Jak działa TPSA !?!

05.07.04, 19:34
Rozmówki Szczecińskie

Obłędna linia

- Dzień dobry - powiedziała bardzo wyraźnie i bardzo grzecznie Abonentka.
- ...y - coś odburknęło.
- Więc jest tak - zaczęła Abonentka - mam telefon...
- Teraz dzięki nam każdy ma telefon - wtrąciła szybko Linijka z obłędnej
linii - nie ma się czym chwalić.
- Ja się nie chwalę, lecz stwierdzam - po prostu stwierdziła Abonentka - i
ten telefon dzwoni...
- ... znaczy działa - to znów Linijka - w całym kraju nic nie działa, a
telefony działają, czyli kolejny wielki sukces naszej firmy.
- No, nie wiem - Abonentka starała się nie zrazić rozmówcy - bo dzwoni nie
tam, gdzie trzeba.
- To jest nawet większy sukces, niż myślałam - ucieszyła się Linijka - zaraz
napiszę notatkę szefowi.
- To się świetnie składa - Abonentka łapała okazję - wspomnij, że dzwoni w
prywatnym mieszkaniu, zamiast w biurze.
- Tego nie mogę zrobić! - stanowczo zaprotestowała Linijka.
- Pewnie jakiś ważny powód - domyśliła się Abonentka.
- Szef nie lubi słowa "zamiast" - przyznała Linijka w chwili słabości -
wywali mnie.
- Ale to jest prawda - Abonentka uparła się uprzeć.
- Napiszę "dodatkowo" - wymyśliła rozwiązanie Linijka - wtedy będzie kolejny
wielki sukces.
- Ale to nie jest dodatkowo...
- ... i jeszcze będzie, że dbam o rozwój...
- ... ale nie dzwoni w moim biurze, więc jest zamiast...
- ... i zamiast wywalenia, dostanę nagrodę - zakończyła swą zwycięską myśl
Linijka.
- On przeszkadza ludziom - Abonentka postanowiła postawić na współczucie - bo
dzwoni w obcym prywatnym mieszkaniu...
- O-ho - nie dała jej dokończyć Linijka - mamy samotworzącą się sieć. Coś
panowie technicy wspominali...
- No właśnie, jakby technik te dwie cyferki...
- Pan technik nie jest od cyferek - powiedziała krzywym głosem Linijka - pan
technik jest od drucików - dodała z wyższością.
- Nie wiem, może druciki - wycofała się Abonentka - ale jakby szybko
zamienić...
- Drucików się nie zamienia, tylko łączy...
- Może, ja nie wiem...
- To co się wypowiadasz?
- ... jak tylko proszę o załatwienie, staram się zasugerować, ci ludzie mają
nowy telefon, ja mam ten numer od kilkunastu lat, mam go na biuro, reklamy,
papiery, wizytówki, a dla was to drobiazg, coś zmienić, załatwione, wszyscy
będą zadowoleni - Abonentka wprost strzelała słowami.
- Pozornie wygląda logicznie i prosto - przyznała Linijka - ale proste nie
jest...
- Przecież powiedziałaś!
- Trzeba napisać pismo...
- Łoj! - gruchnęło od strony Abonentki.
- Musi być ślad, że działam! - odgruchnęła Linijka.
