yasso
31.03.11, 08:32
Jak zwykle w takich sytuacjach dyrekcja DPN, postanowiła zakazać. Są to najmądrzejsi ludzie na szlaku Drawy. Jeśli nie najmądrzejsi w ogóle. Po latach obserwacji doszli do wniosku, że zakaz to najlepsze rozwiązanie. O spływach rzeką wiedzą wszystko, dlatego też postanowili wprowadzić rozkład jazdy. Po to, by na rzece tworzyły się korki, jak w mieście w godzinach szczytu. Drawę znam naprawdę dobrze. Nie zliczę wszystkich spływów, na których byłem. Jedno wiem za to doskonale - z pracownikami DPN spotykam się tylko podczas sprawdzania biletów. I czasem przy ściganiu sprzedającego nielegalnie ciasto drożdżowe starszego pana (nie wniósł opłaty). Najczęściej na Bogdance. Nigdy nie zdarzyło mi się spotkać kogokolwiek z DPN, kto przeprowadzałby szkolenie, sprawdzał umiejętności kajakarzy, doradzał. Świadomość osób biorących udział w spływie jest niewielka, ponieważ nikt z DPNu do nich nie dociera. Bo to działania zdecydowanie trudniejsze, niż zakaz. Żaden tęgi umysł z DPN nie wpadł na pomysł wydania ulotek, czy mapek, które wręczane za darmo uczestnikom spływów, mogłyby podnieść świadomość. Nauczyć czegoś. Choćby szacunku dla przyrody. Zakazy są prostsze, nie wymagają angażowania się w cokolwiek i potęgują złość tak organizatorów, jak uczestników wodnych wypraw. Konsekwentna polityka mądrali z DPN doprowadziła do tego, że człowiek z Parku i kajakarz to wrogowie. Nic, tylko pogratulować. Ale nie mądrości, tylko głupoty i zarozumialstwa.