tertium-non-datur
25.06.12, 15:31
Ulgi są kilka tysięcy razy lepsze niż dawanie do ręki żywej gotówki, bo żeby skorzystać z ulgi trzeba najpierw zarobić. Ale pojawia się i tak szereg wątpliwości.
Dlaczego finansowaniem takich rzeczy mają zajmować się samorządy, a nie państwo!? Jeden samorząd jest bogatszy, drugi biedniejszy. Tych biedniejszych nie stać na takie wydatki. Zresztą już teraz widać, że nawet bogatsze samorządy mają całkowicie inne zasadny tych ulg, każde miasto ma swoje. Brak jednolitego standardu mnoży w każdym z miast tylko niepotrzebną armię urzędników, która zastanawia się czy w "ich" mieście M potrzebna jest ulga na X, na Y, czy obie ulgi na raz oraz w jakiej wysokości, od ilu dzieci, ile za każde dziecko...
Najprościej byłoby wliczać do podziału dochodu swoje dzieci, a wtedy podatek płacony przez rodzinę mógłby spaść praktycznie do 0 i niepotrzebne byłyby żadne ulgi i łaska urzędników je przyznająca! A tak sztucznie tworzy się problem i zatrudnia niepotrzebnie urzędników by go do końca świata się jemu przyglądali i go rozwiązywali.