"Trzynastka" zdetronizowana, ale nie ma dramatu

14.01.11, 14:42
Nieprawda, że żadna szkoła nie pracuje dla rankingu. Wydaje mi sie, że GiLA w Toruniu od kilku lat bardzo pracuje głównie na rzecz swojej pozycji w rankingu. Przed nastaniem obecnego dyrektora szkoła była spójnym tworem, uczacym młodzież od klasy I gimnazjum do końca liceum. W zeszłym roku w celu poprawienia swojej pozycji i wyeliminowania osób, które statystyki mogłyby burzyć, zrezygnowano z tego modelu i teraz część absolwentów gimnazjum (tych, którzy nie przysłuzyli sie szkole tytułami laureatów konkursów) zastepuje sie świeżymi laureatami z zewnatrz, burzac w ten sposób to, co było ideą powstania GiLA jeszcze jako eksperymentu edukacyjnego. Normalne w tej szkole jest "zachęcanie" gimnazjalistów do uczestnictwa we wszystkich możliwych konkursach przedmiotowych, niezależnie, czy ucznia to interesuje, czy nie, bo przeciez za tytuł laureata uczeń jest zwolniony z egzaminu gimnazjalnego, w którym mogłoby sie okazać, że nie ze wszystkiego jest taki dobry i że wcale jego wynik by się nie różnił niz bardzo dobrego ucznia innej szkoły.
    • 1przeciwnik_glupoty "dwóch się wyelimnuje i będą znów wyniki" 14.01.11, 15:25
      No, to teraz można się spodziewać, że słabsi uczniowie będą dostawać propozycję nie do odrzucenia... albo się przeniosą do innej szkoły, albo nie doczekają matury.

      Tak w wielu "elitarnych" szkołach w mieście bywało...

      To żadne osiągnięcie dydaktyczne pracować z garstką najzdolniejszych i ich holować do sukcesu. Co innego bez selekcji osiągnąć wysoki poziom grupy uczniów... ale w ten sposób nie można się wykreować na radnego...
      • Gość: rembas1 Buta ukarana.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.11, 15:34
        Dyrektor Urban pozwolił sobie kiedyś na arogancką wypowiedź dla GW, cyt. - "Mam wrażenie, że wielu zdolnych nam ucieka, a ich talenty w innych szkołach marnują się - tłumaczy dyrektor Cezary Urban" . Czyli kto nie trafi pod jego skrzydełka, ten zmarnowany....Wyłapać olimpijiczyków z calego regionu, dostać ogromne fundusze na zajęcia indywidualne i mieć wyniki - to żadna sztuka. Ciekawe jakby pan dyrektor i jego grono radzili by sobie z młodzieżą ze wsi popegeerowskich gdzieś pod Trzebiatowem...
        • Gość: z trzebiatowa Re: Buta ukarana.... IP: 94.75.121.* 14.01.11, 17:53
          oj przepraszam tak się składa że ja jestem z Trzebiatowa i gdybym nie zmienił szkoły na gim. 16 (to przy XIII) w środku gimnazjum to nie osiągnąłby pewnie nawet połowy tego co pozwoliła osiągnąć mi trzynastka. Więc tak gdybym nie wyjechał z Trzebiatowa to bym się zmarnował.
          • andreas.007 Re: Buta ukarana.... 15.01.11, 11:08
            Pozwolę sobie sie nie zgodzić...
            Otoz tak jak karczma dobrego nie zepsuje,
            tak kościół złego nie poprawi... tak samo ze szkoła.
            Dobry nauczyciel moze zachęcić, dać impuls do nauki,
            ale na pewno nie zwiększy ilorazu inteligencji.

            Pozwolę sobie także podać przyklad - będąc w wówczas uważanym
            za gorsze liceum w olimpiadach i konkursach regionalnych
            plasowalem sie od 3 do 7 miejsca... co roku. Mam dyplomy do okazania.

            Dobrzy nauczyciele są także w szkołach, które nie są na cenzurowanym w gazetach.

            Natomiast jak tu zauważono nauczyciele pracujący z uczniami osiągającymi
            gorsze wyniki w nauce maja większe umiejętności niż ci, którzy pracują
            z tak zwanymi prymusami... tu chyba nie ma wątpliwości.

