Przeczytaj - to do Ciebie, Studencie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 10:05
Drogi Studencie. Droga Studentko.
Od wczoraj nie masz prawa twierdzić, że w Polsce nie ma perspektyw.
Oto zdarzenie z wczoraj:
Znana międzynarodowa firma z branży morskiej szuka świeżego absolwenta
kierunku marynistycznego z dobrymi stopniami na indeksie. Chce go wysłać na
dobrze płatny dwuletni staż do Norwegii. Po odbyciu stażu - gwarantuje
praktycznie dożywotnią i pewną pracę w Polsce. Zarobki dla nowych zaczynają
sie od 6000 zł ne rękę. Słowem: życiowa szansa i brzmi jak sen. Firma ta
zgłosiła się do Politechniki i uzyskała listę prymusów, po czym zaczęła
dzwonić do nich dzownić i zapraszać na spotkania.
Wnioski:
1. Z 50 zaproszonych osób, na spotkanie raczyło przybyć 5 osób i to z wielką
łaską (wakacje przecież)
2. Z tych pieciu osób tylko jedna operowała słabym angielskim
3. Żadna nie była w garniturze.
4. Żadna nie przyniosła dokumentów, o które proszono.

Rezultat: żadna z nich nie pojedzie do Norwegii. Do Norwegii pojedzie trzech
studentów z Niemiec.Gratulacje!

Polskim studentom, życzę iłego wypoczynku i obfitego zasiłku !
Udanej pracy w Anglii przy garach i w Niemczech przy szaparagach!
    • ja_aska Re: Przeczytaj - to do Ciebie, Studencie 22.07.04, 10:38
      marynistyczny? a gdzie zaproszenie dla studentów a akademii morskiej?
      • Gość: AKADEMIA MORSKA Re: Przeczytaj - to do Ciebie, Studencie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 12:36
        Olej,przestan lac wode!Farmazony piszesz,ze Szukali "marynistycznego"
        studencika po Polibudzie???Troche to dziwne,majac Akademie Morska na
        podoredziu.Gwarantuje ci,ze na AM znalezli by odpowiedniego fachmana z dobrym
        angielskim.To tak,jakbym dla siebie szukal szefa kuchni po kolejowce.A podobno
        kto ma w glowie Olej,ten idzie na kolej.
        • Gość: Ana Re: Przeczytaj - to do Ciebie, Studencie IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 22.07.04, 12:50
          a nasz student forumowy spał?
        • Gość: Olej Jest jak jest, hany... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 12:51
          Nie konfabuluję, niestety ...
          Przepraszam za nieprezycyjny zwrot "marynistyczny", może powinienem
          napisać "techniczno-marynistyczno-stoczniowo-okretowy", ale branża jest
          hermetyczna i któś mógłby się domyslić o którą firmę chodzi, czego wolę uniknąć.

          Zamiast bawić się w purystę językowego, pomyśl o problemie. Bo coś mi sie
          zdaje, że studenciaki z AM nie byli by lepsi.

          Powodzenia na winobraniu i podczas babysittingu
          wszystkim studentom i studentkom
          zasyła
          Olej
          • Gość: AKADEMIA MORSKA Re: Jest jak jest, hany... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 13:24
            No wlasnie,cos ci sie zdaje.Nie znasz ludzi ktorzy koncza AM a wydajesz o nich
            opinie.Jasne,ze nie wszyscy absolwenci sa orlami.Ale wiedz,ze studenci z AM od
            poczatku swej edukacji sa przygotowywani do pracy u obcego pracodawcy.A
            specyfika wykonywanej pozniej przez nich pracy,nie pozwala,przez wiekszosc z
            nich,na konczenie uczelni jako typowi uciekinierzy przed wojskiem,czy tez
            przedluzajacy swoja beztroska mlodosc.
            • Gość: Olej Jakie ma to znaczenie dla tego wątku? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 13:48
              Człowieku, ja opisałem konkretne zdarzenie z konkretnymi wnioskami.
              A ty mi tu jakieś peany prawisz o studentach Akademii Morskiej - nie na temat
              zupełnie.

              Zresztą, ręczysz za kazdego z AM? To się nie zdziw, któregoś pieknego dnia.
    • zetkaf Re: Przeczytaj - to do Ciebie, Studencie 22.07.04, 17:56
      > Wnioski:
      > 1. Z 50 zaproszonych osób, na spotkanie raczyło przybyć 5 osób i to z wielką
      > łaską (wakacje przecież)
      > 2. Z tych pieciu osób tylko jedna operowała słabym angielskim
      > 3. Żadna nie była w garniturze.
      > 4. Żadna nie przyniosła dokumentów, o które proszono.
      Czyli standard. Poczytaj na www.pracuj.pl i innych podobnych, to sie juz
      niczemu nie zdziwisz.
      Sam nie dawno skonczylem studia, troche szukalem pracy, troche obserwowalem
      szukajacych pracy i opisana przez ciebie sytuacja nie wydaje mi sie odchylka od
      dzisiejszej normy. Nie, zebym uwazal ja za poprawna, co to to nie. Pod
      pojeciem "normalna" jedynie rozumiem powszechna, standardowa, typowa dla
      spoleczenstwa.