- Notatka może być śladem - Abonentka starała się zasugerować rozwiązanie.
- Chyba sama wiem, co mam robić - mimo to uniosła się Linijka - miałam
szkolenie.
- Wyobrażam sobie... - Abonentka wstrzymała się od pokazania, co myśli o jej
szkoleniu.
- A teraz wyobraź sobie - poradziła Linijka - że musi być pismo...
- Wtedy załatwicie? - naiwnie spytała Abonentka.
- W ciągu czternastu dni damy odpowiedź!
- Czternaście dni?
- I powołaj się na numer skargi...
- Jakiej skargi?
- Przecież się skarżysz, że telefon działa...
- Raczej nie działa... - sprostowała Abonentka.
- Mówiłaś, że działa - naprowadziła ją Linijka - zresztą mam to nagrane...
- Co nagrane?
- Rozmowę - przyznała Linijka - żeby mnie nie obrażano.
- Ja nikogo nie obrażam.
- Bo jak abonent obraża, to mu panowie technicy utrudniają lekko życie.
- I technicy w czternaście dni to naprawią?
- Tego nie mówiłam! - zaprzeczyła ogniście Linijka - damy odpowiedź i tyle.
- Bardzo chciałabym to załatwić tym razem, więc...
- Tym razem?
- Bo ja dzwonię już piąty raz...
- O cztery za dużo - odjęła szybko Linijka.
- Właśnie - wpadła w myśl Abonentka - jeden telefon powinien wystarczyć.
- Tak jest - rozmówczynie osiągnęły pełną zgodność - i jak cię spławiono, nie
powinnaś była więcej dzwonić!
- W takim razie proszę o przełączenie do kierownika - niespodziewanie twardo
powiedziała Abonentka.
- Ależ proszę bardzo - zakończyła Linijka.
- Buuuuu.... - odezwał się głośniczek telefonu.
    • Gość: Zdziwiony Re: Jak działa TPSA !?! IP: *.tpnet.pl / *.tpnet.pl 06.07.04, 01:51
      Nie szkoda czasu na wypisywanie takiego nudziarstwa????
      • Gość: Hanka Re: Jak działa TPSA !?! IP: *.atlsfl.adelphia.net 06.07.04, 02:31
        Zdziwiony , od wielu, wielu tygodni ( miesiecy ) podziwiamy teksty Germanusa.
        Sa celne, zawsze na czasie, dowcipne i nadzwyczaj szczecinskie.Rozumiem ze
        moga byc ludzie ktorych to nie interesuje lub tez czasami bulwersuje, zwlaszcza
        gdy o nich mowa.Moja rada : czytaj ze zrozumieniem lub nie czytaj ale badz
        laskaw nie psuj nam przyjemnosci .
        Pozdrawiam z niedowierzaniem Hanka
    • Gość: Pismak Re: Jak działa TPSA !?! IP: 80.51.242.* 06.07.04, 02:10
      Bardzo wdzięczny temat. A jaki materiał do twórczości. Każdy wie, kto
      przynajmniej raz dzwonił na tę pieprzoną "Błękitną linię". Przepraszam za
      słowo "błękitną" :)))). Bardzo fajne, Germanusie.
      • allemanus Re: Jak działa TPSA !?! 06.07.04, 04:46
        >Nie szkoda czasu na wypisywanie takiego nudziarstwa????