            Zaś szkoła ma i powinna uczyć nie tylko wiedzy przedmiotowej,
            ale także życia w społeczeństwie, które nie jest podzielone
            na prymusow i tych gorszych... bo życie dla większości nie ogranicza sie
            do poziomu opanowania wiedzy z danej dziedziny nauki.
        • Gość: autor12 Re: Buta ukarana.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.11, 23:09
          Rembas nie ma zielonego pojęcia. Ręce opadają jak czyta się takie komentarze. Zamiast cieszyć się z faktu, że XIII była najlepsza przez wiele lat, każdy czekał kiedy starci podium. Co za wioskowa małomiasteczkowość. Tacy jesteśmy, my szczecinianie. Nie raduje nas sukces, tylko czaimy się na potknięcie i to podkreślamy! Szczególnie media. Ktoś wcześniej napisał, żenada, żenada! Z żalem trzeba stwierdzić, zawiść i to lokalna. Inne miasta postępują inaczej. Nigdy nie wzniesiemy się do miana metropolii. Nadal będę tu mieszkał, ale chyba bardziej rozczarowany moimi współmieszkańcami.
          • Gość: rembas1 Trzynastka nigdy nie była najlepsza.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.11, 11:17
            Mylisz się, twierdząc, ze XIII LO bylo najlepsze. Miało największe osiągnięcia w olimpiadach...i nic więcej. Proces kształcenia i wychowania jest dość złożony, nie sprowadza się do olimpiad..Najlepiej by było, aby sprawdzić tzw. wartość dodaną, czyli porównać poziom wiedzy i umiejętności uczniów na "wejściu" i na "wyjściu". Zważywszy, że główny pomysł pana Urbana na szkołę polega na ostrej selekcji ( jakośc nie słyszałem, by dopracował się jakiś nowych, rewelacyjnych metod pracy), ta wartość nie bedzie w "trzynastce" za duża. No coż, przyjmuje olimpijczyków i wypuszcza olimpijczyków.....
            • Gość: Rodzic16wicza Re: Trzynastka nigdy nie była najlepsza.... IP: *.tktelekom.pl 17.01.11, 10:09
              Gimnazja są już od kilku lat oceniane na podstawie Edukacyjnej Wartości dodanej, czyli łącznie wyników egazminu ginazjalnego oraz postępu jakie dziecko zrobiło w szkole przez 3 lata. GM16 przy LO13 jest najlepsze w Szczecinie i jednym z liderów w całej Polsce:

