kto kłamie?

15.04.10, 07:51
Gdy okazało się, że decyzja o Wawelu była niefortunna łagodnie
mówiąc, nagle zabrakło jej autora. Dziwisz zrzuca odpowiedzialnośc
na rodzinę, rodzina na Dziwisza.
Polskie piekiełko.

    • Gość: boruta Re: kto kłamie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.10, 07:59
      Chciałaś dolać oliwy do ognia? ;)
    • Gość: gość Re: kto kłamie? IP: *.chello.pl 15.04.10, 08:01
      Proszę ciebie i wszystkich innych: spierdalajcie z tego forum z tymi tematami -
      macie forum kraj, wiadomości, możecie sobie założyć prywatne i tam komentować tą
      szopkę.
      Tutaj piszemy o sprawach miasta. Jak widać dla niektórych świat poza Polską
      przestał istnieć, a np. wczoraj w trzęsieniu ziemi w Chinach zginęło 400 osób a
      10 000 zostało rannych i o tym się nie pisze, ważniejsze "wawel czy powązki?".
      To jest forum Szczecin!
      • Gość: mariner Re: kto kłamie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.10, 08:10

        Proste pytanie, tak istotne, dopieklo ? To bardzo wazne Kto klamie,
        kto chce uniknac odpowiedzialnosci za niefortunna decyzje.
        Komus odwagi beakuje ?
    • Gość: wprost Re: kto kłamie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.10, 08:32
      Środa, 14 kwietnia 2010
      Niech Ci bije dzwon Zygmunta

      Nie zasłużył. Nie pasuje. Nie nadaje się. Nie ma miejsca. Przepraszamy, zajęte.
      Zatrzaśnięte na siedem spustów wielkiej polskiej historii, która – ma się
      rozumieć – skończyła się dawno temu. I już nie wróci.

      Tam jest teraz muzeum. Czy godzi się zakłócać spokój naszych śpiących rycerzy?
      Bohaterów baśni, mitów, archiwalnych kronik? Jeszcze się obudzą i zaczną biegać
      po Krakowie. I to z kim! Ze współczesnym politykiem, który wprawdzie był nieco
      staroświecki, ale należał do naszego świata. Zredukowanego do bezmyślnej
      konsumpcji, ponowoczesnego świata mediów, banków i marketów.

      Tego się boimy. Powrotu żywej pamięci narodowej. Bo jeśli prezydent Lech
      Kaczyński zostanie pochowany na Wawelu, będzie to pomost łączący Polskę dawną i
      dzisiejszą. Potwierdzenie wspólnoty polskiego losu, który jednoczy żywych i
      umarłych. Podanie do publicznej wiadomości, że wielkie wydarzenia z udziałem
      Boga nie odeszły bezpowrotnie w przeszłość, ale dzieją się również tu i teraz. I
      wymagają od nas zajęcia stanowiska. Przecież nie chcemy znowu śnić o polskich
      upiorach, chochołach, wieszczach, prorokach. Chcemy żyć w spokoju, robić
      kariery, zakładać firmy i „mieć auta” (autentyczny argument z komentarza na
      blogu). I nie słyszeć tego nieznośnego, wampirycznego głosu: „Powstań, Polsko,
      skrusz kajdany! Dziś twój triumf albo zgon!”.

      Oczywiście, większość przeciwników pochówku prezydenta na Wawelu ma mniej
      podniosłe motywy. Bo – jak napisał ktoś niżej – „bez tego wypadku przegrałby
      wybory na jesieni i świat by o nim zapomniał, a tak wymyślił brat z księdzem, że
      go pochowają na Wawelu, gdzie Polscy Królowie...”. Albo z sąsiedniej beczki:
      „Czy Lech Kaczyński jest takim samym bohaterem narodowym jak Piłsudski? Nie
      jestem pewien, czy większość społeczeństwa podziela to zdanie”.

