Dodaj do ulubionych

O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wiek...

28.02.11, 11:59
Jakże pięknie ten tekst kontrastuje z oszołomskim " chcę" niejakiego Marchewki
Obserwuj wątek
    • wuk4 O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wiek... 28.02.11, 12:24
      Ten artykuł to stek bzdur. Z jednej strony przebija tu melancholijna nostalgia do czasów, z drugiej wrogość do prób przypominania historii innej niż owa historia rzekomo "piastowskiego" Szczecina lub historia pionierów polskości po 1945, a każdą inną wersję historii należy zapomnieć.

      Nagły, ni z gruszki ni z pietruszki przeskok gawędy p. Łopucha do Berlina, choć początkowo dziwny, ma jednak pewne uzasadnienie. Autor chce powiedzieć: patrzcie, tam w Berlinie odbudowali swój Czerwony Ratusz, odbudowali starą berlińską Fontannę Neptuna - ale co z tego, jak symbolem Berlina jest socrealistyczna wieża telewizyjna? Zszokowało mnie to rozumowanie, dorównujące lotnością umysłu wypowiedziom Józefa Cyrankiewicza i Władysława Gomułki. Równie dobrze autor artykułu mógłby napisać: po cholerę w Warszawie odbudowali ten stary gniot, jakim jest Zamek Królewski, po co odbudowali Starówkę skoro symbolem naszej stolicy jest Pałac Kultury i Nauki?

      Nie jestem zwolennikiem zburzenia ani berlińskiej wieży ani pałacu Kultury, ale też nie jestem zwolennikiem podnoszenia tych budowli do rangi jedynych symboli obu stolic. Zaznaczę jeszcze raz: p. Łopuch nie widzi żadnego innego symbolu tego miasta już przecież z kilkuwiekową tradycją, jakim jest Berlin, niż właśnie owa socrealistyczna wieża. I myśli, że jego przekonanie jest właściwe wszystkim innym. Otóż tak nie jest - choć może dla osób, które ostatnio był w Berlinie na wyjazdach na handel w NRD, tak się może kojarzyć. Autor zupełnie zapomniał o starych, w części odbudowanych budowlach, jak Brama Brandenburska, Wyspa Muzeów, Reichstag, Bundestag, Konzerhaus. A przecież nawet jak nie chce się jechać, to warto sobie kupić dobry przewodnik po Berlinie.

      A co ze Szczecinem? Autor uważa, że nie ma co odbudowywać, bo i tak byłby nieoryginalny. Po co od odbudowali Dwór Artusa i całe centrum Gdańska? Po co odbudowali zdewastowany stary Wrocław? Autor nie pojmuje, że zrobiono to nie dla "autentyczności" (od tego są sale muzealne), ale dla rekonstrukcji genius loci, dla wskrzeszenia piękna, które kumulowało się tam przez minione stulecia, a dziś może przynosić radość mieszkańcom i turystom. Szczecin widocznie sobie na takie odbudowanie nie zasłużył, jak zbyt obcy, niepolski i będący dziedzictwem pruskiego militaryzmu.

      Przesłanie z artykułu p. Łopucha wynika następujące: nie odbudowywać dawnego Szczecina, bo to nie nasze - symbolami Szczecina są Stocznia, której nie ma, Grzybek, którego nie ma, Bar Extra, którego nie ma, Zakłady "Odra", których nie ma i hotel "Arkona", którego nie ma. Odbudowanie Zamku było złym pomysłem (lepiej było wyburzyć). Palenie zniczy przy fontannie Sediny to zgorszenie (bo jemu się znicze z czymś innym kojarzą, a pewnie też to obraża pionierów polskiego "piastowskiego" Szczecinów. Na szczęście "piastowskie" stały się obie zabytkowe bramy miejskie, wybudowane przez Hohenzolernów, bo inaczej skończyłyby jak Teatr Miejski - jako element spuścizny pruskiej, na dodatek zasłaniający widok na miasto.

      Szczecinianie, nie dajmy się takim farmazonom - przez działanie takich ludzi jak p. Łopuch Szczecin skazany jest z góry i na zawsze na bycie gorszym, mniej atrakcyjnym i brzydszym niż Wrocław i Gdańsk.
          • tadeusz.4 Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi 28.02.11, 14:37
            Wuk4 ma 100% racji! Tekst p. Łopucha to jeden wielki bełkot. Wieża telewizyjna stała symbolem Berlina? To po co odbudowują zamek Hohenzollernów? Czy właśnie nie z tego powodu, że to będzie (i był) symbol miasta? A co z Bramą Brandenburską, na szczęście uratowaną z wojennej pożogi? Czyż nie ona jest symbolem miasta? Proszę sobie popatrzeć na różne ikonki, skrótowo przedstawiające Berlin...
            "Nie odbudowywać fontanny Manzla, bo nie odbudowuje się pomników"? Gdzie pan usłyszał takie bzdury, panie Łopuch? Niech pan szybko jedzie do Wrocławia i powie wrocławianom, że są durniami, niepotrafiącymi wznieść niczego nowego poza odbudową poniemieckich rupieci: "Pomnik przedstawiający niemieckiego literata Fryderyka Schillera został odsłonięty po raz pierwszy w dniu 9 maja 1909 roku, w setną rocznicę jego śmierci, z inicjatywy działającego wówczas we Wrocławiu Towarzystwa im. Schillera (niem. Schillerverein), fundusze na wykonanie pomnika wyłożyła rada miejska. Pomnik jest popiersiem spoczywającym na na cokole, który tworzą kolumna wraz z odchodzącymi od niej na boki, wygiętymi w kształcie amfiteatralnym, opadającymi symetrycznie ku podstawie ramionami. Podstawa pomnika składa się z dwóch stopni i wykonana jest z granitu, reszta natomiast wykonana została w marmurze. Projekt pomnika jest dziełem architekta Felixa Henry'ego, popiersie poety wykonał rzeźbiarz Ludwig Menzl wzorując się na XIX-wiecznym modelu monumentalnego popiersia autorstwa Johanna Heinricha Danneckera. Pomnik został zniszczony po roku 1945, na początku lat 90 XX wieku Towarzystwo Polsko-Niemieckiej Współpracy Kulturalnej "Teatr nad Odrą" podjęło starania o jego odbudowę. Ponowne odsłonięcie pomnika nastąpiło w dniu 9 maja 1995. Replikę popiersia wykonał wrocławski rzeźbiarz greckiego pochodzenia, profesor wrocławskiej ASP, Christos Mandzios."

            pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Friedricha_Schillera_we_Wroc%C5%82awiu

            Jest pan żałosnym ignorantem, szanowny panie Łopuch.
            • Gość: egbert Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.11, 14:49
              Od dawna wielu szczecinian proponuje przywrócić Carla Loewe, autentycznej postaci, nie inaczej niż Schiller, ale jakoś nie widać, aby wokół tej idei zgromadziły się tłumy... Przeczytaj Liskowackiego w świątecznym Kurierze - budujmy pomniki ludziom nie symbolom. Jest trochę Niemców zasługujących na pomnik, czemu się za nimi nie wstawisz? Na pewno cię poprę. W sprawie Sediny wybacz nie mogę. Po prostu nie podoba mi się.
              • wuk4 Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi 01.03.11, 15:56
                Gość portalu: egbert napisał(a):

                > Od dawna wielu szczecinian proponuje przywrócić Carla Loewe, autentycznej posta
                > ci, nie inaczej niż Schiller, ale jakoś nie widać, aby wokół tej idei zgromadzi
                > ły się tłumy... Przeczytaj Liskowackiego w świątecznym Kurierze - budujmy pomni
                > ki ludziom nie symbolom. Jest trochę Niemców zasługujących na pomnik, czemu się
                > za nimi nie wstawisz? Na pewno cię poprę. W sprawie Sediny wybacz nie mogę. Po
                > prostu nie podoba mi się.

                ***

                Loewe jest w złej sytuacji, bo cokół jego pomnika został przejęty przez Kościół Rzymskokatolicki, a konkretnie przez Bazylikę Archikatedralną św. Jakuba Większego w Szczecinie. Na tymże cokole stoi teraz posąg Maryi. I chociaż można by sprawę ruszyć i załatwić ugodowo w ten sposób, że na fundnęłoby się nową kolumnę dla posągu maryjnego, a Loewe stanąłby na starym miejscu i starym cokole. Byłby wilk syty i owca cała. Przypuszczam jednak, że żadnemu szczecińskiemu radnemu taka propozycja odnowienia pomnika Loewego nie przejdzie przez gardło, bo zostałoby to przyjęte jako bluźnierstwo i zamach na suwerenność Państwa Kościelnego, pod którego protektoratem znajdują się okolice szczecińskiej Katedry. To, że Loewe pisał m.in. pieśni do słów Mickiewicza, przestaje być wtedy istotnym argumentem. Mimo wszystko czekam też na rekonstrukcję pomnika Loewego.

                > budujmy pomni
                > ki ludziom nie symbolom

                Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Czemu właśnie tylko ludziom? We Wrocławiu wybudowano minipomniczki krasnalom z Pomarańczowej Alternatywy, wystawiono pomnik zwierząt rzeźnych przy ul. Jatki. Nie przeszkadzało to zrekonstruowaniu pomnika Schillera. Co do Sediny - to właściwie nie jest żaden ponmnik, tylko artystyczna fontanna z alegorycznym przedstawieniem handlu morskiego (w postaci kobiety z żaglem). Akurat pasuje do Szczecina, tak jak pasowała przed wojną.
                • tadeusz.4 Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi 01.03.11, 18:14
                  Na tymże cokole stoi teraz posąg Maryi. I chociaż można by s
                  > prawę ruszyć i załatwić ugodowo w ten sposób, że na fundnęłoby się nową kolumnę
                  > dla posągu maryjnego, a Loewe stanąłby na starym miejscu i starym cokole.

                  1. Loewe był trochę bardziej związany ze Szczecinem niż matka Jezusa, bo mieszkał tu przez kilkadziesiąt lat i był organizatorem życia muzycznego w mieście. Odbudowa pomnika - jak najbardziej na miejscu, w dodatku był organistą w katedrze.
                  2. Niestety, już słyszałem w Ciecinie głosy ciecińskich "elyt" z bożej łaski, że Loewe był typowym przedstawicielem nacjonalistycznej pruskiej kultury okresu romantyzmu. Taki hitlerowiec zaprzyjaźniony z Mendelssohnem, szowinista germański (wszak komponował pieśni i oratoria do tekstów niemieckich, a nie, na przykład, polskich). Założę się, że te durne mordy, które to powtarzają, natychmiast wychyną, gdy sprawa pomnika Loewego zostanie publicznie postawiona.
                  3. Ludziom nie symbolom? To dlaczego połowa forumowych idiotów proponuje, żeby zamiast fontanny Manzla postawić pomnik gryfa - nieistniejącej istoty baśniowej? W dodatku ci kretyni uważają, że są to wzajemnie wykluczające się sprawy: jakby nie można było postawić i pomnika gryfa (skądinąd jestem za), i odrestaurować fontannę Manzla...
      • Gość: obieżyświat Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi IP: *.dynamic.chello.pl 28.02.11, 13:46
        Wykładnia p. Łopocha jest jasna, tylko trzeba umieć czytać, a nie wyzywać, pisząc o "steku bzdur". To raczej twój głos wuk4 jest stereotypowy, trudny do zrozumienia, gdyż przede wszystkim nie stanowi polemiki z tezami twego adwersarza. Przeczytaj go raz jeszcze, spróbuj zrozumieć, a potem się wypowiedz, jeśli nadal bęziesz miał coś do powiedzenia. Łopch pisze o zaraz powojennych odbudowach, ale dziś mamy niemal 70 lat po wojnie i wreszcie należałoby to dostrzec i wznieść coś własnego albo zostawić kotwicę, w sumie też symboliczną.
          • wuk4 Kotwica na nabrzeże, Sedina na fontannę 01.03.11, 16:13
            Gość portalu: czy-telniczka napisał(a):

            > Trudno chyba nie uznać nieakceptowalnej kotwicy - jako zabytek w świetle prawa.

            Kotwica nie jest "nieakceptowalna" z powodu bycia kotwicą, tylko po prostu jest ni w pięć ni w dziesięć nie na swoim miejscu. To tak, jakby kotwicę położyć na miejscu postaci Neptuna na Fontannie Neptuna w Gdańsku.

            A co do zabytkowości kotwic - to pewnie na terenie hal i pustostanów Stoczni wala się wiele starych kotwic. Można by zrobić galerię tych "zabytków", ale niech się tym zajmie np. Muzeum Morskie, bo ekspozycja kotwicy w środku miasta na cokole w obrębie fontanny powoduje, że nie mamy tu żadnego konkretnego symbolu ani zamysłu, tylko chaos estetyczny.
            • Gość: czy-telniczka Re: Kotwica na nabrzeże, Sedina na fontannę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.11, 14:44
              Zamieniam:
              Sedina na nabrzeże. wszystkie kotwice z zlikwidowanej stoczni na miejscu Sediny.

              > Kotwica nie jest "nieakceptowalna" z powodu bycia kotwicą, tylko po prostu jest
              > ni w pięć ni w dziesięć nie na swoim miejscu.

              Może "One" będą współczesnym przekazem stanu gospodarki morskiej Szczecina.
              Utworzona z "Nich rzeżba" - podświetlona artystycznie światłem itp., "ubrana"
              - z nową dopisaną legendę, będzie nadal oryginałem i kontynuacją myśli z historii.


              > A co do zabytkowości kotwic - to pewnie na terenie hal i pustostanów Stoczni
              > wala się wiele starych kotwic.
              >Można by zrobić galerię tych "zabytków", ale niech się tym zajmie
              > np. Muzeum > Morskie,

              Muzeum w otwartej przestrzeni - to też COŚ i na Teraz rozwiązaniem może być.

              > bo ekspozycja kotwicy w środku miasta na cokole w obrębie fontanny
              > powoduje, że nie mamy tu żadnego konkretnego symbolu ani zamysłu,
              > tylko chaos estetyczny.

              Zgoda, na czasy powojenne i działania - to usprawiedliwia każdy wybór itp.
              Wiem i pamiętam o jednej rzeczy, aby nie zmieniać jakiejkolwiek historii - faktu.
              Jedna kotwica "nie daje takiego rozmachu" jak "ogrom z faktu i różnorodnych" :)



      • Gość: czy-telniczka Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.11, 15:07
        wuk4 napisał:
        "Autor nie pojmuje, że zrobiono to nie dla "autentyczności" (od tego są sale muzealne), ale dla rekonstrukcji genius loci, dla wskrzeszenia piękna, które kumulowało się tam przez minione stulecia, a dziś może przynosić radość mieszkańcom i turystom".
        -------
        Czy współczesne tworzenie, nie jest również tworzeniem - jeśli piękno wyborem ?

        "- Szczecin widocznie sobie na takie odbudowanie nie zasłużył, jak zbyt obcy, niepolski i będący dziedzictwem pruskiego militaryzmu".
        -------
        Pisałam wcześniej, że kopia nie ma dla mnie wartości takiej jak oryginał i kropka.

        "Przesłanie z artykułu p. Łopucha wynika następujące: nie odbudowywać dawnego Szczecina, bo to nie nasze - symbolami Szczecina są Stocznia, której nie ma, Grzybek, którego nie ma, Bar Extra, którego nie ma, Zakłady "Odra", których nie ma i hotel "Arkona", którego nie ma".
        -------
        Myślę, ustalenie przez Konserwatora budowli do zachowania to obecne działanie.

        "Odbudowanie Zamku było złym pomysłem (lepiej było wyburzyć)".

        Każde pokolenie ma swoje własne cele, ideały i potrzeby.

        "Palenie zniczy przy fontannie Sediny to zgorszenie (bo jemu się znicze z czymś innym kojarzą, a pewnie też to obraża pionierów polskiego "piastowskiego" Szczecinów. Na szczęście "piastowskie" stały się obie zabytkowe bramy miejskie, wybudowane przez Hohenzolernów, bo inaczej skończyłyby jak Teatr Miejski - jako element spuścizny pruskiej, na dodatek zasłaniający widok na miasto".
        -------
        Sentyment rozumiem, ale dbałość o to co istnieje nadal jest odpowiedzią - kogo ?

        "Szczecinianie, nie dajmy się takim farmazonom - przez działanie takich ludzi jak p. Łopuch Szczecin skazany jest z góry i na zawsze na bycie gorszym, mniej atrakcyjnym i brzydszym niż Wrocław i Gdańsk".
        -------
        Niestety, ale gdy czytam, to tylko takie wnioski nadal?!
        Muszę napisać, że w świadomośći danej opinii żłobek i przedszkole kłaniają się. :(
          • Gość: czy-telniczka Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.11, 11:50
            : . napisał(a):
            > Niestety, w Szczecinie mieszkają ludzie podobni tobie,
            > dlatego nie wyglądamy tak jak tamte miasta...
            ------
            I dlatego innych i podobnie myślących logikę porównuje do żłobka i przedszkola,
            tu rozwinę "my tak samo chcemy, bo oni już dostali"

            Kraków dla mnie to niezmienna jego historia i zabudowa od stuleci stała.
            Kto lubi tylko historię i konserwacje tradycji - lub tez Kraków - to prawo.
            Pomnik jego kopia miała cel i zapisane uzasadnienie:

            Quote-alpha.png
            "Dzieło, na które patrzymy, nie powstało z nienawiści. Zrodziła je miłość głęboka Ojczyzny, nie tylko w jej minionej wielkości i dzisiejszej niemocy, lecz i w jej jasnej, silnej przyszłości.
            Zrodziła je miłość i wdzięczność dla tych przodków naszych, co nie po łup, nie po zdobycz szli na pole walki, ale w obronie dobrej, słusznej sprawy zwycięskiego dobyli oręża [...]
            Pragniemy gorąco, by każdy Polak i Litwin każdy, z dawnych dzielnic Ojczyzny, czy zza Oceanu, spoglądali na ten pomnik jako na znak wspólnej przeszłości, świadectwo wspólnej chwały, zapowiedź lepszych czasów, jako na cząstkę własnej, wiarą silnej duszy [...] Prastarej, ukochanej stolicy naszej oddajemy
            to dzieło we władanie wieczyste".

            Dotychczas nie poznałam przesłania dla sensu tego pomnika.
            Gdzie ONO istnieje ?
            Czy różne miasta maja tę samą dawną historię/cechy/położenie/tradycje itp.
            • Gość: szerszeń_stepowy Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi IP: *.dynamic.chello.pl 01.03.11, 20:01
              Gość portalu: czy-telniczka napisał(a):
              > : . napisał(a):
              > > Niestety, w Szczecinie mieszkają ludzie podobni tobie,
              > > dlatego nie wyglądamy tak jak tamte miasta...
              > ------
              > I dlatego innych i podobnie myślących logikę porównuje do żłobka i przedszkola,
              > tu rozwinę "my tak samo chcemy, bo oni już dostali"
              > Kraków dla mnie to niezmienna jego historia i zabudowa od stuleci stała.
              > Kto lubi tylko historię i konserwacje tradycji - lub tez Kraków - to prawo

              Ktoś pisze o Wrocławiu i Gdańsku - ty wyślizgujesz się na żłobek, przedszkole i Kraków. A potem na Polaka, Litwina i władanie wieczyste. Twój styl wypowiedzi można określić krótko: bełkot.

              > Dotychczas nie poznałam przesłania dla sensu tego pomnika.
              > Gdzie ONO istnieje ?

