Dodaj do ulubionych

Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni

18.05.13, 18:34
Zasada jest prosta: po trudnych studiach pracę znajduje się łatwo, a po łatwych - trudno.
Obserwuj wątek
    • plosiak Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 18:52
      Jak czytam takie opowieści, to szlag mnie trafia, że takie osoby w ogóle kończą studia.

      Prawnik nie zamierza robić aplikacji - to po co studiował prawo ? Podpowiem mu (za darmo), że notariusze, komornicy (za wyjątkiem egzekucji z nieruchomości) na sali sądowej nie bywają. Żeby się zatrudnić jako prawnik, trzeba coś potrafić - a po samych studiach w zasadzie nic się nie potrafi. Wiem, bo sam skończyłem te studia. Teraz sam zatrudniam także studentów - bo właśnie na studiach jest właściwy moment, by zacząć się rozwijać w zawodzie.

      Wszystkie osoby skończyły studia humanistyczne - więc nie wiem, dlaczego są zdziwione. Przecież humaniści powinni sporo czytać - lektura gazet czy Internetu od lat prowadzi do jednego wniosku - pracę dostaniesz, gdy coś potrafisz. Kto zatrudnia filologów, socjologów, politologów ?

      Nie jestem wyrocznią, nie wiem wszystkiego. Ale z własnego doświadczenia podpowiem - warto popracować za darmo, by się nauczyć czegokolwiek. Wtedy można oczekiwać już jakichś pieniędzy.

      Skoro Pan prawnik uważa, że 1500 zł to za mało, to znaczy że wiele potrafi. Dziwnym trafem pracodawcy, którzy na jego umiejętnościach mogliby zarabiać uważają inaczej.
      • Gość: Kobietka Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.wroclaw.vectranet.pl 18.05.13, 19:14
        Świetny komentarz, bardzo trafny. Mam 38 lat, nie mam wyższego wykształcenia, natomiast lata pracy w finansach i sprzedaży. Ogrom doświadczenia.Wiem jak to jest pracować na etacie i prowadzić własną działalność. Zarabiałam świetne pieniądze ale bywało i tak że nie zarabiałam nic.
        Dziś stoję na rozstaju i zastanawiam się co dalej.
        Mam kilka pomysłów na siebie, coraz większą chęć by zacząć studia (psychologię biznesu) i swój nowy ostateczny biznes, który przekażę synowi.
        Wiem też jedno, nie warto gonić za wszelką cenę nie myśląc o sobie, swojej rodzinie i zdrowiu. Trzeba robić to co się kocha, co jest pasją, bo to prowadzi do sukcesu.
        Co do młodych gniewnych, zdziwionych. To nie studia czynią człowieka fachowcem, specjalistą w dziedzinie a doświadczenie i wiedza nabyta w praktyce. Czasami warto schylić się po 1500 zł żeby wiedzieć jaki to smak zarobić pierwsze 15 czy też 150 tysięcy
        Więcej pokory, mniej roszczeniowego stosunku do życia.
      • lonelyboy1989 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:14
        plosiak napisał:

        > Jak czytam takie opowieści, to szlag mnie trafia, że takie osoby w ogóle kończą
        > studia.
        >
        > Prawnik nie zamierza robić aplikacji - to po co studiował prawo ?

        Miałem dokładnie takie samo przemyślenie i na tym akapicie zakończyłem lekturę artykułu. To wygląda trochę tak, jakby naoglądał się "Magdy M." i myślał, że od razu po studiach... właśnie, co? Założy własną kancelarię i będzie flirtował z sekretarką, która załatwi wszystko za niego? Tak jakby świeżo upieczony lekarz chciał od razu zostać ordynatorem.

        Realia są takie, jakie są. Na początku robisz za gó*no, zarabiając śmieszne pieniądze. A już w ogóle nie wyobrażam sobie, bym miał w wieku dochodzącym do trzydziestki, siedzieć rodzicom na głowie. To już wolałbym wyjechać za granicę. Właśnie, tylko kto i po co zatrudni prawnika, politologa, socjologa albo filologa w Niemczech... I zataczamy koło.
      • gwiezdny_kupiec Ulgowy ZUS dla zakładających działalność 18.05.13, 19:14
        Dawid: "Jak ktoś zaoferuje mi tyle, że po zapłaceniu ZUS-u zostanie mi na coś jeszcze."

        Zakładając działalność gospodarczą płaci się przez 2 lata ulgowe składki ZUS, około 150 PLN miesięcznie. Doskonale wykształcony Pan Prawnik szukający pracy powinien takie rzeczy wiedzieć.
      • smutnybelg manipulacja. 18.05.13, 19:15
        Dal sie Pan zmanipulowac i sie Pan pieni.
        Przeciez to co napisane nie musi w ogole byc prawda. Lidzie w gazecie troche dodali od siebie, "podrasowali"artykul ( dokladnie wiedzac,ze taki ktos, jak Pan czyta) i smieja sie z nas wszystkich. A liczba klikniec na liczniku idzie w gore:)
        • Gość: Meg Oczywiście, że manipulacja... IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.13, 22:54
          Przeskanowałam ten tekst i myślę sobie "co za bzdury".
          Jakoś mi się nie chce wierzyć, że "najlepsza studentka na roku" nie umie sobie w życiu poradzić.
          Że ktoś kto zna dwa języki i jest w miarę zaradny nie daje rady, że jest na tyle arogancki, że gardzi pracą i nie mając za grosz doświadczenia oczekuje nie wiadomo jakich zarobków.
          Nie miałam 5 w indeksie, ale pracowałam w trakcie studiów, za darmo, potem na zlecenia, potem zaraz po studiach dostałam etat - studiach humanistycznych.
          Uczyłam się dalej, przekwalifikowałam, znalazłam prace w międzynarodowej korporacji i daję radę, nie ma lekko, ale ciężko mi uwierzyć w to, że jak ktoś ma coś w głowie zupełnie sobie nie radzi.
          Nie wierzę w te teksty.
          50% CV które wysyłam wzbudza zainteresowanie. Ale CV można wysłać i tysiace jak sie wysyla nie tam gdzie trzeba to nikt nie odpowie, pani doktor, która tylko wykładać umie i nie ma zadnego doswiadczenia poza akademickim.

          Rynek należy do pracodawców, cieżko jest znaleźć pracę, jest mnóstwo śmieciówek, ciężko dostać etat w renomowanej firmie, do tego pracodawcy to snery i złodzieje, bo jak nazwać to, że młodemu człowiekowi się odmawia podstawowej opieki zdrowotnej... w każdym razie teksty są chyba mocno przerysowane.

          No i 1000razy wolalabym pracowac na smieciówce niż być na utrzymaniu rodziców majać 25 i wiecej lat i majac tylko swoją dumę i arogancje w kieszeni.
          • klawiatura_zablokowana Re: Oczywiście, że manipulacja... 19.05.13, 15:14
            Mam to samo wrażenie.
            Skończyłam kierunek z tzw. "nieżyciowych", bo rzadki. Sęk w tym, że już na 2-3 roku wszyscy koledzy z grupy wzruszali ramionami i mówili "ja po tym będę bezrobotny". Ja mówiłam "ja po obronie będę pracować. Jak nie w tym, to w tamtym". I tak się stało - na studiach głównie śmieciówy, dorywcze albo na czarno, bo obronie też nie było różowo, bo pierwsza praca dorywcza wieczorami. No ale potem była druga, trzecia, wyprowadziłam się z domu. Mijają 4 lata od mojej obrony, z czego większość przepracowana na umowie o pracę, czasem miałam etat + dorywczą po godzinach, żeby naciułać jakieś oszczędności. Naciułałam tyle, że niedługo mogę wziąć kredyt i kupić mieszkanie, bo oczywiście nie mam nic od rodziny, nie odziedziczyłam chaty, nie kupiono mi samochodu na osiemnastkę, bo nikogo nie było na to stać. Wszystko, co mam, zarobiłam sama. Zasada była jedna: byle pracować, bo każde zajęcie czegoś uczy, choćby i stanie za barem (a stałam za barem i nie tylko). A jak nic nie robisz, to chociaż się czegoś ucz albo zdobywaj jakieś uprawnienia, żeby mieć plan B.
            Żyjemy w kapitalizmie, kierunek studiów już nie zapewnia pracy, jak za komuny, gdy się kończyło szkołę pielęgniarską i następnego dnia po otrzymaniu dyplomu dostawało przydział do pracy w szpitalu. Nieważne, co się kończy - trzeba chociaż jedną (a najlepiej parę) rzecz umieć robić dobrze i to lubić. I chcieć pracować, nie czekać, aż robota spadnie z nieba. Ci ludzie z artykułu może się szanują, ale ich wartość rynkowa spada z miesiąca na miesiąc. Bo potem co, przyjdzie taki na rozmowę, rekruter patrzy w CV i zapyta "co pan robił od obrony?" "A nic. Szanowałem się". Błagam was...
            Niestety mnóstwo ludzi kończy studia nie nauczywszy się porządnie nawet tego, co uczelnia oferowała. Ale skoro już na studiach się zorientowali, że nie chcą tego robić albo nie nauczą się i nic kompletnie z tym nie zrobili, to są sami sobie winni.
            Zamiast "co skończyłem" należy sobie zadać pytanie "co umiem, mogę robić" i iść w tym kierunku. Byle nie stać w miejscu.
      • Gość: tk Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.toya.net.pl 18.05.13, 19:20
        @plosiak Zgadzam się w pełni. Gdy kończyłem studia prawnicze, wydawało mi się, że wiem już wszystko i wszystkie rozumy pozjadałem. Dopiero gdy zacząłem aplikację, dotarło do mnie, że umiem i wiem może promil tego, co trzeba umieć i wiedzieć, żeby dobrze wykonywać zawód prawniczy. Na pierwszym roku aplikacji pracowałem z wynagrodzeniem 1100 zł netto i nie uważałem, że to mnie upokarza, bo taka jest po prostu kolej rzeczy - na początku pracuje się za niewielkie pieniądze, bo mało się umie, a przyzwoite zarobki przychodzą wraz z wiedzą. Oczywiście można przyjąć postawę p. Dawida - "niech mi dadzą tyle, żebym był zadowolony", ale z takim nastawieniem nie wróżę sukcesów :)
      • Gość: Mark Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.13, 19:20
        > Skoro Pan prawnik uważa, że 1500 zł to za mało, to znaczy że wiele potrafi. Dzi
        > wnym trafem pracodawcy, którzy na jego umiejętnościach mogliby zarabiać uważają
        > inaczej.

        Warto dodać, że dziś nawet ludzie po aplikacji, coś już potrafiący, marzą o tym by zarobić choćby te 1500 zł. Chłopak jest totalnie oderwany od realiów albo jest po prostu postacią zmyśloną...
      • bd3art Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 21:18
        Zupelnie sie zgadzam z Toba i dziwie sie z tego co niektorzy tam wypisujem ..
        staram sie spojrzec w przeszlosc jak ja zdobywalem doswiadczenie (obecnie mam 33 lata czyli w sumie nie jestem duzo starszy jak Ci ludzie z artykulu)
        1wsza prace zmienilem po 5ciu miesiacach bo byla daleka od tego co mi oferowano i od tego co oczekiwalem od pracy (rowniez finansowo), ale chcialem sie zaczepic zeby jakos zaczac.. a potem mi sie udalo i czasami bylem zmuszony brac prace ze wzgledu na doswiadczenie (nie $$$) bo wiedzialem ze jak sie sprawdze to powininenem dostac i wieksza pensje.
        Kilka razy musialem (w momencie gdy juz mialem doswiadzczenie) polozyc papierek na stole z cena jaka na rynku mi oferowano za moje umiejetnosci aby wyrownac ten 'dumping price' (jak ja to nazywam), ktory przyjalem na poczatku... wiec trzeba nieustannie walczyc o swoje, ale siedziec na dupie i gadac ze sie kurcze nie wezmie pracy z szacunku do siebie.. WTF? Nikt nie kaze nikomu w tej pracy pozostac ale mozna pracowac i szukac w miedzyczasie cos na boku...
        Oprocz tego trzeba starac sie spytac samego siebie - czy brakuje mi czegos co by mnie odroznilo od innych w ramach jakis wyjatkowych kwalifikacji. i moze czasami warto poswiecic troch energii, kasy i czasu zeby takowez zdobyc....
        Oprocz tego networking i wytrwalosc..
        Owszem trzeba miec tez czasami szczescie ale rowniez odwage i chec.. Gdy idzie sie na rozmowe z nastawieniem, ze kurcze i tak z tego gowno bedzie to najczesciej dokladnie to z tego wyplynie.....
      • Gość: Thomas Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.13, 21:43
        Plosiak - podzielam punkt widzenia.

        A z własnej perspektywy jako pracodawca dopowiem jeszcze kilka rzeczy.

        Po pierwsze - ludzie po studiach, a miałem okazję zatrudnić ich paru (do dnia dzisiejszego żaden się nie ostał) - nie są komplet nie przygotowani do pracy. Rzeczy, które wypisują w CV, takie jak zdolności interpersonalne, umiejętność pracy w grupie, umiejętność pracy pod wpływem stresu i czasu kompletnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, gdy przychodzi do ich wykorzystania w praktyce.

        Po drugie - żeby dać komuś 3 000 pln na rękę mnie to kosztuje ok 4 200 (polecam kalkulator wynagrodzeń portalu pracuj). I to dopiero początek. Do tego dochodzą koszty stałe (biuro, wyposażenie stanowiska pracy, czas zainwestowany w szkolenia itp.). W sumie koszt zatrudnienia to ok 8 000 pln, co oznacza, że żeby to w ogóle miało sens - pracownik musiałby przynosić do firmy dwa razy tyle dochodu. Czy młody człowiek, zaraz po studiach, nie dostosowany do warunków pracy, nie znający realiów pracy w branży (bo niby skąd) jest w stanie to osiągnąć? Z mojego doświadczenia wynika, że... tak. Ale w najlepszym przypadku dopiero po ok. pół roku (jak już się wdroży). Niemniej jednak dla mnie oznacza to wywalenie ok 50 000 na dzień dobry.

        Po trzecie - dosyć nieprzyjemna rzecz, którą co raz częściej obserwuję, a mianowicie "postawa roszczeniowa". Młodzi ludzie przychodzą i uważają, że z miejsca im się wszystko należy. Jeszcze nic nie zrobili, jeszcze nic nie osiągnęli, a już chcieliby mieć takie świadczenia, jak pracownicy z wieloletnim stażem.

        Czy nadal ktoś się dziwi, że niechętnie zatrudnia się ludzi zaraz po studiach?

        PS. Sam zaczynałem jako pracownik na stażu od przynieś-podaj-pozamiataj za 400 pln miesięcznie. Dzisiaj - w tej samej firmie, w której zaczynałem - jestem współwłaścicielem i zasypiam z czystym sumieniem, że wszystko zawdzięczam sobie i ciężkiej pracy.
        • gradus2004 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 10:06
          > Po drugie - żeby dać komuś 3 000 pln na rękę mnie to kosztuje ok 4 200 (polecam
          > kalkulator wynagrodzeń portalu pracuj). I to dopiero początek. Do tego dochodz
          > ą koszty stałe (biuro, wyposażenie stanowiska pracy, czas zainwestowany w szkol
          > enia itp.). W sumie koszt zatrudnienia to ok 8 000 pln, co oznacza, że żeby to
          > w ogóle miało sens - pracownik musiałby przynosić do firmy dwa razy tyle dochod
          > u.

          4.2k pensja pracownika, 3.8k koszty pracy a pozostale 8k to na Twoja pensje? :)
          • Gość: Thomas Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.13, 10:37
            >4.2k pensja pracownika, 3.8k koszty pracy a pozostale 8k to na Twoja pensje? :)

            Mniej więcej:)

            A na serio, to rzadko się zauważa pozostałe koszty firmy, jak choćby wynagrodzenia pracowników administracyjnych (którzy de facto nie przynoszą dochodu), obsługa finansowa projektów (bo w większości zanim firma coś zarobi, to musi wydać i opłacić wszystkie podatki; a należności rzadko kiedy spływają w przeciągu 30 dni, przed 20-tym), obsługa kredytów obrotowych, budowa zabezpieczenia finansowego firmy (w końcu pracownika nie interesuje, że np. w danym miesiącu firma poniosła stratę), system premiowy, obsługa inwestycji (chyba, że firma ma stać w miejscu), itp. itd. oraz oczywiście wynagrodzenie moje (bo jakoś mi się nie chce pracować za darmo).

