Dodaj do ulubionych

Nasi posłowie. Czym się wyróżnili?

02.09.11, 06:44
kwiat narodu, urodzeni by rządzić! Dajmy im podwyżkę!
Obserwuj wątek
    • Gość: floating in space tabloidy nie parlamentarzyści IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.11, 07:33
      Co załatwili dla zachodnipomorskiego -NIC (wręcz jest gorzej), nawet za bardzo go nie reprezentowali, bo i co to za reprezentacja! Ot sztuka dla sztuki odsiadywania w ławach sejmowych i głosowania pod dyktando oraz w wielu przypadkach tabloidowego nadymania piersi pod dumnymi szyldami partii. Nawet nie można ich nazwać politykami, poza chyba jednym wyjątkiem. Poparcie mają z racji szyldów, czyli polityczne a nie społeczne lub gospodarcze, czego dowodem jest bardzo słaby (wręcz niemal najsłabszy) wynik w własnym województwie tego co chciał być Prezydentem!
      Nic nie uzasadnia by na nich ponownie głosować! No ale ONI są przekonani, że to ich dziejowa rola i trwają i trwać będą na posterunkach do końca! Żenada!
    • Gość: dobre wywiad mazurka z zarembą? IP: 80.50.142.* 02.09.11, 07:52
      Strona Główna W mediach Polska Rozmowa Mazurka: Najważniejsze jest to, co mam głowie
      Rozmowa Mazurka: Najważniejsze jest to, co mam głowie
      Poniedziałek, 02 Sierpień 2010 09:18




      Najważniejsze jest to, co mam w głowie

      Renata Zaremba, politolog, ekonomistka, posłanka PO

      To nie będzie wywiad z posłem z pierwszego szeregu.

      Renata Zaremba: Jestem w Sejmie pierwszą kadencję i zasiadam w 14. rzędzie.

      Dlatego chciałbym kogoś takiego poznać. Ma pani swoje ulubione książki?

      Lubię wiersze. Szymborskiej na przykład. Owszem, nie przeczę, że lubię też horrory: Grahama Mastertona, Mary Higgins. Bardzo pobudzają moją wyobraźnię, ale wolę je raczej czytać, niż oglądać.

      A co pani teraz czyta?

      Hm…

      Dokumenty sejmowe?

      Teraz to jest ustawa budżetowa, więc rzeczywiście jestem zawalona papierzyskami.

      A co pani ogląda?

      Ostatnio byłam na najnowszym „Shreku” (śmiech).

      To a propos Schetyny?

      Nie, żeby odreagować. To najsłabsza część, ale i tak można się pośmiać.

      A muzyka?

      Lubię szeroko pojętą muzykę młodzieżową, nie jestem przywiązana do niczego konkretnego. Ryszard Rynkowski ma dobre ze dwa kawałki, lubię też Mozarta, Chopina…

      Odczuwa pani solidarność kobiecą w Sejmie?

      Naturalnie. Pomagamy sobie, działamy wspólnie, wymieniamy się poglądami. Moje najbliższe koleżanki są z PO, ale współpracujemy też z kobietami z innych partii, także z PiS. Kobiety potrafią się porozumieć, wesprzeć i działać ponad podziałami.

      Pani również?

      Jak najbardziej.

      Uważa pani, że Grażyna Gęsicka była prostytutką polityczną?

      No nie, panie redaktorze…

      Pisała pani, że uprawiała „prostytucję polityczną”.

      To nie była wypowiedź w tym kontekście.

      Pani zajmowała się „prostytucją polityczną” posłanki Gęsickiej wiele razy w różnych kontekstach.

      A może pan przytoczyć cały fragment?

      Służę: „Palikot, mówiąc o zachowaniu poseł Gęsickiej, użył właściwych słów. Bardzo adekwatnego określenia do polityka, który aby przypodobać się swojemu szefowi, Jarosławowi Kaczyńskiemu, uprawia nic innego jak tylko prostytucję polityczną!”. To pani komentarz z 16 stycznia 2009 roku. Mam jeszcze cztery inne cytaty.

      Ja nie powiedziałam, że pani Gęsicka jest prostytutką polityczną. Odniosłam się tylko do wypowiedzi Janusza Palikota. Pani Gęsicka mówiła wtedy nieprawdę w sprawie wykorzystania środków unijnych.

      Trzeba było powiedzieć, że jest kłamcą, nie prostytutką.

      Proszę się odnosić do całego kontekstu mojej wypowiedzi, to nie było bynajmniej powiedziane wprost.

      „Uprawia nic innego jak tylko prostytucję polityczną”.

      No właśnie.

      To nie jest tożsame?

      Nie.

      A kto prócz prostytutek uprawia prostytucję?

      (długa cisza) Może pan mi powie?

      Nie mam doświadczenia. I nie używam takich sformułowań.

      Ja też nie.

      Pani poseł, mija się pani z prawdą nie bez użycia świadomości.

      Nie zgadzam się z panem.

      Jeśli pani nie usunie tego komentarza, to czytelnicy sami sprawdzą na stronie www.renatazaremba.com.

      Nie usuwam swoich komentarzy. A my wracamy do punktu wyjścia, czyli słów Janusza Palikota, bo to jego słowa komentowałam. Uważam, że miał prawo ich użyć.

      A gdybym ja powiedział, że pani uprawia prostytucję polityczną,to dotknąłbym panią, czy też miałbym do tego prawo?

      Proszę powiedzieć, w jakim kontekście.

      A to zależy od kontekstu? Raz się pani poczuje obrażona, a raz powie, że wszystko w porządku?

