evil1
01.03.11, 10:27
Rozszerzenie kompetencji kontrolerów jest złym rozwiązaniem. - Sformułowanie, które pojawiło się w ustawie, jest zupełnie niekompatybilne z systemem prawa. Jest bezsensowne i niezrozumiałe Owo "ujęcie" można rozumieć faktyczne jako zatrzymanie kogoś, do momentu aż przyjedzie policja czy straż miejska, która jest uprawniona do legitymowania obywateli. Kontroler będzie mógł więc uniemożliwić opuszczenie miejsca kontroli biletowej i tutaj rodzi się obawa, iż dojdzie do użycia siły fizycznej.
Termin "ujęcie" w polskim systemie prawnym już funkcjonuje przy okazji tzw. "ujęcia obywatelskiego". Art 243 kodeksu postępowania karnego mówi, że każdy ma prawo ująć osobę na gorącym uczynku przestępstwa lub w pościgu podjętym bezpośrednio po popełnieniu przestępstwa. Sęk w tym, że jazda bez biletu nie jest przestępstwem.
- Nieuiszczenie opłaty za bilet nie jest też wykroczeniem, co więcej za jazdę bez biletu nie jest nakładany mandat, a tak zwana opłata dodatkowa dla przewoźnika. Z wykroczeniem mamy do czynienia dopiero wtedy, kiedy taka sytuacja (zatrzymanie bez biletu - przyp. red.) zdarzy się trzykrotnie w ciągu jednego roku. Ale o tym orzeka już sąd. Jedyne co można powiedzieć to, że jazda bez biletu to "grzech", ale czy od razu za to musimy być ujęci, by trafić do "piekła".
Nowe uprawnienia kontrolerów biletów ograniczą gwarantowane przez konstytucję zasady: nietykalności oraz wolności osobistej. - Jadąc bez biletu mogę być zatrzymany przez kogoś, kto nie jest funkcjonariuszem publicznym, tylko jest osobą uprawnioną do kontroli biletów.
Wypowiedź adwokata Wojciecha Nartowskiego w sprawie nowych uprawnień kanarów