umberos Bezrobocie to nie problem ! 18.05.13, 20:11 Problem nie polega na braku pracy, bo to jest pikuś. Problem w Polsce polega na całkowitym niedopasowaniu cen do zarobków. Polska jest krajem, w którym pracujący na cały etat człowiek jest biedakiem. Ironia co ? W kraju , w którym praca jest luksusem można pracować i być biednym. Za taką Polskę umierali nasi dziadkowie ? Odpowiedz Link Zgłoś
snowbird1 Niedopasowanie cen do zarobkow 18.05.13, 20:59 Kawal roku 2013! Ale sie ubawilem. Moze bys wzial jakis kurs ekonomii, podstawowy nawet. Moze mi wtedy zaproponujesz co trzeba zrobic - obnizyc ceny a moze podwyzszyc zarobki. Jeszcze popros Merlina, zeby ci sprawil czarodziejska rozdzke. O jejku! Czy ktos moglby zaczac Polakow uczyc ekonomii ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Niedopasowanie cen do zarobkow IP: *.bb.sky.com 18.05.13, 21:53 Napisz podrecznik, jak wyzyc za 1500 PLN bedac przez dluzszy czas skazanym na prace na umowe o dzielo. Zyjaca w duzym miescie i pracujaca za najnizsza krajowa jest skazana na wegetacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bartek Re: Niedopasowanie cen do zarobkow IP: *.adsl.inetia.pl 18.05.13, 22:04 > Napisz podrecznik, jak wyzyc za 1500 PLN bedac przez dluzszy czas skazanym na p > race na umowe o dzielo. Zyjaca w duzym miescie i pracujaca za najnizsza krajowa > jest skazana na wegetacje. A kiedyś było lepiej? W PRL lub przed wojną lub pod zaborami? Porównaj sobie tamte ceny do tamtych zarobków i odpowiedz sobie. Mam wrażenie że wymagania to łatwo mieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Niedopasowanie cen do zarobkow IP: *.bb.sky.com 18.05.13, 22:14 Dziecko drogie, jesli dach nad glowa i zywnosc (podla, ale jednak) to "wymagania", to nic jak pogratulowac pewnym ludziom zauwazalnego u ciebie efektu dlugoletniej tresury. Ktos, kto pracuje za 1500 PLN "na firme" lub "umowe o dzielo" jest de facto nedzarzem. Odpowiedz Link Zgłoś
rmarcin555 Re: Niedopasowanie cen do zarobkow 18.05.13, 22:17 Ale kto ma ci to dać? Ktoś musiałby ciebie utrzymywać. Kto to ma być? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Niedopasowanie cen do zarobkow IP: *.bb.sky.com 18.05.13, 22:38 Gdyby kazdy mogl sie utrzymywac z wlasnej pracy, to by nie bylo problemu. Jak na razie to raczej ja utrzymuje swego pracodawce, bo to on wlasnie zgarnia profity mojej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Niedopasowanie cen do zarobkow 18.05.13, 23:41 Hahahaha. To zwolnij się i zatrudnij pracodawcę. Bo przecież on z pewnością jest "z zawodu dyrektorem" i hobbystycznie zatrudnia ludzi. Nie ma pojęcia o własnym biznesie, pozatrudniał ludzi, a kasę skądś ma. No i oczywiście wyzyskuje pracowników, bo w Polsce nie ma konkurencji i wszyscy na etacie zarabiają minimalną. A teraz poważniej - ludzie bez kwalifikacji albo nie pracują, albo zarabiają mało. Dlaczego ich nie posiadają ? Nie dlatego, że nie chciało im się uczyć, że się nie rozwijają, że wybrali "dziwne" studia itd., ale dlatego że źli ludzie zabronili im się uczyć, rozwijać czy zastanowić się nad kierunkiem studiów ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JanKran Re: Niedopasowanie cen do zarobkow IP: *.opole.hypnet.pl 19.05.13, 09:34 plosiak napisał: > A teraz poważniej - ludzie bez kwalifikacji albo nie pracują, albo zarabiają ma > ło. Dlaczego ich nie posiadają ? Nie dlatego, że nie chciało im się uczyć, że s > ię nie rozwijają, że wybrali "dziwne" studia itd., ale dlatego że źli ludzie za > bronili im się uczyć, rozwijać czy zastanowić się nad kierunkiem studiów ? kilkakrotnie miałem nieprzyjemność wynajmować adwokata i u żadnego nie dopatrzyłem się bodaj śladu jakichkolwiek kwalifikacji. za to każdy z nich był domorosłym psychologiem, przejawiał absurdalną wręcz pazerność na kasę, butę, arogancję i ślepą wiarę w to że klient jest idiotą, który nie zorientuje się że jest dojony i kantowany. dobrze zarabiającego prawnika od wyrobnika różni to, że zapłacił wkupne palestrze i nauczył się okłamywać i kantować klientów. kwalifikacje w tym akurat zawodzie są doskonale zbędne. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Niedopasowanie cen do zarobkow 19.05.13, 10:25 Nie wiem, może miałeś pecha. Ale z pewnością nie masz kwalifikacji, by to oceniać. Sądząc po poprzednich wpisach, po prostu pasuje Ci to tezy, by się przejechać po prawnikach. Ale nie martw się - jest równowaga. Zdarzają się klienci, którzy uważają, że 100 zł za poradę to lichwa, a poza tym to oni wszystko wiedzą, bo "przeczytali w Internecie". Mam dziwne wrażenie, że zaliczasz się do tej grupy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JanKran Re: Niedopasowanie cen do zarobkow IP: *.opole.hypnet.pl 19.05.13, 09:42 Gość portalu: cehaem napisał(a): > Gdyby kazdy mogl sie utrzymywac z wlasnej pracy, to by nie bylo problemu. Jak n > a razie to raczej ja utrzymuje swego pracodawce, bo to on wlasnie zgarnia profi > ty mojej pracy. samo sedno Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Niedopasowanie cen do zarobkow 20.05.13, 03:43 Znaczy się - pracownicy powinni uczestniczyć także w stracie firmy? :> Bo to by uzasadniało chęć uczestniczenia w jej zyskach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antropolog A może czas... IP: *.ias.bredband.telia.com 18.05.13, 22:17 wspomnieć coś o "paradygmacie kulturowym" panującym obecnie w Polsce? No qrwa, jebane magistry, co macie do powiedzenia w temacie?! Odpowiedz Link Zgłoś
eltinu Re: Niedopasowanie cen do zarobkow 19.05.13, 01:44 Samotna, młoda osoba się za te pieniądze spokojnie utrzyma. Może nie będzie wynajmować kawalerki w centrum, stołować się w knajpach ale przeżyć da radę. Wynajęty pokój, tanie jedzenie ale da radę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JanKran Re: Niedopasowanie cen do zarobkow IP: *.opole.hypnet.pl 19.05.13, 09:07 eltinu napisał: > Samotna, młoda osoba się za te pieniądze spokojnie utrzyma. Może nie będzie wyn > ajmować kawalerki w centrum, stołować się w knajpach ale przeżyć da radę. > Wynajęty pokój, tanie jedzenie ale da rade pokój 750 pln komunikacja 150 pln telefon 50 pln razem 930 pln opłat stałych 550 pln na podstawowe potrzeby wystarczy grypa, czy wizyta u dentysty by zrujnować taki budżet, zwłaszcza gdy ktoś pracuje na śmieciówce i nie dostanie ani grosza za czas choroby. co wtedy? firma pożyczkowa i spirala długów? niestety, ale szanse na wejście na rynek pracy mają tylko rdzenni mieszkańcy dużych miast oraz ci, którym rodzice posyłają pieniądze jeszcze wiele lat po skończeniu studiów. z tym, że zamożni rodzice z reguły mają znajomości i możliwość załatwienia roboty potomkowi, nawet bardzo niekumatemu. prawda jest taka, że dzieciom z biednych domów, z prowincji udaje się wejść na rynek pracy tylko pod warunkiem, że zaraz po studiach udaje im się dostać pracę pozwalającą na utrzymanie się, co de facto dotyczy tylko absolwentów studiów informatycznych i medycznych (na specjalizacjach nie zarabia się już wcale tak mało). pochodzący z biednej rodziny absolwent studiów, po których trzeba się jeszcze "dużo uczyć" nie ma szans w starciu z tymi, których rodzice dysponują pieniędzmi i znajomościami. nawet jeśli ten pierwszy jest geniuszem a drugi imbecylem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pawel Re: Niedopasowanie cen do zarobkow IP: *.free.aero2.net.pl 19.05.13, 09:38 Ty sie lepiej naucz empatii i wspolczucia. Przecietnego kowalskiego nie interesuje ekonomia. Przecietny kowalski wyjezdzajac do UK-a widzi, ze moze tez zarobic 1200 tam i placic za chleb 0.8 f. Gdzie życie proporcjonalnie jest 4x tansze dla niego niż w PL. I ta cała Twoja ekonomia jest zupełnie bez sensu. p.s co teraz robisz po tej swojej ekonomii ? Pan/Pani mądralińska ? Czyżby stoisz przed urzedem pracy lub zasuwasz za te "1700" ? Odpowiedz Link Zgłoś