              I już nie poznasz. Do tego trzeba odpowiedniego IQ. I umiejętności czytania ze zrozumieniem.
            • Gość: czy-telniczka Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.11, 20:36
              errata:

              > Kraków dla mnie to niezmienna jego historia i zabudowa od stuleci stała.
              > Kto lubi tylko historię i konserwacje tradycji - lubi też Kraków - to jego prawo.
              > Pomnik, jego kopia inny miała cel i zapisane na nim uzasadnienie:
              >....
              >.... silnej duszy [...] Prastarej, ukochanej stolicy naszej oddajemy
              > to dzieło we władanie wieczyste".
              ---------
              > Dotychczas nie poznałam przesłania dla sensu i celu tego pomnika Sediny.
              > Gdzie ONO/przesłanie - istnieje ?
              > Czy różne miasta mają tę samą dawną historię i cechy/położenie/tradycje itp.


              • wuk4 fontanna a jej przesłanie - problem egzystencjalny 01.03.11, 21:04
                nie rozwijam tematu krakowa, bo zawędrujemy jeszcze do Tarnowa, Rzeszowa, Przemysla i Lwowa, a tu mamy tematy szczecińskie.

                ****

                > Dotychczas nie poznałam przesłania dla sensu i celu tego pomnika Sediny.
                > > Gdzie ONO/przesłanie - istnieje ?
                > > Czy różne miasta mają tę samą dawną historię i cechy/położenie/tradycje i
                > tp.
                >

                ***
                Istnieje tam, gdzie przesłanie Fontanny Neptuna w Gdańsku, Fontanny Paukscha w Gorzowie czy Fontanny Szermierza we Wrocławiu. Identyczne jest przesłanie Fontanny Manzla w Szczecinie, jeśli można mówić o jakimś przesłaniu w wypadku fontanny.

                Zresztą nie szukając daleko, parę lat temu otwarto ponownie szczecińską "Różankę" (Rosengarten). Nie zważając na jej pruskie dziedzictwo, antypolskie przesłanie i naśladownictwo wieku tego, nad którym szlocha p. Łopuch, postawiono w 2007 rekonstrukcję stojącej tu przed wojną "Ptasiej fontanny" projektu Kurta Schwerdtfegera.

                Trudno tu mówić o przesłaniu, bo to słowo jakoś mi tu nie pasuje, ale jeśli mam go koniecznie użyć, to powiem: przesłanie "Ptasiej fontanny" i przesłanie Fontanny Manzla są zbliżone - przywrócić miastu tożsamość, historię i nadać niepowtarzalny urok.
                • Gość: czy-telniczka Re: fontanna a jej przesłanie - problem egzystenc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.11, 15:10
                  wuk4 napisał:
                  > Trudno tu mówić o przesłaniu, bo to słowo jakoś mi tu nie pasuje,

                  Dla mnie mnie pomnik i współcześnie odbudowa - upomina się o poznanie - tytułu

                  > ale jeśli mam go koniecznie użyć, to powiem: przesłanie "Ptasiej fontanny"
                  > i przesłanie Fontanny Manzla są zbliżone

                  szczecin-dailyphoto.blogspot.com/2011/02/ptasia-fontanna-na-rozance.html
                  cyt: "Ogród Różany w Szczecinie, "Różanka" (do 1945 niem. Staudengarten, Rosengarten) – dwuhektarowy ogród założony na Łęknie (wówczas Westend) w 1928 r. z okazji zjazdu ogrodników. W 1935 r. powstała "Ptasia Fontanna" z rzeźbami ptaków autorstwa Kurta Schwerdtfegera. II wojnę światową ogród przetrwał w stanie nienaruszonym i do lat 70. XX wieku był miejscem wypoczynku szczecinian. Z powodu braku pieniędzy na jego utrzymanie zaczął stopniowo popadać w ruinę. W 1983 teren został przekazany Archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, zaś w roku 2005 z powrotem trafił w ręce miasta.
                  Jedną z atrakcji ogrodu jest "Ptasia Fontanna", odtworzona z klinkieru i marmuru na postawie zdjęć i rycin, na wzór budowli przedwojennej. Jej głównymi elementami są cztery betonowe gęsi osadzone na cokole (trzy z nich oryginalne, odrestaurowane, czwarta - stworzona od podstaw). [wiki]"

                  Mam TU duże wątpliwości - co do ilości ICH - wspólnych cech/miejsca/własności.

                  > - przywrócić miastu tożsamość,

                  Tożsamość - ale jaką lub którą z kolei, od jakiego czasu istnienia miasta ?
                  - narodową ?
                  - kulturową ?
                  - zbiorową ?

                  > historię i nadać niepowtarzalny urok.

                  Czy historię można przywracać po 65 latach miejscach i tylko TU ? i TAK
                  Turyści może chcąc poznawać "nowe wersje z dawnej legendy" ?!
                  Miniaturki Sediny, czyż nie mogą być lokalnym produktem Szczecina dla handlu ?!
        • wuk4 Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi 01.03.11, 10:43
          Gość portalu: czy-telniczka napisał(a):

          > Pisałam wcześniej, że kopia nie ma dla mnie wartości takiej jak oryginał i krop
          > ka.

          Tu się mogę zgodzić, ale co z tego? Lepsza replika oryginału niż nic. Zważ, że wiele polskich budowli tzw. zabytkowych jest odbudowanych częściowo, a czasem i od podstaw na fundamentach dawnych budowli oryginalnych. I nie tylko u nas - Niemcy w ostatnich latach w ten sposób odbudowali choćby Drezno. W Polsce odbudowano historyczne centrum zrównanej z ziemią Warszawy. Odbudowano mocno zniszczone miasta jak Wrocław i Gdańsk. Szczecin był poza planem - służył jako dostawa cegieł z rozbiórki. Kiedy okazało się, że to historyczne, hanzeatyckie i książęce miasto, jakim jest Szczecin będzie polskie, zdecydowano się odbudować na "odczep się" Zamek i Katedrę. Struktura urbanistyczna w dużym stopniu została zniszczona.


          > "Odbudowanie Zamku było złym pomysłem (lepiej było wyburzyć)".

          To nie jest moja opinia, to jest moim [ironicznym] zdaniem wniosek, wypływający jako logiczna konsekwencja wypowiedzi p. Łopucha i innych, którym zależy niby na oryginale, a nie na kopii. No to niech powiedzą proszę, dlaczego parę lat temu w Dreźnie postawiono replikę dawnego Marienkirche (Kościoła Mariackiego) zbombardowanego podczas wojny, a potem usuniętego przez komunistów? Dlaczego w Moskwie postawiono kopię wysadzonej w powietrze wielkiej cerkwi Christa Spasitiela? Dlaczego w Królewcu, mieście skazanym przez Sowietów na niebyt i ahistoryczność, celowo za ZSRR wyburzanym - ni stąd, ni z owąd postawiono na fundamentach ruin dawnej Katedry jej replikę architektoniczną?

          Każde miasto, które chce mieć swoją historię, tożsamość, punkt zaczepienia - musi się zdecydować na nawiązania do historii w strukturze urbanistycznej. Nie oznacza to zaprzestania nowych pomysłów, np. jakiejś Ławeczki Sydonii albo czegoś w tym stylu. Repliki i rekonstrukcje też czasem są potrzebne - nie dlatego, żeby stały się nagle wielkimi zabytkami, ale żeby przypominały ludziom o historii miasta, o jego symbolach, żeby to, co ma już tradycję w starych fotografiach i grafikach zaistniało w naszej przestrzeni. I do tego jest też potrzebna Fontanna Manzla, czyli owa Sedina, o którą tyle zamieszania. Gdańsk i Wrocław już się na podobne repliki zdecydowały i osiągnęły sukcesy w tożsamości mieszkańców i wizerunku w oczach turystów.

          Niestety, dopóki będziemy mieli domorosłych Norwidów na poziomie p. Łopucha czy p. Zaremby, to nie będzie Szczecina jako miasta z tradycją, czującego tak jak Wrocław, Gdańsk, a nawet Olsztyn czy Opole swoją tożsamość. Będzie nie Szczecin, tylko Ciecin, ewentualnie Zarembogród. Zawsze gorszy, podlejszy i brzydszy od Wrocławia i Gdańska, bo tak chcą ludzie pokroju p. Łopucha. Nie odbudowywać, nie pamiętać, nie ruszać - miasto powstało w 1945. Miasto bloków z wielkiej płyty i pawilonów, którym burżuazyjna fontanna Sediny jest niepotrzebna

          • Gość: czy-telniczka Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.11, 13:02
            wuk4 napisał:
            > Każde miasto, które chce mieć swoją historię, tożsamość, punkt zaczepienia - > musi się zdecydować na nawiązania do historii w strukturze urbanistycznej.

            Zgoda, ale tak nie stało się od dziesięcioleci.
            Czy tu punktem wyjścia dla tematu może rok 1989 r.

            > Nie oznacza to zaprzestania nowych pomysłów, np. jakiejś Ławeczki
            Ławeczka będzie jest powielonym pomysłem, a jednocześnie też oryginałem.

            > Sydonii albo czegoś w tym stylu.

            Tych tematów nie powinno się łączyć razem w zdaniu - inne są ze swego bytu.

            > Repliki i rekonstrukcje też czasem są potrzebne - nie dlatego, żeby stały się
            > nagle wielkimi zabytkami, ale żeby przypominały ludziom o historii miasta,
            > o jego symbolach, żeby to, co ma już tradycję w starych fotografiach i grafikach > zaistniało w naszej przestrzeni.

            Dlatego też uważam, że fundator każdej kopii powinien być określony/imiennie.

            > I do tego jest też potrzebna Fontanna Manzla, czyli owa Sedina, o którą tyle
            > zamieszania. Gdańsk i Wrocław już się na podobne repliki zdecydowały i
            > osiągnęły sukcesy w tożsamości mieszkańców i wizerunku w oczach turystów.

            Jeśli Szczecin nie podjął się tego dotychczas - to jaki jest sens obecnie po latach ?
            Legenda sama w sobie jako treść dla mnie może być podpowiedzią dla idei.

            > Niestety, dopóki będziemy mieli domorosłych Norwidów na poziomie
            > p. Łopucha czy p. Zaremby, to nie będzie Szczecina jako miasta z tradycją,
            > czującego tak jak Wrocław, Gdańsk, a nawet Olsztyn czy Opole swoją
            > tożsamość.

            Kopia czyjegoś pomnika nie jedyną miara dla zachowania tożsamości - tak myślę.

            > Miasto bloków z wielkiej płyty i pawilonów, którym burżuazyjna fontanna
            > Sediny jest niepotrzebna.

            Dla mnie jest na pewno zbędna przestrzennie, ekonomicznie nie uzasdniona
            jako wydatek środków publicznych i powielona tylko w jej dawnym miejscu.
          • tadeusz.4 Re: O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wi 01.03.11, 13:24
            Szanowny wuku!
            Chyba masz na myśli Frauenkirche, a nie Marienkirche w Dreźnie:
            Kościół Marii Panny w Dreźnie[1] (niem. Frauenkirche (Dresden), w skrócie: Kościół Mariacki) – barokowy luterański kościół znajdujący się na drezdeńskim Neumarkt (pol. Nowy Rynek). Ta monumentalna świątynia to jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych w Europie zabytków protestanckiej architektury sakralnej. Największy na świecie obok katedry w Strasburgu budynek wzniesiony z piaskowca, jego kopuła to najokazalsza tego typu konstrukcja wykonana z kamienia wśród kościołów leżących na północ od Alp.

            Kościół Mariacki wzniesiono w latach 1726-1743. Podczas II wojny światowej został w wyniku alianckich bombardowań miasta w nocy z 13 na 14 lutego 1945 bardzo poważnie uszkodzony i zawalił się ostatecznie rankiem 15 lutego. Za czasów NRD pozostał trwałą ruiną służącą za pamiątkę okropieństw wojny. Dopiero w 1985 zdecydowano o jego rekonstrukcji, jednak prace rozpoczęto dopiero po upadku muru berlińskiego w 1989. Trwającą w latach 1994-2005 odbudowę pomagały sfinansować Dresdner Bank, towarzystwa miłośników miasta oraz indywidualni darczyńcy z całego świata.

            pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_Marii_Panny_w_Dre%C5%BAnie

            Poza tym wszystko się zgadza. Ale tam nie mieszkają Łopuchy i Zaremby oraz Duklanowscy. Dlatego prawie 70 lat po wojnie Niemcy wyglądają lepiej niż Ciecin, rządzony przez Jurczyków i fyftków (mimo że po 1945 to Ciecin znalazł się po stronie zwycięzców wojny).
    • stary.telewizor O naśladownictwie, którego się wstydzę, za wiek... 28.02.11, 13:01
      Jestem generalnie za, zwłaszcza, że Pana Łopucha pamiętam z ciekawych pogadanek historycznych w czasach, gdy TVP Szczecin była prawdziwą Telewizją Regionalną, bo nie zajmowała się tylko polityką konfesyjną.
      Nic by się nie stało, gdyby Pan Łopuch dopowiedział, że żeliwny krzyż na cmentarzu, który stał się symbolem opozycji stanu wojennego, upamiętnia pruskich żołnierzy poległych na wojnie z Francją w 1870-71r. z woli Bismarcka. Inna rzecz, że pod tym krzyżem zapalano świeczki zawsze, od czasów, gdy tylko Szczecin stał się Polski.
      Polemika w sprawie reaktywacji Sediny jest zero-jedynkowa i nic nie wnosi do dyskusji o symbolu Polskiego Szczecina w wymiarze europejskim, a dlaczego nie - i w światowym. Zanim coś takiego wymyślimy - Pan Łopuch też nie ma pomysłu - naszych znajomych i przyjaciół z Polski i ze świata prowadzić będziemy na Wały Chrobrego, pod Pomnik Czynu Polaków i pod kaplicę na cmentarzu z szerokim widokiem na skrzydła husarskie, bo gdzie indziej możemy wywołać podziw zapierający dech w piersiach!?
      Spróbujmy przebić dzieło niemieckich szczecinian, a Gałczyńskiemu czy Hasiorowi daliśmy już wystarczające miejsce za ich epizodyczny rozmiar w historii miasta.
    • andreas.007 Jak długo jeszcze ma trwać ta wojna? 01.03.11, 02:56
      Nie podoba mi sie alternatywa tylko burzenia i stawiania nowych pomników...
      to metody dzialania rewolucjonistow.

      Natomiast chęć odbudowy Sediny wyraźnie wskazuje na brak symboli,
      które temu miastu są bardzo potrzebne, symboli nawiązujących do dobrych czasów.
      Szczecinianie szarpani historia polityczna najpierw musieli udawać, ze nie było tu Niemców,
      a teraz przez odkrywanie niemieckich symboli chcą nawiązać do dawnej świetności miasta.

      Jeździmy do pracy do Niemiec, kupujemy niemieckie produkty, wreszcie cieszymy sie,
      gdy niemiecki kapitał inwestuje w Szczecinie i wreszcie to najwiecej niemieckich turystów
      przyjeżdża do Szczecina, który ma stać sie miastem żyjącym z turystyki...
      ale posługując sie patriotyzmem politycznym niektórzy czuja
      wyuczona nienawiść do "szwabow".

      Moze odbudowa tej rzeźby stałaby sie kamieniem milowym
      by zobaczyć w Niemcach naszych sąsiadów, niegdysiejszych budowniczych tego miasta,
      a nie dalej widzieć nienawistnych wrogów, jak nam zawsze przedstawiano Niemców...
      jak długo ma trwac jeszcze ta wojna?
          • lojalista Re: Jak długo jeszcze ma trwać ta wojna? 01.03.11, 04:02
            dlaczego nie? czy do syrenki i warszawy masz taki sam stosunek jak do trabanta i wartburga? przypuszczam, że nie bo w grę tu wchodzi sentyment...

            zresztą w tym projekcie już nie chodzi o wielkie sprawy tylko o to, że z chwilą wpisania obiektu do rejestru zabytków podlega on ustawowej ochronie... jedynym władnym organem, który wydaje zalecenia konserwatorskie, uzgadnia projekt i wydaje pozwolenie na budowę jest zachodniopomorski konserwator zabytków... cała ta przepychanka nie ma najmniejszego sensu bez opinii tego organu, a ta opinia jak dotychczas wydaje się nieznana...

            bardzo łatwo można zakończyć ten spór zwracając się do Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Szczecinie... tylko po co? lepiej przecież poddać się kłótliwej naturze polaka i nawrzucać sobie nawzajem od . .. .... . .. fajnie jest jak to się dzieje na ekranie ("sami swoi"), ale w rzeczywistości to jest żałosne...
      • Gość: czy-telniczka Re: Jak długo jeszcze ma trwać ta wojna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.11, 12:31
        > Jeździmy do pracy do Niemiec, kupujemy niemieckie produkty,

        Dobrze jest gdy wymiana jest róznorodna i obopólny z rozliczeniem finansowym.

        > wreszcie cieszymy sie,
        > gdy niemiecki kapitał inwestuje w Szczecinie i wreszcie to najwiecej
        > niemieckich turystów przyjeżdża do Szczecina, który ma stać sie miastem
        > żyjącym z turystyki...

        Mnie nie ciszy że minęło 20 lat i Polacy szczecińscy nie mają kapitału.

        > ale posługując sie patriotyzmem politycznym niektórzy czuja wyuczona
        > nienawiść do "szwabow".

        Nigdy w domu nie słyszałam słów nienawiści do innych narodów za rasę itd.
        Nie tolerowano, raczej ganiono - natomiast złodziejstwo i kłamstwo u każdego.
        >
        > Moze odbudowa tej rzeźby stałaby sie kamieniem milowym by zobaczyć
        > w Niemcach naszych sąsiadów, niegdysiejszych budowniczych tego miasta,

        Nie mam nie czuję TU nadal żadnych powodów dla wdzięczności - za co ?!
        W domu byłam uczona, że sąsiad nie był, nie jest wrogiem - tylko sąsiadem
        i prawem do pomocy lub tolerancji.
        Nie potrafię kłócić się z sąsiadem tylko dlatego by nad nim dominować.
        Jeśli ktoś przekracza swą granicę i nadużywa praw - mówię, rozmawiam o tym itd.


        > a nie dalej widzieć nienawistnych wrogów, jak nam zawsze przedstawiano
        > Niemców.
        > ..
        > jak długo ma trwac jeszcze ta wojna?

        Wymiana poglądów nie jest wojną - tak twierdzę, gdy innych argumentów brak.
        Skończy się gdy powstanie rozsądnie i w nowym już wydaniu pomnik Sediny
        - jeśli będzie TU finansowany z publicznych/funduszy UE pieniędzy.
    • wuk4 Gorzów jednak lepszy od Szczecina... 01.03.11, 16:33
      Tam odbudowano fontannę Paukscha. Po prostu dokonano rzetelnej rekonstrukcji.


      pl.wikipedia.org/wiki/Fontanna_Pauckscha

      Nikt nie pikietuje przed tą urokliwą fontanną i nie woła, że szwabska. Prawdą jest, że jest mniejsza niż szczecińska Fontanna Manzla i że mniejsze trzeba było zdobyć fundusze. A jednak jest jednym z symboli Gorzowa, tak jak była nim przed wojną. Do tego stopnia, że w 2007 Poczta Polska wydała znaczek z okazji 750-lecia Gorzowa, przedstawiający gorzowską Katedrę i Fontannnę Paukscha - czyli symbole miasta:

      joystamps.com/pl/stamp/6467
      No i co na to wszystkie antypruskie i antysedinowskie szwadrony? Może p. Zaremba zrobi razem z ONR i Młodzieżą Wszypolską marsz z pochodniami na Gorzów w celu zburzenia urokliwej fontanny? A p. Łopuch tęsknie zacznie wracać do dawnych czasów i tłumaczyć wszystkim, że źle rozumieją, bo przecież symbolem Gorzowa są zakłady "Stylon" i "Silvana", a nie jakaś tam skopiowana poniemiecka fontanna?... Ech, to ciecinowskie rozumowanie... szkoda gadać.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka