Kulturalny Szczecin 2020: zamiast dreptać, pobi...

23.12.11, 01:48
czy kultura w szczecinie ma sluzyc jedynie utylizacji kasy? po co nawolywac do tworzenia nowych tworow, siedzib, budynkow, skoro to co jest jest slabe i nie potrafi sobie radzic a juz na pewno interesowac soba mieszkancow.
tworzenie "kultury" dla ludzi kultury zoowocowalo tym, ze ponieslismy porazke w ESK. bezrefleksyjne srodowisko klepania sie po plecach zrzucilo wine na inne miasta i tyle, wnioskow zadnych nie wyciagnelo.

teraz zas nawolywanie do budowy nowych siedzib i tworzenia nowych tworow ponad potrzeby jest zupelnie naiwne. to co mamy nie dziala jak powinno. to co mamy ma marne efekty.

muzeum techniki nie jest przykladem dobra idei tworzenia nowego. jest przykladem zlego tworzenia. muzeum to jest fatalne i nudne, robi za miejski sklad zlomu gdzie wrzuca sie wszystko to co trzeba usunac z tkanki miasta.

pojecie konurencji z innymi osrodkami europy w szczecinskiej kulturze jest nieznane i nikt nawet do tego nie nawoluje. wola sie jedynie o rozrost i dalsze pasienie tworu, ktory jest leniwy, zarozumialy i nudny. wyliczanie ile instytucji ma miasto a ile mogloby miec jest wiec naiwne, albo wynika z nieswiadomosci tego jaka mamy sytuacje. ilosc instytucji nie oznacza ich jakosci. jakosc ich jest marna.

szczecinska kultura stracila przytomnosc juz dawno temu i jeszcze sie nie obudzila (lub tez jeszcze nie otrzezwiala) i nie wie co sie dzieje na swiecie i jak do tego swiata zmierzac.

dodam jeszcze na koniec, ze powtarza tu sie glowny blad szczecinskich ludzi kultury - oderwanie od ekonomii. ciagle wolaja o nowe miejsca, instytucje, a zapominaja, ze do istnienia potrzebne sa pieniadze. zapominaja, ze zyja jedynie z wysysania kasy a nie z jej tworzenia. jesli szczecinska kultura nie zacznie na siebie zarabiac to sie nie zmieni. artysta glodny jest o wiele bardziej plodny.

Silna kultura w Szczecinie będzie istnieć i rozwijać się tylko wtedy, kiedy będziemy mogli - i chcieli - bez kompleksów porównywać się i wzajemnie inspirować z atrakcyjnymi partnerami w kraju i za granicą. tylko, ze ci za granica czerpia inspiracje zarabianiem na siebie a nie wystawianiem reki. niech szczecinska kultura siegnie do nich po taka wlasnie inspiracje.
    • zed.1 jeszcze jedno 23.12.11, 01:54
      jakimi statystykami sie powinno kierowac miasto by dojsc do tego, ze potrzeba nowej siedziby teatru?
      czy zwiekszyla sie liczba przedstawien? widzow? sprzedanych biletow?