ane_tt_a_79 Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 20:12 - Wiek: 33 lata - Ukończone studia: socjologia; razem ze mną studia skończyło 100 osób, 90 proc. nie miało na siebie żadnego pomysłu, po prostu chcieli skończyć studia. Jako jedyna poszłam w statystykę - zrozumiałam, że muszę się w czymś wyspecjalizować aby się wyróżnić - Pierwsze doświadczenia zawodowe - na studiach w każde wakacje staże w firmach badawczych (nie, nie gdziekolwiek, ale właśnie po kierunku moich zainteresowań) - niepłatne lub płatne minimalnie - traktowałam je jako uzupełnienie studiów. Na piątym roku dostałam propozycję pracy, na razie na umowę o dzieło, w firmie badawczej w której miałam staż - praca średnio płatna, również dużo wysiłku kosztowało mnie pogodzenie jej ze studiami i pracą magisterską, ale udało się. Tego co się nauczyłam nie da się przeliczyć na pieniądze. Kończąc studia miałam tytuł magistra i całkiem dobre doświadczenie zawodowe (nie tylko w papierach, ale również rzeczywiste) - Po studiach - pracując nadal na umowę o dzieło we wspomnianej firmie badawczej zaczęłam się rozglądać za czymś bardziej stałym. Na jednej z rozmów kwalifikacyjnych (startowałam do działu badań i analiz dużej firmy) miałam do rozwiązania zadanie "z życia wzięte" - później dowiedziałam się, że byłam jedyną osobą świeżo po studiach, która je rozwiązała prawidłowo. Zaoferowano mi pracę - najniższe stanowisko, płaca niewysoka, ale - umowa o pracę! - po kilku lat pracy w tej firmie trzykrotnie awansowałam, w tej chwili sama zarządzam niewielkim zespołem. Zarobki dużo powyżej średniej krajowej. Żadnej pracy nie dostałam po znajomościach - obecnie sama zatrudniam młodych absolwentów i naprawdę mam problem z wyborem. Nie dlatego, że wybór jest zbyt szeroki - wręcz przeciwnie. Przychodzą do nas młodzi ludzie, którzy uważają, że wszystko wiedzą, bo "skończyli studia". Postawa taka jest widoczna już na rozmowach kwalifikacyjnych - odpowiadają na pytania, ale kiedy próbuję ich zachęcić na spojrzenie na omawiany problem z innej strony, to się wręcz obrażają, bo "oni pisali o tym na studiach na zaliczenie więc znają temat". Kiedy tłumaczę, że teoria, którą poznali na studiach jest nadal tylko teorią, bo w praktyce, często wygląda to naczej - nz ich twarzach pojawia się panika. Podobnie kiedy dochodzi do oczekiwań w związku z zatrudnieniem - absolwentom bez doświadczenia 'w branży' proponuję 3 miesięczny staż, na którym będę miała okazję poznać kandydata (tak na marginesie - najlepszych stażystów, którzy chcą się uczyć, zatrudniamy na stałe, słabym dziękujemy, ale jakoś jestem dziwnie przekonana, że ci słabi opowiadają potem dookoła jak to zostali wykorzystani przez okropną firmę). NIestety większość kandydatów na moją propozycję reaguje niezadowoleniem, a ja nie zatrudnię na stałe osoby tylko za to, że skończyła studia - potrzebuję tych 3 miesięcy aby się upewnić, że warto inwestować (tak tak drodzy absolwenci - zatrudniając osoby bez doświadczenia my pacodawcy musimy w was zainwestować, a wiadomo że kaźdy chce minimalizować ryzyko nietrafionych inwestycji) Reasumując - osobiście uważam, że jak ma się pomysł na siebie już w czasie studiów i konsekwentnie się go realizuje, to nie ma znaczenia jakie i ile się kończy kierunków. Bo koniec końców i tak najważniejsze okazuje się to czy umiesz robić coś czego nie potrafi większość twoich konkurentów do danego stanowiska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JanKran Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.opole.hypnet.pl 18.05.13, 21:24 ane_tt_a_79 napisała: > - Wiek: 33 lata > - Ukończone studia: socjologia Jako > jedyna poszłam w statystykę - zrozumiałam, że muszę się w czymś wyspecjalizować > aby się wyróżnić co ty dziecko możesz umieć ze statystyki po tej swojej magisterskiej socjologii, hę? dokładnie tyle ile potrzebuje debil z firmy "badawczej" - krzyżówki w SPSS i wykresiki w Exelu to co ty, robisz potrafi byle maturzysta, tylko nie każdy chce się szmacić za darmochę, jak ty. i nie pisz na litość boską o specjalizacji, bo jeszcze ktoś gotów pomyśleć że te durne sondaże robią specjaliści. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbysio Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.szczecin.mm.pl 18.05.13, 21:57 JaneczkuKraneczku, oj niewielkie masz pojęcie o pracy w badaniach rynku i opinii, nawet w CBOSie korzystają z równań regresji w raportach z badań. Chyba nie sądzisz, że segmentację rynku robi ktoś przy użyciu tabel krzyżowych zamiast np. analizy czynnikowej czy analizy skupień? A na socjologii tego też uczą... Odpowiedz Link Zgłoś
ane_tt_a_79 Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 21:57 Gość portalu: JanKran napisał(a): > ane_tt_a_79 napisała: > > > - Wiek: 33 lata > > - Ukończone studia: socjologia > Jako > > jedyna poszłam w statystykę - zrozumiałam, że muszę się w czymś wyspecjal > izować > > aby się wyróżnić > > > co ty dziecko możesz umieć ze statystyki po tej swojej magisterskiej socjologii > , hę? > dokładnie tyle ile potrzebuje debil z firmy "badawczej" - krzyżówki w SPSS i wy > kresiki w Exelu > > to co ty, robisz potrafi byle maturzysta, tylko nie każdy chce się szmacić za d > armochę, jak ty. i nie pisz na litość boską o specjalizacji, bo jeszcze ktoś g > otów pomyśleć że te durne sondaże robią specjaliści. Na tyle dużo aby zarabiać więcej niż ty i aby dostać, bez starania się, dwie świetne propozycje pracy w ostatnim roku. I nie, nie pracuję już w firmie badawczej, ale w dziale analityczno-badawczym dużej międzynarodowej firmy. Ale oczywiście serdecznie zapraszam do procesu rekrutacji, skoro uważasz, że to taka prosta i niewymagająca wiedzy praca. Tak na marginesie - wbrew pozorom umiejętność sensownego generowania i analizowania tabelek, które 'wyskakują' w SPSS'ie to to czego najbardziej brakuje obecnym absolwentom socjologii. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JanKran Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.opole.hypnet.pl 19.05.13, 10:02 > Na tyle dużo aby zarabiać więcej niż ty (...) > I nie, nie pracuję już w firmie badawczej, ale w dziale analityczno-badawczym d > użej międzynarodowej firmy. awansowałaś na wróżkę :PPP nachodzi mnie refleksja, że niunie z działów anal- są klonowane. wszystkie prezentują identyczny poziom totalnego zidiocenia. pytanie za 100 punktów: jakie znasz małe międzynarodowe firmy <lol> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.dynamic.chello.pl 19.05.13, 11:01 panie JanKran, nie ośmieszaj się pan już... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasjopea Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.bielskpodlaski.mm.pl 21.05.13, 21:13 Pan Jan Kran chce obrażać. Jak intelokutorka młoda, to znaczy, że dziecko. Jak kobieta, to niunia. Jak po socjologii, to na statystyce się nie zna. A, i się szmaci, bo ma odwagę zdobywać doświadczenie i nie domagać się pieniędzy. Zazdrość ani chybi zżera, bo co tu krytykować, skoro pani Aneta jest godna podziwu? Miała pomysł, odwagę i zacięcie, wykazała dojrzałość i zdolność przewidywania. Gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
tyberium1111 Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szanuję" 18.05.13, 20:13 Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szanuję" - Nie wbija się komputerem gwoździ, bo komputer szybciej się psuje :-) W biednych krajach większość zawodów to wbijanie gwoździ. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szan 18.05.13, 20:32 O! To to to to to! Obecnie w Polsce nie ma zapotrzebowania na taką ilość magistrów od gotowania wody. No nie ma i już. Może się to komuś nie podobać, może się obruszać, ale to są FAKTY. Bezsensowne kształcenie takich tłumów (pani minister twierdzi, że na studia idzie 70% maturzystów - przecież to jest chore) kosztuje małą fortunę. I to w dodatku kasy, którą trzeba albo odebrać obecnym pracodawcom, albo obecnym pracownikom, albo przyszłym podatnikom (kredyt). Wciąż obowiązuje heglowski paradygmat o tym, że ilość przechodzi w jakość. Co jest totalną bzdurą (tak, tak, woda w pewnym momencie przechodzi w lód). Tak może się stać, ale wcale nie musi! No kurcze - ciąża zawsze będzie trwała dziewięć miesięcy niezależnie od tego ile kobiet byśmy nie zatrudnili do realizacji zadania! U nas natomiast utrudnia się kumulowanie kapitału (nie, panowie Kulczyk, czy Krauze nie są dobrymi przykładami, bo ich majątki urosły na transferze publicznych pieniędzy) przez mikro-firemki. A to dopiero ONE mogłyby wykształcić zapotrzebowanie na kogoś z wyższym wykształceniem. Nie wydaje Ci się zabawne, że jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich, eksportowych produktów niespożywczych są... OKNA? Bynajmniej nie mam nic przeciwko oknom, czy ich producentowi. To po prostu obrazuje na jakim poziomie TECHNOLOGICZNYM jesteśmy. No i koniec-końców ILE mamy takich firm? Odpowiedz Link Zgłoś
iremus Re: Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szan 18.05.13, 21:51 Czy wiesz po co jest państwo? Czy wiesz co to jest polityka państwa? Po ch. było finansować kierunki studiow państwowych ( z naszych podatków -studia prywatne mnie nie interesują gdyż każdy moze robić ze swoimi pieniędzmi co mu się podoba) skoro nie zrobiono bilansu potrzeb państwa w poszczególnych kategoriach zawodów? A czy stanowiska w administracji rządowo-samorządowej przez kogo są obsadzane jak nie przez znajomków, szwagrów, kuzynów bez kwalifikacji merytorycznych. Przejdź się kiedyś do jakiegoś urzędu i spróbuj się dogadać w języku niepolskim. Tam teoretycznie wszystkie biurwy znają po kilka języków (jesli uzywają translatora) a głos zabierają przez rzecznikow prasowych bo nie potrafią sklecić kilku prostych zdań w temacie którym sie zajmują. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szan IP: *.bb.sky.com 18.05.13, 22:54 > Obecnie w Polsce nie ma zapotrzebowania na taką ilość magistrów o > d gotowania wody. No nie ma i już. W PL nie ma pracy dla znacznie wiekszej ilosci ludzi. Gdyby ci "humanisci" mieli inne perspektywy, to by i za nimi podazali. O tym, ze praca fizyczna nie gardza, wiemy doskonale. Udowadniaja to zastepy ludzi na "zmywakach" za granica, podczas gdy ty i tobie podobni wmawiaja spoleczenstwu, ze absolwenci to lenie i chca tylko pracowac za 3k na reke. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szan 20.05.13, 03:46 Ależ owszem - gardzą. :> Poproś wujka google o zwrot na zapytanie "nie po to tyle lat". Sam się przekonasz. :> Odpowiedz Link Zgłoś
tyberium1111 Re: Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szan 19.05.13, 07:06 no właśnie, do wbijania gwoździ lepiej nadaje się młotek niż komputer :-) W tym kraju potrzeba młotków a nie komputerów. Taka technologia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ) Re: Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szan IP: *.dynamic.chello.pl 11.07.13, 22:47 www.youtube.com/watch?v=uLKuVla90NY Odpowiedz Link Zgłoś
aleatoria Re: Wiesz, dlaczego nie mam depresji? Bo się szan 20.05.13, 20:58 > Obecnie w Polsce nie ma zapotrzebowania na taką ilość magistrów Równie dobrze mógłbyś napisać, że w Polsce nie ma zapotrzebowania na taką ilość ludzi. No nie ma i już. Chciałabym przypomnieć, że osoby z wykształceniem wyższym mają się jeszcze względnie dobrze na rynku pracy. Im gorsze wykształcenie, tym gorsze perspektywy pracy. To po pierwsze. Co do rynku i analizy jego potrzeb - nigdy nie wiesz, co będzie za 5 lat, kiedy skończysz studia, a co będzie za 10, a co za 15. Poza tym, jeśli wszyscy podążają za takimi trendami, to w rezultacie specjalistów z danej dziedziny jest nadmiar. Że przypomnę jak lansowało się niegdyś "marketing i zarządzanie" jako drogę do pewnego sukcesu. Potem psychologię, bo przecież Polacy już, zaraz będą potrzebować pomocy i gabinetów psychologicznych. W rezultacie okazało się, że to największe kuźnie bezrobotnych. Dlatego równie dobrze przy wybieraniu drogi życiowej można wróżyć z fusów. Albo po prostu studiować to co się lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
calmy Jest mi przykro 18.05.13, 20:36 gdy widzę jaka masa jadu, niewczesnych rad, ba nienawiści wylewa się pod adresem modych wykształconych ludzi, których błąd polegał na tym, że uwierzyli w to, co wmawiano im od kołyski: że motywacja, ciekawość świata, chęć nauki i wykształcenie gwarantują godziwe życie. Mamy jako Polacy jakiś dziwny pociąg do stygmatyzacji ofiar, nawet jeśli zasługują tylko na współczucie. Jakże mało refleksji, że być może z systemem kształcenia i doradctwa jest coś nie tak. Prawie zawsze winien jest bliźni jeśli mu źle. To napawa smutkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
