ajpitoajpi12
28.12.10, 09:48
Kiedyś lodołamacze pracowały przy mrozach z dobrym skutkiem. Pracownicy stawiali się do pracy np. PKP - jezeli był problem, to drezyną, ale dojechaliby. Dzisiaj w 400 000 Szczecinie nie ma człowieka, który umiałby guzik przy moście kolejowym w Podjuchach przycisnąć.
Wały były naprawiane, a dno rzeki co jakiś czas pogłębiane.
Szefowie firm takich jak PKP, czy inny Zarząd Dróg, albo Dróg wodnych rozumieli na czym ich praca polega i jakie zadanie ich przedsiębiorstwa spełniają.
Dzisiaj ich praca ogranicza się do gry w pingponga klasy kieszen, pobrania forsy z konta, a także OLANIU WSZYSTKICH ZADAŃ i zdrowia, życia wszystkich mieszkańców zagrożonych regionów.
Jak już zagrożenie przejdzie, będzie ciepła wiosna, domy się rozsypia, kilka osób z głodu i chorób umrze, to spokojnie wypną pierś do odznaczeń i pobiorą następną kasę.
Może rzeczywiście wojna uczy ludzi szacunku dla ludzi i normalności.
Ale dzisiaj gó...arze obejmujący stanowiska państwowe, to nawet znajomością literatury polskiej się nie mogą pochwalić. Ot, takie pokolenie gry w wojnę z 7 życiami.
Może panbiskup sprawujący z własnej woli rolę ówczesnego Walaszka do roboty się nie przykłada?????