      moim skromnym zdaniem to, co teraz wlasnie jest jednym z glownych atutow tego teatru to wlasnie jego obecna siedziba oraz dodatkowe sceny. przeniesienie tego zmarnuje lata gromadzonego potencjalu i charakteru.
      • exman Re: jeszcze jedno 23.12.11, 07:14
        Panie Szafrański, przebrnąłem przez pański bełkot i z bólem konstatuję, że nie ma pan nic ciekawego do powiedzenia poza nieudolnym lansem własnej osoby.
      • Gość: fan Polskiego Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.11, 08:30
        Jesli walorem teatru jest siedziba, to znaczy ze jest on niepotrzebny. Przeciez to nie jest tak ze tam nic nie ma. To muzeum - czynne caly dzien przez caly tydzien. Teatr czasami i wieczorem. Czyli zajmuje miejsce muzeum.
        • Gość: Kluska Re: jeszcze jedno IP: *.globalconnect.pl 23.12.11, 09:21
          Szafrański jak się doczytałem był 12 lat dyrektorem wydziału Kultury. Czy w tym czasie zrealizował cokolwiek z tego co teraz postuluje? Co osiągnął? Akurat teraz bez niego są inwestycje w kulturze. To żenada że facet ma czelność zabierać głos, zgadzam się, że jego wypowiedź to jakiś bełkot.
          • Gość: ... Re: jeszcze jedno IP: *.szczecin.mm.pl 23.12.11, 09:37
            jedyne "instytucje" ktore cos robia, to ludzie niezwiazani bezposrednio z wladza...ale tak zawsze bylo. Baltic Neopolis, Kana, muzyka dawna p. Osuchowskiego, teatr z Goleniowa...itp. przydaloby sie, zeby "panowie dyrektorowie" na posadach wzieli przyklad i tezwykazali sie inicjatywa, co powoli zaczyna miec miejsce w przypadku Opery, ktora wreszcie wziela sie za swoją promocje. Widac ich i mam nadzieje, ze za tym pojda dalsze dzialania. filharmonia spi, teatry robia swoje, ale dopoki maja full na spektaklach nie musza sie martwic o wiekszy rozglos (moze tylko dlatego ze male sale, moze, ale na pewno chce mi sie chodzic na spektakle, bo sa dobrej jakosci).
            Nadzieja w kontraktach dyrektorskich, o ile za tym bedzie szla porzadna weryfikacja po okresie sprawowania "wladzy". zobaczymy.
            • Gość: twarda wazelina Re: jeszcze jedno IP: *.dynamic.chello.pl 23.12.11, 09:50
              Dlaczego miasto ( muł radiowy) utrzymuje jeszcze na wysokiej pensji Tą kamaryle z szmatami na szyi z ESK.
              Co z 3 budynkiem po pałacu młodzieży, co z willą SAA? Ten budynek ma spore pomieszczenia na parterze, kiedyś były tam knajpy, które kolejno plajtowały. Pomieszczenie miało zostać przekazane temu panu od saksofonu jazzowego, miała tam powstać filia jego knajpy, bo miasto chciało mieć z tego korzyść finansową za dzierżawę. Jak widać nic z tego nie wyszło i dalej dokładamy z naszych podatków do tych ruder z jakimiś obwiesiami pseudokulturalnymi .
              • Gość: . Re: jeszcze jedno IP: *.dynamic.chello.pl 23.12.11, 11:20
                Gość portalu: twarda wazelina napisał(a):

                > Dlaczego miasto ( muł radiowy) utrzymuje jeszcze na wysokiej pensji Tą kamaryle
                > z szmatami na szyi z ESK.

                A co z kamarylą od wieszania plastikowych butelek na fasadzie XVIII-wiecznego budynku?
                • Gość: XX4Ever Re: jeszcze jedno IP: *.globalconnect.pl 23.12.11, 14:14
                  To te brudne szaliki z brudnymi butelkami nie są JEDNĄ kamarylą? Jeżeli to dwie różne, to mocno ze soba powiązane wzajemnymi korzysciami. Przeciez niektore szaliki, takie wyszczekane "animatory" to przeciez wcześniej w Muzach straszyły nadętym bełkotem, potem próbowały w Operze urzadzać bliżej nieokreslony piar (zamiast przedstawień), ale sie nie utrzymały, bo tam trzeba jednak umieć...
                  Jeżeli to dwie różne, to rozmnożone techniką pierwotniaka pantofelka.
        • zed.1 Re: jeszcze jedno 23.12.11, 18:27
          Teatr jest nie tylko w muzeum. Poza tym moim zdaniem to dodaje wlasnie charakteru, ze teatr jest w takim gmachu i egzystuje razem z muzeum. Co samo muzeum zrobiloby z sala teatralna?