exman Re: Jest mi przykro 18.05.13, 20:39 calmy, idż na ulicę, zostań streetworkerem, pijacy, narkomani i ku... podobnie jak ci co kończyli za moje pieniądze jakieś głupie kierunki, zasługują tylko na wsparcie i miche gorącej zupy. Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
kcramsib Re: Jest mi przykro 18.05.13, 20:51 Jedna z bohaterek tekstu nie chciała podać nazwy miasteczka z którego się wywodzi. Po komentarzach "oświeconych" (ciekawe, że każdy komentujący jest taki mądry a jak wyjść na ulicę, to ludzi zarabiających godne pieniądze jak na lekarstwo) widać, że miała rację. I to jest smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Jest mi przykro 18.05.13, 21:24 Powiem CI tak - od mniej-więcej dziesięciu lat pytany (a czasem i nie pytany) mówię, że obecnie studia to marnowanie czasu. W zasadzie każde studia. Wcześniej to w wypadku mężczyzn miało jakiś sens - pozwalały się wykpić od służby wojskowej (czyli marnowania czasu w dwójnasób). Po zniesieniu poboru nic nie usprawiedliwia uczęszczania na studia jeżeli się nie wie co chce się w życiu robić. I to niezależnie od kierunku! (żeby nie było, że po "chómanistach" jadę). Aby być recepcjonistą w hotelu nie potrzeba magisterium z hotelarstwa. Do bycia pilotem wycieczek też bardziej przyda się znajomość języków i PASJA. Tak samo jak można być niezgorszym kucharzem bez doktoratu nt. gotowania jajek. Młodych ludzi oszukano (także w Gazecie) tłukąc im do głów "idź na studia - będziesz miał(a) lepszą pracę". To miało sens, gdy studia były elitarne, a wyższym wykształceniem legitymowało się 7% populacji. W sytuacji gdy na studia idzie 70% maturzystów jest szkodliwe. I to zarówno dla tych młodych ludzi (którzy muszą skonfrontować oczekiwania z rzeczywistością), dla pracodawców (obecnie wyższe wykształcenie nie jest żadnym wyznacznikiem kwalifikacji), jak i dla społeczeństwa (no w końcu ktoś za te niepotrzebne studia musi płacić - tak czy inaczej). Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Jest mi przykro 18.05.13, 23:52 Kto wmawiał młodym ludziom, by studiowali bezsensowne kierunki (żeby była jasność, pewnie po każdym można robić coś fajnego i z tego nieźle żyć, ale trzeba mieć jakiś plan, a skończenie studiów to "trochę" za mało) ? Z mojego rocznika mnóstwo osób studiowało politologię. Pytam się na klasowym spotkaniu dlaczego. Odpowiedzi w stylu: - bo to modne, - po co się męczyć, - w życiu się jeszcze napracuję, teraz studiuję, No teraz mają co chcieli. Mam płakać ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pała Re: Jest mi przykro IP: *.yolau.net 19.05.13, 12:51 "Jakże mało refleksji, że być może z systemem kształcenia i doradctwa jest coś nie tak. " Tak, tak, przydałoby się trochę lepsze wykształcenie i doradztwo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ciecinianin Re: Jest mi przykro IP: *.dynamic.chello.pl 22.06.13, 22:36 Elektorat PełO żyje złudzeniami?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: e3o Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.13, 20:38 jakby dawidek zartkułu znł angielski i rosyjski a przede wszystkim był inżynierem to był by gościem a tak to jest zwykła popierdółką z przerostem ambicji. Sam jezyk to był w cenie w latach 90-tych teraz to za mało i liczy się solidna wiedza + język Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Agni Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.13, 20:39 Cóż, ja też się szanuję, I dlatego szanuję też pracę. Bo wolę mieć jakiekolwiek zarobki niż żadne. Miałam już i dobrze płatne stanowiska i takie, gdzie miałam bardzo niewiele - może nie 1500, ale niedużo więcej. Oj przepraszam, przez pierwsze 3 miesiące w poprzedniej pracy to faktycznie było 1500. I jakoś mnie to nie obrażało - upokarzało mnie natomiast siedzenie w domu i nic nie robienie - chociaż tak naprawdę nigdy nie było tak, że siedziałam i nic nie robiłam - bo jak trafiało się jakiekolwiek zlecenie czy dzieło, to brałam. Ale fakt, że nie pracując nigdzie regularnie, faktycznie czułam się upokorzona. I nie zastanawiałam się podczas rozmów kwalifikacyjnych, nawet gdy oferowano mniej, niż bym sobie życzyła. Wychodzę z założenia, że pracę zawsze można zmienić - ale na wszelki wypadek lepiej mieć jakąkolwiek, niż żadną. Dzięki temu mam wiele lat doświadczenia w branży, w której jest spora konkurencja (dziennikarstwo), wiele publikacji i dość urozmaicone CV - choć jednocześnie nie ma w nim "skoków" z miejsca na miejsce co parę miesięcy. Rok temu udało mi się zmienić pracę na lepiej płatną - choć wciąż nie są to kokosy - jednocześnie pobiegły za mną dwie rzeczy, które robiłam w poprzedniej pracy - bo jednej nie miał kto robić po moim odejściu, a drugą (nieduże lokalne pisemko o zdrowiu dla jednej sieci aptek) sama stworzyłam od zera i osoba, dla której to robiłam, nie wyobraża sobie, żeby opracowywał jej to ktoś inny. Mam zatem jedną stałą pracę (o otrzymaniu której przesądziło, cóż, właśnie to, że mam doświadczenie) i dwa dodatkowe zlecenia. Dodam jednak, że za całościowe opracowanie tej aptecznej gazetki dostawałam w poprzedniej pracy dodatek do pensji w wysokości 200 zł. Może dla niektórych też byłoby to obraźliwe:-). Prywatnie robię ją za inne pieniądze, oczywiście:-) ale mogłam wcale nie zacząć, jakby mnie 200 zł obrażało:-) Tak czy tak, na tym pewnie nie poprzestanę. Zbieram doświadczenie (w obecnej pracy uczę się wielu nowych rzeczy) i kiedyś pewnie przeskoczę gdzie indziej. Może na lepsze stanowisko, może za większe pieniądze. Ale wciąż pamiętam o tym, że na moje CV złożyło się wszystko - także miejsca, z których wyciągałam z wierszówki 600 zł miesięcznie. I każde z tych doświadczeń - z tych bądź co bądź punktów w CV - doceniam. Reasumując - każdy ma prawo do swojej postawy. Ja szanuję siebie w ten sposób, że wolę zarabiać na siebie i swoje potrzeby jakiekolwiek pieniądze, a nie być od kogoś zależna. I jeśli znów się coś w moim życiu zmieni na gorsze i alternatywą będzie najniższa krajowa, albo nic - to wybiorę to pierwsze. Ale oczywiście młodzi bohaterowie artykułu mają prawo do swoich wyborów... choć przyznam, że nakreśleni są tak stereotypowo, że chyba... nie są autentycznymi postaciami :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Migo Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 18.05.13, 20:51 Obawiam się - że to niestety autentyczni "młodzi bezrobotni roszczeniowcy". Obserwując w swojej firmie jak przychodzą młodzi (praktyki zawodowe) bo kadrę mam ustabilizowaną - to niestety tego pokroju studenci. Uczniowie techników - są dużo bardziej zainteresowani pracą. Odpowiedz Link Zgłoś
cezar85 to nie doktorat czyni cię mądrym 18.05.13, 20:48 a z grubsza chociaż sprecyzowany plan na siebie, więc jeśli w wieku dwudziestu kilku lat nie wiesz co ze sobą zrobić, to twoje doktoraty są warte mniej niż papier na którym zostały napisane Odpowiedz Link Zgłoś
