"Małej Moskwy"...
Kilkanaście osób wysiadło.Tymczasem na peronie ogromny tłum.To grupa dzieci z walizami i plecakami a do tego skrzypce,flety,trąbki czy puzony...
Sturmują wejścia...
Powtarza się obrazek z Wrocławia.Na peronie-stoja bezradni RODZICE -z przerażeniem w oczach.coś wołaja,gestykulują...BEZRADNOŚĆ !
Wreszcie dziaciaki siadają nieomal jedno na drugim,wieszają swoje bagaże gdzie się da i rozpoczynają jedzenie i picie.Starsza pani ostrzega:ubikacja nieczynna!
Rozpoczyna się się histeria.."ja chcę siku"!
Tak przebiega podróż do miasta granicznego.Wysiadam w Zgorzelcu.Wielki dworzec w likwidacji,szyby wybite..
Podchodzę do taksówkarza,ruszamy a on mówi:Panie ,wy w pociagu przez tą godzinę wiedzieliście co się dzieje a TUTAJ -ZERO INFORMACJI!Kasjerka w budce też nic nie wiedziała..."No cóż,koniec -Polski....
Wspominam podróże z tegoż PKP z socrealizmu...
Było biednie,tłocznie,ale chyba czyściej,solidniej a miało być INACZEJ-po japońsku,po irlandzku,po europejsku.....