        Oczywiscie, ze nie szkoda. Chyba czas najwyzszy pokazac jak naprawde
        funkcjonuje ten najstarszy w Polsce monopol. Sam mam podobne problemy z ta
        firma. A to nalicza za niewykonane polaczenia i potem wysla fakture korygujaca
        i wezwanie do zaplaty jednoczesnie, a to robia ze mnie wariata twierdzac, ze
        kilkadziesiat razy dziennie lacze sie z numerem dostepowym do internetu.
        Nawet uprzejme (w wiekszosci) "linijki" nie sa w stanie nic zrobic, bo gdzies
        tam siedzi ktos, kto teortycznie podejmuje decyzje, ale faktycznie potrafi
        jedynie zrobic buu.... do sluchawki. Ten watek zdecydowanie jest wart
        kontynuacji. Dzielcie sie doswiadczeniami w kontaktach z ta firma.
        • Gość: J Re: Jak działa TPSA !?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 13:18
          Ostatnio po obejrzeniu reklamy i poczytaniu o neostradzie postanowilem ja sobie
          zalozyc. Zadzwonilem na infolinie pod ktora sie zamawia zestawy,wszystko mile,
          pieknie,pani jakby mogla to by mnie jescze usciskala z radosci.Modem mialem
          odebrac po dwoch dniach, odebralem po 14!!!!!! Musialem dzien w dzien
          przychodzic do Telepunktu i pytac sie czy sa juz modemy.wreszcie przyjechaly po
          dwoch tygodniach.Po podlaczeniu predkosc niezla 128 kb/s( mi starczy).A dzis?
          Wiecie jak mam teraz predkosc? 1kb/s!!!!!!Normalnie szok!!Dzwonie na wszedzie
          chwalona przez nich 24godzinna pomoc i co? A operator ciagle mi wmawia ze mam
          wirusa na kompie ktory spowalnia mi przesyl. Mowie mu ze dopiero co 10 minut
          temu skanowalem dysk a on do mnie ze teraz wirusy to powstaja co sekunde i
          programy nie nadazaja aktualizowac swoich baz i ich znajdowac.No normalnie
          zart.lozylem reklamacje,mieli ja rozpatrzyc w ciagu 3 dni.Minelo juz 5 jak nie
          ma odpowiedzi na nia.Gdybym mogl to bym zrezygnowal w tej chwili ale niestety
          nie moge... mam umowe na rok:( W taki oto sposob jestem zmuszony do placenia
          abonamentu za neo i do prawdopodobnie przyzwyczajenia sie do tego super
          szybkiego przesylu.
          • Gość: linijka Re: Jak działa TPSA !?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.04, 23:11
            też bym ci tak odpowiedziała. tzn. zasugerowała dokładne sprawdzenie komputera
            przez fachowca. na łączach w szczecinie mogą się zdarzyć jednodniowe awarie ale
            nie stały spadek transferu. chyba że przekroczyłeś miesięczny limit 5GB (taki
            jest przy opcji 128). wtedy transfer jest ograniczany do 32/64kb/s. ale to już
            kwestia umowy jaką podpisałeś.