            De facto zatem docelowo pracownik powinien przynosić do firmy kilka razy więcej niż te "8 000".

            Jeżeli zatem pracownik chce zarabiać dużo - powinien stanowić dla firmy wartość, która jest w stanie zarabiać dużo. Jeżeli natomiast nic nie potrafi (bo gdzie miał się nauczyć) i nie przynosi dochodu na odpowiednim poziomie, to na wiele raczej nie może liczyć.

            • gradus2004 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 13:57
              > A na serio, to rzadko się zauważa pozostałe koszty firmy, jak choćby wynagrodze
              > nia pracowników administracyjnych (którzy de facto nie przynoszą dochodu), obsł
              > uga finansowa projektów (bo w większości zanim firma coś zarobi, to musi wydać
              > i opłacić wszystkie podatki;

              no to jest oczywiste, ze inne koszty tez sa. Ale raczej te koszty powinny sie zmiescic w tych 3800. Pracownikow administracyjnych potrzebujesz chyba dopiero jak firma ma troche wiecej niz 2-3 pracownikow - takze ich pensje sie rozkladaja raczej na wieksza liczbe pracownikow "przynoszacych dochod".

              > oraz oczywiście wynagrodzenie moje (bo jakoś mi się nie chce
              > pracować za darmo).

              a jakie masz przebicie w stosunku do szeregowych pracownikow? Blizej x3 czy raczej x10 albo nawet x20 ? ;)

              > Jeżeli zatem pracownik chce zarabiać dużo - powinien stanowić dla firmy wartość
              > , która jest w stanie zarabiać dużo. Jeżeli natomiast nic nie potrafi (bo gdzie
              > miał się nauczyć) i nie przynosi dochodu na odpowiednim poziomie, to na wiele
              > raczej nie może liczyć.

              Ale rozumiem tez, ze dopuszczasz taka mysl, ze jakis wyjatkowo wazny pracownik moglby zarobic w firmie tyle co Ty? :)
              • Gość: Thomas Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.13, 17:59
                >Ale raczej te koszty powinny sie zmiescic w tych 3800.

                Ta, jasne... może jak prowadzisz kiosk ruchu to taki przelicznik Ci wyjdzie.
                Szybka kalkulacja ile to kosztuje (na wymyślonym przykładzie): wyobraź sobie, że masz małą firmę usługową zatrudniającą ok. 5 pracowników. (opisuję na przykładzie Warszawy, bo takie stawki znam). Same koszty miesięczne (szacunkowe oczywiście, tak żeby to miało ręce i nowi)
                Biuro: 7 000 netto; Zakupy biurowe (środki czystości, jakieś napoje) + utrzymanie czystości biura: 1 000 netto; Media: 1 000 netto; Telefony: 1 000 netto; 2 samochody firmowe (leasingi, ubezpieczenia, paliwo): 5 000 netto; Sprzęt (laptopy, software - leasing): 3 000 netto; Księgowość: 2 500 netto; Promocja (takie minimum) lub ewentualnie systemy premiowe lub szkolenia: 3 000 netto; Obsługa kredytów obrotowych lub raty (np. za meble biurowe): 1 500 netto.

                Wychodzi jakieś 25 000 na dobry początek.

                Do tego wynagrodzenia: masz 5 pracowników, w tym jedną sekretarkę (która nie przynosi dochodu). Pracownicy na umowach o pracę (bo tak wszyscy by chcieli) zarabiają po 3 000 na rękę (Twój koszt to 4 200), a sekretarka 2000 (Twój koszt to 2 900). Do tego Ty jako prezes - dajmy na to 6 000 netto (w końcu ponosisz największą odpowiedzialność i jak coś się dzieje to ty się tłumaczysz przed ZUSem, US itp.; poza tym to Twoja firma; Twój koszt to 8 500 netto).

                Wynagrodzenia wychodzą Cię w sumie jakieś: 28 200, a całkowite koszty miesięczne ok. 53 000.

                Przy założeniu, że Ty załatwiasz zlecenia, a pracownicy realizują projekty i każdy z nich przynosi dochód na poziomie 16 000, miesięcznie masz 64 000 dochodu. Od tego odejmujemy koszty i zostaje Ci 11 000. Z tego 19% zabiera Państwo, więc zostaje Ci ok. 9 000 zysku.

                Na koncie do tego musisz mieć odłożone przynajmniej na pokrycie 3 miesięcznych kosztów, czyli jakieś 150 000 (pracowników w końcu nie interesuje, że był gorszy miesiąc) i dodatkowo środki na obsługę bieżących projektów. Łatwo policzyć, ile trzeba zbierać, żeby tyle zgromadzić. Jeżeli jeszcze chciałbyś się rozwijać (nowy sprzęt, nowe oprogramowanie itp) z tych 9 000 zysku niewiele Ci zostanie.

                A teraz konkluzja: przychodzi student i dajesz mu 3 000 na rękę, żeby "nie czuł się obrażony". Nie zna procedur, nie zna za bardzo branży, jeszcze nie bardzo kuma co i jak, więc musisz oddelegować pracownika, żeby go przyuczał. Powiedzmy, że poświęci na to 1/4 swojego czasu. Potrzebne jest też dla niego wyposażenie miejsca pracy (telefon, komputer itp.): powiedzmy wydajesz na to 3 000 pln.

                Z tego wychodzi Ci wzrost kosztów miesięcznych do 60 200 i spadek dochodu do 60 000.
                Ups... właśnie jesteś pod kreską i nie wiadomo, czy czas zainwestowany w szkolenie pracownika się zwróci, bo może się okazać po okresie próbnym, że nadaje się do niczego, albo w międzyczasie się rozmyślił, bo "myślał, że to inaczej będzie wyglądać".

                Czy ktoś jeszcze się dziwi dlaczego niedoświadczonym ludziom zaraz po studiach proponuje się stawki na poziomie 1 500 pln miesięcznie na śmieciowej umowie?
                Najzwyczajniej w świecie - na więcej trzeba sobie zasłużyć.

                PS.
                >Ale rozumiem tez, ze dopuszczasz taka mysl, ze jakis wyjatkowo wazny pracownik moglby zarobic w firmie tyle co Ty? :)

                Jeżeli tylko będzie przynosić tyle dochodu co ja i weźmie na siebie taką odpowiedzialność - nie widzę najmniejszego problemu:)
                • gradus2004 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 20.05.13, 11:15
                  > Biuro: 7 000 netto; Zakupy biurowe (środki czystości, jakieś napoje) + utrzyman
                  > ie czystości biura: 1 000 netto; Media: 1 000 netto; Telefony: 1 000 netto; 2 s
                  > amochody firmowe (leasingi, ubezpieczenia, paliwo): 5 000 netto; Sprzęt (laptop
                  > y, software - leasing): 3 000 netto; Księgowość: 2 500 netto; Promocja (takie m
                  > inimum) lub ewentualnie systemy premiowe lub szkolenia: 3 000 netto; Obsługa kr
                  > edytów obrotowych lub raty (np. za meble biurowe): 1 500 netto.

                  dla 5 pracownikow potrzebujesz biuro za 7000 netto?
                  3000 netto miesiecznie za laptopy i software? Jakies ekstremalnie drogie oprogramowanie potrzebujesz?
                  Mozna chyba zaczac troche skromniej...
                  Reszty nie kwestionuje - tak czy siak nie wiem o jaka branze chodzi ;)

                  > Do tego wynagrodzenia: masz 5 pracowników, w tym jedną sekretarkę (która nie pr
                  > zynosi dochodu).

                  dla 4 pracownikow potrzebujesz miec koniecznie sekretarke? To oczywiscie zalezy od typu dzialalnosci ale wydaje mi sie, ze przy takiej liczbie pracownikow mozna sobie poradzic bez sekretarki.
                  Z drugiej strony mowic, ze skretarka nie przynosi dochodu jest tez drobnym naduzyciem. Dobra sekretarka moze bardzo usprawnic prace reszty zespolu ;)


                  > Pracownicy na umowach o pracę (bo tak wszyscy by chcieli) zara
                  > biają po 3 000 na rękę (Twój koszt to 4 200),

                  no a dlaczego mieliby nie chciec miec umowy o prace? No i dlaczego mieliby nie chciec dostawac te 3000 na reke? ;)
                  Nie wiem jak przezyc za mniej - wynajac mieszkanie, zywic sie normalnie, pojechac na jakis urlop, czasem wybrac sie do kina i jeszcze chociaz kilkaset zlotych odkladac?