      Królowie, marszałek, wieszczowie narodowi… Czy Lech Kaczyński jest od nich
      mniejszy, czy też dorównuje im pod względem zasług dla Polski? Powiem otwarcie:
      a jakie to ma znaczenie? Jakie znaczenie ma skala politycznych czy kulturalnych
      osiągnięć wobec znaku opatrzności, którego byliśmy świadkami? Poprzez katastrofę
      pod Smoleńskiem przemówił do nas sam Bóg. Namaszczając przywódcę Polaków
      tragiczną śmiercią, tuż obok mogiły polskich oficerów w Katyniu, włączył go w
      poczet przewodników prowadzących nasz naród przez historię.

      Nie wolno też zapominać, że pochowani na Wawelu bohaterowie rządzili w innych
      epokach, w sytuacji militarnych konfliktów, kiedy łatwiej było dostrzec ich
      sukcesy i klęski. Prezydentura Lecha Kaczyńskiego była raczej okresem marzeń.
      Niespełnionych, bo zablokowanych przez ludzi
      postkomunistyczno-postsolidarnościowego sojuszu. Ale właśnie te podeptane
      marzenia nadają postaci prezydenta arcypolski rys. Kto wie? Może zginął po to,
      by idea IV Rzeczypospolitej jednak się urzeczywistniła. Dzięki zaangażowaniu nas
      wszystkich – wyrwanych z letargu, zobojętnienia, bezsilności.

      Zatem do zobaczenia, Panie Prezydencie. Niech Ci bije dzwon Zygmunta. Ale póki
      żyjemy na tej ziemi, rozbudzaj nasze marzenia, wspieraj nasze wysiłki i błagaj
      Boga o opiekę nad Polską. Twoi sąsiedzi z wawelskich krypt mają w tym spore
      doświadczenie. Na pewno się przyłączą.
      • Gość: mariner Re: kto kłamie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.10, 08:48
        Postaraj sie czytac ze zrozumieniem. Pytanie bylo nie o to gdzie
        Prezydent Kaczynski ma byc pochowany ale o to kto klamie w sprawie
        podjetej decyzji ? Bo to ze ktos klamie jest oczywiste. Odpowiedz
        rowniez jest bardzo istotna bo to kwestia zaufania.Tak trudno to
        pojac ?
      • Gość: czesław Re: kto kłamie? IP: *.szczecin.mm.pl 15.04.10, 08:49
        Wszystko fajnie, tylko jak nazwać tego, który zdecydował bez jakichkolwiek !!
        konsultacji z rodziną Marszałka Piłsudskiego, że jego
        Krypta to jest najodpowiedniejsze miejsce ?
        Czy takie zachowanie nazwiesz staroświeckim ??
      • demonsbaby wprost 15.04.10, 10:37
        pochowani w kryptach nie przysłużyli się kraju własną śmiercią, ale dokonaniami
        za życia ... stąd tamte krypty zostały dla nich otwarte.
        Najgłupszym pomysłem jaki mógł się pojawić od niedzieli to decyzja, że właśnie
        tam ma spocząć głowa państwa, jako, że od niedzieli zaczęło dochodzić w
        większości społeczeństwa do ekspiacji i chwilowego zatarcia podziałów,
        pochylając się nad ludzkim życiem, a nie postacią publiczną ... Jeżeli śmierć ma
        być wyznacznikiem pochówku w "miejscach chwały" - chowajmy tam wszystkich
        żołnierzy ginących na misjach, jako, że wysyłanych przez rząd tego państwa,
        chowajmy tam wszystkich, którzy ponieśli tragiczną śmierć w tym locie - jako, że
        nie tylko mąż stanu, ale również wszyscy posłowie, delegacja dzieci
        zamordowanych oficerów oraz załoga pełniąca obowiązki "w służbie dla kraju"
        RÓWNOCZEŚNIE ZAPISAŁA BOLESNĄ KARTĘ HISTORII.
Pełna wersja