Gość: anna
IP: *.kielce.net.pl
19.10.04, 14:48
Twarze bandytów
Dziadek i ojciec Danuty Hübner wśród zdjęć ubeków na wystawie w Stalowej Woli
Twarze ubeków i esbeków z ziemi rzeszowskiej, m.in. z terenu obecnego powiatu
niżańskiego i stalowowolskiego, zobaczyć można na wystawie otwartej wczoraj w
holu auli Wydziału Nauk Społecznych KUL w Stalowej Woli. Wśród fotografii są
dziadek i ojciec Danuty Hübner, profesora ekonomii, obecnego komisarza
Komisji
Europejskiej.
Józef Młynarski, dziadek Danuty Hübner, był oficerem, kierownikiem sekcji
śledczej UB w Nisku. Ojciec Ryszard zorganizował posterunek Milicji
Obywatelskiej w Pysznicy, koło Stalowej Woli i od lipca 1945 roku pracował w
UB. Takie informacje przekazał obecny na otwarciu wystawy dr Zbigniew
Nawrocki,
dyrektor rzeszowskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.
- Ach, teraz rozumiem dlaczego Hübner nigdy nie wspominała, że pochodzi z
Niska, kiedy mówiłam do niej, że jestem ze Stalowej Woli - powiedziała
senator
Janina Sagatowska.
Wystawa "Aparat represji na Rzeszowszczyźnie w latach 1944-1956" to dla
starszych przypomnienie żywych w pamięci wydarzeń, a dla młodszych nauka, jak
wielką ofiarę zapłacili ci, którzy walczyli o wolność z komunizmem,
wprowadzonym z inspiracji Moskwy. Na zdjęciach widać twarze tych, którzy
wyszkoleni w Związku Radzieckim, wprowadzali w Polsce terror polityczny,
zastraszali, katowali osoby podejrzane o udział w wyzwoleńczych
organizacjach,
dokonywali skrytobójczych mordów. Są twarze tych, którzy wykonywali wyroki
śmierci, są także zdjęcia ofiar komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.
Jest także zdjęcie młodego Stanisława S., komendanta niżańskiego UB. W jego
sprawie IPN we wrześniu tego roku skierował akt oskarżenia, w którym znalazło
się ponad 60 zarzutów naruszenia prawa podczas walki z organizacjami
wyzwoleńczymi.
Miejscem szczególnej penetracji UB była także Huta Stalowa Wola. Na wystawie
oglądać można m.in. notatkę ubeka, który zastanawia się, czy mniejsza
produkcja
części to zła organizacja pracy, czy sabotaż i zaleca szpiegowanie
robotników.
- Przez tych bandytów, których twarze, a właściwie gęby oglądać możemy na tej
wystawie, musimy nadrabiać zapóźnienia w stosunku do innych krajów. Ci
bandyci
zasługują na to, żeby znać ich nazwiska, aby to, co zrobili, nigdy się nie
powtórzyło, aby takie szumowiny nie dochodziły do władzy - usłyszeli zebrani
na
wystawie od Andrzeja Szlęzaka, prezydenta Stalowej Woli.
- Po to musimy przypominać o ranach naszego narodu, aby się nie zabliźniły
błoną podłości - powiedział obecny na otwarciu ks. bp Edward Frankowski.
/ZS/