pirazok Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 20:51 Dołączę się do chóru większości komentujących - mam dość słuchania opowieści o "biednych, młodych, po studiach". Mam 20 lat, skończyłem kierunek humanistyczny, zarabiam od 18 roku życia. Ostatnio, porządkując papiery, znalazłem swój pierwszy PIT-37, na zawrotne 1100 zł. Przez pierwszych 10 lat zarabiałem 1200 netto. Nie było łatwo, o wyprowadzeniu się z domu mogłem pomarzyć dopiero rok temu. Ale przez ten okres nabrało się doświadczenia, nałapało kontaktów, rozejrzało po świecie - i oto, od roku, sprawy ruszyły z kopyta; dziś zarabiam ponad 10k miesięcznie. Nie, nie robię tego, co myślałem, że będę robić, idąc na studia - nie jestem pisarzem, dziennikarzem, tłumaczem. Ale dzięki pracy - za te, tak pogardzane, 1600 brutto - nauczyłem się tyle, że spokojnie mogłem się przebranżowić i znaleźć coś innego, co też sprawia mi przyjemność. (Fakt, jest to branża IT, my pewnie mamy łatwiej.) Morał z tego jest jeden - jeśli ktoś coś sobą reprezentuje, a przy tym - to niesłychanie ważne - jest otwarty na świat, nie boi się zmienić swojego z góry ustalonego planu (w wieku lat 19 - a umówmy się, w tym wieku jest się jeszcze idiotą) i rozejrzeć wokół siebie, to praca go znajdzie. Oczywiście, trzeba swoje przecierpieć i mozolnie wyrobić sobie pozycję. Ale możliwości są: pierwszy z brzegu przykład - wystarczy średniozaawansowany angielski, żeby skorzystać z któregoś z portali freelancerskich (freelancer.com, elance.com, guru.com, odesk.com - wymieniać dalej?). Tam znajdzie się praca nawet dla humanistów. Ba, nawet na bezmyślnym wypełnianiu ankiet (ktoś słyszał choćby o Amazon Mechanical Turk) da się zarabiać $10/godz. Fakt, trzeba założyć działaność i odporwadzać (jak słusznie zauważyli przedmówcy) ok 400 PLN/m-c. Fakt, praca głupia i po 8 godzinach można zwariować. Ale mówimy o pracy dla ludzi bez żadnych użytecznych umiejętności! A któż, w dodatku, broni ludziom np. zmienić miejsce zamieszkania - choćby w ramach kraju, a najlepiej na państwo, w którym nasze zdolności wynagradzane są lepiej. No ale wtedy nie można wziąć, tak upragnionego przez moich rówieśników, kredytu na mieszkanie. Poza tym, przecież tak przyjemnie jest żerować na mamusi i tatusi i pławić się w swoim przekonaniu, że "jestem tak zdolny/a, a świat mnie nie docenia". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tete Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: 95.83.253.* 20.05.13, 15:40 Tobie sie udalo, ale uwierz mi,z e mamy w tym kraju mase ludzi takich, ze jak zaczeli od 1200 pln tak po 20 latach dalej zarabiaja smieszne pieniadze. w polsce jest kilka grup, ktorym nie zyje sie tragicznie: lekarze, prawnicy, spece od it, dentysci, jacys tam managerowie. cala reszta tak naprawde wegetuje, bo zarobki nawet 3k w takiej warszawie przy tych cenach to zalosna kwota. dosc powiedziec, ze 3 h lotu z polski macie normalne kraje, gdzie nikt wam moze na poczatek nie oferuje ilus tam tysiecy euro, ale nawet za minimalna krajowa jestescie w stanie wynajac mieszkanie, kupic samochod i zyc jak czlowiek....a po kilku latach...tyle to nawet tuzy w polsce nie maja;), a jaki spokoj zycia...nie to co w polsce....kazdy na kazdego patrzy spode lba, nawet w kolejce w sklepie sie pchacie jak na wojnie;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kasjopea Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.bielskpodlaski.mm.pl 21.05.13, 21:31 Nie zgadzam się, że tylko kilka grup zawodowych ma w Polsce dobrze, a reszta to nędza. I nie zgadzam się, że kariera zawodowa to kwestia szczęścia. To nie wygrana w totolotka, więc nie mów, że się komuś udało. To skutek również naszych postaw, oczekiwań i działań. Udaje się zatem takim, którzy coś robią, są elastyczni, wytrwali, zmotywowani, otwarci na rózne opcje, gotowi do poświęcenia. Jeśli ktoś po 20 latach zarabia tyle samo, to oznacza, że okazał się na tyle słaby, że nie awansował, albo na tyle zachowawczy, że nie zmienił pracy, albo na tyle ograniczony, że się nie przekwalifikował. Ma to, na co się godzi. Nikt za niego pracy i płacy organizować mu nie będzie. Jesteśmy w dorosłym świecie. Odpowiedz Link Zgłoś
tuskopalikot Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 20:53 Młodzi nie mogą grymasić - szczegóły tutaj Odpowiedz Link Zgłoś
abeon138 Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 20:58 Jak widać, sporo frustratów życiowych i zwykłych internetowych trolli z furią rzuciło się na tych młodych ludzi. To takie typowo polskie dokopać i opluć (i to jeszcze anonimowo) kogokolwiek. Nie będę tu bronił bohaterów publikacji, ani pewnych ich postaw (bo są dość kontrowersyjne), ale nie każdy może i ma predyspozycje do zostania inżynierem, czy robotnikiem wykwalifikowanym, choć internetowi "specjaliści" sądzą inaczej. Problem leży też w polskich pracodawcach, którzy przy niskich pensjach oraz standardzie pracy oczekują niemalże samych orłów (25 lat, 10 lat doświadczenia i ukończonych kursy na wszelkie możliwe specjalizacje), a najlepiej darmowych niewolników za miskę ryżu i butelkę wody. Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 00:13 Podaj swoje imię, nazwisko, nip, pesel i adres zamieszkania - to będzie oznaką mądrości ? Odwagi ? Rozwiń proszę tę myśl o ochronie prywatności w Internecie jako czymś nagannym. Skoro ktoś nie ma predyspozycji do zostania cybernetykiem, to może niech zostanie kucharzem ? Nie naśmiewam się teraz - znam kilku i nieźle zarabiają, ale ... no cóż - znają się na swoim fachu. Czyli bycie młodym i zdolnym nie wystarczy chyba :( Jestem pracodawcą - wiem czego mogę oczekiwać po osobie, która kończy 3 rok studiów - bo wówczas zaczynamy współpracę. Absolwent bez doświadczenia mnie nie interesuje. Po co mi obibok bez otwartej głowy ? Wybieram młodych, zdolnych, pracowitych - i płacę adekwatnie do posiadanej wiedzy, umiejętności itp. Otrzymuję sporo cv - po co (jak zakładam też młodzi, zdolni) wysyłają je z błędami ortograficznymi, albo zaadresowane do innej firmy ? Czego oczekują, gdy przekręcają moje nazwisko (nie chodzi o ego, ale o szacunek do potencjalnego chlebodawcy) ? Jakim cudem mam zatrudnić osobę w charakterze prawnika, która nie potrafi wyjustować pisma ? Nie wspominam o akapitach, podwójnych spacjach - na to był czas moim zdaniem w liceum, najpóźniej na studiach. Nie oczekuję od absolwenta umiejętności, których na studiach posiąść nie mógł. Nawet wolę, bym mógł go "po swojemu" ukształtować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JanKran Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.opole.hypnet.pl 19.05.13, 09:25 plosiak napisał: Czego oczekują, gdy prz > ekręcają moje nazwisko (nie chodzi o ego, ale o szacunek do potencjalnego chleb > odawcy) co się tak krygujesz? PANA i WŁADCY trzeba było napisać Odpowiedz Link Zgłoś