      Studenci w wiekszosci przez cale studia sie obijaja, zero rozwoju wlasnego i
      minimum wysilku (egzaminy oby tylko zaliczyc, praca w organizacjach studenckich
      czy pozarzadowych - a ktos mi za to zaplaci?) a potem wymagaja zeby im dac
      pace, i to jeszcze dobrze platna.
    • Gość: Pismak Re: Przeczytaj - to do Ciebie, Studencie IP: 80.51.242.* 22.07.04, 20:58
      Drogi Oleju!
      Może zgodziłbyś się udzielić mi parę informacji więcej o tej sytuacji na priva?
      Porozmawiałbym z szefem tej firmy, zorientował się w warunkach pracy,
      śmignąłbym na Politechnikę. Chętnie napisałbym o tym do jakiejś prasy. Sprawa
      jest po prostu smutna, szokująca i znamienna, i powinno się o tym mówić szerzej
      i głośniej. Daj znać.

      Opowiadano mi jakiś moment temu o podobnym zdarzeniu z inną firmą skandynawską,
      która poprosiła absolwentów zarejestrowanych w Urzędzie Praca na spotkanie z
      równie korzystną propozycją. Przyszło osób ze trzydzieści. Na dzień dobry
      usłyszeli: kto nie zna angielskiego prosimy o opuszczenie sali. Wyszli
      wszyscy...

      pismak_logowany@gazeta.pl
      • Gość: Olej Drogi Pismaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.04, 09:28
        Mnie również ręce świerzbią, aby nagłośnić sprawę.
        Zdzwoniłem i pogadałem z szefem tej firmy. Niestety, on nie życzy sobie tego.
        Wiesz, PR, skandynawska kultura pracy, skandynawski chłód. Uważają temat za
        zamknięty.

        Wiesz co ja o tym myślę? Przez lata narzekano na brak perspektyw i rzeczywiście
        tak było, (choć niektórym jednostkom to nie przeszkadzało). Na wysłuchiwaniu
        narzekań starszych wykształciło się pokolenie zachowawcze i bierne. Ma wysokie
        mniemanie o sobie i wysokie oczekiwania, bo porównuje się do tych swoich
        wychowawców i czuje nad nimi przewagę - są przecież nowoczesni i bez kompleksów
        (to chyba jest sedno sprawy). Wystarcza im, że sa krok przed starszymi. A to
        jeszcze daleko do średniej światowej i swiatowego sposobu pojmowania sukcesu i
        kariery. Najbliższe dziesięciolecie wskaże im ich miejsce w szeregu.

        • Gość: Pismak Szkoda... IP: 80.51.242.* 23.07.04, 23:43
          Nie nośnego tematu, ale okazji do pokazania społeczeństwu pewnych spraw - ku
          opamiętaniu. Rozumiem szefa firmy.

          Coś mi się widzi, że ta młodzież studencka teraz jednak bardzo jest
          niedojrzała. Bardziej, niż kilka lat temu, kiedy ja studiowałem. A przecież to
          za moich czasów studenci (z dziennych) tylko chlali spirytus w akademikach, a
          jakiejś pracy imał się może jeden-dwóch na roku. Nikt wówczas się nie
          zastanawiał nad tym, że po studiach będzie już za późno. A potem wielu zasiliło
          największe, zagraniczne hipermarkety w całym kraju. Dziś podnoszą społeczny
          prestiż zawodu sprzedawcy i kasjera...

          Wydawało mi się, że te roczniki po mnie to były takie poważne, przygotowane do
          życia: od przedszkola uczące się języków obcych, za młodu zjechały Europę
          wzdłuż i wszerz, od dzieciątka wiedziały, że chcą być politykami, prawnikami,
          dziennikarzami itd. Patrzyłem na nich ze strachem i podziwem. Należę do
          pokolenia przejściowego - w 1989 r. rozpocząłem ogólniak. Na studia poszliśmy
          jeszcze ze skulonym karkiem. Niby można już było wszystko, ale człowiek się bał
          podnieść głos. Bo pamiętaliśmy jeszcze, jak w ogólniaku nauczyciel historii -
          dla bezpieczeństwa - podawał zawsze dwie wersje; jak 13 grudnia zawiesili nas
          za noszenie czarnych ubrań; jak mało nie wywalili starszych kolegów, którzy
          grali na przerwie "Międzynarodówkę" na korytarzu, czytali Lenina i darli na
          pasy czerwone krawaty. A kiedy byłem na IV roku, ci z I roku mówili na
          zajęciach z podstaw socjologii, że oni wiedzą, co zrobić z tym krajem. Niech
          tylko dorwą się do władzy.

