absztyfikant
30.03.04, 19:27
W jednym trzeba poslowi Janowi Rokicie przyznac racje. Kilka lat temu w
czasach gdy poparcie dla SLD oscylowalo w granicach 30-50% (koniec 2001 r.)
Rokita postawil wowczas bardzo odwazna teze prorokujac, ze Sojusz czeka
rychla "polonizacja", czyli dramatyczna dekompozycja i rozklad obozu.
Na tym moga skorzystac ludzie Borowskiego z SdPl.
Naturalnie w przypadku tej ostsatniej partii pojawialy sie porownania do
procesu powstawania PO. Marszalek Borowski nie ma jednak szabel na prowincji
(silne kola lokalne), ktore wniosl jako wiano do PO Rokita ze swoim SKL
(m.in. Janiszewski, Balazs, Hall, Rohde, Chrzanowski, Niewiarowski, Oksiuta,
Religa).
Tacy lokalni dzialacze( w przeciwienstwie do tuzow wymienionych powyzej,
ktorzy nie nadaja sie do niczego) idealnie nadawali sie nie tylko do
zbierania pospisow i kampanii wyborczej, ale takze do prawyborow
(slynne "pijane" autobusy SKL), gdy zwozilo sie cale autokary ze swoimi
sympatykami.
Troche sie rozgadalem. Puenta. Puenta jest taka. Przepychanki przy stole
prezydialnym maja walor sensacji, ale sa nieistotne. Warto sledzic, co zrobia
eseldowskie doly partyjne. To bedzie klucz do odgadniecia, kto bedzie wiodl
prym na lewicy.