          Dodatkowo moim zdaniem to teatr przyciaga do muzeum a nie odwrotnie. Nie rozdzielajmy ich.
          • Gość: kiełbaska Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.11, 19:14

            Jedno z drugim nie jest znacząco powiązane.
            • Gość: kiełbaska Do rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.11, 19:18
              *autor jest kierownikiem Działu Kultur Pozaeuropejskich Muzeum Narodowego w Szczecinie, w latach 1996-2008 r. był dyrektorem Wydziału Kultury Urzędu Miasta w Szczecinie


              I wszystko jasne.

              Że bełkot to oczywista oczywistość.

              Jak nigdy zgadzam się z pierwszym wywodem zedzia. Może nie w 100% ale generalnie tak.

              Dodam jeszcze, że pani redaktor Podgajna też błądzi, ale czy to dziwne?
              • exman Re: Do rzeczy 23.12.11, 20:27
                Wesołych Świąt kiełbasko, nie daj się wziąc żywcem !
                • Gość: kiełbaska Re: Do rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.11, 22:00
                  Ex, ja jestem unijno-demokratyczna - Mnie żywy nie bierze! Do tego jestem z kartonu.

                  Wesołych Świąt!

                  kiełbaska wiecznie żywa!
          • Gość: fan polskiego Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.11, 20:55
            Teatr przyciąga do muzeum? Wg ciebie że sa czynne jednocześnie? Wtedy kiedy ludzie przychodza do muzeum, nie idą do teatru, i pewnie nie zwracaja uwagi że tam jest. Widac ty nigdy nie chodzisz ani do jednego ani do drugiego. Poza tym w muzeum nie ma i nie bylo sali teatralnej. Porozwalano sciany magistralne, zeby upchnąć na siłę widownię i scenę, i dziwne ze to ustrojstwo stoi po takich światłych modernizacjach. Dlatego mamy jedyny teatr na świecie, ktory ma foyer za widownią. Pewnego razu, jak to a teatrach w budynkach nieprzystosowanych do teatru, wybuchnie tam pożar i razem z tandetnymi dekoracjami pojda z dymem zbiory.
            • Gość: fan polskiego Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.12.11, 20:59
              PS. Poza tym jak to teatr jest nie tylko w Muzeum? Wlasnie jest w muzeum - miesci sie w nim cały. To budynek muzealny - tak zostal zbudowany, i to wlasnosc muzeum. Teatr im wepcheli, zeby moc zburzyc gmach teatru przy bramie krolewskiej. Dokonano jednego barbarzynstwa aby moc dokonac drugiego. Poznaj historie Szczecina, ograniczony melpomeniarzu.
              • zed.1 Re: jeszcze jedno 23.12.11, 23:34
                ograniczony to ty dziecko jestes i nie wiesz ile wspolczesny ma scen. pojechalbym cie jak psa, jakim zapewne jestes, ale sa swieta wiec znaj ma laskawosc.
                • Gość: fan polskiego Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.11, 01:15
                  Glupek zawsze da sie wpuscic w prostą pulapke. Chcesz powiedziec śmieszny czlowieczku, że powodzenie sceny na Boguslawa zależy od sceny na Wałach Chrobrego? A gdybys nie wiedzial, gdzie leży druga scena na Wałach, to wyobraz sobie (no wlasnie ty i wyobraźnia, jak to polaczyc?) - tez na terenie Muzeum.
                  • zed.1 Re: jeszcze jedno 24.12.11, 03:44
                    glupkiem jestes a dodatkowo udajesz, ze nie rozumiesz. druga scena nie lezy w gmachu muzeum. (niech bedzie ci podpowiedzia nazwa tej sceny gdzie sie znajduje)