          I co? Tylko gadali. Dzieci młodej demokracji. Nie mogą zdobyć doświadczenia, bo
          nie mają, gdzie. A tam, gdzie mogą, nikt ich nie przyjmie bez doświadczenia.
          Nie zagrozili nam, mimo moich obaw. Doskonale wykształceni, ale zabrakło im
          ducha i sły przebicia. Są słabi psychicznie; załamują się i rezygnują szybciej,
          niż my. Nie musieli walczyć za młodu, teraz są mięczakami, którzy nie potrafią
          sobie radzić, więc wyjeżdżają. W Polsce nie ma perspektyw, mówią. Ale czy
          walczyli o te perspektywy? Może tak, może nie. Może nie dość konsekwentnie, bez
          zaangażowania, bez wiary. Mój kolega z podstawówki przez negację wszystkiego i
          niechęć do polskich perspektyw został mieszkańcem ulic Szczecina. Mówi, że jest
          szczęśliwy, bo jeździ, gdzie chce i chodzi, gdzie chce. Ale kiedyś chciał
          przejść granicę niemiecką, to go po prostu zamknięli. A przecież przez lata
          godzinami opowiadał, że kiedyś poleci samolotem z cudownego lotniska we
          Frankfurcie nad Menem. Nie poleci, bo zrezygnował. Na szczęście Szczecin jest
          ponoć najbardziej przyjaznym miastem w Polsce dla bezdomnych...

          I wyobraź sobie teraz, Oleju, taką mieszankę niedoświadczenia życiowego, tą
          psychiczną słabość i wręcz jej medialny kult (płaczący chłopcy w telewizyjnych
          reality show, czy programy typu "All you need is love", które z ludzkiej
          słabości czynią cnotę i widowisko), wysokie aspiracje, ideały młodzieży typu
          Wiśniewski albo Kulczyk, presję społeczną ze strony znajomych i rodziców oraz
          nóż na gardle zwany galopującym bezrobociem i wszechobecnym nepotyzmem. Kto
          dziś z nich ma siłę rozpychać się łokciami? Jednostki. Niektórzy mają kariery
          poustawiane, kilku ma szczęście; reszta ma ciężką walkę przed sobą. A oni
          ciągle przyjmują tę roszczeniową postawę wobec życia. Im się należy. Jak w
          PRLu. A jak nie dostają, to głęboka depresja. Dobrze że przynajmniej, na
          mieście wiszą billboardy, że depresję można leczyć...

          Spotkanie ze Skandynawami. Wystarczyło tylko trochę z siebie wykrzesać. Trochę
          pokory, zdecydowania, siłę ducha okazać. Mam niewiele lat więcej, ale chyba się
          przedwcześnie zestarzałem, bo nie rozumiem ich za cholerę.

          pismak_logowany@gazeta.pl
          • vojciech Re: Szkoda... 24.07.04, 12:03
            Gość portalu: Pismak napisał(a):

            > Spotkanie ze Skandynawami. Wystarczyło tylko trochę z siebie wykrzesać. Trochę
            > pokory, zdecydowania, siłę ducha okazać. Mam niewiele lat więcej, ale chyba
            > się przedwcześnie zestarzałem, bo nie rozumiem ich za cholerę.

            To niedokładnie tak. Troszkę uogólniłeś. Jest oczywiście bardzo dużo osób, które
            pasują do twojego opisu. Lecz jest także grono takich samych, jak Ci z twojego
            pokolenia. Tylko, że Ci zazwyczaj w tych ciężkich czasach poznajdowali sobie
            pracę, a na spotkanie ze Skandynawami poszli tylko Ci, którzy z jakiegoś powodu
            pracy nie znaleźli.

            Jestem dokładnie rok po skończeniu studiów. Obawialiśmy się, że bez doświadcznia
            nie znajdziemy pracy. Szczególnie Ci, którzy chcieli zostać w Szczecinie. Jednak
            wszyscy, z którymi mam kontakt, obecnie już pracują. Jedni na gorszych
            stanowiskach, inni na lepszych. Kilka osób już nawet myśli o zmianie swojej
            dotychczasowej pracy. Powód ZAWSZE ten sam (jak na razie): przestałem się już w
            tej firmie rozwijać. Praca jest za mało ambitna.

            Także nie jest aż tak źle. Nie całe pokolenie przespało swoją szansę. I
            wprawdzie nie wszyscy moi znajomi robią to, o czym marzyli, ale przynajmniej
            połowa z nich rozmawiałaby z tymi skandynawami jak równy z równym.
            • zetkaf Re: Szkoda... 24.07.04, 12:24
              No, fakt, ze i z dobrej strony czasem da sie cos powiedziec o szczecinskich
              studentach. Ot chociazby co roczne sukcesy studentow wydz. elektrycznego
              polibudy w konkursie Grasz o Staz (ciekawe, kiedy wreszcie lokalny oddzial
              organizatora konkursu, Gazety wyborczej, to wreszcie zauwazy), ktore potem
              dobrze procentuja przy szukaniu pracy. Nasi jezdza tez na praktyki za granice
              (czego nie mozna powiedziec np. o Poli-Pozie). Ale nadal wielu nic nie robi
              przez studia, a potem zada nie wiadomo jakiej pracy. Po czym szybko zalamuja
              sie i zamiast obnizyc wymagania i szukac dalej czegos porzadnego, zadawalaja
              sie byle czym (np. praca w hipermarkecie).
Pełna wersja