            jestem po pracy gdzie wysłuchuję codziennie od "szanownych klientów" że jestem
            kurwą i szmatą - chociaż to oni np. nie płacili przez pół roku rachunków i
            teraz mają pretensje że telefon odłączony, albo od takich co nie potrafią
            zadbać o własny komputer. niestety nie mogę im podczas pracy powiedzieć ze sami
            sa sobie winni.

            tak wiec korzystając z tego faktu powiem ci wprost co masz zrobić:
            weź sobie sprawdź swój zasrany komputer i modem palancie a nie opierdalasz bogu
            ducha winnych lodzi za swoje lamerstwo. kupiłeś usługę do samodzielnej
            instalacji gdzie masz instrukcje obsługi, a modem jest twoja własnością i skoro
            sprawdzono twoją linie i powiedziano ci że łącze jest ok to tak jest.
            nikt nie ma powodów aby cie okłamywać w tej sprawie. łącza sprawdzają zwyczajni
            pracownicy tpsa którzy nie należą do "wielkiego monopolistycznego spisku" i
            maja w dupie to czy dowiesz się ze cos działa czy nie. dla nich to tyle samo
            pracy - sprawdzenie czy twoja zafajdana linia jest sprawna czy nie i klikniecie
            kilku przycisków na ekranie komputera.

            tak wiec nie pajacuj J i zanim kogoś oskarżysz sam sprawdź czy nie łaziłeś po
            stronach z gołymi dupami i nie nałapałeś np. spyware lub trojanów.

            a antywirusy nic ci nie pomogą jeśli np. trojan jest nietypowy

            co do telepunktow to pracujących tam powinni rozstrzelać i byl by spokój bo ok.
            20% pretensji klientów jest z winy telepunktow.

            tak wiec nic nic nie jest czarne i nic nie jest białe. prawda leży po środku.
            ja pracując w bL staram sie zawsze załatwić sprawę po myśli klienta(o ile to
            możliwe - bo ludzie potrafią wymyślać takie cuda że się w głowie nie mieści -
            ale maja prawo), ale jeśli on dzwoni tylko po to żeby pokrzyczeć i zdobyć
            kolejny powód do pokrzyczenia a nie cokolwiek w sposób konstruktywny załatwić,
            to na to nic już nie poradzę - a takich klientów jest b.duzo.

