zdarzenia przed wyborami!

19.10.10, 12:40
10 czerwca 2005 [edytuj]

Fałszywe ostrzeżenie o ataku terrorystycznym przy użyciu sarinu sparaliżowało na trzy godziny centrum Warszawy. Zamknięty był ruch uliczny oraz metro. Jeszcze w czwartek wieczorem zatrzymany został 30-letni Robert O., podejrzany o rozsyłanie do telewizji i policji maili z informacją o planowanej na godzinę 15.00 w piątek eksplozji w tunelu Dworca Śródmieście. (Wikinews)

Pamiętacie jak to się skończyło i dokąd prowadziły tropy?
    • Gość: gość portalu A to pamiętacie? IP: 41.190.16.* 19.10.10, 13:44
      13:38, 15.02.2008 /PAP
      Sprawa "gejbombera" umorzona
      NIE MA DOWODÓW PRZECIWKO ROMANOWI W.
      www.tvn24.pl/12690,1538991,0,1,sprawa-gejbombera-umorzona,wiadomosc.htmlTVN24
      Prokuratura w Warszawie z powodu niewykrycia sprawcy umorzyła śledztwo w sprawie podłożenia atrap bomb w stolicy w 2005 r. - Umorzenie nie zamyka ostatecznie tej sprawy. Jeżeli pojawią się nowe okoliczności, może zostać ona wznowiona - zaznaczyła na antenie TVN24 Katarzyna Szeska, rzecznik prokuratury.
      - Śledztwo przeciwko Romanowi W., który podejrzany był o rozmieszczenie 14 atrap bomb w październiku 2005 roku, na dwa dni przed druga turą wyborów prezydenckich w Polsce umorzono, ponieważ prokuratorzy nie przedstawili wystarczających dowodów na winę podejrzanego - powiedziała Katarzyna Szeska. Jednocześnie, wobec niewykrycia sprawców przestępstwa, umorzono śledztwo w całej sprawie.

      Rzeczniczka zaznaczyła jednak, że umorzenie śledztwa nie kończy ostatecznie sprawy: - Jeżeli pojawią się nowe dowody, służby wrócą do niej. Będzie ona monitorowana przez odpowiednie służby aż do czasu przedawnienia - powiedziała Szeska.

      14 atrap, które sparaliżowało stolicę

      Rankiem 20 października 2005 r. Warszawę obiegła wiadomość o 14 ładunkach wybuchowych podłożonych w 11 miejscach miasta. Ruch na kilka godzin został sparaliżowany. Na ulicach pojawili się policyjni pirotechnicy. Uruchomiono zarządzanie kryzysowe. Po zbadaniu paczek okazało się, że są to atrapy bomb. Podłożono je miedzy innymi na Dworcu Centralnym i w metrze.

      Podłożenie atrap poprzedzono wysłaniem e-maila z pogróżkami pod adresem ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego. E-mail był podpisany przez nieznane organizacje: "Gay Power" i "Silny Pedał". Wskazywał, że jego autorzy są przeciwni polityce ówczesnego prezydenta stolicy: "Kaczyński = wojna (...) Wybór Kaczyńskiego to budowa Polski ksenofobicznej. (...)". Mail wskazywał też, że sprawcy alarmów mogą mieć związek ze środowiskami homoseksualnymi. Policja ustaliła, że wiadomość została wysłana z kafejki internetowej w jednym z centrów handlowych. Wszystkie media obiegły zdjęcia z kamer monitoringu pokazujące mężczyznę korzystającego z komputera, z którego wysłano e-mail.

      Prasa spekulowała, że podłożenie atrap w mieście mogło mieć związek z przeprowadzoną kilka dni później drugą turą wyborów prezydenckich. Pojawiły się pogłoski, że za podłożeniem paczek mogły stać służby specjalne, by rzekomo "dać szansę" Lechowi Kaczyńskiemu wykazania, jak świetnie sobie radzi z takimi sytuacjami. Przeciwnicy tej tezy podkreślali, że akcja podkładania atrap mogła być równie dobrze przygotowana po to, by pokazać, że ówczesny prezydent Warszawy nie panuje nad sytuacją. Sprawą zajęła się sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych.

      Gejbomber zatrzymany

      Policja zatrzymała 33-letniego Romana W. w listopadzie 2006 r. Przedstawiono mu zarzut usiłowania sprowadzenia niebezpieczeństwa powszechnego. Nie przyznał się on do winy. Prokuratura zastosowała wobec niego dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i odebrała mu paszport - nie zdecydowała się jednak na wniosek o jego aresztowanie.

      mon/ŁOs
      • Gość: gość portalu Re: A to pamiętacie? IP: 41.190.16.* 19.10.10, 13:45
        11:50, 13.09.2007 /Życie Warszawy, PAP
        "Gejbomber" pozostanie bezkarny
        PROKURATURA UTRZYMUJE, ŻE POSTĘPOWANIE POZOSTAJE W TOKU
        www.tvn24.pl/0,1521219,wiadomosc.html
        Zablokowana Warszawa w wyniku fałszywego alarmu bombowego w październiku 2005 r.
        tvn24.pl
        Śledztwo w sprawie podłożenia dwa lata temu atrap bomb w centrum Warszawy będzie umorzone, bo działania policji nie przyniosły efektu - dowiedziało się "Życie Warszawy".
        Jedyną szansą według gazety jest przesłuchanie ostatniego świadka, który przebywa obecnie za granicą. Jeśli nie będzie przełomu w śledztwie sprawa zostanie umorzona - twierdzi gazeta.

        Sprawca olbrzymiego zamieszania wysłał maila, z którego wynikało, że za całą akcją stoi - jak się później okazało - nieistniejąca organizacja "GayPower".

        15 atrap bomb zostało podłożonych w październiku 2005 r. na dwa dni przed drugą turą wyborów prezydenckich. Policyjni saperzy przez kilka godzin szukali ukrytych ładunków.

        Ówczesny prezydent miasta stołecznego, Lech Kaczyński wyznaczył nagrodę za informację mogącą doprowadzić do zatrzymania sprawcy.

        W ciągu dwóch lat prowadzący dochodzenie przesłuchali dziesiątki świadków i sporządzili portret pamięciowy mężczyzny, który wysyłał maile z ostrzeżeniem o bombach. Kamery przemysłowe zarejestrowały jego obraz gdy wychodził z kafejki internetowej. Oficerowie są nawet w posiadaniu DNA sprawcy uzyskanego ze śliny pozostawionej na jednej z atrap, ale zagadki "Gejbombera" do tej pory nie rozwiązali.

        Według Katarzyny Szeskiej, rzeczniczki Prokuratury Okręgowej w Warszawie postępowanie jest wciąż w toku.

        W sprawie "Gejbombera" niczego nie wytropiła też specjalna sejmowa komisja, która według "Życia Warszawy" miała zbadać krążące po Sejmie pogłoski sugerujące udział w akcji służb specjalnych, które rzekomo chciały przypodobać się prezydentowi.

        pol
        • Gość: aneks Przepraszam PO i rząd. IP: *.chello.pl 19.10.10, 15:07
          Nie chce umierać z poderżniętym gardłem!
Pełna wersja