rzana.baba Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 11:05 Nie każdy ma predyspozycje, to oczywiste i trudno mieć o to pretensje. Ale brak predyspozycji w połączeniu z roszczeniową postawą, jest przerażający. Może czas sprowadzić tych ludzi na ziemię? Dla mnie główny problem leży w przekonaniu, że studia dają coś poza ogólnym zarysem tematyki. Dzieci kończą naukę i uważają, że rynek pracy przed nimi klęczy i błaga o uwagę. Jeśli dziewczyna po polonistyce potrafi napisać "budrzet", bo w excelu nie ma autokorekty... Jeśli poproszona o sprawdzenie jak dojechać do miejscowości X, do pewnej firmy, dzwoni do prezesa tej firmy z pytaniem "A gdzie Wy właściwie się mieścicie, bo Szefowa pyta?"... to ja nie mam więcej pytań. Nie powiem, że chore oczekiwania się skończyły, bo brak mi ku temu podstaw, ale porównując oferty pracy z lat 90tych i obecne - to jednak coś drgnęło. Ale musi również drgnąć coś w mentalności młodych ludzi, szukających pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa.nostra Zesrala sie bieda i placze 18.05.13, 20:59 Wszystkie te zalosne studia nalezy o dupe potluc. Ktos kto je wybral jest kretynem i powinien umrzec z glodu. Nie potrafisz zaoferowac nic zatrudniajacemu - zdychaj. To normalny dobor naturalny. Odpowiedz Link Zgłoś
cossa.nostra Re: Zesrala sie bieda i placze 18.05.13, 21:00 I przestancie piep.rzyc, ze to zdolni mlodzi. To bezuzyteczni idioci. Odpowiedz Link Zgłoś
panzwarszawy Tak obserwuję tych " wykształconych " i ryczeć mi 18.05.13, 21:00 się chce ze śmiechu. Obserwuję ich w pracy. Przychodzi taki i biegle zna angielski i exela. Chwali się formułami, nawija głośno przez telefon, żeby wszyscy wokół słyszeli, że w angielskim to on jest super; sadzi się w każdym temacie; ale jak mu powiedziałem, żeby zorganizował pilny transport z Krakowa do Berlina, to najpierw sprawdzał na mapie, gdzie dokładnie leży Kraków szukając w okolicach Lublina. Angielski i exel to nie wszystko. Potrzeba jeszcze 99 % wiedzy ogólnej i umiejętności. Jeśli tego nie uczą Was na studiach, to po co na nie szliście ? Dla papierka ? Możecie podbudować nim swoje ego i podetrzeć nim sobie d..y. Z angielskim i exelem możecie zostać sekretarkami, recepcjonistkami albo pracować w call center. Zrozumcie, że do niczego innego na początku się nie nadajecie. Jest wyjście z tej sytuacji: po skończonych studiach szukać najniższego stanowiska w swoim zawodzie. Jeśli skończyłeś logistykę, to zostań najpierw magazynierem; jeśli budownictwo, to zatrudnij się do kopania rowów na budowie itp. itd. Jeśli będziesz dobry, to będziesz awansował ( powoli, ale będziesz ), a papier dodatkowo Ci w tym pomorze. A jak Ty chcesz być od razu managerem, specjalistą, dyrektorem no to sorry - marz dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miki małe Idźcie do radnego PiS-u Szałabawki.... IP: *.globalconnect.pl 18.05.13, 21:07 Ten załatwił żonie ciepłą posadkę w ZBiLK-u, a kobieta to chyba nawet nie ma matury, a studiów na bank żadnych. To jest jedyna droga. Albo dajcie się radnemu zaadoptować. Własnemu dziecku też załatwi robotę.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Smalcu Re: Tak obserwuję tych " wykształconych " i rycze IP: *.internetia.net.pl 18.05.13, 21:14 jeśli skończyłeś logistykę, to zostań najpierw magazynier > em; jeśli budownictwo, to zatrudnij się do kopania rowów na budowie To co mówisz jest chore i nie dziwię sie absolwentom że mają postawę "rozszczeniową". Ktoś idzie na studia uczy sie 5 lat po to, żeby na końcu dowiedzieć się, że po tych latach nauki tak naprawdę nic nie umie. To po co są te studia?. Rozumiem, że taki człowiek musi nauczyć się zawodu od strony praktycznej ale jeśli praktyka jest zupełnie inna od tego co uczą na studiach to naprawdę z naszym systemem edukacji jest coś nie tak. Młody człowiek mający 25/26 lat powinien już być samodzielny a nie pracować za 600 zł i ciągnąć dalej od rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
panzwarszawy Re: Tak obserwuję tych " wykształconych " i rycze 18.05.13, 21:30 Ja tak zrobiłem, że po studiach zostałem magazynierem, potem specjalistą, a następnie managerem. Poznałem fach w logistyce od podstaw. Potrafię jeździć wszystkimi typami wózków widłowych, znam większość systemów magazynowych, większość procedur logistycznych, prawo przewozowe i celne. I jak idę na jakieś spotkanie z potencjalnym klientem, to nikt nie jest w stanie mnie na niczym zagiąć, a mojemu prezesowi, który uczestniczy w tych spotkaniach imponuje moja wiedza. Nawet kilka razy słyszałem, jak moi pracownicy mówili o mnie, że jestem fachowiec, bo mając praktykę nie wydaję głupich poleceń i nie ośmieszam się w ich oczach. Ale ja nie nauczyłem się tego wszystkiego na studiach. Nauczyłem się tego w praktyce - od najniższego stołka przez długie 13 lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: antropolog Jak Chrystus Pan... IP: *.ias.bredband.telia.com 18.05.13, 21:33 zostanie królem Polski, to wszystko się odmieni... Tak trzymać, młodzi, wykształceni i dynamiczni! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Tak obserwuję tych " wykształconych " i rycze IP: *.bb.sky.com 18.05.13, 21:40 >Jeśli skończyłeś logistykę, to zostań najpierw magazynierem; jeśli budownictwo, to zatrudnij >się do kopania rowów na budowie itp. itd. Na magazyniera nie bierze sie ludzi po studiach, tak samo, jak nie bierze sie inżyniera do kopania rowów. Kopanie rowów ma z rozwojem zawodowym inżyniera tyle wspólnego co krzesło z krzesłem elektryczym. > się chce ze śmiechu. A mi sie chce płakac, jak widzę madralinskich, którzy piszą "pomorze". Odpowiedz Link Zgłoś
panzwarszawy Re: Tak obserwuję tych " wykształconych " i rycze 18.05.13, 21:48 Może i ja nie znam dobrze polskiego, ale Ty chyba dobrze nie znasz realiów rynku pracy -:) U mnie w firmie na magazynie 10% ma wyższe wykształcenie. Kolejne 30% studiuje. Zresztą dzisiaj skończyć studia w Polsce, to żadna filozofia. Nawet tak mądraliński i niepiśmienny zarazem głąb jak ja potrafi tego dokonać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Tak obserwuję tych " wykształconych " i rycze IP: *.bb.sky.com 18.05.13, 22:48 Do pelnienia funkcji nadzorcy kopaczy rowow nie potrzeba wyksztalcenia inzyniera. A jak ktos w firmie bedzie chcial zatrudnic inzyniera, to z pewnoscia nie bedzie pytac sie wsrod chlopakow, ktorzy kopia rowy. Ktos, kto po studiach inzynierskich pojdzie machac lopata po krotkim czasie utraci kontakt z zawodem. A nawet jesli potem ktos w ogole wezmie do reki jego zyciorys, to przy punkcie "kopacz rowow" po zakonczeniu studiow przystanie, usmiechnie sie z politowaniem papierek odlozy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ma Re: Tak obserwuję tych " wykształconych " i rycze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.13, 23:08 Ja jestem prostym lekarzem weterynarii, skończyłam studia kilkanaście lat temu. Rowów nie kopałam, ale już na studiach biegałam prawie w każdy weekend i wolne popołudnie do lecznicy. Tam dosłownie za wynieś, przynieś, pozamiataj, przeleć się z mopem miałam możliwość uczenia się-od najprostszych wkłuć do bardziej skomplikowanych spraw. Grosza za to nie dostawałam-ba fizycznie zasuwałam, ale miałam możliwość praktycznej nauki. Mój mąż w tym samym czasie kończył PW, on i jego koledzy z roku też zaczynali od analogicznych spraw. Krok po kroku od prostych prac, zabierając się za rzeczy coraz bardziej skomplikowane. Teraz prowadzą wielkie inwestycje, a swój zawód znają od podszewki. Tylko, że my zdawaliśmy sobie sprawę, że kończąc studia dopiero zaczynamy się uczyć swojego zawodu. Bez obrażania się, bez zadęcia, że świadomością że trzeba dużo pracy-w tym tej od podstaw, żeby potem zbierać owoce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Tak obserwuję tych " wykształconych " i rycze IP: *.bb.sky.com 18.05.13, 23:17 Sluchaj, nikt nic nie mowi przeciwko zdobywaniu doswiadczenia i czasami "znizenia" sie do nizszej roboty. Schody zaczynaja sie wtedy, gdy zaczyna sie wyzysk a oferowane stawki (jesli wogole) sa do zaakceptowania jedynie dla osob, ktore mieszkaja na miejscu lub moga liczyc na pomoc rodzicow. A teksty typu "dzis jest wielkim bossem bo wczoraj biegal z mlotkiem" to SciFi. Zeby to zrozumiec, wystarczy popatrzec, ilu wciaz biega z mlotkiem (jesli wogole maja takie szczescie) Odpowiedz Link Zgłoś
plosiak Re: Tak obserwuję tych " wykształconych " i rycze 19.05.13, 00:25 Dalej nie rozumiesz. Za bieganie z młotkiem stawka będzie niska. To od Ciebie zależy, czy w pewnym momencie pójdziesz wyżej. Nie zawsze da radę to zrobić w tej samej firmie, czy tym samym miejscu. I musisz coś potrafić. Niektórzy do końca życia biegają z młotkiem, część nawet ma ukończone studia. Odpowiedz Link Zgłoś
ted_imigrant Bieda a umysł 18.05.13, 21:16 A ja myślę, że tym zas.......rańcom bieda do du......py nie zajrzała. Jak im zajrzy, to szybko zmienią zdanie, i taki Dawidek będzie zapi........erdalał na zmywaku w Polsce, że aż miło. I wszyscy będą się zastanawiać, dlaczego 50-letni prawnik zrobił AŻ TAKĄ karierę! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rfg Re: Bieda a umysł IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.13, 21:36 ten dawidek ma w sumie zadatki na prawnika - po pierwsze ma tupet a po 2 robujałe ego Odpowiedz Link Zgłoś
gm0711 Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 21:29 - Mamooo jestem głodna, chleba - nie ma, nie kupiłam bo nie miałam pieniędzy - a dlaczego nie miałaś? - bo nie wezmę byle jakiej pracy, siedź cicho i głoduj ---------- www.liderpracy.pl/praca/listaofert Odpowiedz Link Zgłoś
iremus Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 21:39 Mamo przecież możesz iść pod latarnię i zarobić. Przecież ci jeszcze nie zarosła ze starości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzyk Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.internetia.net.pl 18.05.13, 21:53 niektorzy to pojecia o swiecie nie maja, po cholere biora studia nic nie warte, nie dajace ani umiejetnosci ani pracy, a poza tym dzis praca jest dla najbardziej pracowitych lub najlepszych, zaczynajac nawet od zwyklej byle jakiej pracy, po kilku latach i kilku zmianach, nabywaniu doswiadczenia mozna znalezc lepsza prace, moja pierwsza praca 10 lat temu umowa zlecenie 800 zl we Wroclawiu, sklep rtv, smiali sie ze mnie znajomi bo zarabiali wtedy wszyscy 1500-2000, ale pieniadze nigdy nie byly dla mnie wazne po roku praca za 1500, po 2 latach 2200, po 4 latach 4000 ... zmienialem stanowiska co rok lub prace co 2 lata, dochody zawsze rosły a jeszcze bardziej umiejetnosci, dzisiaj zarabiam ok 100 tys rocznie i wcale nie czuje sie wyróżniony, po prostu tyle jestem wart na rynku pracy, szczescie sprzyja, ciezka praca przynosi efekty a pieniadze nadal nie sa dla mnie wazne, moglbym zarabiac wiecej w PL ale szkoda mi zdrowia i unikam stresu, a na obecnym poziomie mam satysfakcje z pracy, wyzej jest większa odpowiedzialność i trzeba sie zastanowić czy warto, wiec jak ktoś dziś bezrobotny chcialby od razu zacząć zarabiac od 5k, to pytam sie za co tyle ktoś ma zaplacić ? co za umiejetnosci i wiedze posiada ze tak sie wycenia absolwent ? pracy za 5k jest pełno, tylko trzeba najpierw miec konkretne doświadczenie ktore zdobywa sie pracujac kilka lat za 3k - i koniec filozofii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: cehaem Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.bb.sky.com 18.05.13, 22:49 >moja pierwsza praca 10 lat temu umowa zlecenie 800 zl we Wroclawiu Rozumiem, ze mama z tata dokladali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wariat Re: Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 19.05.13, 07:34 A jak by nie pracował, to by nie dokładali nawet grosza. Miałeś kiedykolwiek do czynienia, chociaż z podstawami logicznego myślenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jżycie Trzeba być idiotą żeby płodzić tu niewolników. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.13, 21:40 Wogóle trzeba być psychopatą i idiotą żeby sprowadzać na ten świat dzieci. Wystarczy, że wiem co człowiek potrafi (I wś, II wś, obozy zagłady, terroryzm, korupcja, przekręty bankierów), żeby nie skazać swojego dziecka na ten padół żmij. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :;:;:;:;:; patrząc na niniejsze wpisy żałuję, że kajdany IP: *.ssp.dialog.net.pl 18.05.13, 22:10 kultury wykluczyły pewne możliwości legalnego zarobkowania, gdyż miałbym tu całkiem sporo przyjemnej pracy i bynajmniej nie byłaby ona przyjemnie odbierana przez drugą ze stron Odpowiedz Link Zgłoś
peppers01 Obraz pokolenia 18.05.13, 22:55 To jest niestety smuty obraz młodego pokolenia. Młodzieniec po studiach prawniczych pracą sobie rąk nie pobrudzi bo `się szanuje`. W sądzie pracował nie będzie, bo go to nie interesuje. Cóż... Takie mamy młode pokolenie. Młodych, zdolnych, atrakcyjnych i zadufanych w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ) Re: Obraz pokolenia IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.13, 23:40 Szkoła uczy! www.youtube.com/watch?v=D7MPvJ8f2t0 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: CV Chciałeś to skończyłeś kogo to..... ? IP: *.dynamic.chello.pl 18.05.13, 23:41 Studia niczego nie gwarantują ponieważ do niczego nie przygotowują , to czego uczą w setkach uczelni nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością . W większości przypadków juz w pracy trzeba więcej poświęcić na nauke realnych czynności magistra niż gościa z podstawówką . Studia to przedłużenie leserstwa i dlatego większości magistrów wydaje się ze reszta życia to też "studencka balanga" Teksty - skończyłem studia to nie będę pracował za ... zł, nie będę robił tego czy tamtego bo - skończyłem studia.To Twoja sprawa , chciałeś to skończyłeś , gdybyś został kafelkarzem to możesz zarobić 4, 5tysięcy miesięcznie na kafelkowaniu łazienek , ale masz dwie lewe ręce i niewielką wiedzę - to studiuj dalej............... Odpowiedz Link Zgłoś
paninory Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 18.05.13, 23:56 Coś tu jest nie tak... analityków medycznych nikt nie poszukuje, niestety.... diagnostów też nie.......... Odpowiedz Link Zgłoś
agentwrogiegoukladu a niech się szanują dalej 19.05.13, 00:21 ale proszę - za swoje Odpowiedz Link Zgłoś
notobomba Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 00:28 Wszystko w tym artykule jest prawdą. W Szczecinie nie było pracy od dawna i jest tak dalej. Dobrą posadę zapewnią ci tylko znajomości. Nie ma innej opcji. Ja szukałam pracy 3 lata, wysłałam 300 CV.Dostałam jedną odpowiedź:przepraszamy że odpowiadamy tak późno ale na stanowsiko przedstawiciela handlowego zgłosiło się 20 000 osób na jedno miejsce. Potem jak już po znajomości znalazłam pracę i chciałam ją zmienić wysłałam 120 CV i odpowiedź chyba jedna. Spakowałam się i moja decyzja jest niezmienna:nigdy nie wrócę do Polski czego i wam życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
krakkrakusek1au Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 01:17 Wyglada na to, ze studia wyzsze nie nauczyly ludzi rozwiazywac problemow. Bylem bezrobotnym. Pracy nie szukalem bo szukac mozna cos co istnieje albe jest schowane… Przeanalizowalem co nalezy zrobic aby posiadac prace jaka chcialem. Znalazlem kilka rownorzednych rozwiazan. Stosowalem je po kolei. Jedno z nich zadzialalo. Prace otrzymalem natychmiast i to na warunkach jakich sobie zyczylem. Jestem absolwentem zawodowki. Nigdy nie wykonywalem pracy, do ktorej nie sa potrzebne kwalifikacje. Bylem milionerem. Powodzi mi sie dobrze. Pracuje. Do emerytury ( w wieku 67lat) jeszcze 7 lat. Moja rada: Chcesz byc milionerem? Znajdz conajmniej jednego milionera (najlepiej kilku) posiadajacego podobne cechy do ciebie (kiedy zaczynal) i zrob to co on zrobil!!! Odpowiedz Link Zgłoś
cillian1 Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 01:26 Jeśli ktoś ma doktorat, napracował się, zrozumiał wiele, pojął wiele! To ile mu zajmie nauczyć się cukiernictwa, fryzjerstwa? 50 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
drakaina Nie wiem, czy zdolni. Na pewno bezczelni. 19.05.13, 02:04 Szczerze mówiąc zupełnie nie żal mi zwłaszcza pana Dawida, świeżo upieczonego absolwenta prawa, któremu w główce się poprzewracało tylko dlatego, że skończył ten kierunek??? Niestety, panie Dawidzie drogi, na to, żeby zostać dobrze zarabiającym prawnikiem, trzeba najpierw się napracować. I czasem zacisnąć zęby, pracować za grosze albo i za darmo, ale dążyć do celu. Tyle że jeżeli tym celem jest jedynie zarabianie pieniędzy, to może dla potencjalnych klientów lepiej będzie, że nigdy nie zostanie Pan ich reprezentantem w sądzie. A tak poza tym to jak się tak czyta wypowiedzi w rodzaju "mam 25 lat, właśnie skończyłem studia i nie będę pracował za psie pieniądze", to można się przestać dziwić, że obecni studenci pogardzają swoimi wykładowcami, którzy z własnej i nieprzymuszonej woli za te psie pieniądze pracują, usiłując ich czegoś nauczyć. Tylko niech oni się z kolei nie dziwią, że spora część społeczeństwa miałaby ochotę skopać im te rozpieszczone tyłki. Po prawdzie wypowiedź pana Dawida osobiście mnie i moich kolegów obraża, ponieważ wynika z niej, że pracując za uczelniane pensje my wykładowcy nie szanujemy samych siebie. Tylko, drogi wyznawco mamony, myślę, że jest dokładnie na odwrót: to my szanujemy siebie i wyceniamy na coś więcej niż tylko kasa. Odpowiedz Link Zgłoś
rk85 Młodzi, zdolni, wykształceni. I bezużyteczni 19.05.13, 02:42 Artykuł jest przykry. Nasunęła mi się jednak refleksja. Po raz kolejny okazuje się, że Polska to smutny kraj rozgorycznych ludzi. Przecież w środkach komunikacji miejskiej powszechny jest zapach zatęchłej du**, a w głowach nadal królują niezliczone aspiracje i ogromne marzenia. Ogólnie jest to kraj przeorany socjalizmem i roszczeniowością, na ciągłym dorobku, a ludzie w nim mieszkający nie mają szerszych perspektyw. Diagnoza jest więc bardzo smutna. Na przełomie dekad wmawiano nam, a ludzie niestety sobie uroili, że ich pociechy po studiach będą dyrektorami, specjalistami ze świeżo zdobytym dyplomem. Wystarczy tylko dyplom. A może Wasz problem, problem większości Polaków, polega na tym, że nie potraficie myśleć racjonalnie, że nie potraficie odrzucić tej drogi, którą Wam wskazują "śniadaniowe autorytety" lub reszta uczestników owczego pędu? W dwie dekady nie nadrobi się cywilizacyjnego opóźnienia. Dyplom Kowalskiego i Nowaka w dłuższej perspektywie i tak będzie bardziej przydatny dla ogółu niż gdyby tych uczelni nie skończyli. Podstawą na większości kierunków jest logika, więc mam nadzieję, że WRESZCIE zaczniemy w swej nieszczęsnej masie myśleć trochę bardziej "skutecznie". Nie każdy musi być międzygalaktycznym dyrektorem nadkorporacji! No i przecież żaden zawód nie hańbi, a w ostateczności przecież lepiej "upaść niż pójść na dno". Podcieranie tyłków niemieckim emerytom też nie uwłacza, jeśli jest tylko sposobem na zdobycie kapitału. Zdobyty kapitał wraz z umiejętnością logicznego myślenia jest już poważnym zasobem na przyszłość. Dajcie sobie więc trochę czasu i nie liczcie na to, że ktoś Wam wskaże drogę ku świetlanej przyszłości. Zdobyte wykształcenie jest zawsze cenne, kapitał będzie zawsze niezbędny, ale potrzeba jednak czasu i cierpliwości. Ale niech nikt nie oczekuje, że dyplom zawsze i wszędzie uratuje przed bezrobociem. Lepiej spróbować innych dróg niż czekać aż znajdzie się praca dla ludzi "z moim wykształceniem". Odpowiedz Link Zgłoś
sure "Czemu" doktorantka nie ma pracy? 19.05.13, 03:45 Skończyła studia humanistyczne...:/ "Siedziałam godzinami i myślałam - czemu ja do cholery nie zostałam fryzjerką? Czemu nie poszłam na cukiernika? Doktoratów się zachciało, a teraz nie mam za co żyć." Odpowiedz Link Zgłoś
joanelle Re: "Czemu" doktorantka nie ma pracy? 19.05.13, 11:36 No jasne, bo jak nie ma akurat zdolności technicznych, to powinna była zostać fryzjerką albo kucharką. Sama jest sobie winna, że zachciało jej się rozwijać w tym, w czym akurat była dobra. BTW, mnóstwo ludzi skończyło studia humanistyczne i mają całkiem niezłą pracę. Rzecz w tym, że w Warszawie albo Wrocławiu. Te miasta jakoś potrafią znaleźć zastosowanie dla ich zdolności i na złe im to nie wychodzi, wprost przeciwnie. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: "Czemu" doktorantka nie ma pracy? 19.05.13, 12:14 Tak, sama jest sobie winna. Studia to nie gwarant zatrudnienia. Jeżeli na Twoje umiejętności nie ma zapotrzebowania? To może niech zostanie torreadorem? Będzie można później pisać "W takiej Sewilli, czy Madrycie jakoś mogą znaleźć zastosowanie dla ich zdolności..." Odpowiedz Link Zgłoś
sure Re: "Czemu" doktorantka nie ma pracy? 28.05.13, 01:43 To dlaczego Nasza doktorantka, skoro jest humanistką- pyta się: "czemu"? Odpowiedz Link Zgłoś