            całuski i do usłyszenia - "linijka"
            • germanus Obłędna linia 2 07.07.04, 06:04
              Rozmówki Szczecińskie

              Obłędna linia 2

              - Dzień dobry - powiedziała bardzo wyraźnie i bardzo grzecznie Abonentka.
              - Dzień dobry - odpowiedziała pełnym pozdrowieniem i nawet jakby jeszcze
              grzeczniej Linijka - dziękujemy bardzo za założenie telefonu w naszej firmie.
              Jesteśmy do usług.
              - Dzwonię już piąty... - zaczęła Abonentka.
              - Ogromnie mi przykro, że tak się fatygujesz...
              - ... piąty raz, bo mój telefon ciągle nie działa właściwie.
              - Rozumiem, w czym mogę pomóc? - zaoferowała swą pomoc Linijka.
              - Oczywiście we właściwym działaniu mego telefonu.
              - No tak, to się rozumie, ale w czym konkretnie?
              - Wygląda na to, że mój numer, który mam od kilkunastu lat...
              - Dziękujemy pięknie za tak długie i lojalne związanie się z naszą firmą -
              wtrąciła Linijka.
              - Proszę bardzo - Abonentka nie pozostała dłużna - tym bardziej liczę na
              szybkie załatwienie sprawy.
              - Zrobimy, co tylko w naszej mocy - zadeklarowała Linijka.
              - ...i ten numer, numer mojej firmy, przydzielono jakiejś innej osobie...
              - To musi być bardzo nieprzyjemne - Linijka wykazała pełne zrozumienie -
              ogromnie mi przykro.
              - Tak, tak, ale moje rozmowy biznesowe idą do prywatnego mieszkania...
              - Ale mają ciężkie życie!
              - ... a potencjalni klienci nie trafiają do mnie...
              - ... i tracisz biznes...
              - Właśnie!
              - Rozumiem doskonale - w pełni zgodziła się Linijka - oczywiście, masz
              całkowitą rację.
              - Znaczy to, że odzyskuję numer, czy tak?
              - Jak najbardziej - potwierdziła Linijka - czy zaczekasz chwilkę? - zapytała
              niespodzianie.
              - A jakie mam wyjście? - zapytała odwrotnie Abenentka, ale Linijka odłączyła
              się nie czekając na odpowiedź.
              - Dziękuję, że poczekałaś - zabrzmiała po chwili - napisz, proszę, pismo z
              prośbą o odpowiednie działanie...
              - O co?
              - A ja nadam sprawie najwyższy priorytet.
              - Ale czy to pomoże? - Abonentka jakby nie dowierzała papierom.
              - Jak tylko wpiszesz numer skargi.
              - Nie mam żadnego numeru.
              - Bo jeszcze go nie podałam - wyjaśniła rzeczowo Linijka - czy zechcesz go
              sobie zapisać?
              - A jakie mam wyjście? - ponownie zainteresowała się Abonentka.
              - Jeszcze sprawdzam - zabrzmiało w słuchawce - tak jest, otrzymałam
              potwierdzenie, że dostaniesz odpowiedź w ciągu dwóch tygodni.
              - Nie mogę czekać dwóch tygodni - próbowała wyjaśnić Abonentka - tracę klientów
              - Takie mamy procedury - bardzo grzecznie ucięła Linijka - dziękujemy bardzo za
              założenie telefonu w naszej firmie. Jesteśmy do usług.
              - Wolałabym załatwić sprawę od ręki - Abonentka nie traciła nadziei - niż
              szukać pomocy w czynnikach, nazwijmy to, zewnętrznych.
              - Odpowiedź nadejdzie w ciągu dwóch tygodni - Linijka nie traciła fasonu -
              bardzo dziękuję za telefon do naszej obłędnie uprzejmej i obłędnie niesprawnej
              linii. Do widzenia - Linijka zakończyła rozmowę, pstryknęła guziczek i oddała
              się dwusekundowym rozmyślaniom o składnikach czerwonego barszczu.
            • Gość: bedi Re: Jak działa TPSA !?! IP: *.unizeto.pl 07.07.04, 14:53
              Prawda jest taka że w TPSA występuje totalny brak przepływu informacji.
              Przytoczę tylko 2 przypadki które miałem z tą firmą
              1. Po założeniu nowej linii telefon dzwoni ale nie można wykręcić żadnego
              numeru. Interwencje w TPSA (nie było wtedy jeszcze BL) nie pomagają. Panie
              doradzają kontakt z regionalnym dyrektorem. Niestety Dyrektor na urlopie ale
              jego asystentka sprawdza na centrali i dostaje informacje że wszystko jest OK.
              Stwierdza, że aparat jest wadliwy. Zaczynam główkować i przestawiam aparat na
              wybieranie plusowe. Eureka działa. Telefon do asystentki i na centrali
              ustawiają naszą linię na wybieranie tonowe. Wszystko działa, hurra.
              2. Neostrada, kupuję modem, instaluję, święcą się wszystkie kontrolki na
              zielono ale nie ma połączenia. Telefon do przedstawiciela handlowego TPSA,
              sprawdzają wszystko powinno być OK, doradzają zgłoszenie reklamacji. Dzwonię na
              infolinie, grzecznie pytam czy ktoś do mnie zadzwoni jak będzie naprawione. W
              odpowiedzi słyszę że oni są w Warszawie nie mają czasu dzwonić do klientów
              (???). Po kilku dniach dalej nic nie działa. Ponownie dzwonię na infolinię,
              radzą aby zgłosić drugą reklamację. Ciekawe po co jak pierwsza nie pomogła.
              Własnymi kanałami odnajduję w Szczecinie gościa który w TPSA zajmuje się Neo,
              on kieruje mnie do drugiego który nadzoruje moją centralę, po 2 godz jest
              połączenie. Huraaa.

