likro
27.06.10, 22:22
www.jacyna-witt.pl/index.php?m=blog&bm=8&bpm=0&blog=460&lg=1
Salon – wedle krytyków – dobiera sobie towarzystwo, byle by tylko
przestrzegać jego regulaminu i trzymać się salonowego gustu. Na
przykład zawsze lubił Jana Widackiego, bo nie tylko – jak pisze
Piotr Zaremba – był poręcznym sojusznikiem w bojach z prawicą, ale
także dlatego, że był „uroczym koneserem win”. Powszechnie wiadomo,
że w salonie jedni pisarze są z salonu i dostają Nike, a inni nie są
i dostają własne, niesalonowe nagrody. Jedni profesorowie są z
towarzystwa, a inni, ci „propisowi”, muszą się zmagać z ostracyzmem
niechętnego środowiska „autorytetów”. Wszystko jest proste i
oczywiste.
Nie grasz w golfa - zwyczajnie nie będziesz w salonie. Opus dei nie
zaprosiło - pewnie zwyczajnie jesteś wieśniakem.
Grzesiek! z czym ty na salony?