                  >a sekretarka 2000 (Twój koszt to
                  > 2 900). Do tego Ty jako prezes - dajmy na to 6 000 netto (w końcu ponosisz najw
                  > iększą odpowiedzialność i jak coś się dzieje to ty się tłumaczysz przed ZUSem,
                  > US itp.; poza tym to Twoja firma; Twój koszt to 8 500 netto).

                  No podajesz sensowny rozklad zarobkow. Ale wydaje mi sie, ze dosyc czesto to jest raczej pracownicy 2k a szef 20k - no ale moze przesadzam troche.

                  > >Ale rozumiem tez, ze dopuszczasz taka mysl, ze jakis wyjatkowo wazny praco
                  > wnik moglby zarobic w firmie tyle co Ty? :)
                  >
                  > Jeżeli tylko będzie przynosić tyle dochodu co ja i weźmie na siebie taką odpowi
                  > edzialność - nie widzę najmniejszego problemu:)

                  Ale czemu ma brac odpowiedzialnosc? :) Dasz mu tez udzialy w firmie? :)

                  Trzeba tez pamietac, ze czym wiecej zwykli pracownicy zarabiaja tym lepiej jest w gospodarce i tym latwiej prowadzic biznes.

                  Znam przypadek, kiedy w okresie najwiekszego bumu budowlanego proponowano inzynierowi budownictwa (po studiach czesciowo za granica) minimalna krajowa a reszte pod stolem. Co miesiac musial sie wyklocac, zeby dostac w sumie te 1500 na reke. No i jak tu sie dziwic, ze juz go w PL nie ma?
                  • Gość: Thomas Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.13, 13:03
                    Ciekawa dyskusja:)

                    >dla 5 pracownikow potrzebujesz biuro za 7000 netto?
                    Opisuję na przykładzie firmy usługowej, więc biuro nie może wyglądać jak rozpadająca się rudera i powinno być w miarę sensownym lokalizacyjnie miejscu (miałem już bowiem przypadki, że ludzie rezygnowali z pracy, bo biuro znajdowało się w niedogodnej lokalizacji). Oczywiście możesz znaleźć tanie (może kilka stówek mniej i za 6000 uda Ci się coś znaleźć), ale min. tego co potrzebujesz to: 1 open space + 1 gabinet + 1 pokój do spotkań z klientami + 1 punkt recepcyjny + aneks kuchenny + WC = czyli 3-pokojowe mieszkanie (jakieś 80-90 m2). Średnia stawka w Warszawie za wynajęcie biura to jakieś 80 pln /m2, więc wychodzi 6 400-7200.

                    >3000 netto miesiecznie za laptopy i software? Jakies ekstremalnie drogie oprogramowanie potrzebujesz?

                    Łącznie potrzebujesz 7 komputerów. Dajmy na to, że każdy kosztuje 2 500 (wychodzi 17 500). Do tego oprogramowanie: sam pakiet office dla firm to w podstawowym wariancie 1000 pln / komputer. Z tego już wychodzi 2 000 miesięcznie przez rok. Do tego dorzuć specjalistyczne oprogramowanie (jeżeli Twoja firma tego potrzebuje), koszt serwisu (a kompy są mocno eksloatowane), ewentualne utrzymanie strony www i przede wszystkim marża i odsetki od leasingu / kredytu na te kompy. I powtórz tę operację co 2-3 lata, bo zwyczajnie dzisiejsze komputery szybko stają się nieaktualne lub mocno wyeksploatowane i padają.

                    >Mozna chyba zaczac troche skromniej...

                    Gdyby to była firma, która zaczyna - dorzuć jeszcze kilkadziesiąt tysięcy na: postawienie strony www, dodatkową kasę na promocję, wpłatę początkową na leasingi/kredyty itd. itp.

                    >dla 4 pracownikow potrzebujesz miec koniecznie sekretarke?

                    Chyba, że to któryś z pracowników lub Prezes ma się zajmować: pilnowaniem porządku w biurze, robieniem kawy, jak przyjdą Klienci, ganianiem po urzędach, pilnowaniem zakupów biurowych, załatwianiem wszelkich innych spraw organizacyjnych i administracyjnych itp. Oczywiście może, ale zdejmij z dochodu, który przynoszą jakąś połowę.

                    >Z drugiej strony mowic, ze skretarka nie przynosi dochodu jest tez drobnym naduzyciem. Dobra sekretarka moze bardzo usprawnic prace reszty zespolu ;)

                    Sekretarka sprawia, że inni mogą się zająć zarabianiem pieniędzy, więc przyznaję rację: może nie bezpośrednio, ale przyczynia się również do przynoszenia dochodu:)

                    >No podajesz sensowny rozklad zarobkow. Ale wydaje mi sie, ze dosyc czesto to jest raczej pracownicy 2k a szef 20k - no ale moze przesadzam troche.

                    Kwestia firmy. Myślę, że wokół tego trochę mitów narosło. Ja opisuję z własnego doświadczenia.

                    A tak już podsumowując i nawiązując do tematu artykułu - z punktu widzenia pracodawcy ciężko mi dać osobie bez doświadczenia w branży i generalnie w pracy 3 000 pln na umowę o pracę na początek. Dla mnie to duże ryzyko (a niestety wielokrotnie się przejechałem na takich osobach i nie mam najlepszych z tym doświadczeń). W całkowitym rozrachunku byłem stratny. I jeżeli w ciągu roku przetestowałem kilka takich osób to łatwo sobie policzyć jakie były tego koszty.

                    Oczywiście - punkt widzenia zależy od punkty siedzenia:) i zupełnie inaczej to wygląda ze strony potencjalnego pracownika (który często nie bierze pod uwagę pewnych kosztów).
                    • gradus2004 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 20.05.13, 17:01
                      O kosztach trudno dyskutowac bo przy kazdej dzialalnosci sa jednak inne.

                      Ale zawsze mozna je optymalizowac ;). W 99.99% przypadkow M$ Office nie jest konieczny. Sa inne, darmowe pakiety, ktore bez problemu go zastapia. Takze przy 7 komputerach masz juz 7000 oszczednosci - pensja dla sekretarki na 2 miesiace ;).

                      Moj domowy komputer ma juz prawie 10 lat i nadal by sie od biedy nadawal do pracy biurowej. Notebooka trzeba zmieniac co 2-3 lata ale stacjonarny moze spokojnie popracowac dluzej ;). Wiec jesli pracownik nie potrzebuje kompa w terenie to lepiej miec stacjonarny, itp.

                      Strona na poczatek nie musi praktycznie nic kosztowac - mozna prosta strone zrobic za pomoca narzedzi dostepnych w firmach hostingowych. Zazwyczaj to nie kosztuje nic.
                      Profesjonalna strona to oczywiscie inna sprawa... ale nie trzeba od razu miec mega wielkiej i pieknej strony ;).

                      Co do zarobkow to problem w tym, ze ceny w PL sa juz praktycznie porownywalne do tych zachodnich a zarobki niestety nie.
                      Dla przykladu: ostatnio zadziwila mnie oferta ASO w jednym z drozszych rejonow Europy - przelozenie kol i przechowawnie ich przez sezon za troche ponad 40 euro. Wtedy akurat przypomnialo mi sie ile kosztowala w Szczecinie wymiana zarowki w ASO jednej z tanszych marek - 92 pln... Moj ojciec ostatnio chyba 200 pln zaplacil za przelozenie opon (czyli troche wiecej roboty niz przelozenie kol) i ich przechowanie. Ale to nie bylo w ASO tylko w zwyklym warsztacie, ktore sa zazwyczaj tansze!
                      Patrzac na ceny uslug w takich ASO to sa bardzo podobne w PL i na zachodzie. Ruch zazwyczaj tez jest podobny - dlaczego wiec mechanicy samochodowi zarabiaja zdecydowanie mniej w PL?