              Tylko jedno pytanko. Dlaczego ja muszę się tym zajmować? To powinni robić
              pracownicy TPSA.
              W/g ciebie jestem tym upierdliwym klientem, który dzwoni i chce aby jeszcze
              usługa mu działa, idiota.
              • germanus Obłędna linia 3 07.07.04, 15:51
                Rozmówki Szczecińskie

                Obłędna linia 3

                - Dlaczego 9393 nie rozwiązuje problemów waszych klientów? - zapytał
                Dziennikarz.
                - Ależ rozwiązuje! - Rzecznik uśmiechnął się szeroko - linijki naprawdę się
                starają.
                - W to akurat nie wątpię, ale mimo to nie wydaje się, aby firma miała
                opracowany system obsługi klienta.
                - Mamy, i to jeden z najlepszych w całym świecie - Rzecznik przedstawił swój
                punkt widzenia - linijki są znakomicie przeszkolone, grzecznie witają i żegnają
                klientów, umieją pisać, więc piszą notatki, dodatkowo nagrywamy niektóre
                rozmowy...
                - Hę???
                - ... bo niektórzy klienci używają niewłaściwych słów, inni czynią
                niedwuznaczne propozycje, a jeszcze inni obrażają je...
                - To nie jest miłe.
                - ... i dlatego nagrywamy. Wyrywkowo.
                - To wracajmy do działania systemu.
                - Notatka najdalej na trzeci dzień trafia do decydenta, decydent decyduje...
                - Od tego jest, prawda?
                - Właśnie! Jak zdecyduje, to wskazana osoba podejmuje akcję...
                - Natychmiast podejmuje akcję?
                - Oczywiście, że natychmiast. Jak tylko papiery obrócą...
                - Się na drugą stronę?
                - Ależ jesteś złośliwy! Jak tylko zamknie się cały obrót dokumentami w danej
                sprawie.
                - Aha, czyli na drugi dzień...
                - Nie wiem dokładnie, czy to możliwe, bo średni czas, chwila, zerknę w
                statystyki, tak jest, już mam, średni czas jest około dwóch tygodni.
                - Na obrót dokumentu z biurka na biurko?
                - Nie, na całą odpowiedź.
                - Na załatwienie sprawy?
                - Na odpowiedź!
                - Pozytywną odpowiedź?
                - Aleś ty naiwny, Dziennikarz, aż nie mogę uwierzyć, że jeszcze żyjesz.
                Oczywiście, że negatywną.
                - Jak to?
                - Przecież mówiłem, że mamy najlepszy system udawadniania, że klient nie ma
                nigdy racji.
                - Nigdy?
                - Po to jest system. I dlatego jest najlepszy na świecie.
                - Jeśli wynik jest z góry znany, to dlaczego podjęcie decyzji trwa aż dwa
                tygodnie? - próbował deciekać Dziennikarz.
                - Już mówiłem, nie słuchasz. Papiery muszą obrócić.
                - Ale obracanie papierów nic nie daje, więc po co ta gierka?
                - Wyobraź sobie, że potem przychodzi jakiś dziennikarz i zadaje pytania...
                - Ale po to są dziennikarze.
                - A czy ja negowałem istnienie dziennikarzy? Ja neguję ich nieodpowiedzialne
                działania godzące w najlepsze imię mojej firmy. Najlepsze, rozumiesz. To jest
                firma z najlepszym na świecie systemem obsługi kllienta. 100 % spraw
                załatwionych w ciągu dwóch tygodni. Tylko jedna firma próbowała nam dorównać,
                ale nie jest w stanie utrzymać terminów - Rzecznik odchwalił swą ukochaną firmę.
                - Ciekawe, ciekawe, jaka firma?
                - Z Gabonu. Jak założyli telefon piątemu klientowi, to system im się rozsypał.
                Sam widzisz...
                - A jaką akcję podejmuje wskazana osoba?
                - Żadną.
                - Co proszę?
                - Bo i po co? Przecież wynik jest znany - wyjaśnił rzeczowo Rzecznik dając
                znak, że audiencja skończona.
    • tylo Re: Jak działa TPSA !?! 07.07.04, 08:41
      dzwoniłem na błękitną dwa razy i .... mam inne zdanie na temat obsługi.
      No, ale ja to "popierdolony" jestem ......
      • Gość: linijka smutne ale prawdziwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.04, 21:47
        > No, ale ja to "popierdolony" jestem ......

        jeśli rozmawiasz tak jak ten człowiek z TELE2 www.alejaja.pl/mp3.php to
        jesteś

        niestety uczestnicy tego forum nie sa zbyt bystrzy. kompletnie nie czytaja tego
        co napisalam tylko komentują to co chcieli by żeby było napisane.

        niestety z takimi burakami musze rozmawiac - i robie to kulturalnie zalatwiajac
        sprawe po mysli klienta, no chyba ze klient nic nie chce tylko pobluzgac sobie

        w tym miejscu zapewniam was - rozmowy z bluzgajacymi klientami niespecjalnie
        mnie ruszaja, sa natomiast czesto niepotrzebna strata czasu - bo sprawe mozna
        zalatwic profesjonalnie bez przeklenstw i dzieki temu szybciej.

        kilka przykladowych głupich problemow z dnia dzisiejszego:

        - klientka wpłaciła pieniądze nie na ten rachunek co trzeba (pomylila jedna
        cyfre i bank zwrocil jej przekaz) i ma pretensje że jej tego nie zaksiegowano w
        tepsie (oczywiscie awantura ze nie liczymy sie z klientem i ze mamy balgan) a
        poza tym to ona nie bedzie drugi raz placic

        - klientka nie placila rachunkow od ponad roku. jej dlugi po bezskutecznej
        probie sciagniecia naleznosci zostaly sprzedane firmie windykacyjnej (po 135
        dniach). w zwiazku z powyzszym na koncie tpsa dlugu juz nie ma bo firma
        windykacyjna za dlug zaplacila. klientka zada wystawienia zaswiadczenia dla
        firmy windykacyjnej ze ma w tpsa saldo na 0 i ze firma windykacyjna bezzasadnie
        chce sciagnac jej dlugi

        - klient awanturuje sie o wysokosc rachunku przyslanego mu przez TELE2 (inna
        firma)

        - klient dzwoni w sprawie zmiany planu taryfowego na nie swoim telefonie
        (telefon matki - starszej kobiety) - nie przyjmuje do wiadomosci ze musi miec
        upowaznienie lub zaswiadczenie od lekarza ze matka nie moze samodzielnie
        zalatwiac sprawy - fajnie by było zeby kazdy mogl pozmienic kazdemu plan
        taryfowy zamowic uslugi, zalozyc blokade albo zlikwidowac linie - ale klienci
        tacy jak ten nie rozumieja tego bo przeciez ich mama powiedziala (albo i nie)
        ze moga

        no i tyle

        wiekszosc spraw jest do załatwienia ale takie jak powyzej swiadcza nie za
        dobrze o niektorych dzwoniacych - ale ich tez obslugujemy w stopniu jakim mozemy
        a takich jak ten z TELE2 na www.alejaja.pl/mp3.php mam kilku na dzien -
        z roznymi problemami albo i bez. oczywiscie gro problemow wynika z ludzkich
        bledow lub zwyklych awarii. wystarczy czasem maly blad w systemie i... niestety
        dupa blada. wtedy takie osoby jak ja zbieraja za kogoś opierdol.

        fajna praca co?

        moze zadzwonicie do nas i też pokarzecie co potraficie?
    • chyba_normalny Re: Jak działa TPSA !?!- Miła "linijko" 07.07.04, 16:42
      Masz rację - winny jest zawsze klient chociażby on nic nie zrobił .
      Wyobraź Sobie że w zamierzchłych czasach zamówiłem w TPSA internet w promocji (
      był miesiąc sierpień ) .Po bezskutecznym wydzwanianiu i dopytywaniu się o ten
      internet poiformowano mnie , że to moja wina , że mieszkam tam gdzie mieszkam i
      oni przez to muszą zmieniać coś na łącznicy ( lub podobnie - nie znam się na
      tym ) .Gdy po upływie roku -inna firma założyła mi łącze do internetu -odezwała
      się "szanowna "TPSA oferująć podłączenie do internetu w promocji a na moją
      odmowę byli bardzo to ale bardzo zbulwersowani , że śmiałem wystawić tak
      szacowną firmę do wiatru.
      • absztyfikant telekompromitacja polska 07.07.04, 17:11
        Slow szkoda, trzeba robic ten monopol...
        • germanus Obłędna linia 4 07.07.04, 17:21
          Rozmówki Szczecińskie