                    charakterem (wyjatkowym) wspolczesnego jest to, ze ma sceny w kilku wyjatkowych miejscach, wielu ludzi traktuje ten gmach bardziej jako budynek teatru niz muzeum a i sam teatr przyciaga tam wiecej ludzi (nie liczac szkolnych wycieczek). to stanowi o jego wyjatkowosci i atrakcyjnosci, wywalenie teatru gdzies do nowego budynku odejmie tej instytucji polowe osobowosci.
                    • Gość: fan polskiego Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.11, 10:01
                      Moge jeszcze raz powtorzyc to czego głupek nie rozumie - jesli o klasie teatru stanowi miejsce to teatr jest niepotrzebny, bo jesli to budynek i miejsce przyciaga ludzi, to nie ma znaczenia co tam jest. Cały teren jest muzeum, i obydwie sceny znajduja sie na terenie muzeum. Ja od zawsze kojarzę budynek z Muzeum, poniewaz chodziłem tam jako dziecko właśnie do muzuem, a ty wiadac nie. Teraz masz byc moze interes w tym zeby opowiadac bzdury, ze ludzie kojarza budynek z Teatrem i ze więcej ludzi przychodzi do teatru. A skąd ty to wiesz?
                      Po wojnie zburzono teatr i zniszczono sale wysatwowe zeby teatr tam wstawic i ty upierasz sie przy tym pomniku barabrzyństwa. I jestes barbarzyncą podwojnym, bo sam twierdzisz ze teatr jest wazny i odmawiasz mu prawa do wlasnej siedziby - budynku wybudowanego jako teatr. Trzeba byc niespelna rozumu złośliwcem, by twierdzić ze nowa siedziba teatru to wyprowadzenie go gdzies tam. To sie postaraj zeby mial gmach taki jak filharmonia.
                      A tak na marginiesie, teatr ktory naprawde lubia ludzie, to Polski, i nikomu nie przeszkadza ze jest dalej, chodzi do niego jeszcze wiecej ludzi i co? Bo rzecz w tym że teatr to zespol, repertuar, wizja a nie miejsce. Do prawdziwego teatru ludzi wszedzie przyjdą, a jak potrzebna jest proteza w postaci miejsca, to widac teatr sie konczy. I wcale sie nie dziwie - Augustynowicz od lata pokazuje to samo, wieczne biadolenie o marnej kondycji obecnej na pustej scenie, ktora ma symbolizowac pustkę wewnetrzna zapychaną wulgarnoscią i seksem. Ten krol od dawna jest nagi. Dlatego tak boicie sie utraty miejsca.
                      • Gość: . O bobrze! IP: *.dynamic.chello.pl 24.12.11, 15:50
                        Augustynowicz od lata pokazuj
                        > e to samo, wieczne biadolenie o marnej kondycji obecnej na pustej scenie, ktora
                        > ma symbolizowac pustkę wewnetrzna zapychaną wulgarnoscią i seksem.

                        Boszszsz... A już zaczeło mi sie wydawać, że to tylko ja mam takie odczucie - od 15 lat oszczędzanie na scenografii i kostiumach (pusta scena, nawet w "Don Juanie", "Weselu" i "Moralności pani Dulskiej", czarne halki i męska bielizna)... Bobru niech będą dzieńgi!
                      • zed.1 Re: jeszcze jedno 24.12.11, 16:38
                        Na teatr debilu sklada sie miejsce, charakter, wszystko to co jest marka teatru a nie tylko przedstawienia. Mozesz sobie sypac swoje wydumane artystyczne pseudointelektualne dyrdymaly ale prawda jest taka, ze gowno wiesz jak jest postrzegany teatr przez ludzi bo dla ciebie w twoim ą, ę podejsciu "teatr" jest na scenie, podczas gdy na wspolczesny i jego marke skladla sie duzo wiecej niz to. Ludzie gdy mysla o wspolczesnym najpierw mysla o tym gmachu, dopiero potem o programie, o zespole, o tym co widzieli. O tym wszystkim razem, nie maja ograniczenia mentalnego do postrzegania jedynie sceny, jak ty tutaj starasz sie wmowic. Tu sie zaczyna jego charakter i odbior.