                      Takze zarabki 3000 na reke to wcale nie takie super zarobki. Z drugiej strony gospodarka jest slaba i pracodawcy tez czasem moze nie byc latwo taka kase wysuplac dla niedoswiadczonego pracownika.

                      Gdybym wlasnie konczyl studia to pewnie nawet bym sie i decydowal na prace za 1500 na reke - moze i nawet za mniej. Ale to z nastawieniem takim, ze zdobywam doswiadczenie i szukam innej pracy albo wtedy gdybym widzial dobre perspektywy na przyszlosc w tym miejscu pracy. To jednak byloby mozliwe tylko dzieki temu, ze moglbym dalej pomieszkiwac u rodzicow - gdyby trzeba wynajac mieszkanie no to juz nie wiem jak zyc za taka kase...

                      Sam jak studiowalem to widzialem ten problem, ze skoncze studia i w zasadzie to nic nie bede umial :). Dlatego caly czas myslalem pracownicyo tym, ze trzeba szukac jakiejs pracy albo praktyki by zdobyc to doswiadczenie. Ostatni semestr studiow spedzilem na praktyce a potem to juz samo sie zaczelo krecic :).
                      Dlatego polecam wszystkim studentom praktyki albo prace (ale zgodna z kierunkiem studiow a nie sprzatanie albo praca na kasie) no i wyjazdy z Erasmusa na 1-2 semestry (dziwi mnie, ze czesto jest bardzo malo chetnych na takie wyjazdy).
                      • Gość: Thomas Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.13, 22:56
                        Jasne - każdą firmę można poukładać na milion różnych sposobów... znaleźć trochę oszczędności. I też pełna zgoda z tym, że wynagrodzenia vs koszty życia w Polsce a na Zachodzie to dwa różne światy.

                        Z mojej perspektywy wynika to z bardzo dużych kosztów zatrudnienia. A ponieważ u wszystkich takie koszty są duże - dla mnie ceny na zakup materiałów do prowadzenia firmy również są duże, co się przekłada na ceny sprzedaży.

                        Miejmy nadzieję, że któregoś dnia wyrówna się u nas poziom życia, do tego, co mają na Zachodzie. Choć muszę przyznać, że patrząc na ilość pieniędzy, które co miesiąc muszę odprowadzać w podatkach - korci mnie, żeby to rzucić i wyjechać na Zachód:).
      • Gość: Koval Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.pool.mediaWays.net 19.05.13, 23:44
        Ja bym jeszcze dodał pana przyszłego "managera" "przerzucacza pieniędzy" po ekonomii. Kurka wodna, człowieku, maluczki jesteś jak rabotasz u kogoś na budowie, ten ktoś powinien u ciebie na budowie pracować. Ale jak zdobyć zlecenia na uczelni nie uczą. I nie wierze, że całe studia pracowałeś, nawet na czarno, bomw przeciwnym razie byś zrozumiał na czym biznes polega i po skończeniu studiów byś miał plan na siebie, a nawet jeśli to jestes żałosny i nie szkoda ciebie. Jak masz sile to rób na budowie, jak masz rozum, to całego życia tam nie spędzisz. Tak na marginesie, jesteś najlepszym przykładem jakie są studia i że najlepszym wyborem dla ciebie powinna być zawodówka budowlana a nie studia ekonomiczne, dlaczego zawodówka, bo technikum dla ciebie to za dużo
      • Gość: Margotka Re: Artykul tendencyjny i pelen manipulacji IP: *.30.74.205.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 18.05.13, 21:36
        Prawdopodobnie ktoś zarzuci, że jestem naiwna. Jednak również sądzę, że artykuł jest tendencyjny. Też mam tytuł magistra ale bezrobotna nie byłam nigdy. Być może mam to w genach, że jestem pracowita, ale jak czytam, że 1500,00 dla człowieka, który ma 0 doświadczenia to poniżenie to dziwię się, skąd biorą się tacy ludzie. Nawet umowa zlecenia za "grosze" jest lepsza niż żerowanie na rodzicach. Zawsze lepiej wygląda CV z adnotacją, że ma się praktykę w jakimś zawodzie niż puste miejsce. Wspomnę też, że nawet gdyby przynosić do domu 1000,00 to zawsze to lepsze niż obżeranie rodziny przez pół roku, czy rok. A to że prawie każdy rozdział artykułu kończy się konkluzją jak w wizji szklanych domów Żeromskiego: "zachód, USA to cudowne kraje tam jesteś królem nawet, gdy wycierasz pupki i zmieniasz pampersy" to już kpina do kwadratu. Też sądzę, że często żyje się tam łatwiej ale to nie znaczy, że osoba wkładająca tylko ręce do kieszeni będzie tam miała raj.
        • klawiatura_zablokowana Re: Artykul tendencyjny i pelen manipulacji 19.05.13, 15:22
          1500 dla kogoś, kto mieszka z rodzicami, to kupa forsy. I nie trzeba tego przepieprzyć w barze albo klubie, tylko można odłożyć. I potem wydać na kurs prawa jazdy, studia podyplomowe albo jakieś inne wartościowe szkolenie. Albo chociażby poodkładać, bo jak się dorwie kolejną pracę za 2000 albo już znajdzie partnera, to 1500+1500 i już można by coś małego wynająć, nie?
    • marder Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:18
      Znów te same komentarze, że po studiach humanistycznych nie ma pracy. Zrozumcie, że pracy nie ma dla nikogo. Jest po prostu mniej miejsc pracy niż chętnych do pracy. Jeśli więcej osób studiowałoby kierunki techniczne, to wtedy w tej grupie byliby bezrobotni, bezrobocie w ten sposób by nie spadło. Jest ogromne bezrobocie, i to w sytuacji, gdy 2 mln ludzi wyjechało za granicę.
      Polska znalazła się w zaklętym kręgu i nie moze z niego wyjść od początku transformacji czyli od 1989 r, kiedy rządzący postawili rozwijać gospodarkę w oparciu o niskie koszty pracy. W Polsce sa bardzo niskie zarobki nawet w porównaniu z Czechami czy Łotwą. A jeśli są niskie zarobki to spada popyt, a jak spada popyt to to firmy płacą coraz mniej i zwalniają. Kółko się zamyka.
      • Gość: as polacy nie mają produktu światowego IP: 81.219.166.* 18.05.13, 19:37
        w który zaangażowana jest myśli a pózniej wykonanie w którym są wymuszane inowacje.takim produktem był kiedyś statek.Takie produkty generują prace a praca przy produkcji generuje prace w usługach co pozwoli zbierać ludzikom swoje kapitaliki a czasami nawet kapitały.Brak kapitalików powoduje ograniczenie wydatków konsumenckich co powoduje ograniczanie pracy w usługach.Dlatego największymi pracodawcami w Szczecinie jest UM i Uniwersytet kapitaliki pewne i zawsze na czas. Z tym że uniwersytet z powodów demograficznych będzie spadał w zatrudnieniu a UM z braku wpływów podatkowych będzie się jeszcze jakoś kręcił bo bedzie żył na kredyt.Obie te instytucje generują koszty i nie tworzą wartości dodanej.Byłby przemysł byłyby płacone podatki to byłoby z czego żyć.
      • nikodem_73 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 20:18
        Ale zdajesz sobie sprawę, że owo "kółko się zamyka" wyłącznie wtedy gdy wprowadzisz totalne embargo na wszystko?

        No wiesz - nic nie można wyeksportować i nic nie można zaimportować.

        Wyłącznie przy przyjęciu takiego założenia miałbyś rację.

        Jeżeli jednak nie jesteśmy wyspą, to zdradzę Ci tajemnicę - dzięki niższym kosztom można towar WYEKSPORTOWAĆ, bo dzięki niższej cenie będą mogły konkurować z innymi produktami, przez co wzrośnie popyt, itd. itp.

        Łapiesz?

        Geneza wysokiego bezrobocia leży kompletnie gdzie indziej - po prostu w Polsce jest za mało pracodawców.

        Otwórz własną działalność, to sądzę, że najdalej po dwóch latach będziesz wiedział dlaczego tak jest.
        • marder Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 20:35
          No właśnie dlatego trudno otworzyć własną działalność bo nie ma popytu. Sam sobie przeczysz. Jeśli otworzę restaurację, to zaraz zbankrutuje, bo ludzi nie stać na jedzenie na mieście. A nie stać ich bo mało zarabiają. Tak jak pisałem kółko się zamyka. W Polsce jesteśmy w tym zamkniętym kręgu od 89 roku.
          • nikodem_73 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 21:09
            Nie misiu-patysiu. Zbankrutujesz, bo:
            - Musisz wyskoczyć z minimum 4 stówek miesięcznie na ZUS (i to nieważne czy ludzie kupują, czy nie kupują)
            - Nie jesteś zwolniony (nawet przez moment) z VAT i PIT (o CIT nie wspominam, bo to ma być mała firemka)
            - Nie wyrobisz fizycznie w tej swojej restauracyjce, a nie będzie Cię STAĆ na to aby zatrudnić kogoś do pomocy.

            Tym ostatnim jesteś zdziwiony? No to policz sobie ile musiałbyś mieć kasy CO MIESIĄC, żeby zatrudnić sobie na etat kogoś do pomocy. Tu pomijam wszelkie detale typu "urlopy", "L4", czy coś w ten deseń - zakładamy, że pracownik jest młody, zdrowy i jest pracoholikiem, który uwielbia robić za płacę minimalną.
              • nikodem_73 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 21:38
                Niczego nie powtarzam. Po prostu myślę i wyciągam wnioski.

                To co różni Polskę od Niemiec, czy Holandii to to, że oni mają Siemensa i Philipsa, a my "Okna RAFO".

                Wiesz co różni pracownika Siemensa/Philipsa od pracownika "Okien RAFO"? Fakt, że ci pierwsi w ciągu godziny wyprodukują towaru za 10000 EURo, a ten drugi za 1000 zł. I nie wynika to z lepszego zarządzania, czy lepszej pracy w tych pierwszych. Bynajmniej. Po prostu produkują INNY ASORTYMENT.

                Ci pierwsi MOGĄ ponieść nawet jeszcze wyższe koszty pracy. Ten drugi nie bardzo, bo będzie to oznaczało, że będzie musiał podnieść cenę produktu, a to z kolei będzie oznaczało, że nie znajdzie na to nabywców. No on nie ma (przynajmniej na razie) zaplecza finansowego Siemensa czy Philipsa aby móc w jakiś sposób (marketing) uzasadnić wzrost cen powyżej cen konkurencji.

                Póki nie produkujemy własnych okrętów podwodnych, central telefonicznych, czy pociągów magnetycznych to zwiększanie kosztów pracy oznacza wyłącznie to, że te firmy, które jeszcze sobie jakoś radzą w końcu przestaną sobie radzić.

                No bo powiedz - po kiego grzyba Niemiec miałby kupować okna akurat polskie jeżeli w tej samej cenie mógłby dostać okna niemieckie? A przy jednakich kosztach pracy w Polsce i w Niemczech to polskie okna NIE MOGŁYBY być tańsze niż niemieckie. No chyba, że Polacy to nowi "nadludzie" i potrafią produkować w tym samym czasie znacznie więcej. Proste?

                Naprawdę - załóż interes - jakikolwiek. Zatrudnij ludzi na etat płacąc im niemieckie stawki i spróbuj COKOLWIEK wyeksportować. Powodzenia.
                  • eltinu Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 01:32
                    > Nio prosze, znaczy Holendrzy czy inni Niemcy chleba nie pieka, pomidorow nie up
                    > rawiaja
                    Człowieku, nie porównuj nas z narodami które nie przeszły naszej okupacji i potem 50 lat komunizmu. Zobacz jak przeorała historia byłe NRD.
                    My nie mieliśmy 20 lat temu na wejściu ich infrastruktury, ich kapitałów, ich marek firm. A na zachodzie Europy też się to kończy bo konkurencję wygrywa Azja mająca ciężko pracujących inteligentnych ludzi i niskie koszta pracy. Zachód to byli arystokraci wyprzedający rodowe srebra by zachować swój poziom życia na który ich już nie stać. A my nie mamy nic do wyprzedawania. Post komunistyczny "mosiądz" już wyprzedano i rozkradziono.

                    I jeszcze co do prowadzenia firm. Na niechęć do prowadzenia firmy wpływa nie tylko koszt ZUS itp. Chodzi o całokształt "środowiska okołobiznesowego". Urzędy skarbowe traktujące Ciebie jak złodzieja. Pracowników którzy są roszczeniowi, a najczęściej mało sobą reprezentują. Masę formalności. Układy i układziki "terenowe". Drogą benzynę, drogą elektryczność, drogi wynajem biur. Zazdrość i zawiść "polskiego piekiełka".
                    Wyobraź sobie, że wygrywasz 2 miliony złotych totka. Czy 1) kupujesz 3 mieszkania na wynajem, za resztę samochód i "żyjesz jak król" przez kilka lat mając wszystko w ^&%%$, czy 2) pożyczasz jeszcze 2 miliony złotych, żeby otworzyć polską fabrykę "czegoś" i za 10 lat żyć "jak w Dynastii".
                    Jeśli wybierasz opcję 1) to nie zadawaj dziwnych pytań, czemu w Polsce jest mało pracodawców, a ci co są mają pozycję monopolistów na rynku pracy.
                  • nikodem_73 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 11:50
                    Oczywiście, że to TEŻ robią. Tyle tylko, że mając firmy mogące pochwalić się wysoką wydajnością pracy (bo wydajność to tylko informacja jak DROGIE produkty są wytwarzane, a nie jak pracują ludzie) MOGĄ pod nie podciągać koszta wszystkich.

                    Pewnych produktów nigdy nie będzie się importować i to bez względu na koszta pracy. Nie zastąpisz np. chleba importowanym, bo część ludzi i tak będzie wolała droższe, lecz świeże bułki, niż tańsze "wytwory chlebopodobne". Tak samo nie zaimportujesz "pani sklepowej".

                    Podnoszenie kosztów powoduje, że firmy mające niższą wydajność albo padną, albo zwolnią część pracowników. W Niemczech, czy Holandii pracownicy znajdą zatrudnienie w firmach o wyższej wydajności. U nas zaś... pójdą na zieloną trawkę, bo firm o wyższej wydajności NIE MA.
          • bogda35 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 09:41
            marder napisał:

            > No właśnie dlatego trudno otworzyć własną działalność bo nie ma popytu. Sam sob
            > ie przeczysz. Jeśli otworzę restaurację, to zaraz zbankrutuje, bo ludzi nie sta
            > ć na jedzenie na mieście. A nie stać ich bo mało zarabiają. Tak jak pisałem kół
            > ko się zamyka. W Polsce jesteśmy w tym zamkniętym kręgu od 89 roku.
            jak widze istnieje powszechna nostalgia za czasami przed 1989 rokiem- zwłaszcza wsród młodych ktorzy tych cudownych czasów nie przeżyli. Z czego zatem Polacy byli niezadowoleni do tego stopnia że zrobili rewolucje ? nie do pojecia.
      • aleatoria Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 20:24
        Poza tym nie wiedzieć czemu do grona "zupełnie nieprzydatnych" kierunków wrzuca się często filologię - po pierwsze, to nie jedna filologia, bo filologii jest wiele, a po drugie, ludzie znający perfekcyjnie po kilka języków obcych (szczególnie rzadkich) akurat na brak pracy nie narzekają.

        Po drugie - zgadzam się z przedmówcą. Pamiętam, że jak szłam na studia, to wszyscy prorokowali, że kierunkiem przyszłości jest psychologia - bo Polacy mają ciężkie życie, coraz więcej pracują, a za to mają pieniądze, więc już niedługo będą im potrzebni psychologowie i gabinety psychologiczne, w dużych ilościach. Teraz ludziom, którzy uwierzyli w te bajeczki i faktycznie skończyli psychologię mówi się, że byli idiotami wybierając kierunek humanistyczny. Dzisiaj ogłasza się wszem i wobec, że pracę dają kierunki techniczne albo skończenie zawodówki, ale dla mnie to takie samo wróżenie z fusów - za parę lat, kiedy ludzie pokończą studia i zawodówki, może się okazać, że mamy nadmiar informatyków, a z jakiegoś powodu (dajmy na to - gigantyczny kryzys energetyczny) komputery osobiste do zastosowań domowych to luksus i pracy dla tych informatyków nie ma. Produkcja zaś, huty i fabryki, wyniosą się w całości do Chin, a bardziej niż piec chleb będzie się opłacać sprowadzać pakowany ze wschodu. No i co wtedy powiecie temu najmłodszemu pokoleniu?
        • eltinu Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 01:15
          > Poza tym nie wiedzieć czemu do grona "zupełnie nieprzydatnych" kierunków wrzuca
          > się często filologię ...
          Filologię, psychologię, matematykę, biologię studiuję się po to, żeby zostać naukowcem - pasjonatem. Oczywiście są kierunki nauczycielskie. Ale niestety dzieci rodzi się coraz mniej więc coraz mniej jest potrzebnych "pań od polskiego". Oczywiście są kierunki "stosowane". Matematycy w ubezpieczeniach, psycholodzy w reklamie. Ale tak na prawdę z innego powodu kiedyś "przyjmowano do pracy po studiach". Bo kiedyś większość ludzi kończyło zawodówki. Matura to było "coś". A jak ktoś miał skończone studia, to znaczyło, że jest wyjątkowo inteligentny i wyjątkowo ambitny. A teraz ministerstwo gwałtownie obniżyło poziom nauczania, wszyscy mogą "być po studiach" tylko, że ten dyplom gó... znaczy. Jeszcze politechnika się trzyma, bo jak ktoś zrobił te wszystkie laborki, zdał egzaminy gdzie trzeba było całkować o przeliczać macierze to znaczy, że "inteligentny i ambitny". Bo po studiach i tak robią co innego niż uczyli na studiach.
          • Gość: JanKran Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.opole.hypnet.pl 19.05.13, 09:20
            Ale tak na prawdę z innego powodu kiedyś "przyjmowano do pracy po stu
            > diach". Bo kiedyś większość ludzi kończyło zawodówki. Matura to było "coś". A j
            > ak ktoś miał skończone studia, to znaczyło, że jest wyjątkowo inteligentny i wy
            > jątkowo ambitny


            gdyby twój wywód trzymał się kupy to młodzi doktorzy, zwłaszcza ci po zagranicznych stypendiach, z listą publikacji byliby rozchwytywani, gdyż są wyjątkowo inteligentni i wyjątkowo ambitni

            najwyraźniej wyjątkowa inteligencja i wyjątkowa ambicja nie robią na polaczkowatych bandzirach-bysnesmenach wrażenia

            teraz będzie, że doktorzy gó... umieją.... bo polskie uczelnie to i tamto, a roczny pobyt w US też gó... warty
            daruj sobie, nie ośmieszaj się
            • eltinu Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 11:10
              > zagranicznych stypendiach, z listą publikacji byliby rozchwytywani, gdyż są wyjątkowo
              > inteligentni i wyjątkowo ambitni

              I tak jest. Jak jest nabór na stanowiska na pewnym wysokim poziomie to ci z doktoratem mają lepiej. Natomiast z doktorami, profesorami jest podobnie jak z posiadaniem "prezesa" w CV. Jak chcesz zacząć pracę na niższym stanowisku to masz problem. Twoje umiejętności są za wysokie na to stanowisko. Wiadomo, że albo będziesz szukał cały czas innej pracy albo będziesz próbował wygryźć swojego szefa. Kierownik zatrudniający nowego człowieka potrzebuje sumiennego, pracowitego, lojalnego i chcącego uczyć się nowych obowiązków pracownika. Kogoś, kogo w miesiąc - dwa wdroży w obowiązki i będzie miał z niego przez 2 lata pożytek. Skończone kursy zawodowe pasujące do profilu stanowiska są cenniejsze niż doktorat. Doktorat się przyda jak 5 lat później będziesz starał się awansować na szefa działu.
      • clex2 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 20:51
        widzę, że mamy ekonoma na miarę co najmniej Balcerowicza. Załóż nowego Googla, Facebooka itd a klienci się znajdą i to nie tylko w Polsce. A że możesz w Polsce zatrudnić frajerów po 1100 zł a nie 5000USD to powinno Ci wyjść lepiej niż Zukcerbergowi.
        Zakładajmy firmy, zatrudniajmy głupków co chcą pracować po 1100zl, pracujmy lepiej niż inni a pieniądze same przyjdą, nie tylko do naszej kieszeni ale też tych których zatrudnimy. narzekać jest łatwo podobnie jak wymagać od innych, trudniej jest zacząć wymagania od siebie.
      • Gość: Kasjopea Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.bielskpodlaski.mm.pl 21.05.13, 20:04
        E, tam, gadanie. Ja skończyłam studia humanistyczne, przyjechałam do Szczecina z innego miasta i miałam problem ze znalezieniem pracy. Szukałam więc po okolicznych miasteczkach i znalazłam pracę w zawodzie, choć za "psie pieniądze". Dojeżdżałam, mało zarabiałam, ale starałam się i w końcu ktoś mnie przyuważył i zaproponował dodatkową pracę w tej samej miejscowości. Nikt ze Szczecina jej nie chciał, bo za daleko, miejscowi - się bali, bo wydawała się trudna i malo płatna, ale zaryzykowałam - i z kilku zleceń zrobiła się całkiem niezła "fucha", dająca przez parę lat niezłe pieniądze. W międzyczasie - sporo się uczyłam, brałam też "co popadnie" czasem pro publico bono, aby zdobyć jak najwięcej doświadczenia. Po 3 latach już mnie w Szczecinie chcieli, miałam doświadczenie i niezłe referencje. Teraz mam stały etat w dwóch instytucjach, mam również własną działalność i nie narzekam. Jestem ciągle otwarta na nowe możliwości i to procentuje. A "narzekacze", "oczekiwacze" i "analitycy" powinni przestać koncetrować się na ogólnokrajowych analizach, a przyjrzeć bliżej własnej motywacjii. Chcieć to móc.
        Notabene - mój mąż był w podobnej jak ja sytuacji i też zdobył to, co chciał. Zaczynając, oczywiście, od najprostszego stanowiska i niskiej płacy :)
    • thegreatmongo Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:20
      Co za idiotyczyny artykul......

      1. Firma i ZUS... przez dwa lata placi sie teraz obnizony ZUS 150 zl....

      2. Doktorat. Mysle, ze ta Pani skonczyla studia na ktore nie ma popytu...wiec niech teraz nie placze tylko wezmie sie do jakiejkolwiek pracy bo my, podatnicy, ja juz przez 20kilka lat sponsorowalismy...

      3. Prawnik. Poczatkujacy prawnik w dobrej kancelarii moze zrobic srednia krajowa duzo przed egzaminem na aplikacje. Trzeby byc dobrym!




      I tak na zakonczenie. Po co ci ludzie studiuja? Laska w szkocji i dojezdza na sesje, facet nie chce byc prawnikiem, jakies bzdury typu polonistyka.. Ludzie, studia same w sobie nic nie znacza! Zrobcie kurs ksiegowego czy inny przydatny i prace znajdziecie.....
    • Gość: Martyna Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.96.238.56.tvksmp.pl 18.05.13, 19:21
      A nieprawda wcale. Znam ludzi, którzy skończyli biotechnologię i nie mają pracy, bo ta dziedzina nauki po prostu w Polsce się nie rozwija. Znam ludzi,który skończyli informatykę, matematykę i nie mają pracy, z czego jedna pani matematyk, moja znajoma, pracuje w McDonaldzie. Można powiedzieć, że to widocznie ich wina, bo są nieudolni przy szukaniu pracy, ale skoro są tacy potrzebni, skoro są takie kampanie "kształcie się na politechnikach", to dlaczego państwo nie zapewnia im pracy?
    • Gość: Migo Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.05.13, 19:27
      I mnie trafia szlag - jak czytam takie "Opowieści z mchu i paproci". Po kiego studiowałeś prawo - jak nie chcesz aplikacji robić ???.
      Doskonałe motto powyżej "Po trudnych studiach łatwo o pracę".
      Ja (po pięćdziesiątce) mam własną firmę ponad 25 lat , zatrudniam 40 ludzi, a "młodzi" po studiach przychodząc - tylko interesują się zarobkami... Na pytanie co potrafią - .."ja się nauczę" - owszem - w czasie nauki inna płaca - to się oburzają , że muszę "podstawić" pracownika który będzie "szkolił" tego co na studiach uczyli - czyli zmniejszenie wydajności - a tu żądanie płacy !!!. Młody człowieku - pokaż co potafisz , a dopiero żądaj pieniędzy. Pracowałem "Na państwowym" - ale niestety firma padła (lata osiemdziesiąte). Zaczynałem od zera. Wszystko osiągnąłem WŁASNĄ i RODZINY pracą. Cały "zarząd" firmy to 3 osoby + księgowa na 1/2 etatu !!!. Wszystko skomputeryzowane !!!. Młody człowieku - w wieku 52 lat skończyłem studia podyplomowe !!! - a żeby Cię "dobić" to właśnie obroniłem doktorat !!!.
      Dodasz coś jeszcze ???? - czy poprostu nie masz więcej pytań ??.
      Aha - aby nie było niedomówień - jeżdżę 12 letnim samochodem - a dzieci moje niestety starszymi (samochodami) !!!. Owszem - stać mnie i na "nówkę nie śmiganą".
      Ale sprzęt w firmie - "górna półka".
      Prawdą jest - że w domu niestety rzadko bywam. Nie brzydzę sią ŻADNEJ pracy. Jak trzeba to i siadam za kierownicę TIR-a - i w drogę - czasami nawet i dwa tygodnie poza domem.
      Potrafisz to docenić ?? - czy tylko narzekać ??.
        • makova_panenka Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:48
          Jebło mu się, bo nigdy nie miał złudzeń, że trzeba robić, oszczędzać i uczyć się. I być elastycznym. Potomkowie podpalaczy Solidarności od dziecka hodowani w kulcie postawy roszczeniowej "bo nam się należy", bo "oni mają, ale nie dają" nigdy nie pojmą, że już się nie należy, a i mitycznych "onych" też jakoś nie widać.
        • nikodem_73 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:52
          HAHAHA! BYŁO ŁATWO! :D

          Chłopie - wyobraź sobie, że przed 2004 było WYŻSZE bezrobocie niż obecnie. I nie było opcji "zmywak w Anglii". :D

          W drugiej połowie lat 90tych pensja nauczyciela wynosiła trochę ponad 400 zł na rękę, czyli jakieś 150-200$.

          Płaca minimalna to było około 300 zł. Dalej chcesz opowiadać jak to teraz jest ciężko?

          Pierwszą chatę (kawalerkę) wynająłem w okolicach roku 2000 za 1000 zł miesięcznie (nie pamiętam teraz czy ten 1000 był już z mediami, czy bez), co zżerało ponad połowę mojej ówczesnej pensji (bo "w międzyczasie" przestałem być nauczycielem - z pensji nauczyciela nie byłbym w stanie wynająć nawet kawalerki).

          I niby teraz jest ciężko? :D
        • Gość: Migo Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.05.13, 19:54
          Nie - to chyba Ciepie pierd..nęło , że trzeba pracować (niestety) i na tym się znać. I jak widzisz w OBECNYM czasie skończyłem studia podyplomowe - i to nie na TWP. Po prostu w mojej branży niestety nie "stoi się w miejscu". A niestety czasy kiedy zaczynałem nie były łatwe. Kredytu za cholerę nie dostałeś wówczas - ale Ty jako "młody wykształcony" wiesz lepiej - interesuje Cię pewnie praca w korpo ??. Moje dzieci też skończyły kierunki techniczne i nie pracowały od zawsze tylko "zapierd..ały" od zawsze .
          Pewnie rączki masz nieskażone pracą - i "najniższa wymagana płaca" to 6500 "na rękę" przy ŻADNYM doświadczeniu. No chyba , żeś politolog albo "coś pokrewne".
          • Gość: Szatnista Praca musi sie oplacac obydwu stronom... IP: *.net.upcbroadband.cz 19.05.13, 01:24
            Chocbys jak mnie przekonywal, praca w ktorej praca, doswiadczenie, mozliwosc poprawy kwalifikacji, bonusy (ubezpieczenia, bony obiadowe itp.) nie rownowaza kosztow ani w krotkiej ani w dlugiej perspektywie ma jakikolwiek sens, podobnie wyglada sprawa z zatrudnieniem pracownika i wypracowywanym przez niego zyskiem.

            Dlaczego jest ciezko? Bo struktura spoleczna jest niewydolna a postawy tragiczne.

            Ps. Natomiast co do samej klotni, ponmiewaz obecnie rynek pracy w polsce jest rynkiem pracodawcy mozna smialo zalozyc, ze liczba osob ktore ciezkowypracowane godziny funduja nowe auto prezesa jest wieksza niz liczba osob ktore zarabiaja grube tysiace za prace o stopniu skomplikowania powolnego obierania ziemniakow (posady zwiazane w jakikolwiek sposob z polityka pomijamy). Gdyby ci 6300 na reke bez umiejetnosci dolaczyli do rynku pracy tylko by a sytuacje poglebili - wiec nie widze powodow dla ktorych jako pracodawca mialbys narzekac pod tym artykulem. Oczywiscie sa tez skutki spoleczne - ale czy ktokolwiek, kiedykolwiek sie nimi przejmowal?
    • Gość: rezydentka Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: 5.203.91.* 18.05.13, 19:27
      Do pani pilot Anity. Praca jako pilot - rezydent jest, tylko trzeba zainwestować w języki, angielski to mało w tym zawodzie.
      Ja znalazłam pracę w międzynarodowej firmie (tylko musiałam przejść rekrutację po niemiecku, no ale chciało mi się swego czasu uczyć języków). więc dziwię się tej marudzącej pani, Polacy jeżdżą coraz więcej i zapotrzebowanie na pilotów i rezydentów zwiększa się z każdym rokiem.
      Pozdrawiam z pięknej, greckiej wyspy :)
    • lifetripper Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:30
      Kaśka, 27 lat.
      (...) Kocha dzieci. O własnych na razie nie myśli.
      - Nie stać mnie na to - mówi. - Rodzice naciskają, bo moje siostry już mają, każda dwójkę. I ja też powinnam.

      To rodzice o wszystkim w życiu tej pani decydują? Męża też jej wybierali? Co to w ogóle za postawa, żeby mieć dzieci bo rodzice naciskają i siostry już mają. Idiotyzm.
    • nikodem_73 Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:36
      Fajnie - oferta 1500 zł obraża, a żerowanie na rodzicach nie obraża...

      U jednego z moich poprzednich pracodawców dziewczyna po prawie rozpoczynała karierę jako... sekretarka. A było to jeszcze w latach 90tych, więc o jakimkolwiek wyjeździe nie było mowy. Gdy odchodziłem była już parę oczek wyżej...

      Ale to pewnie przez to, że jej oferta nie obrażała... :>
    • bogda35 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:37
      nie do wiary- że to wypowiedzi dorosłych ludzi. Ida na studia nie mysląc kompletnie jaka prace po nich beda wykonywac. Ani nie probując roreznac sie w rynku pracy. Prawnik ktory nie chce pracowac w zawodzie - polonistka ktora dobrze wie że jest niz i z praca w szkole jest trudno - beznadziejne.
    • meczykowski Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 19:38
      "I gotować makaron z sosem z torebki." Czyżby dziennikarze Gazety makaron z sosem z torebki uznawali za nowy wyznacznik biedy? Oj, dużo to mówi o Waszej łączności z czytelnikami... A co do przedstawionych historii - jeżeli ktoś twierdzi że praca za 1500 go obraża, to zasługuje tylko i wyłącznie na wyśmianie.