          Obłędna linia 4

          Rzecznik z szerokim uśmiechem obserwował kolejny wielki sukces swej firmy.
          Karty skakały z góry ekranu i odbijały się od niewidocznych stopni. Bardzo
          widowiskowe, kolejny wielki sukces. Pewnie będzie pochwała, zamyślił się. Z
          zamyślenia wyrwał go telefon. Ta pochwała nadchodzi szybiej, niż myślałem.
          - Dyrektor cię prosi - zameldowała Sekretarka.
          - Obecny tu Dziennikarz - zaczął Dyrektor na widok Rzecznika - zdołał jakoś
          przebić się przez nasz system ochronny i wymu..., to znaczy poprosił o
          rozmowę...
          - Tak właśnie było - zgodził się Dziennikarz - uruchomiłem Kanał - mrugnął do
          Rzecznika - Dyrektor nie miał wyboru.
          - Ja wszystko szczerze wyjaśniłem w moim wywiadzie - Rzecznik od razu podjął
          własną obronę.
          - Ależ oczywiście, Rzecznik, co ty - kolokwialnie zgodził się Dyrektor -
          czytałem, znakomity wywiad, spisałeś się znakomicie...
          - Pozostają pewne wątpliwości - Dziennikarzowi udało się lekko wtrącić w
          pogaduszki dwóch zadowolonych pracowników.
          - Zaraz rozwiejemy i wyjaśnimy - zdeklarował Dyrektor.
          - Wątpliwości są do rozwiewania, to nasza dewiza - dodał Rzecznik.
          - Więc o co właściwie... - Dyrektor podjął temat, ale nie dokończył, bo
          Dziennikarz nie mógł doczekać końca.
          - Jak wyjaśnić, że wasz najlepszy na świecie...
          - ... szeroko znany i podziwiany...
          - ...tak, system obsługi klienta znakomicie działa, a dalej są setki
          niezadowolonych klientów?
          - Malkontenci... - zdążył wyrzucić z siebie Rzecznik, ale umilkł pod miażdżącym
          spojrzeniem Dyrektora.
          - Naprawdę? - słodziutko zapytał Dyrektor - naprawdę są tacy? Zupełnie o tym
          nie wiedziałem.
          - Mamy telefony do Redakcji - argumentował Dziennikarz.
          - Ależ nie trzeba, my Redakcji w ciemno wierzymy - zastrzegł Dyrektor - no cóż,
          odrobina kwasowości nie zawadzi, nawet w najlepszym systemie zdarzy się
          pojedyńczy...
          - Setki!
          - ... lub podwójny niezadowolony klient - ciągnął Dyrektor - zaraz się tym
          zajmiemy i w ten sposób jeszcze bardziej podniesiemy naszą wiarygodność.
          - Tak jest, już się zajmujemy - zapalił się Rzecznik - zaraz przejrzę...
          - A nawet zaczęliśmy już tym się zajmować...
          - Hę? - Rzecznik otworzył szeroko jedną połówkę ust.
          - ... tylko nasz kochany, niesamowicie zapracowany Rzecznik jeszcze o tym nie
          wie...
          - ... tak, tak, bardzo zapracowany, same sukcesy - wskoczył Rzecznik.
          - ... a dokładniej biorąc, to udoskonalenie naszego najlepszego w świecie
          systemu jest już na ukończeniu, czyli w ostatnim stadium testowania.
          - Miło słyszeć, bardzo miło - pochwalił Dziennikarz - a kiedy będzie gotowe?
          - Za dwa tygodnie! U nas wszystko jest gotowe za dwa tygodnie. I za dwa
          tygodnie nasi świetni klienci odczują zdecydowaną poprawę obsługi klienta.
          - Uff, co za tempo, same sukcesy, prawda? - podrzucał ich Dziennikarz.
          - Tak jest, zero porażek.
          - To życzę dalszych - pożegnał się Dziennikarz.
          - No i co teraz zrobimy? - zapytał wystraszony Rzecznik, gdy Dziennikarz
          zniknął za drzwiami.
          - Nic!
          - Jak to nic?
          - A powiedz mi, czy można poprawić najlepszy na świecie system?
          - Ale naobiecywałeś!
          - Ja zawsze obietnic dotrzymuję!
          - To coś musimy zrobić.
          - Masz rację, zrobimy.
          - Uff, tylko co?
          - Po dwóch tygodniach pan technik dopisze na dokumencie, że reklamacja zastała
          załatwiona pozytywnie!
          - Ogromny postęp!
          - A co ja obiecałem?
          - Bez jakiegokolwiek działania!
          - A co ja powiedziałem? - po raz kolejny zapytał Dyrektor. I dodał: - A teraz
          wynoś się do tych swoich kart!

Pełna wersja