                        Przez takich ograniczonych pajacow wlasnie te instytucje nie potrafia sie promowac.
                        • Gość: fan polskiego Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.12.11, 14:43
                          No tak grubo przesadzilem. Przerzucać się wyzwiskami moga równi sobie. Wyz
                          ywajac prostego kmiotka zachowalem sie jak buc ktory dręczy muche. Przepraszam. Sprobuje powolutku cos wytlumaczyć.
                          Teatr w kulturze europejekiej to od czasew starozytnych - dramat na scenie. Dramat to gatunek literacki - jest on podsatwą i warunkiem koniecznym scenicznego widowiska teatralnego. Nie wiaże sie z zadnym miejscem, bo jego wlasciwym "miejscem" jest ksiązka. Mozan go czytac, nie trzeba wizualizowac. Ale mozna. Gdy sie tego zapragnie potrzebne są: zespol aktorski; rezyser czyli tworca widowiska (dramatu odgrywanego przez aktorów), oraz publicznośc. To w zasadzie wystarczy. Zagrac mozna gdziekolwiek, pod golym niebem, tam gdzie mozna zgromadzic publicznosc, by dobrze widziala i slyszala. Miejsce wystawienia dramatu moze byc przypadkowe, ale moze byc stale - np teatr. Teatr to budynek przeznaczony do widowisk dramatycznych. Od czasów straozytnych jest to osobny gatunek tworczosci architektonicznej, ktory umozliwia wzbogacenie widowiska - przede wszystkim o walory scenograficzne, czyli dekoracje, światla, dźwiek, oraz uniezaleznia widowisko od warunkow pogodowych. Zawiera też rozne udogodnienia dla widzow, np bufet. Jednka nawet dekoracje i światla nie są uzaleznione calkowicie od budynku, bo w uboższej formie, są mozliwe nawet w sytuacji miejsca przypadkowego.
                          Mozemy teraz okreslic istotowe warunki teatru, i akcydentalne (mniej lub bardziej przypadkowe). Istotowe to dramat, widowiski aktorskie, publiczność; akcydentalne to warunki scenograficzne i wygody dla publiczności. W zasadzie ani istotowe ani akcydentalne warunki nie zależa od miejsca. Zalezec moze jedynie ich jakosc.
                          Jesli jakosc tych warunkow uwaza sie za istotna, nalezy wydbudować teatr. Jesli nie mozna go zbydować, wysatwia się widowiska w przypadkowym miejscu lub wtórnie adoptowanym, przy pelniej swiadomosci, ze nigdy nie bedą to warunki najwyższej jakosci.
                          To nie jest zadna wydumana teoria, to jest cos co powinien wiedziec kazdy maturzysta.

                          Jak teatry zdobywaja slawe? przez jakosc elementow istotowych, czyli przez repertuar (dramat), gry aktorskiej, rezyserie widowiska. Slawne zespoly teatralne mogą grac w przeroznych miesjcach. Np teatr Anny Augustynowicz zupelnie nie zalazy od miejsca, bo jego oprzyrządowanie techniczne jest skromne. Najlepszy dowod ze radzi sobie w budynku adoptowanym, a ludzie chadzaja do jej teatru, choc budynek w ktorym mieszka kątem, jest dośc często niedogrzany.
                          Z róznych przyczyn buduje sie gmachy teatrow, choc nie sa one warunkiem koniecznym istnienia teatru. Teatr jako gmach na przełomie XIX i XX w. tworzył wizerunek miasta, podobnie jak Muzeum. W miescie Stettin zbudowano jedno i drugie. Teatr Miejski nie slynąl swym zespolem, bo byl teatrem impresaryjnym, do ktorego przyjezdzaly np zespoly berlińskie. Stac więc bylo miastao na ozdobe architektoniczną, mimo ze nie mialo teatru spelniajacego warunki istoty teatru. Tymczasem niektorzy szczecinianie twierdzą ze mamy taki teatr w postaci teatru Anny Aygustynowicz, ale uwazaja ze nie zasluguje na budowle teatralna. Dziwny paradoks. Jednka byc moze chca oni czegos wiecej - uwazaja ze teatr powinien przyganiatac muzeum. Argument? Bo to ladne miejsce... Powalajace. Moze podejrzewaja, ze jak zmienimy miejsce, to nikt juz nie bedzie chcial do tego teatru chodzic? W takim razie rozwiazanie jest proste. Nikt nie jest wieczny. Mozna zaczekać na naturalne rozwiazanie problemu. A wtedy Muzeum pewnie zamknie drzwi i pies z kulawa noga nie upomni sie wtedy o nowy budynek teatru. Polski wystarczy.
                          • zed.1 Re: jeszcze jedno 26.12.11, 00:21
                            stworz wiec teatr na polu, wspolczesny, bez tego budynku, zobaczymy jakie osiagniecia bedzie mial po jakims czasie.

