Gość: andreas
IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl
31.01.05, 00:02
List blondynki do syna:
Pisze do Ciebie tych parę linijek, żebyś wiedział, ze do Ciebie pisze. Jak
ten list dostaniesz, to znaczy, ze do Ciebie doszedł. Jak go nie dostaniesz,
to mi daj znać, to go wyślę jeszcze raz. Pisze do Ciebie wolno, bo wiem, ze
nie potrafisz szybko czytać. Niedawno tata przeczytał w jakiejś gazecie, ze
najwięcej wypadków sie zdarza kilometr od domu, wiec przeprowadziliśmy sie
trochę dalej. Mieszkamy teraz w fajnej chałupce. Jest tu pralka, chociaż nie
jestem pewna, czy sie nie zepsuła. Wczoraj wrzuciłam do niej pranie,
pociągnęłam za sznurek i pranie gdzieś wsiąkło. Ale przecież sie z powodu
tego nie powiesze... Pogoda nie jest najgorsza. W zeszłym tygodniu padało
tylko dwa razy. Za pierwszym razem trzy dni, a za drugim cztery. Co do
kurtki, która chciałeś. Wujek Piotr powiedział, ze jak Ci ja pośle z
guzikami, to będzie dużo kosztować, bo guziki sa ciężkie. Dlatego oderwałam
guziki i włożyłam do kieszeni. Tata dostał prace. Jest dumny jak paw, bo ma
pod sobą jakieś pięćset osób. Wysiewa trawe na cmentarzu. Twoja siostra,
Julka, która wyszła za maż, w końcu urodziła. Nie znamy jeszcze płci, wiec Ci
nie powiem, czy jesteś wujkiem czy ciotka. Jak to będzie dziewczynka, Twoja
siostra chce ja nazwać po mnie. Ale to będzie dziwne - mówić na swoja
córkę "mama". Gorzej jest z Twoim bratem, Jankiem. Zamknął samochód i
zostawili w środku kluczyki. Musiał iść do domu po drugi komplet, żeby nas
wyciągnąć ze środka. Jak sie będziesz widział z Gosia, pozdrów ja ode mnie, a
jeśli nie, to jej nic nie mów. Twoja mamusia Dusia PS. Chciałam Ci włożyć do
listu parę złotych, ale już zakleiłam koperte.