cest.l.a.vie
10.11.10, 21:31
No i klientka zrobiła niby awanturę, a nic nie zyskała, sklep nie stracił. Wzywa się policjantów, którzy mają potem obowiązek świadczyć w sądzie, żąda się zakupu po cenie oferty, tj te 4 zł, a w razie odmowy składa reklamację, a następnie skargę do pani Longiny Kaczmarek. Potem z jej pomocą idzie do sądu i robi się Carrefourowi antyreklamę na całego. Sprawa byłaby na pewno wygrana, a sklep straciłby dużo więcej i twarz.
Ta książka MUSIAŁA być sprzedana klientowi za cenę na koszu. Kropka. Klientka straciła czas, a i tak dała się (za przeproszeniem) wydymać, bo sklep NIC nie stracił, a oszukiwał.
Nie można dać się złamać i litować nad fikcyjnym pracownikiem, który niby "będzie musiał pokryć różnicę". Nikt nie pokrywa żadnych różnic - to przemyślane oszustwo. Sam zawsze twardo stoję na swoim, bo w sklepie wiedzą, że MUSZĄ się poddać jeżeli klient się nie złamie.