zed.1
01.03.12, 07:31
Caly system biletow minutowych jest naduzyciem w ktorym pasazer zawsze traci. Podroze trwajace dokladnie tyle minut ile wynosi bilet sa drobnym ulamkiem, zawsze wiec trzeba zaplacic wiecej, za czas z ktorego sie nie korzysta.
Nawet wspomniany w tekscie pan Krzysztof, ktory "jezdzi codzinnie" ponosi przez to straty na jakich zarabia ZDiTM. 52 tygodnie w roku * piec dni w tygodniu * podroz w dwie strony i z kazdego biletu minuta jaka zostala niewykorzystana a jednak oplacona i przepadla. Wychodzi wiec, ze pan Krzysztof rocznie traci 34 bilety 15minutowe. Czyli 68zl jakie musi przeznaczyc dla ZDiTM za nic.
Najuczciwsza bylaby oplata za przejazd badz tez przystanki lub strefy.
Drugie naduzycie to zmuszanie pasazerow do dokonania doplat do starych biletow. Oplacony bilet jest umowa zawarta z przewoznikiem, a z racji, ze bilet nie ma daty waznosci ta umowa nie ma terminu w jakim pasazer musi ja wykonac. ZDiTM powinien respektowac te bilety bez wymagania zadnych oplat. Jesli ZDiTM zrywa umowe wiec powinen przyjmowac stare bilety, a tego nie robi. Doplaty do kupionych biletow sa nieuczciwe i lamia prawa konsumentow.
Dziwi mnie, ze zarowno prasa jak i miejski rzecznik konsumenta milcza na ten temat i udaja, ze go nie ma.