                            problem z ludzmi takimi jak ty, (i niestety ludzi takich w szczecinskiej kulturze jest mnostwo), jest to, ze w filozofowaniu i debatowaniu jestescie najlepsi i na to poswiecacie 3/4 zawodowego zycia, najczesciej w gronie ludzi podobnych. niestety problem w tym, ze w dziedzinach praktycznych, na jakich opiera sie organizowanie wydarzen, wykazujecie totalna ignorancje. w takich dziedzinach jak finanse, marketing, zarzadzanie projektami - tym sie nie chcecie babrac i po prostu udajecie, ze jako humanisci jestescie ponad to, co jest idiotyczne, bo to tak jakby mowic, ze jest sie ponad trawieniem.

                            pomijajac twoje wyobraznie estetyczno-duchowo-filozoficzne, wbij sobie do glowy, ze teatr jest produktem. tak jak produktem jest wiele innych wydarzen kultury. i tak jest na calym swiecie. teatr podlega prostym zasadom marketing mix (polecam poczytanie o tym). w szczecinie jeszcze tego nie ma w swiadomosci bo trzeba poczekac az wymrze pokolenie dyskutantow filozofow a pojawi pokolenie praktykow.

                            wspolczesny tez jest produktem, opakowanym w gmach muzeum, w sceny poboczne, z dodatkiem augustynowicz i jej ekipy, i jako taki produkt sie sprzedaje. gdyby wspolczesny egzystowal w stodole pod miastem to zapewniam cie, ze znaczylby tyle co amatorski teatrzyk z malego miasteczka.
                            • Gość: . Miasto to firma? A kultura - to produkt? IP: *.dynamic.chello.pl 26.12.11, 00:33
                              > pomijajac twoje wyobraznie estetyczno-duchowo-filozoficzne, wbij sobie do glowy
                              > , ze teatr jest produktem. tak jak produktem jest wiele innych wydarzen kultury
                              > . i tak jest na calym swiecie. teatr podlega prostym zasadom marketing mix (pol
                              > ecam poczytanie o tym). w szczecinie jeszcze tego nie ma w swiadomosci bo trzeb
                              > a poczekac az wymrze pokolenie dyskutantow filozofow a pojawi pokolenie praktyk
                              > ow.

                              Cieciński zad jak zwykle jest do tyłu w kwestii doinformowania - obecnie twierdzenie, że kultura jest produktem, to zwykły obciach:

                              Mając mniej pieniędzy do podziału, miasta muszą zdecydować, jaka kultura jest im potrzebna. Kultura konsumentów czy uczestników? Organizowana przez instytucje publiczne czy prywatne? Oparta na jednorazowych eventach czy wieloletniej pracy twórczej i edukacyjnej? I jaki jest cel kultury: promocja miasta czy zaangażowanie mieszkańców?

                              O tym wyborze mówił w Bydgoszczy Paweł Wodziński, reżyser związany z Teatrem Polskim. Kryzys jego zdaniem obnażył słabość rynkowego myślenia o kulturze. Dzisiaj potrzebny jest powrót do kultury jako elementu budującego więzi społeczne, a nie dochody. "Kultura jest sferą bezinteresowną, jej celem nie jest sprzedawanie produktu, ale włączanie różnych grup społecznych w uczestnictwo w kulturze" - mówił Wodziński. Dlatego priorytetem władz powinno być dbanie o równy dostęp do kultury, bez względu na pochodzenie, zasobność portfela czy miejsce zamieszkania. Drugim elementem powinna być nowoczesna edukacja - bez świadomych odbiorców kultura będzie więdnąć, i to zarówno wysoka, jak i popularna.

                              Na przeciwnym biegunie jest idea "miast kreatywnych" oparta na teoriach Richarda Floridy, amerykańskiego specjalisty w dziedzinie studiów nad rozwojem miast. Twierdzi on, że sukces gospodarczy miasta zależy od obecności kreatywnej klasy specjalistów, twórców i producentów. Trzeba przyciągać ich do siebie, tworząc miejsca pracy w przemysłach kreatywnych (moda, design, projektowanie gier komputerowych, firmy architektoniczne, studia nagraniowe itp.), a gospodarka w cudowny sposób ruszy z miejsca.

                              Wielu samorządowców i organizatorów kultury zakochało się od pierwszego wejrzenia w ideach Floridy. Od Nowego Sącza po Wrocław polskie miasta stają się "miastami kreatywnymi", a przetłumaczona niedawno na polski bestsellerowa książka amerykańskiego teoretyka "Narodziny klasy kreatywnej" jest cytowana równie często jak kiedyś dzieła Lenina.

                              Problem w tym, że w polskich warunkach przemysły kreatywne mają ograniczone możliwości rozwoju, bo brakuje odbiorców na ich produkty. Jak wynika z badań SMG/KRC, w czasie wolnym Polak głównie ogląda telewizję, śpi albo nie robi nic. Tylko 17 proc. surfuje po internecie, zaledwie 3 proc. chodzi do teatru albo kina. Większość nie ma nie tylko pasji, ale nawet zainteresowań, które mógłby zaspokoić przemysł kreatywny.


                              Więcej... wyborcza.pl/1,76842,10863466,Po_co_sa_kongresy_kultury_.html#ixzz1hamYdEli
                            • Gość: fan polskiego Re: jeszcze jedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.11, 01:17
                              To ze byles prostaczkiem, bylo jasne, ale ze bedzisz tak otwarcie przedstawial sie jako prostak, to mnie zaskoczyles. Ja jednak w swej naiwnosci myslałem ze to jakosc teatru Anny Augustynowicz ma jakies znaczenie. Okazalo sie ze dla ciebie ma znaczenie jedynie ladne miejsce, ktoremu rezyserka dodaje PR-owskiego uroku. Niestety z PR-owskiego punktu widzenia dla miejsca w dzien wazne jest muzuem, a wieczorem i w nocy tamtejsze knajpy. Z tego punktu widzenia muzeum bedzie tez znacznie tańsze, napewno nadzor do 10-tej kosztuje mniej niz wystawienie spektaklu. Na ten argumnet albo bym nie wpadl, albo nie mialbym smialości go uzyc. Na szczescie zrobiles, to za mnie.
                              Tak na marginesie, zarzadzanie projetami to tez zarzadanie pieniedzmi publicznymi, tylko zrobiono wszystko by decyzje zapadaly poza instutucjami, a nawet poza miejscami ktorych dotyczą. Jestem sklonny sie z toba zgodzic ze dla prostego humanisty moze to byc niezrozumiale. Potrzeba ludzi po politologiach, szkolach administracyjnych itd. Oni zostaja politykami, pracują w administracji, oni decydują o pieniadzach. Mozliwe ze chodzi o to by nie robili tego "humanisci"... tylko kto i na co bedzie wtedy chodzil do teatru poza wodewilem, a do muzeum poza wystawą figur woskowych aktualnych gwiazdek medialnych? Wrożę powodzenie twoim pogladom. Jak to sie mowi - historia pewnie przyzna ci rację. Tylko nie warto z toba żyć w jednej historii.
                              A "humanisci" sobie poradzą. Zanim wymrą, nie rozsypie sie jeszcze ostatnia ksiazka. Teatr to przede wszystkim rzecz wyobrazni, nie finansow. Jesli ma sluzyc twej wizji, to nie jest wart istnienia.
                              A tak przy okazji to mnie zaskoczyls. Szczecin miastem filozofow i humanistów? Toz zawsze slyszalem ze tego tu nie ma! przy okazji ujawniles ciekawa role muzuem - "opakowanie" marketingowe dla teatru! a nawet "amatorskiego teatrzyku"! Przeciez twierdziles ze jest na odwrot. I nie spodziewalem sie ze tak cynicznie przyznasz mi racje - ze ten teatr bez muzeum moglby nie istniec. Bo ze muzeum bez teatru moze istniec, a nawet radzic sobie znacznie lepiej, jestem absolutnie pewny.
                              • Gość: . Re: jeszcze jedno IP: *.dynamic.chello.pl 26.12.11, 01:25
                                > Tak na marginesie, zarzadzanie projetami to tez zarzadanie pieniedzmi publiczny
                                > mi, tylko zrobiono wszystko by decyzje zapadaly poza instutucjami, a nawet poza
                                > miejscami ktorych dotyczą. Jestem sklonny sie z toba zgodzic ze dla prostego h
                                > umanisty moze to byc niezrozumiale. Potrzeba ludzi po politologiach, szkolach a
                                > dministracyjnych itd. Oni zostaja politykami, pracują w administracji, oni decy
                                > dują o pieniadzach. Mozliwe ze chodzi o to by nie robili tego "humanisci"...

