germanus
05.07.04, 19:34
Rozmówki Szczecińskie
Obłędna linia
- Dzień dobry - powiedziała bardzo wyraźnie i bardzo grzecznie Abonentka.
- ...y - coś odburknęło.
- Więc jest tak - zaczęła Abonentka - mam telefon...
- Teraz dzięki nam każdy ma telefon - wtrąciła szybko Linijka z obłędnej
linii - nie ma się czym chwalić.
- Ja się nie chwalę, lecz stwierdzam - po prostu stwierdziła Abonentka - i
ten telefon dzwoni...
- ... znaczy działa - to znów Linijka - w całym kraju nic nie działa, a
telefony działają, czyli kolejny wielki sukces naszej firmy.
- No, nie wiem - Abonentka starała się nie zrazić rozmówcy - bo dzwoni nie
tam, gdzie trzeba.
- To jest nawet większy sukces, niż myślałam - ucieszyła się Linijka - zaraz
napiszę notatkę szefowi.
- To się świetnie składa - Abonentka łapała okazję - wspomnij, że dzwoni w
prywatnym mieszkaniu, zamiast w biurze.
- Tego nie mogę zrobić! - stanowczo zaprotestowała Linijka.
- Pewnie jakiś ważny powód - domyśliła się Abonentka.
- Szef nie lubi słowa "zamiast" - przyznała Linijka w chwili słabości -
wywali mnie.
- Ale to jest prawda - Abonentka uparła się uprzeć.
- Napiszę "dodatkowo" - wymyśliła rozwiązanie Linijka - wtedy będzie kolejny
wielki sukces.
- Ale to nie jest dodatkowo...
- ... i jeszcze będzie, że dbam o rozwój...
- ... ale nie dzwoni w moim biurze, więc jest zamiast...
- ... i zamiast wywalenia, dostanę nagrodę - zakończyła swą zwycięską myśl
Linijka.
- On przeszkadza ludziom - Abonentka postanowiła postawić na współczucie - bo
dzwoni w obcym prywatnym mieszkaniu...
- O-ho - nie dała jej dokończyć Linijka - mamy samotworzącą się sieć. Coś
panowie technicy wspominali...
- No właśnie, jakby technik te dwie cyferki...
- Pan technik nie jest od cyferek - powiedziała krzywym głosem Linijka - pan
technik jest od drucików - dodała z wyższością.
- Nie wiem, może druciki - wycofała się Abonentka - ale jakby szybko
zamienić...
- Drucików się nie zamienia, tylko łączy...
- Może, ja nie wiem...
- To co się wypowiadasz?
- ... jak tylko proszę o załatwienie, staram się zasugerować, ci ludzie mają
nowy telefon, ja mam ten numer od kilkunastu lat, mam go na biuro, reklamy,
papiery, wizytówki, a dla was to drobiazg, coś zmienić, załatwione, wszyscy
będą zadowoleni - Abonentka wprost strzelała słowami.
- Pozornie wygląda logicznie i prosto - przyznała Linijka - ale proste nie
jest...
- Przecież powiedziałaś!
- Trzeba napisać pismo...
- Łoj! - gruchnęło od strony Abonentki.
- Musi być ślad, że działam! - odgruchnęła Linijka.
- Notatka może być śladem - Abonentka starała się zasugerować rozwiązanie.
- Chyba sama wiem, co mam robić - mimo to uniosła się Linijka - miałam
szkolenie.
- Wyobrażam sobie... - Abonentka wstrzymała się od pokazania, co myśli o jej
szkoleniu.
- A teraz wyobraź sobie - poradziła Linijka - że musi być pismo...
- Wtedy załatwicie? - naiwnie spytała Abonentka.
- W ciągu czternastu dni damy odpowiedź!
- Czternaście dni?
- I powołaj się na numer skargi...
- Jakiej skargi?
- Przecież się skarżysz, że telefon działa...
- Raczej nie działa... - sprostowała Abonentka.
- Mówiłaś, że działa - naprowadziła ją Linijka - zresztą mam to nagrane...
- Co nagrane?
- Rozmowę - przyznała Linijka - żeby mnie nie obrażano.
- Ja nikogo nie obrażam.
- Bo jak abonent obraża, to mu panowie technicy utrudniają lekko życie.
- I technicy w czternaście dni to naprawią?
- Tego nie mówiłam! - zaprzeczyła ogniście Linijka - damy odpowiedź i tyle.
- Bardzo chciałabym to załatwić tym razem, więc...
- Tym razem?
- Bo ja dzwonię już piąty raz...
- O cztery za dużo - odjęła szybko Linijka.
- Właśnie - wpadła w myśl Abonentka - jeden telefon powinien wystarczyć.
- Tak jest - rozmówczynie osiągnęły pełną zgodność - i jak cię spławiono, nie
powinnaś była więcej dzwonić!
- W takim razie proszę o przełączenie do kierownika - niespodziewanie twardo
powiedziała Abonentka.
- Ależ proszę bardzo - zakończyła Linijka.
- Buuuuu.... - odezwał się głośniczek telefonu.