swarozyc
25.08.04, 14:48
Alexis de Tocqueville jadac 170 lat temu do Ameryki z zamiarem znalezienia
argumentow przeciwko demokracji, wrocil z niej przekonany o wyzszosci tej
formy rzadow.
To na co Alexis T. zwrocil szczegolna uwage, byla rola spontanicznej
aktywnosci obywatelskiej, przejawiajaca sie w stowarzyszeniach i
najrozmaitszych inicjatywach obywatelskich podejmowanych pro publico bono w
wymiarze lokalnym badz krajowym.
Wiekszosc badaczy studiujacych fenomen demokracji uznaje te oddolna aktywnosc
obywatelska za immanentny element ustroju demokratycznego, jego warunek sine
qua non i oparcie.
Prozno wiec oczekiwac poprawy demokracji w Polsce za pomoca samorzadnosci czy
innych formach oddolnej aktywnosci obywateli. Po prostu oparcie sie na tym co
jest slabe, chwiejne i samo wymaga wsparcia – mija sie z celem.
Idea samorzadnosci slusznie cieszy sie powszechnym uznaniem, tym niemniej
fakt ten nie powinien przeszkadzac nam w stwierdzeniu ze ”samorzadnosc” w
Polsce w znacznej mierze jest fiaskiem. Wskutek braku aktywnosci
obywatelskiej mieszkancow, wladze samorzadowe sa czesto bardziej
nieodpowiedzialne i mniej kontrolowane niz administracja panstwowa.
Przyklady wiekszych miast jak Warszawa lub –z bliska – Szczecina
potwierdzajac slusznosc mojej tezy. Nie wspominam tu o zapadlych dziurach i
posiolkach opanowanych przez rozne kliki i koterie, ktorych nie rozbija zadne
wybory. Sprawny aparat administracji panstwowej bylby bardziej na miejscu niz
rozgadane i upartyjnione rady.
Aktywnosc spolecznikowska budzi sie w Polakach dopiero wowczas gdy istnieje
mozliwosc wydostania z kasy panstwowej troche pieniedzy za darmo. Najwieksza
potega w Polsce poza panstwem i kosciolem kat. sa zwiazki zawodowe i one to
swoimi strajkami, glodowkami i awanturami przed urzedem Rady Ministrow
stanowia wzor obywatelskiego zaangazowania.