                                Swego czasu, gdy w Operze na Zamku wystawiano "Kawalera z różą" Ryszarda Straussa, tj. dzieło muzyczno-sceniczne, w którym główną rolę męską śpiewa kobieta, onci wicemieszałek Wituś-Sprytuś zapytał, czy to tak dla oszczędności, że baba śpiewa za chłopa? Podobno zespół opery kulał się przez miesiąc śmiechu z tego bon motu, a drugi miesiąc, jak się okazało, że Wituś tak naprawdę myślał i powiedział, co wiedział...
    • tadeusz.4 Kulturalny Szczecin 2020: zamiast dreptać, pobi... 23.12.11, 19:38
      Chceta mieć kurturarny Ciecin? To zacznijta od rozliczania gości, którzy w biały dzień, przy otwartej kurtynie tną w centrumie Ciecina na złom metali kolorowych zabytek architektury ciecińskiego modernizmu, durnie się tłumacząc, że w środku były osy, zielona patyna na miedzi to korozja stali nierdzewnej, a zygara niedasię naprawić za Chiny Ludowe z Tajwanem na przystawkie i Koreją Północną na dostawkie...
      • wypedzonyzziemodzyskanych Re: Kulturalny Szczecin 2020: zamiast dreptać, po 24.12.11, 23:40
        Marta Jaguś pochodzi ze Szczecina, tu skończyła studia.
        Do Gdańska Marta trafiła, jak to zazwyczaj bywa, przez przypadek.

        — Zaczęłam zupełnie od początku, nikogo tu nie znałam, trafiłam tu przez pracę, zupełnie przypadkiem. I to była najwspanialsza rzecz jaka mogła mi się przytrafić — wyznaje. — Teraz czuję się tu jak w domu i to jest najważniejsze.

        Jaki jest artystyczny Gdańsk według Jaguś?

        — To miasto żyje pełną parą, cały czas coś się dzieje, eventy, wernisaże, pokazy, scena mody, scena graffiti, koncerty, samodzielne projekty artystyczne, generalnie całe życie kulturalne Trójmiasta jest na pięć z plusem.


        a Ciecin ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja