arkonka2008
26.01.12, 10:23
Pan Liskowacki cierpi na specyficzne rozdwojenie jaźni sądę, że zbyt długo w swojej twórczości zaimował się problematyką dziecięcą. Z jednej strony neguje powojenną polskość Szczecina, z drugiej dziwi się poszukiwaniom swojego miejsca przez jej nieszkańców na mapie Polski i Europy, z trzeciej przypomina postać księcia Bogusława i jego więzi z Polską to trochę tak jak u Tuptaszka i Wigorka niby razem a osobno. A to takie proste Szczecin ma przepiękną, bogatą i wspaniałą historię my obecni jego mieszkańcy jesteśmy spadkobiercami tej historii koniec kropka. Czy to takie trudne kochać miejsce w którym się urodziło.