              elipsy.ewd.edu.pl/index.php?str=wyniki&idszk=e4db9df71c2b9aba62fd8cf41b068347
        • Gość: gość Re: Buta ukarana.... IP: *.icpnet.pl 15.01.11, 13:01
          jako, że jestem tzw. "zdolnym uczniem i absolwentem" to czuję się wyzwany do odpowiedzi w tej sprawie i przedstawienia swojej opinii. Zanim poszedłem do XIII-tki siedziałem w normalnej szkole podstawowej (było to trochę dawno temu, bo jeszcze nie było gimnazjum, ale za mojego chodzenia do szkoły XIII-tka dostała się na szczyt rankingu). Chodząc do podstawówki nie musiałem się uczyć i mogłem się obijać, jako, że niezależnie od wkładanej pracy miałem piątki (na tle lenistwa pozostałych uczniów to było normalne). Ale to słodkie obijanie skończyło się właśnie w XIII-tce. Tutaj zacząłem dostawać oceny z całego przedziału ocen, raz nawet byłem zagrożony, że mnie ze szkoły wywalą (jęz. angielski 2 ze wskazaniem na 1 na półrocze). Część osób w takiej sytuacji odeszła, ja zostałem. Wziąłem się ostro do pracy. Oceny się poprawiły, zostałem laureatem olimpiady. A potem ukończyłem dwa kierunki studiów (poza Szczecinem), dostałem się na renomowany staż (poziom podobny do Komisji Europejskiej), a obecnie pracuję w zawodzie w Szczecinie i robię doktorat. Jednej rzeczy XIII-tka nas nauczyła, której nie nauczyłaby nas żadna inna szkoła. Tego, że nie można być w każdej rzeczy najlepszym (a wielu z nas tak miało w podstawówkach - dostawanie samych szósteczek i piąteczek za nic) i zawsze znajdą się lepsi od Ciebie (co nie zwalnia z obowiązku wytężonej pracy). Później studia i praca nauczyły nas, że nie liczy się to co ukończyłeś ale ile Ty jako jednostka wiesz i umiesz (no i czy masz szczęście). To także pewna przestroga na przyszłość. Poza tym jeszcze jedno. W tej szkole było (i chyba jeszcze jest) zdecydowanie mniej demobilizującego działania aby się nie uczyć (co przecież jest modne, łatwe i wygodne wśród młodzieży w tym wieku - sam wiem jak mi się czasem nie chciało i jak bardzo brakuję mi, że np. mówię tylko w dwóch obcych językach płynnie i rozumiem jako tako tylko jeden kolejny). Ale cóż, w mojej pracy spotykam się, że w Szczecinie czasem to trudno znaleźć kogoś kto nie ma problemów z jednym językiem obcym... oczywiście są też tacy, którzy mówią i w 4, 5 itp. :) A poza tym nie wszystkim to jest potrzebne. Chodzi mi tylko o to jakie mamy cele w życiu. Sorry, ale większość moich znajomych z podstawówki... no generalnie niektórych spotykam wychodząc z domu od rodziców jak stoją pod sklepem z piwem. Czy chcesz na siłę łączyć tych co mają takie plany życiowe (i wymagać od nich tyle samo) z tymi co mają inne plany (i może nie są mniej zdolni, ale bardziej pracowici)? Dlaczego nie dać ludziom możliwości wyboru szkoły, która nie będzie ich zniechęcała do pracy i nie zamykała możliwości osiągania sukcesów zawodowych w przyszłości? To nie ma nic wspólnego z byciem butnym i zadufanym w sobie. Tu chodzi o chęć kształtowania swojej przyszłości.
          • Gość: rembas! mówiem nie o bucie absolwentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.11, 16:00
            mówiem nie o bucie absolwentów, ale o bucie ( jeśli nie bezczelności) dyrektora..A nawiasem mówiąc, każde liceum chciałoby przyjmować tylko wzorowych absolwentów gimnazjów. Niestety, dla wszystkich ich nie starczy.....
            • Gość: rembas! polecam artykuł z Polityki o "trzynastce" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.11, 16:11
              www.polityka.pl/kraj/252666,1,im-lepszy.read
              • Gość: gość jeszcze raz Re: polecam artykuł z Polityki o "trzynastce" IP: *.icpnet.pl 15.01.11, 19:17
                heh - widzę, że ciekawie się zaczyna bo znam dużą część opisanych tutaj przypadków z pierwszej ręki ;) bardziej ze względów rodzinnych (5 osób z mojej bliskiej rodziny chodziło lub chodzi jeszcze do XIII-tki) niż bezpośredniej znajomości ale to też różnie ;)
                Odnośnie tego, że każde liceum chciałoby przyjmować najlepszych absolwentów ale nie dla wszystkich wystarczy. No ale trzeba sobie powiedzieć, że to też jest po prostu rynek edukacyjny na którym uczniowie decydują gdzie chcą iść. Wszystkie szkoły mogą się starać (i starają się) o najlepszych pod względem jakiś kryteriów uczniów. Sytuacja jest dynamiczna i zawsze może się zmienić. Z resztą moim zdaniem w pewnych dziedzinach są w Szczecinie szkoły dające lepsze możliwości niż XIII-tka. Ale to normalne i zdrowe. Tragedią dla tej szkoły byłoby jakby było inaczej.
                Syndrom "I'm lepszy" - no fakt jest problemem w każdej jednostce nie tylko edukacyjnej stawiającej na osiąganie maksymalnych efektów i starającej się być liderem w jakimś działaniu (także uczelni np. studenci i absolwenci SGH, pracowników korporacji - patrz wyścig szczurów itp.).
                A teraz odnośnie tez w tym artykule:
                Czy mundurek musi oznaczać legitymacje dziecko zdolne? Trochę tak, ale zwróćmy uwagę, że trzeba się trochę napracować aby mieć prawo jego noszenia. A w życiu jest inaczej? Czy np. aby móc nosić sędziowską togę albo togę uniwersytecką (np. z racji tytułu profesorskiego) nie trzeba się napracować i czy społeczeństwo (także społeczności) nie mają prawa się identyfikować się także przez ubranie. A ubranie jest przecież taką formą przyznania się, że się pewne zasady akceptuję albo nie. Tak samo przecież jest np. w subkulturach itp.. Nikt nikogo nie zmusza do chodzenia do takiej szkoły lub subkultury (a jak już zmusza, to jest to sprawa dla prokuratury).
                "Były dyskoteki lecz już ich nie ma" - hmm... jak rozmawiam z np. moim bratem będącym w "środku okresu chodzenia do szkoły" (nota bene wiek buntu, w którym to walczy się z rodzicami, szkołą itp.) to wątpię aby chciało im się chodzić na imprezy, w których są pod jakąkolwiek kontrolą kogokolwiek. Po co? To nie lepiej wbić się do kogoś, kto ma wolną chatę (rodzice wyjechali) albo (pod koniec liceum) pójść do klubu z grupą znajomych ze szkoły! Bez kontroli itp.! Sam nie chodziłem na imprezy "szkolne" w szkole i uważam je za bzdurne ale powód podany przez piszącego artykuł jest bzdurny i jakby spytać dużej części uczniów czy absolwentów, to by się ze mną zgodzili. A jak były jakieś wyjścia, że ktoś ze znajomych wychodził na miasto albo jakaś domówka była to wyrywałem się jak się tylko da. I moje młodsze rodzeństwo robi tak samo (nota bene też olimpijczycy). Eh... po prostu żenada.
                A propos planów 13-latków. No fakt, jest to dziwne i trudno zrozumiałe. To też wina obecnego systemu kształcenia innego niż miały osoby zdające starą maturę a potem egzaminy na studia. To jest problem z obecnym systemem edukacji, że młoda osoba która powinna spokojnie sobie żyć, rozwijać pasję na początku okresu dojrzewania musi podjąć decyzję o wyborze przedmiotów pod egzamin maturalny (i gimnazjalny). Nowy (po 2004 roku) system kształcenia preferuję specjalizację od samego początku edukacji. Liceum Ogólnokształcące nie jest już ogólnokształcące ale "specjalizujące" nas w danej dziedzinie. Ile za takie podejście do kształcenia zapłaci w przyszłości Polska to pozostawiam bez komentarza.
                Poza tym trudno się dziwić, że dzieci profesorów, biznesmenów, prawników, lekarzy w większości nie będą myślały aby zajmować się tym czym ich rodzice (a nie np. byciu policjantem, strażakiem, pracowaniu na taśmie w fabryce, byciu nauczycielką). No bo niby skąd miałyby zajmować się czymś innym niż rodzice. No i mieć inne podejście?
                Odnośnie końcówki artykułu. Tak, to prawda, że osoby zdolne i pracowite są często bardziej wrażliwe. Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem, że mniej pracowite mogą sobie pobiegać. Oprócz XIII-tki chodziłem także do szkoły muzycznej i tam też było podobnie. Nawet nam polecali aby w razie czego się nie zastanawiać ale "walić do psychologa" bo wiele nawet wielkich artystów co było w naszej szkole (muzyk) miało w swoim czasie pewne zwątpienia itp.. Poza tym nie mówmy, że nie ma problemów psychicznych uczniów w innych szkołach (też takich nieelitarnych).
                Odnośnie sportu i nauki tutaj dyrektor Urban popełnia błąd (cóż błądzić jest rzeczą ludzką), bo generalnie wszyscy wiemy, że "w zdrowym ciele zdrowy duch". Mam tu na myśli odwołanie, że zdolny i pracowity nie może sobie pobiegać za piłką. A właśnie, że powinien! Nie da się osiągać dużych sukcesów nie dbając o pełny rozwój we wszystkich sferach. A także dla efektywności nauki i rozwoju ważne jest to aby ten młody rozwijający się człowiek był zdrowy.
                Co do potrzeby socjalizowania itp.. Fakt, mam wrażenie, że w niektórych przypadkach szkoła przegina. A raczej ludzie w niej (w tym rodzice uczniów). Co prawda, jest to tak na prawdę to jest kwestia indywidualna. Jeśli nawet chcemy wychować porządnych naukowców, to trzeba pamiętać, że niestety w obecnym świecie aby osiągnąć sukces trzeba umieć wykorzystywać znajomości, umieć nawiązywać kontakty po to aby łatwiej móc prowadzić badania, aby mieć na nie pieniądze itp.. I trzeba umieć zarządzać zespołem ludzkim, gdyż dzisiaj nie prowadzi się badań w pojedynkę a w zespołach różnorodnych specjalistów. Aby skutecznie zarządzać ludźmi i odnosić wyniki w badaniach trzeba także mieć umiejętności miękkie - społeczne. Warto aby XIII-tka o tym nie zapomniała. Moim zdaniem jak do tej pory jest to łączone w sposób sensowny, ale warto pamiętać o tym zagrożeniu.
      • Gość: antyrasizm Re: "dwóch się wyelimnuje i będą znów wyniki" IP: *.dynamic.chello.pl 16.01.11, 12:38
        Przeciwniku głupoty , problem jest o wiele powazniejszy.Czytając wypowiedzi absolwentów tej szkoły zaczyna się człowiek zastanawiać , czy twórcy systemu dydaktyczno- wychowawczego nie opierali się na rasistowskich koncepcjach. Przecież oni traktują swoje świadectwa maturalne jak przynależność do jakiejś rasy rządzących / syn adwokata nie będzie przecież chciał być strażakiem/ . Ci byli nie wspominają nic o zdolności człowieka do samodzielnego myślenia, traktują siebie jak produkt całego systemu , a to jest już naprawdę niebezpieczne. Czy świadectwo z 13.LO to świadectwo przynależności do jakiejś rasy panów?
        • Gość: rembas1 Lider segregacji.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.11, 16:20
          Polecam doskonały tekst Ewy Winnickiej z Polityki o segregacji w oświacie, której dyr Urban jest liderem....

          www.polityka.pl/kraj/259792,1,dzieci-idzieci-smieci.read
          I mały cytat, do przemyślenia:
          Edukacja jest najważniejszym polem, na którym rozgrywa się walka o utrzymanie różnic klasowych. Odpowiedzialni za przyszłość dzieci rodzice używają więc wszelkich dostępnych metod.

          Podstawową jest wybór szkoły. Argumenty racjonalne, takie jak kompetencje nauczycieli, mieszają się z emocjonalnymi. Trzeba wybierać pomiędzy doraźnym szczęściem dziecka a długotrwałymi zyskami z nauki w dobrej placówce. Trzeba zrobić wszystko, by się nie pomylić

          I jeszcze jeden
          olanta Lipszyc, wieloletnia dyrektorka Liceum im. Witkacego w Warszawie, doświadczała nieprzyjemnej reakcji rodziców na próby zróżnicowania uczniów przy dobieraniu ich do klasy. Chciała świadomie konstruować klasę, gromadzić uczniów z rozmaitymi uzdolnieniami, z rożnych środowisk, także mniej uposażonych, których wyniki były słabsze niż średnia. Rodzice pytali retorycznie: dlaczego mniej wyuczony ma być przyjęty, a mój zdolny syn – nie? Od momentu, gdy punkty zawiadują rekrutacją, rodzice nie muszą się martwić, że ich miejsce zajmie uzurpator.

          Czy jednak strach, że uzurpator zredukuje szanse naszego dziecka na wysoki poziom wykształcenia, jest racjonalny? Raczej nie. Z badań kompetencji szkolnych 15-latków, które prowadził w Polsce prof. Ireneusz Białecki, wynika, że największy wpływ na osiągnięcia ucznia o słabszych możliwościach ma nie wielkość szkoły, kwalifikacje nauczycieli, liczba komputerów, ale poziom innych uczniów. Na wymieszaniu uczniów z rodzin o wysokim i niskim statusie społecznym bardzo dużo zyskują słabsi, mocni tracą bardzo niewiele albo wcale.

          Jednak każdego roku, kiedy rodzice szykują się do wyboru szkoły kolejnego szczebla, w gazetach publikowane będą rankingi najlepszych placówek. Dla socjologów to dowód, jak rozwinięte jest wśród klasy średniej zapotrzebowanie na różnicę.


          Ewa Winnicka23 czerwca 2008
          1
          2
          3
          Dzieci i dzieci-śmieci

          Podsumujmy nasz cykl „I’m lepszy”. W Polsce segregacja w szkołach staje się faktem. Klasa średnia chce inwestować w swoje potomstwo, oddzielając je od głupszych, biedniejszych, słowem – gorszych. Nie wyjdziemy na tym dobrze jako społeczeństwo. I te elitarnie chowane dzieci też nie.
          Czytaj także
          Szkoła namysłu
          Amerykański koledż jest oryginalnym rozwiązaniem. Dzięki niemu mnóstwo młodych ludzi ma szansę na...

          Raczkowanie po ekranie
          Czy już przedszkolakowi potrzebny jest dziś komputer? Jedni traktują go jak darmową niańkę. Inni...

          Sieć na dzieci
          Amerykanie nie mają nic przeciw elitaryzmowi w oświacie.

          Śladem państwa Edisonów
          Coraz więcej rodziców nie posyła swoich dzieci do szkoły, tylko uczy je samodzielnie w domu.

          Średnia wartość średniej
          Rozmowa z Łukaszem Ługowskim, dyrektorem podwarszawskiego gimnazjum i liceum, dla tych, którzy nie...

          I'm lepszy
          Jak być najdoskonalszą szkołą w Polsce?

          Bobo się nie wymiga
          Czy kilkumiesięczne dzieci można skutecznie uczyć czytania, matematyki, angielskiego? W Polsce...

          Jak ryba w szkole
          Rozmowa z Jolantą Lipszyc - pedagogiem, szefową Biura Edukacji, wieloletnią dyrektorką elitarnego...



          Przez kilka tygodni drukowaliśmy cykl artykułów, zapoczątkowany reportażem o elitarnym szczecińskim liceum. Staraliśmy się odpowiedzieć na pytanie, czy taki elitaryzm w polskiej edukacji jest nieuchronny? Pozornie nie ma o czym mówić: pod względem upowszechniania edukacji Polska bije europejskie rekordy. Poziom polskich podstawówek jest wyrównany bardziej niż w Niemczech, Włoszech czy Francji, prawie 85 proc. absolwentów gimnazjów uczy się dziś w szkołach prowadzących do matury. Niemal każdy może zostać magistrem, a tytuł ten już nie oznacza dostępu do grona szczególnie uprzywilejowanych obywateli. Paradoks polega na tym, że im więcej dzieciaków trafia do szkół średnich, tym gorzej sobie radzą. Od 2002 r. systematycznie spadają gimnazjalne wyniki w gminach wiejskich i wiejsko-miejskich. Oznacza to, że trafia tam najsłabsza młodzież, którą uczą najsłabsi nauczyciele.

          Różnicują się też szkoły maturalne. Obok liceów gromadzących uczniów o najlepszych kompetencjach i cechach pochodzenia społecznego funkcjonują szkoły, w których większość to uczniowie o umiejętnościach zbliżonych do zasadniczych szkół zawodowych. I są to uczniowie z niższych warstw społecznych. Podobnie różnicują się szkoły wyższe.

          Segregacja jest więc w Polsce faktem, zwłaszcza że i rodzice, i nauczyciele, a w konsekwencji uczniowie bardzo dbają o podtrzymanie nierówności. Jakie mechanizmy społeczne powodują segregację?

          Mateusz nieprzypadkowy

          Zacznijmy od planowanej przyszłości Mateusza, 6-latka, którego mama jest prawniczką z poczuciem odpowiedzialności za losy syna. Najprawdopodobniej będzie się on uczył w wymarzonej przez mamę szkole. To niewielka podstawówka na warszawskim Mokotowie, do której został zapisany już 4 lata temu i nie był pierwszym 2-latkiem zgłoszonym do poczekalni. Szkoła trzyma dyscyplinę, wprowadza trzy języki obce, wozi uczniów na wycieczki, jest doskonale wyposażona w komputery, otworzyła niedawno gimnazjum, które bryluje w rankingach. Nauczyciele są świetnie opłacani, niestarzy i niesfrustrowani. Opinia o tej świetnej szkole przyciąga od lat najbardziej wybrednych rodziców.