      Musiałby mnie pan przekonać, że ma pan rację.

      I pani przyznałaby mi słuszność? Litości!

      Musiałby mi pan przytoczyć jakiś przykład. Jeśli chce pan używać takich sformułowań…

      Ja?! Gdybym chciał, tobym to zrobił. To pani ich używa.

      Nie jest to miłe stwierdzenie, natomiast w przypadku tej całej nagonki na posła Palikota, w obronie którego stanęłam, było ono uzasadnione.

      I dlatego zdecydowała się pani posłużyć najcięższą wobec kobiety obelgą?

      Jeśli pani Gęsicka czułaby się takimi sfomułowaniami dotknięta, to jest mi przykro.

      Grażyna Gęsicka nie żyje.

      Przepraszam. To jeśli czuła się dotknięta…

      Zostawmy już to. Nie rozmawiałbym z panią o tym, gdyby nie pani zapewnienia o ponadpartyjnej kobiecej solidarności.

      Bo my naprawdę współpracujemy. Mamy różne zdania, ale na komisjach potrafimy się porozumieć w wielu sprawach.

      Zostańmy przy kobietach. Jest pani zwolenniczką parytetów?

      Nie. Uważam, że kobiety powinny dochodzić do swojej pozycji ciężką pracą, powinny pokazywać swoją siłę, kształcić się, uczyć, pomagać sobie w rozwoju, w karierze.

      Pisała pani: „Gdyby parytety rozwiązywały wszystkie problemy kobiet w życiu publicznym, to w Niemczech Angela Merkel nie byłaby tylko listkiem figowym socjaldemokratycznego ugrupowania”.

      Zgadza się.

      Nic z tego nie rozumiem.

      Przykro mi, może dlatego, że nie jest pan kobietą?

      To by mi pomogło?

      Wtedy zupełnie inaczej rozumiałby pan sprawy kobiece i wiedziałby pan, że kobiety wspierają się, budują porozumienia wokół siebie i wzajemnie sobie pomagają.

      Co to ma wspólnego z Angelą Merkel?

      Tam też pokutuje myślenie, że kobieta powinna siedzieć w domu, w kuchni, wychowywać dzieci i wtedy jest największe poparcie dla rządu.

      Nadal nie pojmuję. Jakie „socjaldemokratyczne ugrupowanie”, skoro Merkel jest szefową chadecji? Jaki „listek figowy”, skoro od pięciu lat jest kanclerzem? Tu się nic kupy nie trzyma.

      Dlaczego? Podtrzymuję to, co powiedziałam. Trochę inaczej postrzegam rolę kobiet, a tym bardziej kobiet rządzących. Ale rozmawialiśmy o parytetach. I ja powtarzam, że jestem im przeciwna, bo niczego dobrego nie wnoszą. Nie chciałabym, by wprowadzano parytety na wyższych uczelniach albo by – jak w Szwecji – wprowadzano je we władzach spółek giełdowych.

      Bo to nic nie da?

      Gorzej, one tylko zaostrzą walkę płci. Wie pan, że gdy był kongres Europejskiej Partii Ludowej i musiały zjawić się na nim panie, żeby był zachowany parytet w delegacjach, to brano z łapanki urzędniczki? Wolę promowanie kobiet takie jak w Platformie Obywatelskiej.

      Gdzie po wielkiej rozmowie o parytetach wybrano władze klubu parla-mentarnego – dziewięciu facetów!

      Ale przyjdzie czas na zmiany i mam nadzieję, że teraz kobiety się w składzie prezydium znajdą. My też rozmawiamy o tym, by kobiety były na listach i we władzach partii.

      No dobrze, ale kobiety skarżą się, że są gorzej traktowane.

      Ja sama wiem z własnego doświadczenia, że musiałam więcej pracować, żeby się wykazać, a za swoją pracę otrzymywałam mniejsze wynagrodzenie niż mężczyźni na tym samym stanowisku.

      To powinna pani z tym walczyć.

      Uważałam, że każdy powinien znać swą wartość, i byłam pewna, że dopnę swego. Ja też chcę, by do polityki trafiały kobiety, ale kobiety przygotowane, z doświadczeniem. Panie powinny się kształcić, należy wzmacniać ich wiarę w siebie.

      Pani wierzy w siebie?

      Ależ oczywiście, jestem kobietą sukcesu. Osiągnęłam sukces w biznesie, nikt mi nigdy niczego nie podarował, sama musiałam do wszystkiego dochodzić. Poza tym sprawdziłam się w polityce, byłam radną, a do Sejmu dostałam się z 14. miejsca na liście.

      Trochę sobie pani pomogła. Razem z kampanią do Sejmu ruszyła kampania firmy Idea Inwest. Na jej plakatach była… pani.

      Owszem, byłam wtedy w zarządzie i znalazłam się na plakatach firmy.

      Jako jedyna osoba z zarządu.

      Wykorzystano moją popularność i nie widzę w tym nic złego. Wyraziłam na to zgodę.

      Obchodząc w ten sposób przepisy o finansowaniu kampanii

      .Nie zgadzam się. Plany marketingowe firmy tworzono wcześniej, kiedy nie znano terminu wyborów.

      Przecież to nie była ogólnopolska kampania międzynarodowego koncernu, tylko szczecińska akcja promowania pani.

      Panie redaktorze, to była decyzja władz firmy i samego prezesa.

      Idea Inwest może teraz liczyć na przychylność Platformy Obywatelskiej. Wynajęła urzędowi marszałkowskiemu biura po cenie dwa razy wyższej niż rynkowa i kasuje rocznie prawie 2 mln
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka