marcinzeszczecina
04.08.11, 12:02
Wczoraj w autobusie PO-wski agitator wykrzyknął "Niech żyje Donald Tusk i PO".
Zapadła konsternacja i złowroga cisza.Wszyscy jak oniemiali w osłupieniu patrzyli na agitatora.Przytomność zachował jedynie kierowca.Zatrzymał autobus z piskiem opon,podszedł do delikwenta i wypłaciwszy mu z liścia kopniakiem zachęcił do opuszczenia pojazdu.Gdy agitator po przeleceniu kilku metrów bezpiecznie wylądował na pobliskim klombie wszyscy pasażerowie bili brawo a kierowca stał dumny niczym bohater.