          Mateusza czeka rozmowa kwalifikacyjna, której nie powinien się bać: 2 lata temu zaczął uczyć się angielskiego, potrafi obsługiwać komputer, jeździć na nartach, rolkach. W przedszkolu ćwiczył aikido. Bać powinni się raczej rodzice Mateusza, którzy też pójdą na rozmowę, by dyrektor ocenił ich przydatność w pracach społecznych na rzecz szkoły i wyporność finansową. Czesne to prawie 1,5 tys. zł miesięcznie, jest jednak przepustką do dobrego liceum publicznego.

          Mama Mateusza, Anna, śledzi rankingi szkół i zgadza się z prof. Markiem Rockim, rektorem SGH, który ocenia walczące między sobą szkoły i potwierdza tezę o wyższości najlepszych liceów państwowych nad prywatnymi. Najlepsze liceum to gwarancja bezstresowego startu na studia, zwłaszcza jeśli jest rankingowe i prowadzi uczniów przez olimpiady przedmiotowe. Szczęście człowieka, mówi mama Mateusza, zależy od zabezpieczeń poczynionych w dzieciństwie, edukacja jest zabezpieczeniem pewnym i kluczowym. Czy jednak mamą Mateusza kieruje wyłącznie dbałość o przyszłość syna?

          Prześledźmy świadome motywacje Anny. Ma, mówiąc językiem socjologów, duży kapitał społeczny. Jest filarem krzepnącej klasy średniej. Ma też ambicje, dobrą pracę, wykształcenie. Ale wszystkie te dobra, przysięga Anna, są dziełem przypadku.

          Urodziła się pod Zambrowem w rodzinie rolniczej. Zaliczyła wiejskie przedszkole, podstawówkę i liceum, do którego musiała dojeżdżać. Cudem zdała na prawo, zdecydował o tym nauczyciel historii, miłośnik zawodu, z dużą ilością wolnego czasu. Potem cudem trafiła na zagraniczny staż – w jej czasach staże były dobrem deficytowym, ogłoszenia o wyjazdach zagranicznych zdzierano z drzwi dziekanatu. Przez przypadek dostała się do nowej kancelarii. Wkrótce zostanie jej wspólnikiem. Będzie miała środki, by oszczędzić synowi przypadkowości kształcenia. Oszczędzi mu też braku pewności siebie i poczucia niższości z powodu gorszych szkół.

          Prof. Stephen Ball, brytyjski socjolog od lat badający segregację w edukacji, zwróciłby tu uwagę na kluczową rolę klasy średniej w budowaniu nierówności. Posiadany status jest dla tej grupy stanem dynamicznym, osiąga się go, ale podświadomie wciąż się o niego walczy. Edukacja jest najważniejszym polem, na którym rozgrywa się walka o utrzymanie różnic klasowych. Odpowiedzialni za przyszłość dzieci rodzice używają więc wszelkich dostępnych metod.

          Podstawową jest wybór szkoły. Argumenty racjonalne, takie jak kompetencje nauczycieli, mieszają się z emocjonalnymi. Trzeba wybierać pomięd
          • Gość: rembas Re: Lider segregacji.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.11, 16:21
            Czy jednak strach, że uzurpator zredukuje szanse naszego dziecka na wysoki poziom wykształcenia, jest racjonalny? Raczej nie. Z badań kompetencji szkolnych 15-latków, które prowadził w Polsce prof. Ireneusz Białecki, wynika, że największy wpływ na osiągnięcia ucznia o słabszych możliwościach ma nie wielkość szkoły, kwalifikacje nauczycieli, liczba komputerów, ale poziom innych uczniów. Na wymieszaniu uczniów z rodzin o wysokim i niskim statusie społecznym bardzo dużo zyskują słabsi, mocni tracą bardzo niewiele albo wcale.

            Jednak każdego roku, kiedy rodzice szykują się do wyboru szkoły kolejnego szczebla, w gazetach publikowane będą rankingi najlepszych placówek. Dla socjologów to dowód, jak rozwinięte jest wśród klasy średniej zapotrzebowanie na różnicę.

            Jak podzielisz – łatwiej żyjesz

            Szkoły zwykle chętnie odpowiadają na to zapotrzebowanie. Rankingi bowiem sterują szkolną praktyką. Ocenia się w nich średnią uzyskiwaną przez uczniów na egzaminach końcowych oraz na olimpiadach przedmiotowych. Szkoły ambitne, które chcą się utrzymać w czołówce, dokonują niezbędnej dla osiągnięcia celu segregacji. Przyjmują dzieci, które z największym prawdopodobieństwem zapewnią miejsce w rankingu lub co najmniej w miejskiej giełdzie.

            Prof. Marta Zahorska z Instytutu Socjologi UW, która badała przyczyny segregacji w szkołach wiejskich, mogłaby przytoczyć opinie dyrektorów przebadanych gimnazjów z Mazowsza, Mazur i Małopolski. Według nich, względnie wysoki poziom wyników zapewnia dyrektorom spokój – brak komentarza ze strony władz samorządowych, czasem nawet zadowolenie. Niski poziom wyników oznacza, że kuratorium może zalecić stosowanie programów naprawczych, co szkoły odbierają jako upokorzenie. Dlatego pomoc najsłabszym schodzi na dalszy plan, najbardziej opłacalną strategią jest pozyskiwanie najlepiej rokujących.

            Według Krystyny Starczewskiej, pedagoga, założycielki znanego liceum społecznego – Bednarskiej (gdzie komponowanie klas z dzieci o rozmaitym bagażu społecznym jest zasadą), szkołami najlepszymi okazują się w naszym systemie oświaty te, które nie przyjmują dzieci ze wskazaniami poradni psychologicznych, uczniów chorych, niepełnosprawnych, dzieci uchodźców, z domu dziecka, tych wymagających wychowawczego wsparcia, a więc wszystkich, które mogą sprawiać problemy.
    • Gość: emeryt Re: "Trzynastka" zdetronizowana, ale nie ma drama IP: *.dynamic.chello.pl 14.01.11, 15:47
      ocena kadry akademickiej? A której? Tej z uniwersytetów niemieckich też? Z angielskich też? Uczniowie XIII po to się uczą języków obcych, by nie studiować na marnych uczelniach krajowych!
    • Gość: floating in space a może tak gratulacje! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.11, 15:51
      Skoro po zmianie kryteriów są nadal w czołówce, to jest raczej dobrze i naszym zdaniem to żaden problem, że jedna szkoła działa trochę inaczej niż inne. Wręcz przeciwnie, to nawet dobrze, że szkoły potrafią te same programy realizować różnymi metodami. Zgadzamy się też z tym, że wątpliwości może budzić kwestia oceny akademickiej. To jest dosyć subiektywne rozwiązanie.

      Gratulacje za utrzymanie się w czołówce!
      • baalsaack Re: a może tak gratulacje! 15.01.11, 23:11
        "Zgadzamy"? Ile osób pisze z tego konta?!

        Owszem, ocena akademicka jest bardzo subiektywna, ale zarazem podobny parametr w rankingu jest potrzebny. Zawsze czegoś będzie brakować - albo obiektywności, albo miarodajności.
        • Gość: flaoting in space może tak gratulacje! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.11, 08:37
          odpowiadając .. to ... platońska wielość nas tu jest!
    • Gość: druzzuch Re: "Trzynastka" zdetronizowana, ale nie ma drama IP: *.locon.net.pl 14.01.11, 17:44
      Pan dyrektor Urban w dawnych latach prowadził drużynę harcerską, co to się zwała 84 DHWS. Wówczas już stosował selekcję polegającą na tym, że udawał się do wychowawczyni/dyrektora szkoły by "pobrać" listę najzdolniejszych uczniów i wcielać ich do prowadzonej przez siebie grupy. Cel? Bycie najlepszym, wygrywanie wszystkich rajdów i zawodów harcerskich. Oczywiście mu się to udawało. Dumny chodził z piersią wysuniętą do przodu gratulując lewą ręką swoim dzielnym chłopcom (drużyna była męska). Czynił również "podbieranie" harcerzy z innych drużyn. Wychowanie? Jakie wychowanie, ci młodzi ludzie wychowania nie potrzebowali. Ważne było wygrywanie, wygrywanie i jeszcze raz wygrywanie. Normalnym było sprawdzanie i weryfikowanie średniej uzyskanej w szkole (np. wśród młodych co to przychodzili "z ulicy" i chcieli być harcerzami). Do tego dołóżcie incydent z młodą zdolną dziewczyną co to miała lekką przypadłość i chciała się uczyć w XIII. Pamiętamy, nie pasowała do kategorii "super ludzi" Pana Dyrektora.

      Pan dyrektor nie potrafi przegrywać i tak naprawdę w sercu i umyśle cierpi, że jego XIII nie jest na 1 miejscu. Mały śmieszny człowiek, w sumie mu współczuję...
      • Gość: zs Re: "Trzynastka" zdetronizowana, ale nie ma drama IP: *.dynamic.chello.pl 14.01.11, 22:46
        może nalezy w kryteriach wziać stosunek do niepełnosprawnych i takowe przystosowanie szkoły to byłby dopiero DRAMAT
        • Gość: as Dla uczniów uzdolnionych 1 kierunkowo ta szkoła ok IP: *.adsl.inetia.pl 14.01.11, 23:22
      • Gość: antyfrustrat Re: "Trzynastka" zdetronizowana, ale nie ma drama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.11, 10:14
        Człowieku, masz chyba obsesję!
        Trzynastka to przecież nie tylko Urban! To kilkudziesięciu nauczycieli, ponad 300 uczniów i pewnie dwa razy więcej rodziców. To nie jakaś śmieszna, mała drużynka harcerska w krótkich gaciach. Trzeba mieć zero wyobraźni, żeby "winę" za te "nieszczęsne" zwycięstwa w rankingach i olimpiadach przypisywać jednemu "strasznemu" człowiekowi. Wydaje mi się, że poczucie kompleksu zżera Cię do dziś.
        A tak swoją drogą, może pochwaliłbyś się co ty osiągnąłeś takiego, dzięki czemu Szczecin, może nie przez 7 lat, ale chociaż przez rok, był najlepszy w kraju.
        • Gość: ehingo Re: "Trzynastka" zdetronizowana, ale nie ma drama IP: *.dynamic.chello.pl 15.01.11, 15:40
          Po przeczytaniu wynurzeń absolwenta tej szkoły można stwierdzić jedno -że za styl i interpunkcję to on powinien dostać pałę na egzaminie maturalnym w każdej skole.
    • baalsaack Nic dziwnego. Nie zwalać na metodologię 15.01.11, 23:06
      Nie jest to dla mnie żadne zaskoczenie. Byłem uczniem tej szkoły, a wcześniej gimnazjum przy niej i dobrze wiedziałem, że przy takiej polityce dyrekcji, jaka była prowadzona w ostatnich latach, szkoła swojej pozycji nie utrzyma. Nigdy nie była idealna, ale można w niej było znaleźć kilku naprawdę dobrych nauczycieli. W kolejnych latach mojej edukacji tam - coraz mniej.

      I nie ma co zwalać winy na zmienioną metodologię. Ocena akademicka, na którą tak narzeka Urban, ma wagę zaledwie 10%. Wyniki matur szkoły są raczej słabe, a te z przedmiotów nieobowiązkowych wręcz fatalne jak na szkołę, która aspiruje do bycia najlepszą w kraju. Nawet w olimpiadach trzynastka spadła z piedestału, uzyskując 2. wynik. Może nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że jeszcze 2 czy 3 lata temu miała wynik niemal dwukrotnie wyższy niż kolejna, druga szkoła w rankingu.
      • Gość: gość Re: Nic dziwnego. Nie zwalać na metodologię IP: *.icpnet.pl 16.01.11, 00:12
        dodajmy do tego ten fakt, że przez pewien okres nie było dokładnie wiadomo kto jest dyrektorem (była p.o. dyrektora), co też nie było na plus dla rozwoju szkoły. Z tego co wiem, to nie była akurat wina dyrekcji ale jakiś problemów prawnych. W każdym bądź razie dziwnie się kieruję i zarządza czymkolwiek, kiedy nie wiadomo kto jest szefem, a efekty są czasem widoczne z opóźnieniem.
        • Gość: as 80% powinna stanowić poziom zdania matury i 20% IP: 80.50.142.* 17.01.11, 06:58
          olimpiady.Jakieś wskazania akademickie to wariactwo.Co z absolwentami którzy zdawają na uczelnie zagraniczne.Co ze szkołami ktore dają możliwość zdawania matury miedzynarodowej przecież to też wartośc szkoły a obecnie jest za to 0 pkt.
          • baalsaack Re: 80% powinna stanowić poziom zdania matury i 2 17.01.11, 11:50
            To prawda, matura międzynarodowa powinna być uwzględniania. Miejmy nadzieję, że ranking wciąż będzie ulepszany.
    • Gość: floating in space Edukacja i praca to naczynia połączone. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.11, 08:58
      Warto spojrzec na ten wynik z punktu widzenia naszego miasta. Szczecin, dzięki radnym i rządzącym ostatniej i obecnej kadencji, to miasto z ogona miast w Polsce. Rozwija się bardzo słabo wręcz źle, stąd wielu ludzi emigruje głównie by zapewnić sobie i bliskim lepszy byt, w tym i edukacje. Z tego punktu widzenia utrzymanie się "13"-tki w czołówce to jest bardzo dobry wynik.
      Nas np ciekawi jaki jest procent absolwentów, którzy po skończeniu poszczególnych szkół studiują w Szczecinie, na innych uczelniach w kraju i zagranicą i ilu z nich tu później wraca!

      Edukacja i praca to naczynia polączone, a stan szczecińskich uczelni jest daleki od tych z przeszłości, co ma wplyw na to, że nie ma w naszym mieście pracy i przyszłości dla młodych ludzi. Większość absolwentów dobrych szczecińskich szkół świetnie sobie radzi na innych uczelniach, ale mało kto z nich studiuje w Szczecinie i prawie nikt nie wraca. Stąd wynik 13tki nawet przy krytyce zasługuje na uznanie.
      W końcu nikt do Małysza nie ma chyba pretensji, że inni są dziś już tak dobrzy jak on sam i z nim wygrywają! I tak jesteśmy pełni uznania dla niego i jego dorobku. Stąd skoro po 7 czy 8 latach, dana szkoła nie jest juz najlepsza, a nadal w czołówce, dobrze świadczy o innych, a nie źle o naszej.
Pełna wersja