5th_element
21.02.12, 09:46
czemu młodzież (ta podstarzała również) nie mówi już "dzień dobry" wchodząc do pomieszczenia, gdzie są jacyś ludzie? Czemu idąc do teoretycznie ekskluzywnego przybytku zwanego Spa Baltica nie można odpocząć w saunie (niby temu służy) tylko słuchać smętnych, za to głośnych wynurzeń panienek, co dostały karnet z zakładu pracy i z tej pracy nawet siedząc w samym ręczniku wyjść nie mogą? (Do pań z ZUSu czy innych banków: naprawdę idzie się powiesić słuchając waszego tokowania o tym, jaka wasza praca jest ciężka i jak wypełnianie waszych smętnych druczków jest istotne dla świata). Czy do licha wszędzie trzeba już wręczać instrukcję typu "nie rycz decybelami, gdy inni chcą odpocząć?" Czemu do licha w takich samych przybytkach w innych miastach i innych regionach rzecz dzieje się inaczej? Czemu po zachodniej stronie Odry ludzie mówią "dzień dobry" wchodząc do windy czy do warzywniaka? Czy pozdrawiają śmieciarza opróżniającego ich podwórkowy kubeł? Czego do cholery uczą w szkołach obecnie że społeczeństwo zachowuje sie jak banda, która zeszła z drzewa? Że teoretycznie elitarny bal na Zamku to zbiór przekup, które tylko zostawiły siaty z ziemniakami za drzwiami i na balu mkną w wygniecionych garsonkach u boku swych towarzyszy (nie)doli przyodzianych w wymięte koszuliny (bo marynarki pozdejmowali i wiszą one gdzieś nad talerzem ze śledziem w śmietanie). Czemu do licha kiedyś było teoretycznie biedniej ale nie tak obrzydliwie??