Dodaj do ulubionych

I te głąby mają czelność krytykować kogokolwiek

14.01.05, 08:25
Komunista Rokita


Założyciel Platformy Obywatelskiej Andrzej Olechowski zrównał Jana Rokitę z
przywódcą rosyjskich komunistów Gienadijem Ziuganowem.
W opublikowanym wczoraj w „Rzeczpospolitej” artykule ostrzegł przed poglądami
szefa Klubu Parlamentarnego PO na temat konstytucji europejskiej, które jego
zdaniem są wyrazem „tradycyjnych na Wschodzie lęków przed Zachodem”.
Wspólnych dla Rokity i Ziuganowa.
Olechowski nie po raz pierwszy w ostrych słowach skrytykował Rokitę za jego
stanowisko wobec Unii Europejskiej. W marcu ub.r. apelował o zaakceptowanie
kompromisu w sprawie traktatu konstytucyjnego i nie krępowanie rządowi Leszka
Millera rąk twardym stanowiskiem. Tłumaczył, że Polska jest osamotniona w
obronie ustaleń nicejskich, co zresztą wkrótce wyszło na jaw, gdy Polskę
opuścił ostatni sojusznik –ęHiszpania.
– Pan jest anachroniczny, panie Andrzeju! – mówił wówczas Rokita. Olechowski
odpowiada teraz postawieniem swojego adwersarza w jednym szeregu z
Ziuganowem. Zdaniem Olechowskiego, Platforma uczyniła swoją antyeuropejską
polityką „o jeden gest za daleko” wobec radykalnej prawicy.
– Całkowicie zgadzam się z tą tezą. W środę byłam bardzo przybita, kiedy
dowiedziałam się, że spośród posłów Platformy do Parlamentu Europejskiego
tylko Paweł Piskorski głosował za traktatem konstytucyjnym –ęmówi Marta
Fogler, posłanka PO. Wprawdzie PE miażdżącą przewagą głosów przyjął
konstytucję europejską (500 „za” wobec 137 „przeciw” i 40 „wstrzymujących
się”), ale spośród 53 obecnych na sali polskich eurodeputowanych konstytucję
poparło tylko 15 z SLD, SdPl, UP i UW. 19 było przeciw (PiS, LPR, część PSL),
a 19 wstrzymało się od głosu – głównie z PO i Samoobrony.

Liderzy skrajnej prawicy, uzasadniając swój sprzeciw wobec traktatu,
podawali takie same argumenty, jak Rokita, dla którego konstytucja „jest
antychrześcijańska”. Maciej Giertych, eurodeputowany z LPR, mówił, że jest to
traktat „bez Boga i laicki”. PiS za główny powód sprzeciwu podał: „Traktat
już w pierwszych swoich linijkach zaczyna się od fałszywych ustaleń. Takim
fałszerstwem i objawem głębokich uprzedzeń jest celowe pominięcie
chrześcijaństwa w preambule. Chrześcijaństwa i Boga, który wciąż jest obecny
w większości krajów UE”.
– Postawiliśmy się tuż obok Samoobrony – uważa Marta Fogler. – Platforma jako
partia obywatelska, inteligencka nie może w tak ważnej sprawie nie mieć
zdania –ędodaje.
Prawica urządziła też w siedzibie PE „happening” – pomimo sprzeciwów
przewodniczącego PE posłowie LPR wnieśli na salę obrad transparenty z
hasłem „Not in my name” – „Nie w moim imieniu”, podobizny Karola Marksa i
Włodzimierza Lenina, krzyczeli, że „kiedyś Moskwa, dziś Bruksela”, a potem
odśpiewali Międzynarodówkę. – Posłowie z innych krajów potraktowali to jako
egzotykę. Nie wszyscy zresztą zrozumieli, o co im chodzi. Kiedy pan Pęk stał
na korytarzu razem ze swoim kolegą z LPR i jeszcze jakimś Włochem i
Brytyjczykiem, trzymając podobizny Marksa i Lenina oraz śpiewając
Międzynarodówkę, to ludzie patrzyli i komentowali: „O, jacyś komuniści!”. Nie
wiem, czy Pęk jest zadowolony z takiego zaszufladkowania. Ośmieszają tylko
nas i Polskę – relacjonuje prof. Genowefa Grabowska (SdPl), posłanka do PE. –
Nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak w ten sposób psujemy sobie
wizerunek w Europie. Dziwimy się, że tacy ludzie jak Borrell mają o nas
nieprzychylną opinię. Niestety, tak nas piszą, jak nas widzą. Na taki
wizerunek zasługujemy – dodaje Fogler.
Według prof. Grabowskiej, traktat europejski stał się narzędziem w walce i
kampanii politycznej w Polsce. Przypomina, że
stanowisko PO dziwi
polityków z frakcji chrześcijańsko-demokratycznej w PE, do której należą
posłowie Platformy. O skali politycznej akrobacji, jakiej dokonuje Platforma,
świadczą badania opinii publicznej robione np. we Francji, gdzie przeciwnicy
traktatu wywodzą się przede wszystkim spośród sympatyków Partii
Komunistycznej i ekstremalnej prawicy. Europejska umiarkowana prawica stoi
bowiem zdecydowanie po stronie traktatu.
– To jest rozumowanie chore, bardzo niebezpieczne dla Polski, bo grozi
marginalizacją naszego kraju wewnątrz UE. Bylibyśmy w drugiej linii,
stalibyśmy na boku, nie mielibyśmy nic do powiedzenia w Europie, bylibyśmy
outsiderem zamkniętym w sobie. To się nam nie opłaca ani finansowo, ani
politycznie. Jeżeli chcemy jakoś funkcjonować w Europie, to musimy przyjąć
konstytucję. Tak przygniatająca większość popierająca konstytucję nie jest
krzykliwa, natomiast krzykliwa jest mniejszość, która pokazuje, że
konstytucja jest niekorzystna dla nich, a nie dla ich wyborców – tłumaczy
prof.ęGrabowska.
Olechowski jest przekonany, że sprzeciw PO wobec konstytucji to sprawa
bieżącej polityki, oznacza podporządkowanie interesu kraju dążeniu do
scalenia prawicy przed wyborami i gra na zbliżenie z PiS-em. Marta Fogler
przypomina natomiast kulisy podejmowania decyzji przez Rokitę, który
hasło „Nicea albo śmierć” wypowiedział z mównicy sejmowej, nie konsultując
tego z partią. –ęPóźniej trudno było nam to odkręcić i pójść w drugą stronę.
Logika tego, co się dzieje w Europie każe nam przecież nie być hamulcowym –
wyjaśnia. Jednocześnie dodaje: – Nie jestem pewna, czy Donald Tusk sprzeciwia
się temu traktatowi.
Jacek Saryusz-Wolski, eurodeputowany z PO,
próbując ratować twarz Platformy
po głosowaniu nad traktatem, wyjaśniając stanowisko swojej partii,
stwierdził, że po odrzuceniu dokumentu w referendum będzie go można
renegocjować i wywalczyć dla Polski lepsze warunki. – Nie wierzę, że uda nam
się traktat konstytucyjny zmienić od razu i będziemy mieli za sobą pół
Europy. Gdyby wszyscy chcieli rzeczywiście wrócić do rozwiązań nicejskich, to
by to zrobili. Skoro wcześniej byliśmy osamotnieni, to teraz tym bardziej
będziemy sami – obala te argumenty Marta Fogler. Olechowski przestrzega
natomiast przed taktyką polegającą na odłożeniu w czasie referendum
konstytucyjnego w Polsce w nadziei, że wcześniej inne kraje odrzucą traktat i
Polska będzie mogła bez większych konsekwencji zrobić to samo. Były szef
polskiej dyplomacji tłumaczy, że takie kombinacje mogą się dla nas odbić
czkawką, bo referendum, nawet jeżeli niektóre kraje odrzucą traktat
konstytucyjny, będzie niesłychanie ważnym gestem. Zwolennicy reform w UE
dostaną bowiem „mandat do stanowczych kroków bez oglądania się na maruderów”.
Zwraca uwagę na mity, jakimi żyją przeciwnicy traktatu, którzy kiedyś
przyspawali się do hasła „Nicea albo śmierć”, wierzyli w istnienie szerokiej
koalicji państw – zwolenników traktatu nicejskiego, w sojusz hiszpańsko-
polski, gdy tymczasem rzeczywistość okazała się kompletnie inna, a Polska w
pewnym momencie pozostała sama na placu boju.
Według lidera SdPl Marka Borowskiego, prawicy niekoniecznie zależy na
poddaniu traktatu pod głosowanie w referendum. – Nie dopuszczam do siebie
możliwości fiaska referendum konstytucyjnego. W Polsce istnieje bowiem
rozziew między klasą polityczną a obywatelami. Przecież badania opinii
publicznej pokazują, że 73 proc. Polaków popiera konstytucję europejską –
tłumaczy prof. Grabowska. Po najprawdopodobniej wygranych wyborach
parlamentarnych polska prawica mogłaby się zdecydować na ratyfikację traktatu
w Sejmie, do czego potrzebna jest większość 2/3 głosów i co niemal na pewno
zakończyłoby się odrzuceniem dokumentu. Dlatego PO głosi dziś konieczność
przełożenia referendum na jak najpóźniejszy termin. Także w tym punkcie
poglądy Rokity pokrywają się z poglądami przywódcy Samoobrony Andrze
Obserwuj wątek
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka